Malomownosc

W tym miejscu dyskutujemy o zjawisku introwertyzmu, o tym, jak wpłynął on na nasze życie, jakie są wady i zalety bycia introwertykiem.
extraintro

Re: Malomownosc

Post autor: extraintro » 29 kwie 2010, 23:06

Ja osobiście też zbyt dużo nie mówię. Chyba, że jest o czym mówić lub jest jakiś temat, który mnie ciekawi i chcę się czegoś więcej o nim dowiedzieć lub podzielić się swoją wiedzą. Wyjątkiem też są kobiety, które są bardzo radosne i mają dużo pozytywnej energii, która przechodzi na mnie. Wtedy też jestem bardziej rozmowny - choć też raczej na jakieś konkretne tematy ;)

Odnośnie tego czy małomówność to zła cecha? Jak dla mnie ani zła, ani dobra. Czasem jest to cecha pożądana, a czasem nie ;)
Ausencia pisze: ... zauwazyliscie jak niewiele osob potrafi milczec? zdolnosc milczenia przejawia sie wg mnie wtedy, kiedy milczenie w czyims towarzystwie nie staje się cięzkie i nie do wytrzymania. Ludziom zawsze sie wydaje, ze koniecznie muszą przerwac milczenie i wolą piep**** od rzeczy zamiast po prostu pomilczec sobie na dowolny temat. ...
Dobre spostrzeżenie. Pozwól, że pomilczę z Tobą na ten temat ;)

tyska
Introrodek
Posty: 14
Rejestracja: 23 lip 2010, 16:24
Płeć: nieokreślona

Re: Malomownosc

Post autor: tyska » 23 lip 2010, 22:13

Większość introwertyków jest małomówna, ja nie jestem wyjątkiem, ale zauważcie, ze tylko na sam temat małomówności zapisanych tu zostało 5 stron! :D Czy My aby na pewno jesteśmy małomówni? :D Ja osobiście bardziej lubię pisać niż mówic i myślę, że Wy też się pod tym podpiszecie. Dlaczego? Dlatego, że introwertycy nie zwykli klepać o głupotach i co im tylko ślina na język przyniesie, ale jak już coś mówią to są to rzeczy przemyślane, a pisanie daje więcej czasu na owe przemyślenia. Inna kwestia jest taka, że jak czasami przewijam sobie w myślach jakieś rozmowy, to dopiero wtedy przychodzą mi do głowy stosowne odpowiedzi, a w czasie rozmowy - nicość, pustka! Do burzy mózgów się nie nadaję z tego samego powodu! Potrzebuję sprawę najpierw dobrze przemyśleć, żeby sypnąć pomysłami. Ale powiem wam, że listy to mi zawsze wychodziły. Zawsze conajmniej 3 kartki ze środka zeszytu, zapisane linijka pod linijką! :D Żadna z moich extrawertycznych koleżanek nawet nie zbliżyła się do tego wyniku, który mi przychodził bez trudu :D I jeszcze jedno! Fajnie się was introwertyków czyta, bo w waszych słowach jest głębia. Nie ma pustej, czczej gadaniny! To lubię! :D Tak trzymać! :D
"Wszystko jest proste - WYSTARCZY MIEĆ ODWAGĘ"
Paulo Coelho

RobX
Wtajemniczony
Posty: 9
Rejestracja: 07 lut 2010, 2:16
Płeć: nieokreślona

Re: Malomownosc

Post autor: RobX » 24 lip 2010, 0:37

Tak to już jest u introwertyków, że lepiej wychodzi nam pisanie przemówień, niż ich wygłaszanie. :)
Ale w przypadku rozmowy na ulubiony temat i z osobami u których wyczuwa się "dobre wibracje" to niejeden introwertyk może stać się w porywach gadułą. Bo grunt to o czym i z kim się gada :)

Awatar użytkownika
hlidskjalf
Intronek
Posty: 69
Rejestracja: 23 maja 2010, 13:29
Płeć: nieokreślona

Re: Malomownosc

Post autor: hlidskjalf » 25 lip 2010, 1:59

Mam zgoła inaczej - zdecydowanie lepiej idzie mi rozmowa, gdzie mogę na bieżąco korygować usterki językowe, niż przygotowywanie wypowiedzi pisemnych. Są one zazwyczaj bardzo krótkie i lakoniczne - zwyczajnie nie umiem lać wody, najchętniej bym wszystko wypunktował i tak zostawił. Nawiasem mówiąc nie wiem jak ja sobie poradzę na maturze z polskiego, może być pewien problem z wyciągnięciem tych 250 słów... :D Nawet napisanie byle posta na forum wymaga ode mnie chwili zastanowienia i jako takiego skomponowania wypowiedzi. Oczywiście podczas rozmowy na początku układam sobie w głowie to co chcę powiedzieć, jednak jest to dla mnie znacznie prostsze niż przygotowanie wypowiedzi nadającej się do przelania na papier. Jednak wracając do tematu - lubię rozmowy na konkretne tematy, wówczas mogę trochę opowiedzieć jak i z przyjemnością posłuchać rzeczy na interesujące mnie tematy. Niestety od czasu do czasu jestem zmuszony do przytakiwania na monologi wygłaszane przez moich znajomych, jednak rozmawianie o dupie Maryni jest dla mnie zwyczajnie bezcelowe, a dysputy na tematy meteopodobne drażnią mnie. Czy jestem małomówny? Nie wiem. Może dlatego, że staram się unikać ludzi, z którymi byłbym zmuszony prowadzić jałowe dyskusje.
~hlidskjalf
"Chór Starców:
Rób coś, ruszaj się, myśl.
On sobie leży, a czas leci.
Mów coś, rób coś.
posuwaj akcję,
w uchu chociaż dłub!”
T. Różewicz - "Kartoteka"

nikya
Introwertyk
Posty: 128
Rejestracja: 09 lut 2010, 23:21
Płeć: nieokreślona

Re: Malomownosc

Post autor: nikya » 25 lip 2010, 12:26

Ale pisanie tutaj nie sprawia Ci problemów, nie? ;) Ja też miałam problem z pisaniem "formalnym", czyli jakieś wypracowania, referaty itp, też pisałam krótko i na temat (i nadal mam trochę problemów, mój licencjat z trudem wyciągałam na wymaganą liczbę stron), ale na forach internetowych jest mi łatwiej, bo nikt nie przyczepi się, że używam zbyt potocznego języka, mam zdania wielokrotnie złożone lub powtórzenia ;).
Ja sama mam jak chyba większość z Was - potrafię dużo mówić, gdy mam o czym, ale nie cierpię gadania o niczym, tzw. small talk. Może nawet nie tyle, co nie umiem, co mnie to strasznie męczy i mam wrażenie, że jest męczące dla rozmówcy. Nie wiem też nigdy co mówić, gdy ktoś mi się zwierza albo po prostu o czymś opowiada - wtedy czeka na moją reakcję, a ja poza "aha", "ooo", "rzeczywiście" nie potrafię nic innego wymyślić ;).

Awatar użytkownika
hlidskjalf
Intronek
Posty: 69
Rejestracja: 23 maja 2010, 13:29
Płeć: nieokreślona

Re: Malomownosc

Post autor: hlidskjalf » 25 lip 2010, 20:55

Oj muszę przyznać, że nawet napisanie tu, jak i na innych forach, przysparza mi trochę problemów. Raz, że nierzadko wyrażam się niepoprawnie gramatycznie i tworzę zdania wielokrotnie złożone, przez co moje wypowiedzi są nie zrozumiałe, a dwa, zazwyczaj nie chce mi się pisać, bo musiałbym przez najbliższe pół godziny siedzieć nad dopracowywaniem formy. Poza tym zazwyczaj do głosu dochodzi myśl "a kogo to właściwie obchodzi co napiszę - przeczyta i przeleci dalej". W większości tematów nie chce mi się wypowiadać, jakoś nie widzę sensu nawet poruszania jakiegoś tematu, stąd jak i zarówno z powodu owego przekonania, że mało kogo to obchodzi co ja właściwie napiszę i powiem mam gdzieniegdzie opinię osoby niechętnej do dzielenia się swoją wiedzą, pomysłami czy też przekonaniami. Jednak nie wiązałbym tego jakkolwiek z intro/ekstrawersją, a z własnymi skrzywieniami.
~hlidskjalf
"Chór Starców:
Rób coś, ruszaj się, myśl.
On sobie leży, a czas leci.
Mów coś, rób coś.
posuwaj akcję,
w uchu chociaż dłub!”
T. Różewicz - "Kartoteka"

nikya
Introwertyk
Posty: 128
Rejestracja: 09 lut 2010, 23:21
Płeć: nieokreślona

Re: Malomownosc

Post autor: nikya » 25 lip 2010, 22:03

hlidskjalf pisze:Poza tym zazwyczaj do głosu dochodzi myśl "a kogo to właściwie obchodzi co napiszę - przeczyta i przeleci dalej". W większości tematów nie chce mi się wypowiadać, jakoś nie widzę sensu nawet poruszania jakiegoś tematu, stąd jak i zarówno z powodu owego przekonania, że mało kogo to obchodzi co ja właściwie napiszę.
Ciekawe, ja też tak mam. Czasami zdarza mi się nawet, że piszę na jakimś forum internetowym posta, po czym po chwili go kasuję, bo przestaję widzieć sens w tym, by ktokolwiek to czytał.

Awatar użytkownika
Ausencia
Intromajster
Posty: 500
Rejestracja: 20 lip 2008, 16:08
Płeć: nieokreślona

Re: Malomownosc

Post autor: Ausencia » 25 lip 2010, 22:06

hlidskjalf pisze: do głosu dochodzi myśl "a kogo to właściwie obchodzi co napiszę - przeczyta i przeleci dalej". W większości tematów nie chce mi się wypowiadać, jakoś nie widzę sensu nawet poruszania jakiegoś tematu, stąd jak i zarówno z powodu owego przekonania, że mało kogo to obchodzi co ja właściwie napiszę i powiem mam gdzieniegdzie opinię osoby niechętnej do dzielenia się swoją wiedzą, pomysłami czy też przekonaniami. Jednak nie wiązałbym tego jakkolwiek z intro/ekstrawersją, a z własnymi skrzywieniami.
A jednak niektórych obchodzi. Też takie skrzywienie ;)
Jeśli chodzi o mnie,do głosu chyba dochodzi moj introwertyczny (albo i nie) egoizm: piszę, bo lubię, nie mówię, bo nie lubię, chyba że akurat mam na to ochotę. Kiedyś się przejmowałam, teraz zupełnie nie interesuje mnie, czy kogoś to obchodzi, czy nie. No może odrobinkę. Ale na pewno nie zamilknę tylko dlatego, że ktoś mógłby miec w głębokim poważaniu, co mówię.

Awatar użytkownika
hlidskjalf
Intronek
Posty: 69
Rejestracja: 23 maja 2010, 13:29
Płeć: nieokreślona

Re: Malomownosc

Post autor: hlidskjalf » 26 lip 2010, 0:09

W gruncie rzeczy dochodzi tu jeszcze jedna rzecz - w zasadzie nie czuję potrzeby dzielenia się z nikim moimi myślami, poglądami, problemami czy uczuciami. Od tego, że się wyżalę nic mi nie przyjdzie. To też kolejny powód dla którego raczej nie udzielam się w towarzystwie, ani na forach internetowych.
~hlidskjalf
"Chór Starców:
Rób coś, ruszaj się, myśl.
On sobie leży, a czas leci.
Mów coś, rób coś.
posuwaj akcję,
w uchu chociaż dłub!”
T. Różewicz - "Kartoteka"

Pio
Introwertyk
Posty: 87
Rejestracja: 20 cze 2010, 8:49
Płeć: nieokreślona

Re: Malomownosc

Post autor: Pio » 26 lip 2010, 0:14

hlidskjalf pisze: w zasadzie nie czuję potrzeby dzielenia się z nikim moimi myślami, poglądami, problemami czy uczuciami. Od tego, że się wyżalę nic mi nie przyjdzie.
Dzielenie się poglądami uważam za okazję do ich weryfikacji. Zawsze mogę nie widzieć czegoś co zauważa druga strona. Dla tego lubię rozmawiać o tym do dla mnie ważne.
Co do żalu, to któż go nie ma... Czasem wyrażam go w rozmowie. Nie jest to jednak częsta sytuacja.

Awatar użytkownika
hlidskjalf
Intronek
Posty: 69
Rejestracja: 23 maja 2010, 13:29
Płeć: nieokreślona

Re: Malomownosc

Post autor: hlidskjalf » 26 lip 2010, 0:26

Na temat poglądów z przyjemnością posłucham i poczytam, jednak później lubię na spokojnie pomyśleć i przeanalizować to, co mówił mój rozmówca.
~hlidskjalf
"Chór Starców:
Rób coś, ruszaj się, myśl.
On sobie leży, a czas leci.
Mów coś, rób coś.
posuwaj akcję,
w uchu chociaż dłub!”
T. Różewicz - "Kartoteka"

bartek78

Re: Malomownosc

Post autor: bartek78 » 26 lip 2010, 0:47

Ausencia pisze:
A taka kwestia mi wpadła do glowy w zwiazku z tematem: zauwazyliscie jak niewiele osob potrafi milczec? zdolnosc milczenia przejawia sie wg mnie wtedy, kiedy milczenie w czyims towarzystwie nie staje się cięzkie i nie do wytrzymania. Ludziom zawsze sie wydaje, ze koniecznie muszą przerwac milczenie i wolą piep**** od rzeczy zamiast po prostu pomilczec sobie na dowolny temat.
Tak mi się przypomniało w związku z Twoją wypowiedzią:

http://video.yahoo.com/watch/4841826/12914647
Don't you hate that?
-What?
-Uncomfortable silences. Why do we feel it's necessary to yak about bullshit in order to be comfortable?
-I don't know.
-That's when you know you found somebody special. When you can just shut the fuck up for a minute, and comfortably share silence.
-I don't think we're there yet. But don't feel bad, we just met each other.
-Well I'll tell you what, I'll go to the bathroom and powder my nose, while you sit here and think of something to say.
-I'll do that.

Awatar użytkownika
Ausencia
Intromajster
Posty: 500
Rejestracja: 20 lip 2008, 16:08
Płeć: nieokreślona

Re: Malomownosc

Post autor: Ausencia » 26 lip 2010, 18:19

'shut the fuck up for a minute' - love it! :D
hlidskjalf pisze:W gruncie rzeczy dochodzi tu jeszcze jedna rzecz - w zasadzie nie czuję potrzeby dzielenia się z nikim moimi myślami, poglądami, problemami czy uczuciami. Od tego, że się wyżalę nic mi nie przyjdzie. To też kolejny powód dla którego raczej nie udzielam się w towarzystwie, ani na forach internetowych.
I za to własnie cenię introwertyków. Za to, że w całym tym zamieszaniu i ogolnej tendencji do rozgłaszania wszem i wobec swoich zainteresowan, ktore w rzeczywistosci są zazwyczaj jedynie szeregiem pustych, ladnie brzmiących pustych słow, potrafią zachowac dla siebie całe bogactwo prywatności.
Ja, a przyznaję to ze skruchą, trochę się ostatnio łamię; zrodzilo się we mnie poczucie, że tez u diabła mam coś do powiedzenia i że skoro cała reszta świata przywiązuje tak małą wagę prawdziwosci stwierdzenia "czytam Kunderę", (chocby nawet rzeczony osobnik poprzestał wyłącznie na pobieznym przerzuceniu "nieznosnej lekkosci bytu"), to dlaczego ja nie miałabym napomniec o małym drobnym fakcie, że przeczytałam dużo więcej? A jednak nie potrafię na przykład rozmawiac o ksiązkach. Czytam je, ale zachowuje dla siebie, to czego się z nich dowiedzialam. Wydaje mi się absurdalne mowic o czyms, co jest przeznaczone do czytania i zostało napisane w taki sposób, żeby własnie o tym nie mówic. ...Jeśli wiecie co mam na myśli.

Pio
Introwertyk
Posty: 87
Rejestracja: 20 cze 2010, 8:49
Płeć: nieokreślona

Re: Malomownosc

Post autor: Pio » 26 lip 2010, 19:15

Ausencia pisze:Wydaje mi się absurdalne mowic o czyms, co jest przeznaczone do czytania i zostało napisane w taki sposób, żeby własnie o tym nie mówic. ...Jeśli wiecie co mam na myśli.
Książka, książce nierówna.... Część opracowań traktuję jako materiały źródłowe. Jako literaturę badawczą którą można poprzeć taki a nie inny punkt widzenia.
Np. jeżeli interesuje się patrologią nie wyobrażam sobie, by podczas rozmowy adwersarz nie potrafił powołać się na konkretne dzieła. Bez oczytania trudno w takowej tematyce w ogóle mówić o zabieraniu głosu. A co w tedy gdy występuje różnica zdań? Zrozumienie punktu widzenia rozmówcy wiąże się przecież z poznaniem źródeł na których on takowy pogląd opiera (pominąwszy sytuacje interpretacyjne).

Oczywiście proces wnioskowania, to proces dłuższy. Trudno zakładać by podczas rozmowy dojść do ostatecznych wniosków. Raczej do ostatecznych na daną chwilę. Jakkolwiek, człowiek, mający coś do powiedzenia w danym temacie, był zawsze dla mnie bardziej inspirującym źródłem niż najbardziej interaktywna książka. Może dla tego, że zawsze mogłem o jakiś szczegół dopytać i sprofilować wypowiedź pod swoim kątem.

Awatar użytkownika
hlidskjalf
Intronek
Posty: 69
Rejestracja: 23 maja 2010, 13:29
Płeć: nieokreślona

Re: Malomownosc

Post autor: hlidskjalf » 27 lip 2010, 2:57

Pio, mam wrażenie, nie wiem czy słuszne, że Ausencji chodziło raczej o literaturę piękną itp.
Ausencia pisze:(...) skoro cała reszta świata przywiązuje tak małą wagę prawdziwosci stwierdzenia "czytam Kunderę", (chocby nawet rzeczony osobnik poprzestał wyłącznie na pobieznym przerzuceniu "nieznosnej lekkosci bytu"), to dlaczego ja nie miałabym napomniec o małym drobnym fakcie, że przeczytałam dużo więcej? A jednak nie potrafię na przykład rozmawiac o ksiązkach. Czytam je, ale zachowuje dla siebie, to czego się z nich dowiedzialam. Wydaje mi się absurdalne mowic o czyms, co jest przeznaczone do czytania i zostało napisane w taki sposób, żeby własnie o tym nie mówic. ...Jeśli wiecie co mam na myśli.
Otóż to! Ani nie potrafię opowiadać kwiecistym językiem o tym co właśnie przeczytałem, zalewając przy tym rozmówcę masą pustych słów, ani nie lubię opowiadać o tym co przeczytałem czy czułem - jest to moje, prywatne, niczyje inne. Na pytanie o "Mistrza i Małgorzatę" odpowiedziałem jedynie: "opowiada o wizycie Szatana w Moskwie, a poza tym przedstawione są symultanicznie 3 inne wątki, ciekawa fabuła i narracja - przeczytaj, bo naprawdę warto" i wystarczy. Jak ktoś nie będzie chciał przeczytać to mimo doboru najbardziej kwiecistych słów przeze mnie i tak tego nie zrobi, więc po co strzępić język? :D
~hlidskjalf
"Chór Starców:
Rób coś, ruszaj się, myśl.
On sobie leży, a czas leci.
Mów coś, rób coś.
posuwaj akcję,
w uchu chociaż dłub!”
T. Różewicz - "Kartoteka"

ODPOWIEDZ