Samotność WZMACNIA czy ZABIJA ?

W tym miejscu dyskutujemy o zjawisku introwertyzmu, o tym, jak wpłynął on na nasze życie, jakie są wady i zalety bycia introwertykiem.
Awatar użytkownika
Sorrow
Krypto-Extra
Posty: 828
Rejestracja: 21 gru 2007, 1:48
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: ENFP

Re: Samotność WZMACNIA czy ZABIJA ?

Post autor: Sorrow » 26 kwie 2012, 10:07

Mam ostatnio pracę dorywczą. 2 godziny w drodze do pracy + 8 godzin roboty w hałasie. Nie da się z nikim pogadać choć jest kilka osób w około, bo trzeba jak najszybciej pracować by cokolwiek zarobić. To normalnie mnie niszczy psychicznie.
Moja galeria na DeviantArt

"Violence solves everything."

Ten gość twierdzi, że za mnie umarł. To miłe, więc dałem go na swój awatar :D .

4w5/5w4/1w2

Awatar użytkownika
Halszka
Wtajemniczony
Posty: 6
Rejestracja: 09 kwie 2012, 0:33
Płeć: nieokreślona

Re: Samotność WZMACNIA czy ZABIJA ?

Post autor: Halszka » 27 kwie 2012, 0:01

to zależy z kim się przebywa

Awatar użytkownika
Will
Intronek
Posty: 59
Rejestracja: 10 maja 2012, 21:03
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Katowice

Re: Samotność WZMACNIA czy ZABIJA ?

Post autor: Will » 11 maja 2012, 17:45

Wzmacnia.
Jest źródłem energii i pomaga w likwidacji stresu.
Biada temu śmiałkowi, który ośmieli się kiedykolwiek podnieść rękę na moją prywatność. :twisted:
INTJ
Samotność jest dla umysłu tym, czym dieta dla ciała.

Awatar użytkownika
Kosa13
Introwertyk
Posty: 106
Rejestracja: 15 lut 2012, 20:38
Płeć: mężczyzna

Re: Samotność WZMACNIA czy ZABIJA ?

Post autor: Kosa13 » 11 maja 2012, 18:27

Zależy w jakiej ilości i w jakich okolicznościach ... Jak dzisiaj wróciłem z gry w siatkówkę (towarzyski mecz z inną szkołą) to myślałem, że się zabiję. Taki byłem zmęczony i tak: ruchliwa ulica, telewizor, brat, siostra, matka, upał. Nie ma szans żeby mi dali spokój, ale jednocześnie jeśli już bym wypoczął sobie (jeśli bym miał swój pokój...) to byłoby mi trochę smutno, nudno ciągle przebywać samemu. Więc moim zdaniem samotność jest dobra jeśli chcemy odpocząć, wzmocnić siły. Ale długotrwała samotność, brak (bardzo ograniczone) życie towarzyskie zabija

Awatar użytkownika
SardonicAlly
Rozkręcony intro
Posty: 166
Rejestracja: 05 gru 2011, 23:33
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: okolice Krakowa. niezbyt bliskie

Re: Samotność WZMACNIA czy ZABIJA ?

Post autor: SardonicAlly » 11 maja 2012, 19:40

Hmm. "zabija" wydaje mi się być zbyt mocnym słowem w tym kontekście. Nie wydaje mi się, żeby komukolwiek zdarzyło się skończyć z frazą "przedawkowanie samotności" w rubryce przyczyna zgonu.To czy samotnośc wpływa na nas pozytywnie czy negatywnie zależy od wielu czynników. Od rodzaju samotności (being alone vs being lonely), czasu trwania owej samotności, występowania w pobliżu towarzystwa dla którego bylibyśmy skłonni tę samotność przerwać, typu osobowości, nastroju, poziomu zmęczenia, itd.
Na mnie samotność, bez względu na długość jej trwania wpływa raczej pozytywnie. Wzmacnia, ładuje baterie, nie nuży. Mogę całe dnie pracować samotnie, aż do wieczora nie zamieniając z nikim słowa i nie odczuwając przy tym żadnego braku. Dla urozmaicenia bywam czasem w mieście, zjadam pizzę, pije piwo, idę do kina - nigdy nie uważałam, ze rozrywkę koniecznie trzeba z kimś dzielić. W zasadzie wydaje mi się, że sama świadomość że gdzieś sa inni ludzie, jest moja rodzina, wystarcza mi za ich towarzystwo. Niezwykle rzadko bywa tak, że to ja aktywnie poszukuję czyjegoś towarzystwa czy rozmowy. Raczej towarzystwo znajduje mnie, jeśli mnie do czegoś potrzebuje :P
"The power of accurate observation is called cynicism by those who have not got it." Rest assured I've got it in abundance ;P

5w4, prone to procrastination
ISTP Craftsman I=89% S=79% T=89% P=58%

Awatar użytkownika
Kosa13
Introwertyk
Posty: 106
Rejestracja: 15 lut 2012, 20:38
Płeć: mężczyzna

Re: Samotność WZMACNIA czy ZABIJA ?

Post autor: Kosa13 » 11 maja 2012, 19:58

SardonicAlly pisze:Hmm. "zabija" wydaje mi się być zbyt mocnym słowem w tym kontekście. Nie wydaje mi się, żeby komukolwiek zdarzyło się skończyć z frazą "przedawkowanie samotności" w rubryce przyczyna zgonu.
Przepraszam, że łapie cię tylko za część wypowiedzi, ale akurat to rzuciło mi się najbardziej. Widzisz, w tej sprawię, mylisz się, bo jeśli ktoś przebywa BARDZO długo w samotności, nie wychodzi z domu i w ten sposób nabawił się jakichś fobii (choćby fobia społeczna) to już jest bardzo blisko do depresji, i to mi się wydaje nie lekkiej. A jak wiadomo ciężka depresja = próby samobójcze. Więc warto spojrzeć na to też z tej perspektywy ;].

Difane
Stały bywalec
Posty: 312
Rejestracja: 11 lip 2012, 1:03
Płeć: nieokreślona

Re: Samotność WZMACNIA czy ZABIJA ?

Post autor: Difane » 10 paź 2012, 6:26

Jeżeli chodzi o samotność w sensie "spędzanie czasu samemu", to w przypadku introwertyka takowa "ładuje baterie", więc jest rzeczą dla mnie zupełnie naturalną, że taki rodzaj samotności wzmacnia. Jest jeszcze jednak inny, wspomniany już wcześniej rodzaj samotności, polegający na poczuciu braku dobrych relacji z innymi ludźmi, a więc niezależny od tego, czy ktoś przebywa w naszym pobliżu czy też nie. I taki typ samotności zdecydowanie powoduje we mnie pewne poczucie "osłabienia".

Zresztą od pewnego czasu zacząłem się zastanawiać nad faktycznym "przypływem energii" wynikającym z bycia intro. Otóż introwertyk prowadzący taki tryb życia jak ja powinien jej mieć aż nadto, a tymczasem z dnia na dzień czuję się jakiś taki coraz bardziej ospały i zniechęcony do czegokolwiek. Spoglądam w lustro i widzę tam człowieka, który zamiast dać się porwać własnej pasji umiera we własnych oczach. Odnoszę po prostu wrażenie że "bilans energetyczny" poczucia samotności i spędzania czasu samemu jest tak jakby "ujemny". Że ze mnie więcej energii ubywa niż przybywa.

Zastanawia mnie przy tym fakt, czy można to jednak jakoś odwrócić, czy można pozbyć się poczucia "wewnętrznej" samotności ? Biorąc pod uwagę świadomość, iż z czasem byłem w stanie zmienić w swoim życiu pewne rzeczy dość diametralnie wydaje mi się, że może to być możliwe. Zasada działania w każdym przypadku była taka sama i doskonale się sprawdzała: jeżeli czegoś potrzebujesz a tego nie masz, to spróbuj wmówić sobie, że wcale tego nie potrzebujesz. Mam nadzieję że i tym razem uda mi się nauczyć żyć z nieco mniejszymi wymaganiami :wink: .

Zresztą nurtuje mnie też kwestia tego skąd wzięła się samotność ? Tak w moim przypadku jak i w ogóle. Bo jeżeli chodzi o mnie, to przez 2 lata od rzucenia ostatnich studiów i praktycznie zaprzestania kontaktu z innymi ludźmi żyło mi się tak jakoś swobodnie, tzn. nie przejmowałem się tym faktem, że nie mam z kim porozmawiać, że jestem sam i.t.d., ba ja nawet nie pisałem żadnych komentarzy w necie, na jakichkolwiek forach tj. nie zaznaczałem w jakikolwiek sposób swojej obecności w świecie i nawet za pośrednictwem neta nie miałem żadnego kontaktu z ludźmi. Problem pojawił się w jednym z pierwszych miesięcy tego roku, kiedy zacząłem miewać przebłyski do chęci podzielenia się z innymi swoimi przemyśleniami, swoim doświadczeniem.

Zacząłem od odkopania mojego konta na portalu flstudio.pl (które na szczęście mimo ponad 1,5 rocznej nieobecności nie zostało usunięte :) ), ale po pewnym czasie stwierdziłem, że mówienie tylko i wyłącznie na temat produkcji muzyki już mi nie wystarcza i chciałbym napisać coś na temat mojego wnętrza, mojego życia. Początkowo myślałem o założeniu bloga, ale brakowało mi pomysłów od czego zacząć, jakie kwestie poruszać. Stwierdziłem że lepiej będzie znaleźć jakieś forum, gdzie będzie już wiele ciekawych tematów, gdzie będę mógł zestawić swoje myśli z myślami innych. I długo nie zastanawiałem się nad tym jakie to ma być forum. Bo jeżeli ktoś spyta mnie jakie jest jedno słowo, jakim mogę siebie określić odpowiadam bez wahania "artysta". Ale jeżeli ktoś poprosi o jeszcze jedno, które też pasowało by do mnie odpowiadam z równym przekonaniem "introwertyk".

I tak trafiłem tutaj :D . Chociaż w tym poście nie tylko o samotności, ale też o przyczynach tego skąd się tutaj wziąłem natomiast uważam, iż jest to odpowiedni temat by o tym napisać, gdyż - co zresztą wynika z treści postu - jedno z drugim mocno się wiąże. Po prostu moją przyczyną pojawienia się i egzystowania na tym forum jest próba choćby częściowego zaspokojenia potrzeby kontaktu z innymi ludźmi, co przez internet jest dla mnie znacznie bardziej komfortowe niż w rzeczywistości. Także ten problem częściowo rozwiązałem, ale poruszyłem też kwestię samotności wśród ludzkości, natomiast to już zostawię tak dla potomnych do przemyślenia, poprzez postawienie pytania: "Czy gdyby na świecie istniał tylko jeden człowiek, to czy odczuwałby samotność ?"

Awatar użytkownika
s1a3p1a1
Intronek
Posty: 72
Rejestracja: 10 lut 2018, 4:05
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP

Re: Samotność WZMACNIA czy ZABIJA ?

Post autor: s1a3p1a1 » 21 lut 2018, 2:15

Nie chcę nawet słyszeć o "archeologii". Tyle ciekawych tematów leży wszędzie odłogiem... Jak zwykle statystyki wprowadzają w błąd; codziennie setka niezalogowanych "gości", przy czym to chyba jeno roboty sieciowe. I pomyśleć, że w 2006 liczba takowych skryptów nie przekraczała dziesiątki - i to na dużo większych forach.

Wracając do meritum. Samotność jest przydatnym narzędziem - nawet, jeśli nie wynika z wyboru. Ale znaczenie może przyjmować różne, podług stylu życia, charakteru itp. Stałą jest możliwość przekalkulowania i zrewidowania własnych uczuć. Powstała biała plama uczy jednostkę tęsknić, szanować, lub wręcz przeciwnie, pociąga. Osobiście nauczyłem się doceniać braki. Stara jak świat historia.

Gdybym miał odpowiedzieć bezpośrednio na pytanie w tytule strony, wtedy powiem, że obie sugestie mają w sobie ziarno prawdy. Tyle, że tylko jedno może w danej chwili kiełkować. Nie widzę miejsca dla obydwu.

Awatar użytkownika
Hazaks
Introwertyk
Posty: 84
Rejestracja: 10 gru 2017, 12:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTP

Re: Samotność WZMACNIA czy ZABIJA ?

Post autor: Hazaks » 21 lut 2018, 21:43

Będę się wypowiadał tylko o siedzeniu samemu, a nie o samotności życiowej! Ta druga ma moim zdaniem jedynie negatywne skutki.

Samotność jest mi potrzebna aby móc normalnie funkcjonować. Za długo z ludźmi i robię się senny i marudny. I uwielbiam to, posiedzieć ze dwie godziny z książką albo po prostu popatrzeć się w sufit. Ładuję się w ten sposób, ale mam swój limit i w pewnym momencie muszę gdzieś wyjść bo mnie rozniesie (nie dosłownie, jest to chyba bardziej chęć wymiany przemyśleń). Przebywanie w samotności przez dłuższy okres czasu prowadzi mnie do permanentnego przygnębienia, a brak normalnego spojrzenia na świat drugiego człowieka do wniosków o bezcelowości i ogólnej beznadzieji życia.
WOW! Mogę tu wpisać co tylko chcę! Nie będę odostawał od innych, umieszczę tu jakieś nadęte filozoficzne sentencje :mrgreen:

"Quidquid Latine dictum sit, altum videtur" brzmi mądrze nieprawdaż? :D

"Przyczyna wszystkich ludzkich problemów jest jedna... Urodzili się" - Ja, wymyśliłem to przed chwilą :P

monkeychunky
Introrodek
Posty: 21
Rejestracja: 21 lut 2018, 0:54
Płeć: mężczyzna
MBTI: ENFP-T

Re: Samotność WZMACNIA czy ZABIJA ?

Post autor: monkeychunky » 24 lut 2018, 1:34

Dzięki samotności mogę się realizować. Pozwala mi się skupić na sobie i swoich zainteresowaniach, przemyśleć wiele rzeczy itd. Gdy miałem bardziej rozwinięte życie towarzyskie to myśli zajmowały mi głównie właśnie te relacje ze znajomymi, dziewczyną i całą resztą świata, a zbyt mało uwagi poświęcałem temu co na prawdę zawsze mnie interesowało i nie rozwijałem się. Ograniczyłem moje relacje ze znajomymi do sporadycznych wieczornych spotkań z grupą moich najbliższych kumpli i bardzo mi z tym dobrze.

ODPOWIEDZ