-
wartościowanie (1)
im1986 10/03 10:52 -
Mobbing (4)
iaarok 10/03 03:26 -
Reorganizacja forum (4)
Inno 09/03 22:53 -
Regulamin forum
Inno 09/03 22:43 -
Typologia Le Senne'a (6)
Piotrek K. 08/03 22:50
Cytaty
Cytaty
fragmenty dzieł literackich, wypowiedzi itd. dotyczące introwertyzmu, samotnictwa, (nie)kontaktowania się z innymi itp.
„Okazało się bowiem, że pan Darcy jest dumny, że zadziera nosa, że wszystko go nudzi. Wówczas nawet wielkie majętności w hrabstwie Derby nie mogły sprawić, by nie uważano, iż ma twarz nieprzyjemną i odpychającą, i w ogóle między nim a panem Bingleyem nie może być porównania.
Pan Bingley szybko zawarł znajomość ze wszystkimi znaczącymi osobami; był żywy, bezpośredni, nie opuścił ani jednego tańca, martwił się, że bal zakończono tak szybko, i powiadał, że musi wydać podobny w Netherfield. Te miłe cechy mówiły same za siebie. Jakiż kontrast z panem Darcym! Ten zatańczył tylko raz z panią Hurst, raz z panną Bingley, uchylał się od przedstawienia jakiejkolwiek innej młodej damie, a resztę wieczoru spędził, przechadzając się po sali i od czasu do czasu zwracając się do kogoś z własnego towarzystwa. Opinia o nim została ustalona. Był najdumniejszym, najbardziej antypatycznym mężczyzną na świecie, toteż wszyscy mieli nadzieję, iż nigdy tu już nie przyjedzie.
[...]
Bingley bowiem przestał na chwilę tańczyć i podszedł do pana Darcy’ego, chcąc go namówić, by przyłączył się do zabawy.
- Chodźże – nalegał – zatańcz wreszcie. Nie mogę znieść, że tu tak stoisz jak kołek. O wiele lepiej byś zrobił, gdybyś tańczył.
- Wykluczone. Wiesz, że tego nie cierpię, chyba że wyjątkowo dobrze znam partnerkę. W takim zgromadzeniu byłoby to nie do zniesienia. Siostry twoje tańczą, a taniec z każdą inną kobietą tutaj byłby dla mnie torturą.
[...]
- Proszę, powiedz, pani, o co go możesz oskarżyć! – zainteresował się natychmiast pułkownik Fitzwilliam. – Bardzo bym chciał wiedzieć, jak też on się zachowuje wśród obcych.
- A więc dowiesz się, pan, lecz bądź przygotowany na coś okropnego. Otóż, musi pan wiedzieć, że po raz pierwszy zobaczyłam go w Hertfordshire na balu. I jak pan myśli, cóż on tam robił? Oto tańczył tylko cztery razy. Przykro mi ranić pańskie uczucia, ale tak było naprawdę. Tańczył tylko cztery razy, choć było bardzo mało panów i wiem z pewnością, że niejedna panna siedziała, nie znalazłszy partnera. Nie może pan temu zaprzeczyć, panie Darcy.
- Nie miałem szczęścia znać ani jednej panny oprócz dam, z którymi przybyłem.
- Prawda, a na sali balowej nie można zawrzeć żadnej znajomości. [...]
- Może – mówił pan Darcy – lepiej bym postąpił, gdybym wówczas szukał znajomości, lecz nie potrafię rekomendować się ludziom obcym.
- Czy będziemy pytać pańskiego kuzyna o powody? – zapytała Elżbieta, wciąż zwracając się do pułkownika Fitzwilliama. – Czy będziemy go pytać, dlaczegóż to mądry i wykształcony, obyty w świecie człowiek nie ma danych po temu, by się rekomendować obcym?
- Potrafię sam odpowiedzieć na to pytanie – odrzekł pułkownik. – Robi to z lenistwa.
- Z pewnością nie mam właściwych innym zdolności swobodnego prowadzenia rozmowy z ludźmi, których widzę pierwszy raz w życiu. Nie potrafię dostroić się do tonu ich rozmowy lub, jak to się często zdarza, udawać, iż ciekawią mnie ich sprawy.
[...]
Często siedział przez bite dziesięć minut, nie otworzywszy ani razu ust, kiedy zaś odezwał się, wynikało to zapewne raczej z konieczności niż z ochoty. Była to ofiara złożona temu, co przystoi, lecz na pewno nie przyjemność. Rzadko robił wrażenie naprawdę ożywionego. Pani Collins nie wiedziała, co o tym sądzić. Fakt, że pułkownik Fitzwilliam często śmiał się ze sztywności kuzyna, wskazywał, iż pan Darcy musi być na ogół inny, o tym jednak nie wiedziała.
[...]
- Nie znam człowieka, którego by własna niezależność cieszyła bardziej niż pana Darcy’ego.
- Tak, on lubi robić wszystko wedle własnej woli – przyznał pułkownik.
[...]
- To najlepszy dziedzic i pan na świecie – mówiła. – Nie taki, jak ci pustogłowi dzisiejsi młodzieńcy, co myślą tylko o sobie. Każdy z jego dzierżawców czy służby powie o nim to samo. Niektórzy mówią, że jest dumny, ale ja jeszcze nigdy tego nie zauważyłam. Mnie się wydaje, że to dlatego, że on nie gada byle czego i nie rozbija się byle gdzie, jak inni młodzi ludzie.”
"Duma i uprzedzenie" Jane Austen
"Zsunąłem się jeszcze niżej, aż wyciągnąłem się na murawie, spoglądając półotwartymi oczami na jasnobłękitne niebo i rozkoszując się uczuciem oderwania od świata i jego problemów.
Ta skłonność stała sie częścią mego życia i nadal nią pozostaje - niechęć do zejścia z wyżyn, zwyczaj stawania na brzegu nurtu życia i pozostawania tam przez jakiś czas w charakterze niezaangażowanego obserwatora. Dobrze było uciec, leżec samemu w ciszy przerywanej jedynie świstem i zawodzeniem wiatru wśród bezkresnego pustkowia oraz nie kończącym się, radosnym trelem skowronków gdzieś wysoko na niebie.
Nie chodziło o to, że powrót w dolinę, do Darrowby wiązał się z czymś nieprzyjemnym. Pracowałem tam już od dwóch lat i Skeldale House stał się moim domem, a jego dwaj mieszkańcy - moimi przyjaciółmi."
"Nie budźcie zmęczonego weterynarza" James Herriot
"Na przykład moja bliźniaczka Lorna jest sympatyczna, energiczna, rozgadana i pełna entuzjazmu. Łatwo nawiązuje kontakt z ludźmi, czuje się swobodnie w ich towarzystwie i bez problemów zawiera i utrzymuje przyjaźnie. Ale w wolnym czasie wcale nie ciągnie jej do innych. W sobotnie popołudnie woli pofrunąć balonem nad Szwajcarią, wypłynąć na Morze Śródziemne maleńką łódką albo zaszyć się w swojej pracowni w południowej Francji i malować. A wieczorem zamiast wybrać się na spotkanie towarzyskie, pójdzie do teatru albo na wystawę sztuki.
Podobne skłonności najwyraźniej miał wielki pianista Vladimir Horowitz. Kiedy zapytano go, ile by sobie życzył za występ podczas organizowanej w Paryżu gali i za przewodniczenie przyjęciu z udziałem wszystkich miejscowych notabli, miał podobno powiedzieć: "To wyniosłoby 100 000 dolarów: 5000 za koncert i 95 000 za udział w przyjęciu". I pewnie zgodziłby się z tym, co kiedyś powiedziała mi Lorna: «Bardzo lubię ludzi, ale oni mnie męczą».
Tak jak introwertycy potrafią odnaleźć się w towarzystwie, tak ekstrawertycy bywają towarzysko niezręczni. Weźmy Sally. Sally jest neurobiologiem. W towarzystwie czuje się skrępowana, gdy coś mówi, robi długie przerwy i zdarza się jej palnąć coś bez związku z tematem. W wolnych chwilach gości jednak w domu przyjaciół albo razem dokądś wychodzą. Jak sama mówi: «Uwielbiam ludzi, czerpię od nich energię».
Według mnie Lorna i Horowitz to przykłady towarzyskich introwertyków, Sally to ekstrawertyczka, która kocha towarzystwo ludzi, choć często popełnia gafy."
"Dlaczego on? Dlaczego ona?" Helen Fisher
„Może wydawać się głupie dla kogoś dobiegającego mojego wieku ubieranie tego w słowa, ale chcę postawić sprawę jasno: jestem typem osoby, która lubi przebywać sama. Żeby uściślić, jestem człowiekiem, który nie odczuwa boleśnie przebywania w samotności. Spędzanie godziny lub dwóch każdego dnia na bieganiu w pojedynkę, nie odzywając się w tym czasie do nikogo, jak również cztery do pięciu godzin samotnie przy moim biurku, nie jest dla mnie ani nudne, ani trudne. Miałem takie skłonności już w dzieciństwie, kiedy to, mając możliwość wyboru, o wiele bardziej wolałem czytanie książek lub koncentrowanie się na słuchanej muzyce, od przebywania w towarzystwie innych. Zawsze umiałem wymyślić sobie jakieś zajęcie.
Mimo to, po wzięciu ślubu w dość młodym wieku (miałem dwadzieścia dwa lata), stopniowo przyzwyczaiłem się do mieszkania z kimś. Po ukończeniu college’u prowadziłem bar, nauczyłem się więc o znaczeniu bycia z ludźmi i oczywistego faktu, że nie jesteśmy w stanie przetrwać samotnie. Wtedy też stopniowo, może dzięki mojemu nowemu nastawieniu oraz osobistemu doświadczeniu, odkryłem jak być towarzyskim. Wracając teraz myślami do tamtego czasu, widzę, że podczas drugiej dekady życia mój światopogląd zmienił się i dojrzałem. Poprzez wtykanie nosa w miejsca najróżniejszego rodzaju przyswoiłem praktyczne umiejętności przydatne w życiu. Bez tych dziesięciu ciężkich lat nie sądzę, że kiedykolwiek napisałbym moje powieści, a jeśli próbowałbym, nie dałbym rady. Nie to, że ludzka osobowość może zmienić się tak radykalnie. Pragnienie we mnie, by być samemu, pozostało identyczne. Dlatego godzina lub dwie spędzone na biegnięciu, zachowaniu mojego własnego milczącego, prywatnego czasu, jest ważna, ponieważ pomaga mi zachować dobre psychiczne samopoczucie. Wszystko, co muszę robić, to wpatrywać się w przesuwający się przed moimi oczami krajobraz. To część dnia, bez której nie mógłbym się obejść.
“What I Talk About When I Talk About Running” Haruki Murakami
(amatorskie tłumaczenie Inno, zostanie zamienione na oficjalne, kiedy pojawi się polskie wydanie książki)
"- Mówią w okolicy, że do ludzi to pan nie jest.
- Nie jestem fanem spotykania ludzi, nie czuję takiego zobowiązania. Filozofia spotkania nigdy do mnie nie przemawiała. Czasami przez tygodnie nie spotykam nikogo poza Moniką i Tośką.
Nie na darmo wyprowadziłem się tutaj. To nie jest fiu-bździu, że sobie chciałem pokowboić w Bieszczadach, tylko potrzebowałem samotności, żeby nie być rozpraszanym. Prawdziwa wolność jest samotnością. Bez poglądów, bez niczego. Pustka. I definiujesz swoją samotność wobec świata, wobec śmierci.
Ja to lubię, tak jak niektórzy spełniają się w nieustannym kontakcie, w życiu w centrum, w rozmowie. Rozumiem ich, ale wolę spotykać myśl drugiego człowieka w jego dziele niż osobiście, że się tak wyrażę. Znam więcej książek niż ludzi i jest mi z tym dobrze."
fragment wywiadu z pisarzem Andrzejem Stasiukiem
Zmieniony (Niedziela, 07 Marzec 2010 14:55)


