Czy wolał(a)byś być ekstrawertykiem?

W tym miejscu dyskutujemy o zjawisku introwertyzmu, o tym, jak wpłynął on na nasze życie, jakie są wady i zalety bycia introwertykiem.
Konradek
Introwertyk
Posty: 145
Rejestracja: 07 gru 2014, 10:45
Płeć: mężczyzna

Re: Czy wolał(a)byś być ekstrawertykiem?

Post autor: Konradek » 08 sty 2016, 22:20

Krótko i na temat: NIE.

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1539
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wlkp

Re: Czy wolał(a)byś być ekstrawertykiem?

Post autor: Coldman » 22 lut 2016, 2:31

Odpowiem na to pytanie tak. Że nie ma to dla mnie różnicy, jaki bym temperament dostał. Najważniejsze abym czuł się szczęśliwy, co z tego, że chodził bym co tydzień na imprezy.
Trzeba na to pytanie obiektywnie odpowiedzieć
Ogólnie w byciu ekstrawertykiem brakowało by mi tego mojego rozmyślania, romantyzmu i marzycielstwa. To lubię w sobię.


PS: To teraz stałem się krypto-extra :) 500 postów
Biegnij teraz jak łagodny zwierz. Biegnij by dowiedzieć się, o sobie samym i o świecie co zimny jest jak lód.

Awatar użytkownika
Lone wolf
Zagubiona dusza
Posty: 1
Rejestracja: 22 wrz 2016, 20:15
Płeć: kobieta

Re: Czy wolał(a)byś być ekstrawertykiem?

Post autor: Lone wolf » 23 wrz 2016, 14:39

Jeżeli kiedykolwiek miałabym wybierać, nie chciałabym być introwertykiem. Z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że w dzisiejszym świecie, introwertykom nie jest łatwo, poczynając od szkoły podstawowej, na studiach i pracy kończąc. Bo za dużo myślimy i rozpamiętujemy. Bo za dużo i za mocno odczuwamy. Bo jesteśmy spychani i uważa się nas za osobniki z innej planety. Może opiszę tutaj swoje doświadczenia celem wyjaśnienia. Nie chcę zrzędzić czy użalać się nad sobą, ale może w mojej historii ktoś odnajdzie siebie.

Na szczęście w wieku szkolnym nie miałam źle, nie docinano mi zbytnio z powodu mojego charakteru, jednak często czułam się jakbym była niewidzialna. Tylko raz usłyszałam tekst: - a ty to umiesz krzyczeć? Jednak z czasem zaczął się kryzys, zwłaszcza na przełomie gimnazjum/liceum, ponieważ LO było w innym mieście, co wiązało się z dojazdami i zmianą otoczenia, co dla osób takich jak my jest ogromną niedogodnością i dużym stresem (jak każda zmiana w życiu). Starałam się jakoś odnaleźć, jednak nie jest łatwo przyzwyczaić się do większego miasta i nowej grupy osób. Początki były trudne, nie radziłam sobie za dobrze towarzysko, więc jedyną odskocznią była muzyka (jak dobrze, że jest) oraz rysowanie i czytanie książek, które uważam za najlepsze zajęcia na świecie ;) Ciężko nam przetrwać burzliwy okres liceum, gdzie plotki kto z kim i dlaczego to standard, a jedyną rozrywką wśród rówieśników wydają się cotygodniowe imprezy. Po co masz się odzywać w grupie, gdzie typowa gadka to obgadywanie lub dywagowanie o ostatniej imprezie albo o najnowszej odsłonie filmu „Zmierzch” :P Generalnie taki osobnik jak ja stroni od rozmów o przysłowiowej dupie Maryni, po to tylko żeby gadać. Zawsze wkurzała mnie ta pustka w głowie podczas rozmów o błahostkach. Nie potrafiłam się w nich odnaleźć. Tak, tak, przeważnie nie lubimy rozmów o pogodzie i innych takich pierdółkach przez co społeczeństwo generalnie uważa nas za dziwaków (a niech sobie uważają co chcą). Zaczęłam uciekać w swój świat, gdzie jedyną rozrywką było właśnie czytanie, spacery i zabawa z psem, czy też spotkania w gronie najbliższych przyjaciół. Gdyby nie pewna wspaniała osoba, którą poznałam właśnie w LO, nie wiem jak by się potoczyła moja dalsza egzystencja, gdyż już od dłuższego czasu tkwiłam w głębokim dole, z którego nie wydostałabym się o własnych siłach. Tak, można stwierdzić, że w tamtym okresie mojego życia przechodziłam coś na kształt depresji, chociaż nic złego się na pozór nie działo. Jednak w głębi duszy była tylko ziejąca pustka, otchłań. Ktoś powie: ee przesadza, co za Emo, dać jej kielicha to zacznie inaczej gadać. Może i tak, swoją drogą alkohol to używka, która nam introwertykom bardzo ułatwia kontakty towarzyskie i sprawia, że stajemy się duszą towarzystwa, nagle jesteśmy weseli, otwarci i w ogóle cool. Nie muszę chyba tłumaczyć jak łatwo można się od niej uzależnić, by zmienić stan świadomości, by w końcu przestać odczuwać tej dojmującej pustki i tego bezsensu istnienia.

Nie dajcie sobie wmówić, że jesteście gorsi przez to, że nie wiecie kim jest Kim Kardashian, nie śledzicie na bieżąco nowinek ze świata mody a rozwód Brad’a Pitt’a z Angeliną Jolie obchodzi was tyle co zeszłoroczny śnieg. Albo nie kręci was to, kto z kim zerwał i dlaczego, albo kto jest teraz na topie w świecie celebrytów. Nie słuchacie mainstreamowej muzyki w stylu Bednarka czy Rihanny i nie chodzicie co piątek do klubów, by następnego dnia gadać o tym, komu urwał się film i kogo musieli wynosić. Więc może bycie introwertykiem nie jest wcale takie złe? Wszak osoby te mają bogate życie wewnętrzne, lubią rozmowy na głębokie tematy, są bardzo wrażliwe na stany emocjonalne innych i empatyczne, a dzięki temu są wspaniałymi słuchaczami. Tak, to są niewątpliwie plusy bycia osobą, która swoją energię życiową kieruje do wewnątrz, jednak współczesny świat ich marginalizuje i spycha na out. Pytania w stylu: - Co taki smutny jesteś? albo: - Dlaczego nic nie mówisz, masz depresję? To standard, już dawno przestałam się nimi przejmować. Jeśli akurat się nie odzywam, to znaczy, że w tym momencie nie mam nic do powiedzenia. Proste.

Mam do Was jedną, ogromną prośbę: nie dajcie się przekonać, że jesteście inni, niepotrzebni nikomu i w ogóle do bani, bo to totalna ściema. Jesteście wyjątkowi tacy, jacy jesteście, z waszymi planami, marzeniami, bogatym wnętrzem. Myślę, że nasz podstawowy problem polega na tym, że za bardzo staramy się dopasować do tego ekstrawertycznego świata, zapominając o naszych talentach, które zakopujemy głęboko w obawie przed tym, co pomyślą inni. Udajemy przed sobą i przed światem kogoś kim nie jesteśmy. Nie róbcie tego, bądźcie sobą, bo świat Was potrzebuje. Nie potrzebuje klonów i marnych podróbek. Bycie sobą to najlepsze co możecie zrobić dla siebie i dla świata. Moim zdaniem, trzeba siebie zaakceptować i nie zmieniać się na siłę. Trzeba siebie polubić, bo nikt nie zrobi tego za nas. Wiem jak łatwo jest mówić, bo sama miałam z tym problem jako nastolatka. Ale wiecie co? Kiedy się siebie polubi, życie staje się dużo prostsze, łatwiej jest się otworzyć, porozmawiać z kimś, ale nie na siłę, tylko wtedy, kiedy ma się na to ochotę. Uważam, że potrzebny jest nasz sposób myślenia, odczuwania, bo jesteśmy dobrymi słuchaczami i obserwatorami, jesteśmy skupieni i uważni w pracy, mamy często jakiś talent twórczy. Kończąc ten przydługi wywód, chcę przytoczyć wiersz K. Dąbrowskiego, który skierował go do osób nadwrażliwych, do których również mogę zaliczyć siebie:

„Bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi
za waszą czułość w nieczułości świata
za niepewność wśród jego pewności
Bądźcie pozdrowieni
za to, że odczuwacie innych tak, jak siebie samych
Bądźcie pozdrowieni
za to, że odczuwacie niepokój świata
jego bezdenną ograniczoność i pewność siebie
Bądźcie pozdrowieni
za potrzebę oczyszczenia rąk z niewidzialnego brudu świata
za wasz lęk przed bezsensem istnienia
Za delikatność nie mówienia innym tego, co w nich widzicie
Bądźcie pozdrowieni
za waszą niezaradność praktyczną w zwykłym
i praktyczność w nieznanym
za wasz realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego
Bądźcie pozdrowieni
za waszą wyłączność i trwogę przed utratą bliskich
za wasze zachłanne przyjaźnie i lęk, że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami
Bądźcie pozdrowieni
za waszą twórczość i ekstazę
za nieprzystosowanie do tego co jest, a przystosowanie do tego, co być powinno
Bądźcie pozdrowieni
za wasze wielkie uzdolnienia nigdy nie wykorzystane
za to, że niepoznanie się na waszej wielkości
nie pozwoli docenić tych, co przyjdą po was
Bądźcie pozdrowieni
za to, że jesteście leczeni
zamiast leczyć innych
Bądźcie pozdrowieni
za to, że wasza niebiańska siła jest spychana i deptana
przez siłę brutalną i zwierzęcą
za to, co w was przeczutego, niewypowiedzianego, nieograniczonego
za samotność i niezwykłość waszych dróg
bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi”

P.S. Wielki szacun, jeśli ktoś doczytał moje wypociny do końca ;) Pozdrawiam wszystkich intro :)

Introman24
Introwertyk
Posty: 76
Rejestracja: 19 wrz 2016, 21:23
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
Lokalizacja: gdzieś na planecie Ziemia

Re: Czy wolał(a)byś być ekstrawertykiem?

Post autor: Introman24 » 23 wrz 2016, 18:46

Wprawdzie uważam, że ekstrawertycy mają w życiu łatwiej, zwłaszcza że współczesny świat preferuje raczej ekstrawertyczne cechy charakteru, ale...

i tak nie zrezygnowałbym z bycia introwertykiem, nawet jakby istniała maszyna zmieniająca nas w ekstrawertyków.

Po prostu taki już jestem i się do tego przyzwyczaiłem oraz zaakceptowałem. Widocznie taka była wola Boga, Allaha lub kogoś innego, kto jest nad nami. Taki rodzaj krzyża który każdy musi dźwigać. I albo się to zaakceptuje albo skończy się na dnie z depresją. Nie jest to łatwe, ale jak najbardziej możliwe. Wystarczy nauczyć się tylko jednej rzeczy, aczkolwiek nauka jest trudna i jak w moim przypadku może trwać latami - uwierzyć, że introwertyzm jest czymś normalnym i nie ma czego się wstydzić.

Awatar użytkownika
cristanov
Introwertyk
Posty: 113
Rejestracja: 03 maja 2016, 9:30
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: ISTJ
Lokalizacja: Kraków

Re: Czy wolał(a)byś być ekstrawertykiem?

Post autor: cristanov » 23 wrz 2016, 20:05

Jeszcze jakiś czas temu na takie pytanie radośnie krzyknąłbym TAK!!! i bez wahania podpisałbym odpowiedni cyrograf, ale dziś... wiem że bycie intro jest normalne i zaakceptowałem siebie. Jeszcze nigdy w życiu nie czułem się tak dobrze w swojej skórze jak teraz, więc nie ma co kombinować. Lepsze jest wrogiem dobrego. Wiadomo że będąc bardziej wygadanym, towarzyskim, charyzmatycznym byłoby łatwiej, ale przecież nie o to nam chodzi żeby iść na łatwiznę. Bycie intronem nie uniemożliwia posiadania powyższych cech, jak dla mnie to tylko kwestia motywacji.
Gdy masz serce do niczego i do niczego nie masz serca
Instynkt samozachowawczy nie wystarczy, by przetrwać.

Awatar użytkownika
Gawron
Intronek
Posty: 51
Rejestracja: 18 wrz 2016, 2:45
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w2
MBTI: INTJ-A

Re: Czy wolał(a)byś być ekstrawertykiem?

Post autor: Gawron » 24 wrz 2016, 0:39

Pomijając to, że to zupełna abstrakcja (czy będąc ekstrawertykiem, byłbym sobą? ;)) - zdecydowanie nie.

Awatar użytkownika
Anthrax91
Introwertyk
Posty: 129
Rejestracja: 14 maja 2016, 15:53
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: ISTJ
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: Czy wolał(a)byś być ekstrawertykiem?

Post autor: Anthrax91 » 24 wrz 2016, 8:22

Zdecydowanie tak.

Awatar użytkownika
Gawron
Intronek
Posty: 51
Rejestracja: 18 wrz 2016, 2:45
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w2
MBTI: INTJ-A

Re: Czy wolał(a)byś być ekstrawertykiem?

Post autor: Gawron » 24 wrz 2016, 17:50

Zatem nie akceptujesz siebie?

Awatar użytkownika
nyarlathotep
Introwertyk
Posty: 94
Rejestracja: 06 wrz 2016, 3:28
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTP
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Re: Czy wolał(a)byś być ekstrawertykiem?

Post autor: nyarlathotep » 25 wrz 2016, 0:38

Nie byłbym w stanie przeżyć dnia jako ekstrawertyk, gdyż mam wygląd praktycznie eliminujący z życia społecznego, i zapewne po części jestem introwertykiem właśnie z powodu wyglądu.
Irrecoverable error, bailing out.
C:>_

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1539
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wlkp

Re: Czy wolał(a)byś być ekstrawertykiem?

Post autor: Coldman » 25 wrz 2016, 0:51

nyarlathotep pisze:Nie byłbym w stanie przeżyć dnia jako ekstrawertyk, gdyż mam wygląd praktycznie eliminujący z życia społecznego, i zapewne po części jestem introwertykiem właśnie z powodu wyglądu.
Chciałbym cię zobaczyć ;)
Biegnij teraz jak łagodny zwierz. Biegnij by dowiedzieć się, o sobie samym i o świecie co zimny jest jak lód.

Awatar użytkownika
Gawron
Intronek
Posty: 51
Rejestracja: 18 wrz 2016, 2:45
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w2
MBTI: INTJ-A

Re: Czy wolał(a)byś być ekstrawertykiem?

Post autor: Gawron » 25 wrz 2016, 2:52

nyarlathotep pisze:Nie byłbym w stanie przeżyć dnia jako ekstrawertyk, gdyż mam wygląd praktycznie eliminujący z życia społecznego, i zapewne po części jestem introwertykiem właśnie z powodu wyglądu.
Jesteś dotknięty zespołem Proteusza?

Awatar użytkownika
nyarlathotep
Introwertyk
Posty: 94
Rejestracja: 06 wrz 2016, 3:28
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTP
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Re: Czy wolał(a)byś być ekstrawertykiem?

Post autor: nyarlathotep » 25 wrz 2016, 15:03

Nie, ja jestem w takim nietypowym położeniu, że wyglądam zbyt szpetnie aby nawiązywać kontakty ale wciąż na tyle podobnie do człowieka, by nie przypinano mi łatki biednego "inwalidy". Niestety na loterii genetycznej się nie wybiera.
Irrecoverable error, bailing out.
C:>_

Awatar użytkownika
Gawron
Intronek
Posty: 51
Rejestracja: 18 wrz 2016, 2:45
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w2
MBTI: INTJ-A

Re: Czy wolał(a)byś być ekstrawertykiem?

Post autor: Gawron » 25 wrz 2016, 21:11

Przypuszczam, że przesadzasz. Mam kumpla, który mówi o sobie podobnie - niby półżartem, ale jednak czuje się trochę wykluczony z gry o samice, choć według mnie wcale nie przypomina Jasona Voorheesa. Poza tym, jeżeli mowa o kontaktach w ogóle, pozostają jeszcze faceci o podobnych zainteresowaniach i wrażliwości - nie sądzę, by przeszkadzała im Twoja twarz, nawet gdybyś w oczach przeciętnej kobiety był istnym quasimodem. No chyba że masz np. cechy anatomiczne, które powodują, że nieustannie opluwasz rozmówców. ;)

marog
Zagubiona dusza
Posty: 1
Rejestracja: 05 paź 2016, 19:37
Płeć: mężczyzna

Re: Czy wolał(a)byś być ekstrawertykiem?

Post autor: marog » 05 paź 2016, 19:54

Tak, chciałbym. Ekstrawertyzm, łatwość nawiązywania kontaktów znacznie ułatwia życie. Nie wydaje mi się, żeby od razu musiało zabrać brak refleksji nad życiem.

Awatar użytkownika
mosane
Intronek
Posty: 37
Rejestracja: 20 wrz 2016, 22:46
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: ISFJ-T

Re: Czy wolał(a)byś być ekstrawertykiem?

Post autor: mosane » 05 paź 2016, 20:24

jako że mam za sobą okropny dzień (a kolejne okropne dni przede mną), siedząc w autobusie, zaczęłam rozmyślać nad tym temat. i wniosek był prosty: tak, chciałabym. czuję się czasami jak życiową ameba, która odstrasza pochmurnym wyrazem twarzy, blokadą przy luźnej rozmowie i zwyczajnym brakiem umiejętności prowadzenia po raz pierwszy rozmowy. a na dodatek nad wszystkim za dużo myślę i roztkliwiam się nad życiem, zamiast zwyczajnie iść do przodu.
z jednej strony nie chcę rezygnować w pewnego spokoju ducha, a z drugiej, miałabym tak łatwo! a tu ciągle w górę.
~ minęło wiele miesięcy, ale mnie nic nie minęło

ODPOWIEDZ