Introwertyczne dzieciństwo

W tym miejscu dyskutujemy o zjawisku introwertyzmu, o tym, jak wpłynął on na nasze życie, jakie są wady i zalety bycia introwertykiem.
Awatar użytkownika
Papaja
Intro-wyjadacz
Posty: 426
Rejestracja: 04 sty 2014, 14:30
Płeć: kobieta
Enneagram: 1w9
MBTI: ISTJ
Lokalizacja: Poznań

Re: Introwertyczne dzieciństwo

Post autor: Papaja » 16 kwie 2015, 21:44

Przegladajac ten temat sieglam pamiecia do odleglych czasow dziecinstwa i juz wtedy bylam pol na pol intro i ekstra w kierunki intro. Lubilam z dziecmi sie bawic, ale zawsze w mniejszej grupie, a najbardziej to jednak pasowalo mi czytanie ksiazek i samotna szwedanina,ktora do tej pory mi zostala. Na dyskoteki sie chodzilo pare razy, ale mniej niz rowiesnicy, bo weekend z filmem wydawal sie ciekawszy.
Kto stworzył ten labirynt niepewności, tę świątynię dufności, naczynie grzechu, pole usiane tysiącem zasadzek, przedsionek piekła, kosz po brzegi napełniony chytrością, truciznę słodką jak miód, łańcuch, który wiąże śmiertelnych z doczesnością – kobietę?

Awatar użytkownika
Ceper
Intronek
Posty: 63
Rejestracja: 11 paź 2014, 0:05
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
MBTI: ISTJ
Lokalizacja: Gdynia

Re: Introwertyczne dzieciństwo

Post autor: Ceper » 26 kwie 2015, 23:35

W moim przypadku dzieciństwo i cała podstawówka to ciężko byłoby u mnie dostrzec cechy intro (aczkolwiek nigdy nie znosiłem Pokemonów ani Dragon Ball). Latałem za piłką na dworze z kolegami,wygłupiałem się. Potem gimnazjum to już zacząłem nawiązywać jakieś bliższe relacje i poznawałem sporo nowych znajomych. W liceum dopiero sie zmieniłem jak skupiłem się na nauce i na relacjach z osobami, na których mogę polegać. Ambicje naukowe stały się wręcz moją obsesją..aż pewnego dnia doszedłem do wniosku, że nie mam o czym z ludźmi gadać..Teraz ambicje naukowe mi przeszły, ale niezbyt lubię poznawać nowych ludzi, a już szczególnie mówić o sobie no i potem potrzebuję dużo czasu w samotności żeby odreagować

rad19dym
Introwertyk
Posty: 115
Rejestracja: 20 gru 2014, 23:09
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5

Re: Introwertyczne dzieciństwo

Post autor: rad19dym » 19 lip 2015, 23:27

W moim przypadku introwertyzm, o którym wtedy nie miałem w ogóle pojęcia, okazał się być koszmarem, który się ciągnie do dziś.
Praktycznie od "zerówki" preferowałem samotność, co raczej się nie podobało większości klasy, co spowodowało szykanowanie, obrażanie, poniżanie itp.
Nawet nauczycielki nie chciały mi pomagać (do dziś ich za to nienawidzę).
Można powiedzieć, że wyrobiłem sobie wtedy "reputację" i do dziś jest ona przypominana.
Co do kolegów, to pierwszego miałem dopiero od 3 klasy podstawówki.
O koleżankach nie będę wspominał, bo właściwie nie mam o czym wspominać - nie miałem i do dziś nie mam.
W skrócie: introwertyzm spieprzył mi życie.

Awatar użytkownika
Emhyr
Intronek
Posty: 55
Rejestracja: 29 lip 2014, 18:17
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTJ/ISTJ/INTP
Lokalizacja: Warszawa

Re: Introwertyczne dzieciństwo

Post autor: Emhyr » 20 lip 2015, 11:08

U mnie podobnie jak u samotny wśród ludzi. Ja zmieniłem się w introwertyka na przełomie gimnazjum i liceum. Jak dzieciak raczej nie stroniłem od kolegów i też nie lubiłem Dragon Ball'a, choć inne dzieciaki to oglądały. Zawsze byłem dość skupiony na nauce, ale dopiero w liceum jakoś się tym bardziej przejąłem. Ambicje naukowe natomiast nadal zostały i mam gdzie uciekać od ludzi :wink:
Tańczący Płomień
Ostatnio mam ochotę z kimś pogadać/popisać, podyskutować, więc jak ktoś też czuje chęć zamiany paru słów to pisać do mnie póki ten stan jeszcze się utrzymuje!
Moje słowa nie odpowiadają moim myślom, a to poniża moje myśli ~ książę Myszkin, pióra mistrza Dostojewskiego.
Profile: Steam | MyAnimeList | MyPersonality

Awatar użytkownika
Nuna
Introrodek
Posty: 20
Rejestracja: 09 gru 2017, 10:54
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
MBTI: INFJ
Lokalizacja: Warszawa

Re: Introwertyczne dzieciństwo

Post autor: Nuna » 18 lut 2018, 15:05

Zastanawiam się czy na to, czy dzieciństwo jest bardziej introwertyczne, czy ekstrawertyczne (niezależnie od kształtującej się osobowości dziecka) nie ma wpływu przede wszystkim ilość domowników?

Im więcej ludzi w domu rodzinnym, tym więcej interakcji, mniej prywatności, mniej przestrzeni dla siebie i więcej okazji (zarówno wymuszonych jak i dobrowolnych) do spędzania czasu w grupie. Ja jestem jedynaczką, więc siłą rzeczy bardzo dużo czasu w dzieciństwie spędzałam sama i naturalnie kierowałam się ku rozrywkom i zabawom, które nie wymagały dodatkowych osób.
Z kolei znam ludzi, którzy np. do 15 roku życia nigdy sami w domu nawet nie byli (bo jak oprócz rodziców mieli rodzeństwo i dziadków, to zawsze ktoś w domu był).

Awatar użytkownika
Ally
Intronek
Posty: 66
Rejestracja: 17 lut 2018, 23:52
Płeć: kobieta
MBTI: ENFJ-A
Lokalizacja: Warszawa

Re: Introwertyczne dzieciństwo

Post autor: Ally » 18 lut 2018, 15:13

Myślę, że to zależy nie tylko od domu rodzinnego, ale też od całego środowiska, w którym się przebywa. Ja jestem jedynaczką, która była często pozbawiona opieki dorosłych, ale mimo to jako małe dziecko czułam się mocno socjalizowana. Miałam znajomych, jeździłam do rodziny, spędzałam dużo czasu u koleżanki, która mieszkała piętro wyżej i miała rodzeństwo. Zawsze byłam trochę wycofana, ale nie było to patologiczne. Problemy nastały dopiero wraz z dojrzewaniem. W sumie zawsze marzyłam o posiadaniu takiej sporej rodziny, gdzie zawsze ktoś się krząta po kuchni, jest dużo ciepła i radości.

Awatar użytkownika
Nuna
Introrodek
Posty: 20
Rejestracja: 09 gru 2017, 10:54
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
MBTI: INFJ
Lokalizacja: Warszawa

Re: Introwertyczne dzieciństwo

Post autor: Nuna » 18 lut 2018, 15:26

Ally pisze:
18 lut 2018, 15:13
Zawsze byłam trochę wycofana, ale nie było to patologiczne. Problemy nastały dopiero wraz z dojrzewaniem.
U mnie było tak samo. Spędzałam sama znacznie więcej czasu niż dziecko, które ma dużą rodzinę, ale jeszcze w podstawówce czy gimnazjum często bywałam też w domach koleżanek, więc nie czułam się samotna.
Ally pisze:
18 lut 2018, 15:13
W sumie zawsze marzyłam o posiadaniu takiej sporej rodziny, gdzie zawsze ktoś się krząta po kuchni, jest dużo ciepła i radości.
I tutaj też mogę powiedzieć tylko tyle, że miałam tak samo. Jedynacy to jednak mają trochę przechlapane :/

Awatar użytkownika
Ally
Intronek
Posty: 66
Rejestracja: 17 lut 2018, 23:52
Płeć: kobieta
MBTI: ENFJ-A
Lokalizacja: Warszawa

Re: Introwertyczne dzieciństwo

Post autor: Ally » 18 lut 2018, 15:43

Najważniejsze to umieć się zaaklimatyzować i wszędzie umieć znaleźć chociaż jedną przychylną osobę. Mnie tej umiejętności niestety brakowało.

Awatar użytkownika
Hazaks
Introwertyk
Posty: 100
Rejestracja: 10 gru 2017, 12:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTP

Re: Introwertyczne dzieciństwo

Post autor: Hazaks » 18 lut 2018, 19:32

Ally pisze:
18 lut 2018, 15:13
Zawsze byłam trochę wycofana, ale nie było to patologiczne. Problemy nastały dopiero wraz z dojrzewaniem.
A u mnie odwrotnie, jako mały gówniak miałem dużo mniej interakcji z ludźmi niż teraz (mimo, że mam rodzeństwo). Będąc w przedszkolu z nikim nie rozmawiałem tylko siedziałem na stołówce I rysowałem :D
WOW! Mogę tu wpisać co tylko chcę! Nie będę odostawał od innych, umieszczę tu jakieś nadęte filozoficzne sentencje :mrgreen:

"Quidquid Latine dictum sit, altum videtur" brzmi mądrze nieprawdaż? :D

"Przyczyna wszystkich ludzkich problemów jest jedna... Urodzili się" - Ja, wymyśliłem to przed chwilą :P

Awatar użytkownika
Pomidor
Ambiwertyk
Posty: 255
Rejestracja: 27 maja 2017, 20:45
Płeć: nieokreślona

Re: Introwertyczne dzieciństwo

Post autor: Pomidor » 19 lut 2018, 13:11

Rodzeństwo, wiecznie przewijająca się rodzina przez dom a i tak do dziś mam coś z introwertyka.

Awatar użytkownika
maugo
Intronek
Posty: 41
Rejestracja: 15 lut 2018, 17:51
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Monaghan

Re: Introwertyczne dzieciństwo

Post autor: maugo » 19 lut 2018, 21:32

JA mam dosyć liczna najbliższa rodzinę, mam trzy siostry. W dzieciństwie i w okresie dojrzewania zawsze miałam z kimś kontakt, koledzy, rodzina itd. Mimo to, że aspoleczna nigdy nie byłam i zawsze dość szybko nawiązywałam kontakt z ludźmi to i tak przeważnie lepiej mi było samej że soba.
Kocham siebie.

intruska
Wtajemniczony
Posty: 6
Rejestracja: 27 sty 2018, 16:41
Płeć: kobieta

Re: Introwertyczne dzieciństwo

Post autor: intruska » 24 maja 2018, 19:10

Ja w dzieciństwie miałam mniej znajomych, niż teraz. Byłam bardziej zamknięta w sobie. W przedszkolu i zerówce kolegowałam się tylko z jedną dziewczynką. Bawiłam się też z moją sąsiadką, rówieśniczką.
W pierwszej i drugiej klasie podstawówki nie miałam ŻADNYCH znajomych. Sąsiadka z bloku przeprowadziła się, a z koleżanką z przedszkola straciłam kontakt. Dopiero ok. 10-11 rż. stałam się ciut bardziej śmiała w relacjach koleżeńskich.

Awatar użytkownika
czarownica
Introwertyk
Posty: 128
Rejestracja: 27 maja 2018, 9:02
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5

Re: Introwertyczne dzieciństwo

Post autor: czarownica » 28 maja 2018, 12:17

Mimo tego, że lubiłam spędzać w dzieciństwie czas sama ze sobą to jednak coś mnie zawsze do ludzi ciągnęło. Tyle, że coś mi w relacjach z innymi ludźmi nie wychodziło i tak jest do tej pory. Już jako dziecko w trakcie wspólnych zabaw pełniłam te najmniej atrakcyjne role, zawsze byłam spychana gdzieś na bok. Może to ze względu na osobowość, inne dzieci były bardziej śmiałe, pewne siebie i charyzmatyczne; może to dlatego lubiłam spędzać czas w towarzystwie książki. Przeprowadzki co kilka lat też w niczym nie pomogły, każdy etap edukacji odbywałam w innym mieście, a ze względu na osobowość ciężko mi się zaaklimatyzować w zgranej paczce znajomych, jeśli ktoś nie wyciągnie do mnie pomocnej łapki. Mimo tego, że mam brata to mój dom zawsze był jakiś taki zamknięty na ludzi z zewnątrz, osobowość rodziców jednak też odegrała w tym jakąś rolę. A jak już ktoś miał przyjść to było prawie tak, jakby ktoś bardzo ważny miał się zjawić, trzeba było wszystko wysprzątać, ubrać się inaczej (ładniej) niż zwykle jest się ubranym będąc w domu, trzeba było podać coś do zjedzenia (okazywało się wtedy, że kawa/herbata i ciasto to za mało), co powodowało, że takie odwiedziny wiązały się ze stresem, nie tylko moim,ale wszystkich domowników. Teraz jestem w stanie się odnaleźć w grupie do 5 osób (w większej jestem trochę jak duch - niewidzialna), a najlepiej się czuję, kiedy spotykam się z jedną osobą na raz. Chyba tylko wtedy zauważa się mnie naprawdę.
"ja cóż- włóczęga, niespokojny duch ze mną można tylko pójść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko..."
"Kobiety są aniołami, lecz gdy ktoś złamie im skrzydła, kontynuują lot na miotle... " :)
"Jesteśmy tym, co myślimy. Nasze emocje są niewolnikami naszych myśli, a my jesteśmy niewolnikami naszych emocji. "
"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj. "

thestig
Wtajemniczony
Posty: 6
Rejestracja: 22 cze 2018, 23:03
Płeć: mężczyzna
MBTI: INTJ

Re: Introwertyczne dzieciństwo

Post autor: thestig » 24 cze 2018, 22:46

czarownica pisze:
28 maja 2018, 12:17
Mimo tego, że lubiłam spędzać w dzieciństwie czas sama ze sobą to jednak coś mnie zawsze do ludzi ciągnęło. Tyle, że coś mi w relacjach z innymi ludźmi nie wychodziło i tak jest do tej pory. Już jako dziecko w trakcie wspólnych zabaw pełniłam te najmniej atrakcyjne role, zawsze byłam spychana gdzieś na bok. Może to ze względu na osobowość, inne dzieci były bardziej śmiałe, pewne siebie i charyzmatyczne; może to dlatego lubiłam spędzać czas w towarzystwie książki. Przeprowadzki co kilka lat też w niczym nie pomogły, każdy etap edukacji odbywałam w innym mieście, a ze względu na osobowość ciężko mi się zaaklimatyzować w zgranej paczce znajomych, jeśli ktoś nie wyciągnie do mnie pomocnej łapki.
Moje dzieciństwo wyglądało bardzo podobnie. Potrafiłem się świetnie bawić całymi dniami sam ze sobą, praktycznie nigdy się nie nudziłem. Zawsze czułem się w jakiś sposób inny od grupy rówieśników, jednak wtedy nie zastanawiałem się nawet dlaczego tak jest. Dobrze czułem się w towarzystwie jednego lub dwóch kolegów, których najlepiej znałem i przed którymi mogłem się bardziej otworzyć. W czasach gimnazjum przeprowadziłem się w inne miejsce i straciłem kontakt z całym moim towarzystwem. Introwertyzm na pewno nie pomagał mi nawiązać nowych znajomości. Od tamtej pory moja dalsza edukacja była dla mnie dość stresująca, nowe miejsce w którym byłem całkiem obcy i długie dojazdy do szkoły były tak wyczerpujące, że zabrakło mi energii na budowanie głębszych relacji ze znajomymi. Teraz po latach jestem bardziej otwarty ale najlepiej czuję się w mniejszej grupie, w większej przeważnie wole obserwować i słuchać.

czarownica pisze:
28 maja 2018, 12:17
Mimo tego, że mam brata to mój dom zawsze był jakiś taki zamknięty na ludzi z zewnątrz, osobowość rodziców jednak też odegrała w tym jakąś rolę. A jak już ktoś miał przyjść to było prawie tak, jakby ktoś bardzo ważny miał się zjawić, trzeba było wszystko wysprzątać, ubrać się inaczej (ładniej) niż zwykle jest się ubranym będąc w domu, trzeba było podać coś do zjedzenia (okazywało się wtedy, że kawa/herbata i ciasto to za mało), co powodowało, że takie odwiedziny wiązały się ze stresem, nie tylko moim,ale wszystkich domowników.
Stres podczas przyjmowania gości częściowo pozostał mi do dziś, właśnie przez takie zachowanie rodziców i dziadków.

Skryty
Intronek
Posty: 31
Rejestracja: 05 maja 2018, 19:36
Płeć: mężczyzna

Re: Introwertyczne dzieciństwo

Post autor: Skryty » 08 lip 2018, 18:57

Ja miałem trójkę znajomych, z którymi się spotykałem i gadałem czasami po szkole, ale sytuacja w której byłem w wieku 13 lat około i pewne zmiany w psychice spowodowały że praktycznie zerwałem z nimi kontakt poza szkołą, a po gimnazjum to już wogle i stałem się krótko mówiąc odludkiem.

ODPOWIEDZ