Malomownosc

W tym miejscu dyskutujemy o zjawisku introwertyzmu, o tym, jak wpłynął on na nasze życie, jakie są wady i zalety bycia introwertykiem.
house
Introrodek
Posty: 21
Rejestracja: 08 paź 2015, 19:55
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTP

Re: Malomownosc

Post autor: house » 09 maja 2018, 19:01

Jestem małomówny, gdy towarzyszy mi smutek. Ciężej mi, wtedy składać zdania podczas takiej chandry.

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1626
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wlkp

Re: Malomownosc

Post autor: Coldman » 19 maja 2018, 22:59

house pisze:
09 maja 2018, 19:01
Jestem małomówny, gdy towarzyszy mi smutek. Ciężej mi, wtedy składać zdania podczas takiej chandry.
Tak to chyba każdy ma. Nie dość, że smutek przytłumia to i jeszcze zamyka w sobie.
Biegnij teraz jak łagodny zwierz. Biegnij by dowiedzieć się, o sobie samym i o świecie co zimny jest jak lód.

Awatar użytkownika
czarownica
Introwertyk
Posty: 128
Rejestracja: 27 maja 2018, 9:02
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5

Re: Malomownosc

Post autor: czarownica » 28 maja 2018, 12:39

Mało mówię zwykle wtedy, gdy trafiam do nowej grupy, wtedy raczej słucham i obserwuję, zwłaszcza jeśli grupa jest już zintegrowana w jakiś sposób, jak wszyscy się dopiero poznają to jest jednak nieco łatwiej jakieś słowa z siebie wydusić. Łatwiej jest mi też zagadać do kogoś, kto na przykład przyszedł sam na jakieś warsztaty czy inne wydarzenie niż do jakiejś grupki czy pary osób. Poza tym jest mi łatwo wyczuć, kiedy ktoś nie chce ze mną rozmawiać, czasem wiem to nawet szybciej od mojego współrozmówcy, wtedy jakoś tak automatycznie milknę szybko.
"ja cóż- włóczęga, niespokojny duch ze mną można tylko pójść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko..."
"Kobiety są aniołami, lecz gdy ktoś złamie im skrzydła, kontynuują lot na miotle... " :)
"Jesteśmy tym, co myślimy. Nasze emocje są niewolnikami naszych myśli, a my jesteśmy niewolnikami naszych emocji. "
"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj. "

Awatar użytkownika
Alphekka
Intronek
Posty: 51
Rejestracja: 22 kwie 2018, 22:34
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ
Lokalizacja: Ziemia

Re: Malomownosc

Post autor: Alphekka » 10 cze 2018, 0:06

Hmm... Właściwie to mam podobnie jak @manat . Często jestem przekonana o tym, że to, co mam do powiedzenia nie jest interesujące dla drugiej strony, dlatego staram się zawsze swoją wypowiedź zawrzeć w jak najbardziej zwięzły sposób, skupiając się na sednie sprawy.
Jestem małomówna niezależnie od stopnia znajomości, bo nie wynika ona z nieśmiałości (już nie;)). Po prostu nie lubię dużo mówić i nie pozwalam na siebie naciskać. Jak dostaję pytanie typu "czemu nic nie mówisz" to mówię prawdę, albo wciągam osobę od razu na głęboką wodę zadając pytanie typu "A czemu uważasz, że powinnam mówić więcej?". Większość osób peszy się i kapituluje, a jak ktoś podejmie temat, to fajnie. Pogadamy o czymś "głębszym" :D
Jednak kiedy widzę, że ktoś się strasznie boi "niezręcznego milczenia" to jestem w stanie podjąć rozmowę o czymkolwiek, bo... bo odzywa się we mnie empatia i życzliwość. Milczenia trzeba się nauczyć.
Nie uważam swojej cechy za wadę. Wręcz przeciwnie, uważam, że właśnie gadatliwość to wada! Straszna wada. Standardowo, po stoicku, trzeba szukać złotego środka, bo wiedza i mądrość nie ma znaczenia, jeśli nikomu nie służy. Konfrontowanie swoich przemyśleń z innymi pozwala się szybciej rozwijać, ulepszać pomysły i tak dalej...

Awatar użytkownika
s1a3p1a1
Introwertyk
Posty: 140
Rejestracja: 10 lut 2018, 4:05
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP

Re: Malomownosc

Post autor: s1a3p1a1 » 10 cze 2018, 12:01

Cisza jest świetną rzeczą, ale sztuczną, wymuszoną, nieprzystającą do natury rzeczy. To talent wynikający z doświadczeń, tj. milczenie. Trzeba umieć milczeć, wiedzieć kiedy, a kiedy nie i rozróżniać jej znaczenie. Małomówność... Cóż, to także narzędzie o pewnym zastosowaniu. Są sytuacje, do których ono nie pasuje i tyle.

U mnie bywa różnie. W pracy mogę nawijać bez końca, jeśli rzecz jest konkretna, szczególnie gdy związana z tym, czym aktualnie się zajmuję. Są ku temu powody. Jednakże, jeśli spotykam osoby (a jest takich zbyt wiele), które próbują wciskać mi przy okazji historię własnego życia, tedy nie jest mi już do śmiechu. Z obcymi osobami nie mam o czym mówić na poziomie osobistym. Tam małomówność znajduje zastosowanie. Im mniej słów w odpowiedzi, tym szybciej duszona inwazja drugiej strony. Co innego w stosunku do osób, które poznałem.

Myślę, że wrodzona małomówność dotyczy charakteru. Poza tym warunkiem, jest -tylko- narzędziem.

ODPOWIEDZ