Samotni z wyboru

Porady, rozważania, eseje i tym podobne.
Introwertyzm
Introrodek
Posty: 14
Rejestracja: 26 gru 2014, 16:30
Płeć: nieokreślona

Samotni z wyboru

Post autor: Introwertyzm » 26 gru 2014, 16:42

Miina Matsuoka żyje samotnie w Nowym Jorku. Ma dwa koty i wszystkie rozmowy telefoniczne odsłuchuje z automatycznej sekretarki. Jednak zanim wyciągniesz pochopne wnioski, zauważ, że potrafi nawiązać kontakty w pięciu językach, pracując jako business manager w międzynarodowej firmie projektującej oświetlenie.

Po prostu nie lubi udzielać się towarzysko - woli długie kąpiele, filmy na DVD i zaangażowanie w projekty artystyczne. Ma dobrych, bliskich przyjaciół i chodzi potańczyć mniej więcej raz w miesiącu, potem czuje jednak silną potrzebę, aby ”ukryć się i odzyskać siły”.

W naszym społeczeństwie, którego trzy czwarte populacji stanowią ekstrawertycy, samotnicy (poza Henrym Davidem Thoreau) są szufladkowani jako dziwni czy żałośni. Jednak soliści, tacy jak Matsuoka, mogą znakomicie funkcjonować - po prostu wolą podróżować po własnym, wewnętrznym wszechświecie.

Samotni często słyszą od mających dobre intencje osób, że powinni być bardziej towarzyscy, jednak sugestia, że są po prostu czarno-białym przeciwieństwem tryskających energią rówieśników nie jest trafna. Introwertycy nie są po prostu mniej towarzyscy niż ekstrawertycy; oni także angażują się w rzeczywistość - tylko w zupełnie inny sposób.

Podczas gdy osoby towarzyskie smakują niuanse relacji międzyludzkich, samotni skupiają się raczej na własnych pomysłach i na bodźcach, których nie odbierają umysły innych. Zaangażowanie społeczne ich wyczerpuje, a spokój dodaje im energii.

Wbrew popularnym przekonaniom, nie wszyscy samotni chorobliwie boją się kontaktów społecznych. – Niektórzy ludzie po prostu mają niewielką potrzebę przynależności - mówi Jonathan Cheek, psycholog z Wellesley College. – Jest duża różnica pomiędzy samotnością z wyboru a samotnością przymusową.

- Ci, którzy wolą pokój gościnny od sali balowej mogli odziedziczyć taki temperament po rodzicach czy dziadkach - mówi Cheek. Skłonność do samotności może wynikać z wrodzonych skłonności i doświadczeń, takich jak niewielka liczba przyjaciół w dzieciństwie czy dorastanie w rodzinie ceniącej prywatność.

Na przykład: James McGinty, pracownik socjalny w Cleveland w stanie Ohio. Wycofał się z kariery prawniczej, ponieważ nie czuł się dostatecznie towarzyski jak na codzienne wymagania tego zawodu. Ma mały krąg przyjaciół, ale i tak woli sam jeść obiad.

– Byłem paskudnie przeziębiony w Święto Dziękczynienia, ale dzięki temu nie musiałem iść do szwagra – mówi. – Nie jestem sknerą; to zgromadzenia ludzi mnie przerażają.

Matsuoka rozumie jego ból. - Nie cierpię wielkich tłumów i hałasu – mówi - To stresujące podtrzymywać pozytywne kontakty z 20 osobami i przedstawiać się 20 razy. Naprawdę muszę się przy tym namęczyć.

ROSZKOSZE SAMOTNOŚCI

Matsuoka, która jest rozwódką, nie ma nic przeciwko związkom natury miłosnej, jednak ostrzega: - Z kimkolwiek jestem, musi wiedzieć że przynajmniej na jeden dzień w tygodniu potrzebuję zamknąć się w swoim pokoju i przyklejam wtedy piórka do rzeźby.

Twórczość jest dla niej sposobem medytacji. – To mnie całkowicie pochłania, oczyszcza umysł, jeśli nikt mi nie przeszkadza – mówi. Kilka prac wykazało związek pomiędzy kreatywnością, oryginalnością i introwersją, jednak może bardziej uderza fakt, że introwertycy wydają się czerpać większe zadowolenie ze swoich twórczych wysiłków.

Amanda Guyer, psycholog z National Institutes of Health w Bethesda odkryła, że ludzie zamknięci w sobie są bardziej wrażliwi na wszelkie emocjonalne oddziaływania i wskazówki, co może oznaczać, że sprawiają im przyjemność te rzeczy, które są zupełnie obojętne dla innych. Guyer podzieliła badane przez siebie dzieci na grupę ”towarzyską” i ”powściągliwą”, a następnie obserwowała je podczas gry, w której musiały kolejno naciskać guzik, by wygrać pieniądze. W porównaniu z osobami bardziej towarzyskimi, powściągliwi wykazywali dwa do trzech razy większą aktywność prążkowia, części mózgu związanej z nagrodą.

Wcześniejsze badania metodą rezonansu magnetycznego (MRI) wykazały, że w sytuacjach społecznych specyficzne obszary mózgu samotników doświadczają szczególnie wzmożonego przepływu krwi, co wskazuje na ich nadmierne pobudzenie i tłumaczy, dlaczego przyjęcia wydają się im tak bardzo nużące. Jednak rezultaty Guyer sugerują, że introwertycy mogą być także bardziej dostrojeni do wszelkiego rodzaju pozytywnych doświadczeń. Jak spekuluje, ta wzmożona wrażliwość może oznaczać, że osoby skryte mają zdolność do szybkiego reagowania na sytuację - na przykład, przychodzą z pomocą w potrzebie czy wykazują niezwykłą empatię wobec przyjaciela dzięki zdolności do wyczuwania emocji.

NIEZDROWY SAMOTNY SAMOTNIK

Zadowolonych introwertyków nie tak wiele różni od osób z fobią społeczną. Na przykład Matsuoka twierdzi, że jako dziecko była "patologicznie nieśmiała”, co prawdopodobnie leży u podstaw jej obecnego stylu życia, nawet jeśli stała się bardziej pewna siebie po dwudziestce.

Osoby ”samotne z przymusu” chciałyby spędzać czas z ludźmi, jednak nieśmiałość i lęk powstrzymują je od tego. – Introwertycy to ludzie, którzy lubią być sami - mówi Paula Montgomery, księgowa z St. Louis w stanie Missouri. – Wolę przebywać w otoczeniu innych ludzi, jednak z powodu mojej nieśmiałości trudno mi przyłączać się do grup i nawiązywać przyjaźnie.

Tacy samotnicy podlegają różnego rodzaju stresom. Mogą być stremowani za każdym razem, gdy muszą spotykać się z ludźmi, wywiera się także na nich presję, by byli bardziej towarzyscy. Gdy pojawiają się poważne problemy życiowe, samotni mniej chętnie szukają wsparcia społecznego.

John Cacioppo, psycholog z University of Chicago podkreślił, że społeczna izolacja jest czynnikiem ryzyka zdrowotnego na równi z otyłością i paleniem. – Samotność jest jak głód i pragnienie – to sygnał, który ma pomóc przetrwać twoim genom - mówi Cacioppo. – Gdy jesteś samotny, twój organizm reaguje stresem, co na dłuższą metę nie jest dobre dla zdrowia.

WYJŚCIE W ŚWIAT

Nawet najbardziej zatwardziali samotnicy czasami chcą wyjść z narzuconej sobie izolacji. Oto kilka wskazówek na początek:

- Zostań wolontariuszem.

Wielu samotnych twierdzi, że obawa przed tym, co pomyślą inni, należy do ich największych społecznych koszmarów. Przyjście komuś z pomocą jest - według Cacioppo -najlepszym lekarstwem, nie tylko dlatego, że pozwala walczyć z obsesją na własnym punkcie, ale także dlatego, że możesz liczyć na pozytywną reakcje ze strony ludzi, którym pomagasz - co udowadnia, że kontakty społeczne mogą dawać przyjemność.

- Zaangażuj się w działania wymagające regularnych spotkań.

Gdy zapiszesz się na coś nie będącego jednorazowym wydarzeniem, stopniowo poczujesz się bardziej zrelaksowany i pozwolisz innym dostrzec swoje dobre strony – mówi Cheek. Dobrym wyborem może być szkolny komitet, zajmujący się długoterminowym projektem, czy lekcje malarstwa trwające kilka miesięcy.

- Zmuś się do podtrzymywania więzi towarzyskich.

Chociaż samotni nie są zwykle podekscytowani perspektywą przebywania w towarzystwie innych, badania wykazują, że często kontakty społeczne poprawiają im nastrój tak samo, jak osobom bardziej towarzyskim. Wniosek? Miej najgorsze za sobą – umów się z przyjacielem na kawę albo opuść dom, by pójść na imprezę – powinno ci to przynieść zadowolenie.

- Czasami zabaw się w gospodarza lub gospodynię.

Jeśli nie możesz znieść myśli o wychodzeniu, przygotuj posiłek dla kilkorga przyjaciół i zaproś ich do siebie. W ten sposób będą się mogli dowiedzieć więcej o Twoim świecie i o tym, czym się zajmujesz. A Ty będziesz mieć możliwość kontaktów społecznych w najbardziej komfortowym otoczeniu.

Autor: Elizabeth Svoboda
http://portalwiedzy.onet.pl/,18585,1429 ... pisma.html

ODPOWIEDZ