Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

W tym miejscu dyskutujemy o zjawisku introwertyzmu, o tym, jak wpłynął on na nasze życie, jakie są wady i zalety bycia introwertykiem.
Awatar użytkownika
Gugis
Introrodek
Posty: 22
Rejestracja: 12 lis 2012, 16:17
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Bydgoszcz, Poznań, Dublin

Re: Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Post autor: Gugis » 17 lis 2012, 22:49

Ja przeszłam chyba większość możliwych rozwiązań mieszkalnych: z rodzicami, w mieszkaniu studenckim, w akademiku, na stancji. Teraz mieszkam z irlandzką rodziną. Jedyna opcja, której nie było mi dane jeszcze spróbować, to ta wymarzona, czyli mieszkanie samemu. Chociaż trochę się też tego obawiam, bo znając siebie, mogłabym się zaszyć w domu i kompletnie odizolować. Jak się mieszka z innymi ludźmi, to to jednak motywuje do wstania z łóżka i 'wzięcia się za siebie'.

Z punktu widzenia introwertyka, najgorzej było w akademiku, ale dało się przeżyć. Otworzyłam się tam trochę na ludzi, chociaż momentami miałam ochotę ich wszystkich pozabijać. Szczególnie, gdy czytałam sobie spokojnie książkę, a co chwilę ktoś przychodził i "Ooo, sama siedzisz? Nie nudzi ci się? Chodź z nami na piwo!".
~Take It As It Comes~

Awatar użytkownika
ultramaryna
Intronek
Posty: 51
Rejestracja: 07 lis 2012, 17:24
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
Lokalizacja: Warszawa

Re: Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Post autor: ultramaryna » 17 lis 2012, 23:54

Akademika sobie za bardzo nie wyobrażam, natomiast wynajmowanie mieszkania ze znajomymi (a raczej przyjaciółmi) wspominam rewelacyjnie. Ja plus dwie osoby, które nadawały na podobnych falach i których towarzystwo zwyczajnie uwielbiałam. Świetne czasy, dobry klimat, jak dotąd chyba mój najlepszy okres życia. Nasze nocne pogawędki kuchenne na wszelkie możliwe tematy, okazjonalne napady głupawki (podobne poczucie humoru - bezcenna rzecz), chodzenie w środku nocy po wódkę czy wspólne oglądanie filmów wspominam niemal z łezką w oku. Nie było idealnie (zwłaszcza, że finanse kulały i zdarzały mi się obiady w postaci jogurtu za 50 gr :D), ale jak dotąd - najlepiej.
Co prawda dzielenie pokoju z przyjaciółką bywało dla mnie psychicznie męczące, brakowało mi czasem spokoju i prywatności, ale dało się znieść. Może dlatego, że ona wg enneagramu jest 4w5, mi również nigdy nie chciało wyjść inaczej, jesteśmy chyba skazane na dogadywanie się. ;)

Natomiast zupełnie nie widzę w swoim przypadku dzielenia pokoju z kimś przypadkowym. Mieszkanie - ok, ale pokój? Szanse na to, że trafiłabym na kogoś, kogo nie chciałabym po kilku dniach zabić, oceniam jako baaardzo marne.

Swoją drogą do dziś doskonale pamiętam wyjazd na kolonie za dzieciaka, gdy trafiłam do pokoju 8-osobowego. Najpierw przerażenie, potem dyskomfort i chęć ucieczki, na końcu ponure pogodzenie się z losem.
Trauma tamtych 16 dni została do dziś. ;)
"Pragnę jedynie miękkiej, mglistej przestrzeni, w której mogę żyć, i jeszcze żeby zostawiono mnie w spokoju."

Awatar użytkownika
amls
Intronek
Posty: 72
Rejestracja: 17 paź 2012, 21:13
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Poznań

Re: Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Post autor: amls » 17 lis 2012, 23:59

ultramaryna pisze:Swoją drogą do dziś doskonale pamiętam wyjazd na kolonie za dzieciaka, gdy trafiłam do pokoju 8-osobowego. Najpierw przerażenie, potem dyskomfort i chęć ucieczki, na końcu ponure pogodzenie się z losem.
Trauma tamtych 16 dni została do dziś. ;)
Ja byłam w 6-osobowym 11 dni. Wygrałaś :D
Oj, miałam ochotę wszystkich powybijać.

Awatar użytkownika
ultramaryna
Intronek
Posty: 51
Rejestracja: 07 lis 2012, 17:24
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
Lokalizacja: Warszawa

Re: Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Post autor: ultramaryna » 18 lis 2012, 0:06

Ja również, zwłaszcza, że kilka koleżanek było strasznymi gadułami i nie było opcji, żeby sobie przed snem spokojnie poleżeć i pomyśleć, a to od zawsze mój rytuał. Nie - "Blablablabla, blablablabla, wiecie co, nakręciłam się jak katarynka, blablablabla"... Aaaaaa, ZABIĆ! :D
"Pragnę jedynie miękkiej, mglistej przestrzeni, w której mogę żyć, i jeszcze żeby zostawiono mnie w spokoju."

Awatar użytkownika
Inno
Legenda Intro
Posty: 1210
Rejestracja: 01 paź 2008, 18:47
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Warszawa

Re: Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Post autor: Inno » 19 lis 2012, 8:21

Obecnie mieszkam w akademiku, dzielę pokój z jedną dziewczyną. Może wyolbrzymiam, ale nie byłam pewna, czy to przeżyję. ;p Jestem jedynaczką, prawie od zawsze miałam własny pokój, a jak kiedyś mieszkaliśmy w kawalerce, jak byłam malutka, to i tak został przydzielony mi własny wydzielony kąt we wnęce pomieszczenia.

Ale, kurczę, nie jest tak źle, jest, w sumie, całkiem spoko. Oczywiście świadomość tymczasowości jest nie do przecenienia, ale i tak nie odliczam dni czy godzin. ;p

Współlokatorka nie przeszkadza mi tak bardzo, też jest introwertyczna i pełna dobrych chęci, jej wadę stanowi jedynie to, że codziennie rozmawia z rodziną przez Skype'a, a niestety jest osobą bardzo emocjonalną, więc pytluje i pytluje coraz bardziej podniesionym i nabrzmiałym emocjami głosem, co jest mega męczące... A spowiada im się ze wszystkiego, co tego dnia robiła, jadła itd., czasami nawet nie słyszę serialu w słuchawkach. :roll: Ale te 2 godziny można wytrzymać.

Skopaną zupełnie sprawą są strasznie nieszczelne drzwi i cienkie ściany, słychać wszystko, co dzieje się na korytarzu. Ale do tego się na szczęście przyzwyczaiłam i już mogę normalnie spać i się wysypiam nawet, jak nie położę się za późno moim zwyczajem. :wink:

Tak więc nie mam ochoty zabić ani siebie, ani nikogo innego, jestem pod dużym wrazeniem własnej osoby. :lol: :P
Obrazek

Awatar użytkownika
Shiroi
Introrodek
Posty: 11
Rejestracja: 03 gru 2012, 20:43
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Post autor: Shiroi » 05 gru 2012, 12:38

Ja obecnie mieszkam z 3 innymi dziewczynami, z którymi początkowo w ogóle się nie znałam. Obawiałam się tego strasznie i z początku rzeczywiście było trochę niezręcznie. Teraz już się przyzwyczaiłam. Mieszkanie w pojedynkę byłoby dla mnie cudowne, bo uwielbiam siedzieć w domu sama. Czasem zdarzało się, że wszystkie trzy wyjeżdżały do domu na łikend i miałam całe mieszkanie dla siebie - cisza, spokój, pełen luz - rewelacja :) Na szczęście moje współlokatorki są wyrozumiałe i nie przeszkadza im, że mam swoje "ciche dni", gdy kompletnie nie chce mi się z nikim gadać.
Rozważałam, kiedyś pójście do akademika, głównie ze względów finansowych, ale raczej bym się tam nie odnalazła. W ogóle przerażają mnie niektóre opowieści znajomych mieszkających w akademikach xD Hałas, częste imprezowanie i brak swego rodzaju intymności -to nie dla mnie ;]

Awatar użytkownika
MetalMan
Intromajster
Posty: 505
Rejestracja: 17 paź 2009, 20:48
Płeć: nieokreślona

Re: Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Post autor: MetalMan » 23 gru 2012, 23:31

Rozważałam, kiedyś pójście do akademika, głównie ze względów finansowych, ale raczej bym się tam nie odnalazła. W ogóle przerażają mnie niektóre opowieści znajomych mieszkających w akademikach xD Hałas, częste imprezowanie i brak swego rodzaju intymności -to nie dla mnie ;]
Stereotypy. Z doświadczenia wiem, że jeśli nie szuka się imprez to w akademiku można przeżyć
Przez kilka pierwszych miesięcy miałem troche problemów z imprezami organizowanymi przez kolegów z roku, ale w końcu dorobiłem się wśród imprezowiczów łatki nołlajfa, co w zasadzie załatwiło problem. :D
Teraz trafiłem do DSa w którym praktycznie nie znam sąsiadów[spotykam tylko w kuchni od czasu do czasu], mieszkam w dwójce z kolegą którego przydzielono mi randomowo[z kolegami ze studiów nie chciałem mieszkać, imo tak jest zdrowiej]. I jestem zadowolony, z wyjątkiem jednego wjazdu do pokoju około 10 osób jest całkiem spokojnie. :D

Wiem natomiast, że nie wytrzymałbym przeprowadzki z powrotem do domu, wracam na świeta i po dwóch dniach mam wszystkiego dość.
Współlokatorka nie przeszkadza mi tak bardzo, też jest introwertyczna i pełna dobrych chęci, jej wadę stanowi jedynie to, że codziennie rozmawia z rodziną przez Skype'a, a niestety jest osobą bardzo emocjonalną, więc pytluje i pytluje coraz bardziej podniesionym i nabrzmiałym emocjami głosem, co jest mega męczące... A spowiada im się ze wszystkiego, co tego dnia robiła, jadła itd., czasami nawet nie słyszę serialu w słuchawkach. :roll: Ale te 2 godziny można wytrzymać.
Tell me about it. Codziennie słucham kilkugodzinnej rozmowy kolegi z dziewczyną na temat tego co zjedli, wypili, jak się czują, ile mają nauki, jak się wyspali, kiedy mają zajęcia, co powiedział kolega, itd... denerwujące tym bardziej, że siedzimy do siebie plecami w odległości pół metra, tak że słyszę cały dialog.
Akademika sobie za bardzo nie wyobrażam, natomiast wynajmowanie mieszkania ze znajomymi (a raczej przyjaciółmi) wspominam rewelacyjnie.
Hmm, ja mam na odwrót, wolę akademik. Jestem przynajmniej pewny, że ktoś z kim mieszkam zachowa jakieś granice, typu umiarkowana cisza nocna, brak imprez w pokoju itd... w mieszkaniu trudniej byłoby mi tego uniknąć.
"Socjalizm jest to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się trudności... nie znane w żadnym innym ustroju"

"The nine most terrifying words in the English language are: 'I'm from the government and I'm here to help.'"

_stefan
Introrodek
Posty: 11
Rejestracja: 03 sty 2013, 2:21
Płeć: nieokreślona

Re: Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Post autor: _stefan » 03 sty 2013, 21:39

mieszkałem w tzw sharehousie - szybko uciekłem. Nie mogłem znieść faktu, że unikam niektórych ludzi.

teraz mieszkam z ... nie wiem, z dobrym znajomym chyba bo przyjaciół nie mam. Boję się kogokolwiek tak nazwać.
W każdym razie z nim i jego dziewczyną. Jak już wcześniej napisałem, ona jest mi obojętna. Z nim jakoś się rozumiemy, choć czasem muszę przemilczeć niektóre sprawy, tak dla własnej wygody.

Pojawił się też u nas pan kot. Przyszedł i został. Tzn jest tu raczej takim wiecznym gościem.
Wchodzi przez okno (jak jest zamknięte to po nim drapie) i układa się na kocyku na kanapie, gdzie spędza większość czasu. Czasem przychodzi do mnie, kładzie mi się na kolanach i mruczymy sobie razem. Nie ma żadnej kuwety ani niczego w tym rodzaju. Ma tu tylko swój kącik jedzeniowy. Woda, mleko czasem, jakiś fisz w galarecie z puszki.
Przychodzi kiedy chce i wychodzi tak samo. Drap drap i pan kot wychodzi. Nie uważam go za swojego kota, ale skoro dobrze mu ze mną, to się cieszę. Zawsze może u mnie posiedzieć, zawsze może też wyjść. Nie jest mój. Jest wolny.

Awatar użytkownika
Good Nightmare
Wtajemniczony
Posty: 5
Rejestracja: 02 mar 2013, 9:17
Płeć: nieokreślona

Re: Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Post autor: Good Nightmare » 02 mar 2013, 12:22

U mnie... Jest dziwnie. ;D
Obecnie jestem w mieszkaniu studencko-absolwenckim. Każdy nas, mieszkańców żyje swoim życiem. Do niedawna było ok, bo należę do osób, która ceni prywatność w największym stopniu. Jednak coraz bardziej zaczyna mi brakować osób, z którymi miałabym wspólny język. Nie jestem z współlokatorami zżyta, są zaabsorbowani swoimi planami, własnymi kontaktami, aktywnościami, mimo wszystko uświadamiają mi potrzebę dzielenia.

Na "brak tlenu" nie mogę narzekać, ale dobrze, gdyby w moim życiu było jednak więcej osób, które mogłyby mi "poprzeszkadzać". ;> No, może nie jako współlokatorzy. ;>
Everything is so strange in here

Awatar użytkownika
Czerwona
Rozkręcony intro
Posty: 191
Rejestracja: 30 gru 2012, 13:29
Płeć: nieokreślona

Re: Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Post autor: Czerwona » 03 mar 2013, 13:40

Wg mnie nieważne gdzie się mieszka, ważne, żeby mieć swój azyl. Wtedy nawet tłum ludzi dookoła nie przeszkadza. Są niby blisko, a jednak obok... Na mieszkanie w całkowitej samotności się nie piszę. Ze wszystkimi plusami jakie niesie, w ogóle nie wydaje mi się atrakcyjne... Mimo wszystko dobrze jeśli gdzieś tam są ludzie. Najlepiej tacy, którzy wzajemnie akceptują swoje odmienności i znają pojęcie kompromis. Żyjąc z kimś pod jednym dachem trzeba umieć czasami z czegoś zrezygnować czy przymknąć oko, ale mimo tych niedogodności wolałabym nigdy nie mieszkać sama.
Jeśli na świętego Prota jest pogoda albo słota, to na świętego Hieronima deszczyk jest albo go ni ma.

thali
Intronek
Posty: 37
Rejestracja: 02 lut 2013, 5:49
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Wiedeń

Re: Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Post autor: thali » 22 mar 2013, 2:24

Ja tez przeszlam przez kilka opcji mieszkaniowych - poczawszy od dzielenia pokoju z bratem poprzez dzielenie pokoju z przypadkowa osoba czy mieszkanie z przyjaciolka, a teraz, po 27 latach roznych perypetii, mieszkam zupelnie sama. I bardzo mi sie to podoba :) Cisza, spokoj, zadnych ludzi czyhajacych tylko, by zagadac o pogodzie, kuchnia i lazienka tylko dla mnie...

Dosyc duzo pracuje (razem z dojazdami to okolo 60h w tygodniu), a w pracy mam stycznosc z ludzmi, wiec raczej problem izolacji mnie nie dotyka, a wrecz przeciwnie, te kilka godzin, ktore moge spedzic sama ze soba sa zbawienne dla mej umeczonej duszy :)
INFJ z silnie rozwinietym T

arbuz25
Introwertyk
Posty: 130
Rejestracja: 10 paź 2012, 20:48
Płeć: mężczyzna

Re: Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Post autor: arbuz25 » 23 mar 2013, 21:58

Od pewnego czasu mieszkam z dwoma osobami w pokoju w akademiku. Dla mnie to męczarnia. Nie ma chwili spokoju. Ciągle ktoś coś mówi, ktoś przychodzi w odwiedziny do kolegów. W takich warunkach wypocząć nie można, a co dopiero uczyć się. Przed każdym przyjazdem do domu mówię sobie, że w domu nadrobię zaległości w nauce. Niestety nigdy tego planu nie realizuję, bo korzystając z tego że mam cały pokój dla siebie, odpoczywam i ładuję baterie :). Byle do wakacji.

Awatar użytkownika
dreamer08
Introwertyk
Posty: 97
Rejestracja: 30 gru 2012, 19:42
Płeć: nieokreślona

Re: Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Post autor: dreamer08 » 24 mar 2013, 14:31

Mieszkam z mamą i siostrą. 3 lata temu zamieszkałyśmy w bloku, ażeby być bliżej miasta. Gnieździmy się w 2 pokojach. Na mnie wpływa to niekorzystnie. Nie mam kąta dla siebie. Wcześniej mieszkałam na wsi, w dosyć dużym domu, więc miałam tyle wolnej przestrzeni, ile tylko chciałam. Mogłam się izolować w dowolnym momencie i nikt nie naruszał mojej prywatności. Był tylko jeden minus - starsze panie, które upodobały sobie uprzykrzanie nam życia (głównie tylko dlatego, że ojciec nas zostawił). Nie mogłam już patrzeć na te twarze, męczyło mnie dojeżdżanie do szkoły, toteż teraz jestem tutaj. Czasem tęsknię za takim swoim kątem, ale z dwojga złego chyba to właśnie ta opcja była najlepsza. :) W wakacje wybieram się na wieś. Tam naładuję baterie, odetchnę na łonie natury, a później wrócę sobie do miasta. Mam tyle planów na ten czas...
Obrazek

Awatar użytkownika
Kris_
Introrodek
Posty: 23
Rejestracja: 26 sty 2013, 19:03
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: świętokrzyskie

Re: Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Post autor: Kris_ » 24 mar 2013, 20:54

Czuję się jedynakiem i od maleńkości mam własny pokój. Również w mieszkaniu studenckim miałem własną jaskinię (nie licząc pierwszego roku).

Ostatnio przez 8 dni musiałem mieszkać z kolegą z pracy w jednym pokoju. Dziwne uczucie, pełen dyskomfort na samym początku. Na szczęście przy koledze można było poczuć się naprawdę luźno. Ale... mimo to wolałbym, żeby taka akcja się już nie powtórzyła.

Awatar użytkownika
snusmumriken
Introrodek
Posty: 21
Rejestracja: 06 kwie 2013, 12:57
Płeć: nieokreślona

Re: Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Post autor: snusmumriken » 06 kwie 2013, 13:23

Fajnie to zauważyłaś , mam podobnie najpierw z rodzicami potem za znajmymi nazwijmy to tak potem ze swoją siostrą i jej fagiem , bo taniej , ale ostatnio zauważyłem że chce mieszkać sam , to jest poprostu straszne uczucie , jak można mieszkać samemu i patrzeć się na otaczające cię meble ?
Happiness only real when shared.

https://www.youtube.com/watch?v=7_8e5Pjzw_8

ODPOWIEDZ