Wrażliwość na hałas

W tym miejscu dyskutujemy o zjawisku introwertyzmu, o tym, jak wpłynął on na nasze życie, jakie są wady i zalety bycia introwertykiem.
sagitar
Intronek
Posty: 53
Rejestracja: 05 sie 2007, 18:23
Płeć: nieokreślona

Post autor: sagitar » 05 wrz 2007, 12:53

Z tym "gapieniem się wszystkich" to w moim przypadku nie tyle kwestia jedzenia, ile mieszkania w osiedlowym bloku - można dostać wrażenia, że wszystkie okna wycelowane są w to jedno - twoje. Osiedle to zero prywatności - wystarczy zejść na klatkę schodową i z powrotem by natknąć się na 15 osób, nie mówiąc już o bandach rozwrzeszczanej dzieciarni biegających na zewnątrz. Blok to koszmar introwertyka. Oczywiście hałas też jest - żeby nie był za duży offtop ;)

S

Post autor: S » 05 wrz 2007, 13:50

Ja niestety mieszkam w takim osiedlowym bloku i nic nie wskazuje na to, by miałoby się to zmienić. Czuję się czasami jak w takim getcie (choć może nie jest to właściwe porównanie) i jedynym wybawieniem są okna w mieszkaniu wychodzące na stronę południową, a tam wiele wolnej przestrzeni, wąwóz, pola, łąki, istna sielska kraina :wink:
Sąsiedzi (oprócz tych głośnych) mi nie przeszkadzają, raczej nie nawiązuję znajomości, ale czasami duszę się w małym mieszkanku, otwieram balkon, by je "poszerzyć". Szara blokowa rzeczywistość :wink:

makarena

Post autor: makarena » 10 lis 2007, 22:29

Już myślałam, że z moimi uszami jest coś nie tak, chciałam nawet iść z tym do lekarza.... a tu proszę wszystko się wyjaśniło... typowa introwertyczka, przewrażliwiona na hałas, dźwięki. Głośno grająca muzyka doprowadza mnie do szału, nawet moich ulubionych piosenek nie lubię słuchać zbyt głośno. Co innego słuchanie przez słuchawki wtedy może być głośno. Tego pojąć nie mogę.
Jeśli chodzi o hałas mojego osiedla to nie mam z tym problemu, nie przeszkadzami to, a nawet odpowiada w porównaniu z mieszkaniem na wsi gdzie jest przerażająco cicho i gdy nadjeżdżający samochód słychać z odległości kilometra.

Awatar użytkownika
el quatro
Intronek
Posty: 64
Rejestracja: 12 lis 2007, 15:31
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Katowice

Post autor: el quatro » 12 lis 2007, 20:29

Jeśli chodzi o hałas to nie znosze głośnych lekcji w szkole czy ryku dzieci.
Zawsze później boli mnie głowa.
Ale z muzyką to już co innego, często leci u mnie głośno, a na koncertach lubię stać blisko sceny, mimo że czasem w uszach mi dzwoni następne dwa dni:)

A co do "gapienia sie wszystkich" to mam zawsze zasłonięte okno w pokoju do ok godz 15(okno mam na szkołe) a gdy jestem w kuchni(okna na inne bloki) to zawsze robie kolacje po ciemku.

Awatar użytkownika
Ekwiwalencja
Introwertyk
Posty: 144
Rejestracja: 16 lis 2007, 18:40
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: z własnej krainy

Post autor: Ekwiwalencja » 17 lis 2007, 20:47

Hałas to zło! Gdy nie mam energii irytuje mnie wszystko, gdy mam jej dużo tylko telewizor, głośna muzyka u sąsiadów, przerwy w szkole, dzieci i głośnomówiący;p A jedzenie w restauracjach to nie problem- byle się nikt nie przysiadał... A propo przysiadania- czy zauważyliście że jadąc autobusem wiele osób siada obok innych po czym szybko się przesiadają gdy zwolni się miejsce i będą mogli siedzieć samotnie? Mieszkam w bloku i nie mam już "schizy" że sąsiedzi widzą wszystko. Sąsiedzi może i wiedzą wszystko, ale nie gapią się na mój balkon czy w moje okno;)

radek

Post autor: radek » 17 lis 2007, 21:37

Nie lubię, kiedy w klasie jest hałas. Nie przeszkadza mi hałas codziennego życia. Może dlatego, że nie mieszkam w bloku i w małej mieścinie (ah te szczęście :P) mój dom jest wysoki, a mój pokój mieści się na 2 piętrze, więc nie mam kłopotów z "podglądaczami" :P. W restauracji nigdy nie jadłem i nie wiem czy bym chciał (póki co jest mama :P)

carpe_diem

Post autor: carpe_diem » 23 gru 2007, 21:39

Co do hałasu:
Przeszkadza mi, czasami nawet bardzo.
Jedyny wyjątek robię dla dzieci. Wtedy każda ilość decybeli jest dopuszczalna przez każdą ilośc czasu. Mój życiowy rekord- 12 dni praktycznie bez przerwy. Nie ma to jak być wychowawczynią na koloniach :)

Co do restauracji:
Róznie z tym bywa. Pizzeria może być, za to jakieś badziej wykwintne restauracje już nie. W takich miejscach boję się , że popełnię jakieś faux pass, więc do niech nie chodze, bo jedzenie w stresie jest niezdrowe. :)

Phobia

Post autor: Phobia » 23 gru 2007, 22:01

...
Ostatnio zmieniony 26 kwie 2008, 10:50 przez Phobia, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Cliodne
Rozkręcony intro
Posty: 189
Rejestracja: 28 lis 2007, 15:33
Płeć: nieokreślona

Post autor: Cliodne » 24 gru 2007, 20:21

Nie mieszkam w bloku na szczęście, ale równiez jestem przewrażliwiona jeśli chodzi o hałas
w moim pokoju nie ma nic co mogłoby wydawać jakikolwiek dzwięk:
nie ma radia, wieży, pozytywek, nawet budzika nie ma (wyrzuciłam z niego baterie bo denerwowało mnie soczyste tykanie;])

nawet komórka nie jest ładowana nocą, albo mam słuch supermena albo ładowarka wydaje o wiele za głośne piski by móc spać:]
Dark Maiden taking hold of my hand
Lead me away from hibernation
Strong and unafraid
Never a question why

Awatar użytkownika
Ekwiwalencja
Introwertyk
Posty: 144
Rejestracja: 16 lis 2007, 18:40
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: z własnej krainy

Post autor: Ekwiwalencja » 25 gru 2007, 22:39

Biedni moi ;)
Ja jak już zasnę to budzi mnie tylko liżący kot ;d
Aczkolwiek jak czuję się źle to nawet szum rozmowy jest za głośny, ale to jak już mam prawie wyczerpaną energię...

cichy

Post autor: cichy » 28 gru 2007, 17:38

Nie potrafiłbym żyć w hałaśliwym miejscu, ale w takim kilkugodzinnym hałasie mógłbym wytrzymać. Żeby się skupić, potrzebuję ciszy, dlatego też zawalam wszystkie poprawki odbywające się podczas jakiejś lekcji.Czasami czekam do późna, aż wszyscy zasną, żeby w spokoju sobie poczytać, popisać, lub nawet pomyśleć.Nie lubię rozmawiać w głośnych miejscach, bo wtedy nie słyszę nawet własnych myśli.

bez ładu i składu...

Awatar użytkownika
qb
IntroManiak
Posty: 735
Rejestracja: 25 maja 2008, 23:36
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Post autor: qb » 16 gru 2008, 13:33

Mnie męczy hałas wtedy gdy z kimś rozmawiam. Nie znoszę prosić co chwila o powtórzenie, czuję się wtedy niezręcznie. Za restauracjami tez jakoś specjalnie nie przepadam, chociaż jeśli nie ma tłoku to mogę posiedzieć. Ale to tylko wyjątki, najbardziej preferuję atmosferę 4 ścian, gdzie zagłuszyć mnie może tylko muzyka, która sam puszczam.
Trust yourself, no matter what anyone else thinks.

hetman

Post autor: hetman » 19 gru 2008, 19:13

Ja jestem bardzo wrażliwy na hałas. Kiedyś w szkole podstawowej a później gimnazjum często odbywały się różnego rodzaju "imprezy" :x blee typu hallowen-y, zabawy karnawałowe które odbywały się w ramach lekcji i trzeba było przetrwać w tym hałasie, dudnieniu przez 3 godziny. Wielkie głośniki, silne wzmacniacze, tak że drgania czuło się w płucach. NIENAWIDZE hałasu. Nigdy nie byłem na żadnej dyskotece. Raz że za głośno, dwa że nie podoba mi się ta rąbanina. Najlepiej czuje się sam w ciszy np. w lesie czy na łące, gdzie jedyne czego słucham to wiatr czy ptaki.

Awatar użytkownika
Akolita
Krypto-Extra
Posty: 756
Rejestracja: 01 sie 2008, 18:02
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Łódź/Włocławek

Post autor: Akolita » 20 gru 2008, 7:17

Mnie hałas nie przeszkadza tak bardzo. Najgorzej się czuję, jeśli chodzi o hałas powodowany przez gwar rozmawiających, krzyczących, śmiejących się ludzi - przerwy w szkole na ten przykład. Ten rodzaj hałasu po prostu wysysa zew mnie resztki energii i motywacji do życia. :P Ale dźwięki ruchliwej ulicy, czy głośna muzyka nie mają już na mnie większego wpływu.
Mówi, że nigdy nie śpi. Że nigdy nie umrze. Dyga przed skrzypkami, pląsa do tyłu, odrzuca głowę, parska głębokim gardłowym śmiechem i jest wielkim ulubieńcem, ten sędzia. Wachluje się kapeluszem, a księżycowa kopuła jego czaszki sunie blada pod światłami, on zaś obraca się, przejmuje skrzypki, wiruje w piruecie, wykonuje jedno pas, dwa pas, tańcząc i grając jednocześnie. Nigdy nie śpi. Mówi, że nigdy nie umrze. Tańczy w świetle i cieniu i jest wielkim ulubieńcem. Nigdy nie śpi, ten sędzia. Tańczy i tańczy. Mówi, że nigdy nie umrze.”

Awatar użytkownika
z_krzyża_zdjęty
Introrodek
Posty: 12
Rejestracja: 04 sie 2008, 0:45
Płeć: nieokreślona

Post autor: z_krzyża_zdjęty » 21 gru 2008, 1:20

Żyje w przekonaniu że blokowisko to błogosławieństwo introwertyka, nikt nie wie czym się zajmujesz, nikogo nie obchodzisz.
Żyjąc w domie jednorodzinnym, sąsiad wie więcej na temat poczynań członków mojej rodziny niż ja sam :P
Hałas w klasie zawsze mnie uspokajał, wiedziałem że każdy jest czymś zajęty i nikt nie będzie zawracał mi głowy. To samo tyczy się ulicy, wiem że wszystko działa według określonego porządku którego nie zmienię, więc podporządkowałem się.
I hate everyone equally
You can't tear that out of me
No segregation - separation
Just me in my world of enemies

ODPOWIEDZ