Co Was denerwuje?

W tym miejscu dyskutujemy o zjawisku introwertyzmu, o tym, jak wpłynął on na nasze życie, jakie są wady i zalety bycia introwertykiem.
Kavova
Intronek
Posty: 31
Rejestracja: 08 kwie 2018, 19:15
Płeć: kobieta
Enneagram: 1w1
MBTI: ISFJ
Lokalizacja: Między między

Re: Co Was denerwuje?

Post autor: Kavova » 16 kwie 2018, 22:05

od dłuższego czasu przeszkadzają mi zdrabnienia; "mam pytanko", "folijka" .... czy ludzie już nie potrafią normalnie mówić? rozumiem, że matka mająca małe dziecko, może się do pewnego stopnia nie kontrolować po całym tym "a titititi", ale rety.. przychodzi dzisiaj, do mnie w pracy dorosły facet, który mi mówi "wypełniłem wnioseczek, tutaj dowodzik na potwierdzenie". Myślałam, że mi żyłka trzaśnie. Ludzie nie potrafią nad tym panować? Wstyd by mi było odzywać się w ten sposób do drugiego, obcego mi człowieka, u którego chcę coś załatwić. No przecież to przypomina słowa kierowane do dziecka, chociaż nie jestem pewna, czy dziecko należy traktować jak idiotę i mu ciągle: pytankowac, klocuszkować, jedzeńkować, misiaczkować.. etc. Wr. wr.

Awatar użytkownika
Pomidor
Ambiwertyk
Posty: 250
Rejestracja: 27 maja 2017, 20:45
Płeć: nieokreślona

Re: Co Was denerwuje?

Post autor: Pomidor » 17 kwie 2018, 18:57

Kavova pisze:
16 kwie 2018, 22:05
od dłuższego czasu przeszkadzają mi zdrabnienia; "mam pytanko", "folijka" .... czy ludzie już nie potrafią normalnie mówić? rozumiem, że matka mająca małe dziecko, może się do pewnego stopnia nie kontrolować po całym tym "a titititi", ale rety.. przychodzi dzisiaj, do mnie w pracy dorosły facet, który mi mówi "wypełniłem wnioseczek, tutaj dowodzik na potwierdzenie". Myślałam, że mi żyłka trzaśnie. Ludzie nie potrafią nad tym panować? Wstyd by mi było odzywać się w ten sposób do drugiego, obcego mi człowieka, u którego chcę coś załatwić. No przecież to przypomina słowa kierowane do dziecka, chociaż nie jestem pewna, czy dziecko należy traktować jak idiotę i mu ciągle: pytankowac, klocuszkować, jedzeńkować, misiaczkować.. etc. Wr. wr.
straszne

Krzyś
Introrodek
Posty: 24
Rejestracja: 27 wrz 2015, 21:01
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTJ

Re: Co Was denerwuje?

Post autor: Krzyś » 26 kwie 2018, 1:01

Współlokatorzy.
\o/

Kavova
Intronek
Posty: 31
Rejestracja: 08 kwie 2018, 19:15
Płeć: kobieta
Enneagram: 1w1
MBTI: ISFJ
Lokalizacja: Między między

Re: Co Was denerwuje?

Post autor: Kavova » 26 kwie 2018, 9:15

Czy zawinili?

Krzyś
Introrodek
Posty: 24
Rejestracja: 27 wrz 2015, 21:01
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTJ

Re: Co Was denerwuje?

Post autor: Krzyś » 28 kwie 2018, 2:42

Powiedzmy że byłem zbyt tolerancyjny i dałem wejść sobie na głowę, zawsze starałem się być tak nieinwazyjnym jak to tylko możliwe i to był błąd. Teraz zamierzam to naprawić, co nie będzie łatwe zarówno dla nich jak i dla mnie :)
\o/

Awatar użytkownika
Alphekka
Intronek
Posty: 36
Rejestracja: 22 kwie 2018, 22:34
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ
Lokalizacja: Ziemia

Re: Co Was denerwuje?

Post autor: Alphekka » 28 kwie 2018, 20:41

1. Hałas. W tym szczególnie wszelkie piski, zwłaszcza kobiece, wysokie tony głosu - zwłaszcza kobiece, bardzo głośne mówienie.
2. Jak mi słońce razi prosto w oczy kiedy idę... Czy ja zawsze muszę iść pod słońce?!
3. Upał
4. Pozerstwo i wszelka nieszczerość
5. Rap i Hip-hop
6. Natarczywość i narzucanie się
7. Swatanie
8. Deptanie mojego honoru
9. Moja własna nadwrażliwość i roztrząsanie pewnych rzeczy
To chyba najważniejsze...

Awatar użytkownika
s1a3p1a1
Intronek
Posty: 73
Rejestracja: 10 lut 2018, 4:05
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP

Re: Co Was denerwuje?

Post autor: s1a3p1a1 » 01 maja 2018, 17:44

apdejt.

Klienci. Szczególnie na miejscu. Ciągle tylko słyszę "ale drogo, taniej się nie da?" albo "ile się należy i dlaczego tak drogo?...". Hodowla roślin jest wyjątkowo przygnębiającą branżą. Ciągły marsz pod prąd i walka z przeciwnościami. O ile pasożyty można jeszcze zaakceptować i wytruć, tak otwartej bezczelności 90% "zainteresowanych" już nie. Tylko dzisiaj podjechał mi pod dom gość, który po prostu poszarpał mi godność. Zawsze staram się grać fair i prezentować okazję poniżej nominalnej ceny - bo jakby nie było osoba znalazła czas i chęć, coby przyjechać. I co słyszę? Że obniżka 1/4 ceny to "za drogo", kiedy mówimy o roślinach kilkuletnich, których rynkowa wartość nie przekracza 20zł. 15 to niesłychanie za dużo. Da 10. Łaskę zrobi. I tak od doniczki do doniczki. W międzyczasie mija godzina na omawianiu kolejnych pozycji i udzielaniu porad, których się OCZEKUJE. I co? I nic. Mam ostatecznie dać 80% rabatu (bo on zapomni zapłacić w całości nawet to, co "wynegocjował"), pominąć własną robociznę i jeszcze zanieść ostateczny wybór pod drzwi. Mało? Mało, bo słyszę komentarz "może pojedzie pan z nami i będzie się zajmował kwiatkami na miejscu :), hahaha?...". Nienawidzę ogrodnictwa. Bo trzeba jeszcze sprzedać, a klienci w większości są SKURWYSYNAMI. Podłymi chamami, którzy dalej żyją w przeświadczeniu, że hodowca roślin śpi na workach z pieniędzmi, kiedy jednocześnie nawet giełdy idą na dno przez import.

Wiem, jestem naiwny. Ale z drugiej strony to chyba jest fair play. Daję każdemu szansę i nie naciągam. Zatem sam zostaję naciągnięty. Tak, klient oszczędza kilka Mieszków pierwszych. Gratuluję. Jednocześnie moja opinia o nim trafia do kosza i w przyszłości odmawiam ponownego kontaktu.

ODPOWIEDZ