Jak dbać o introwertyka?

Porady, rozważania, eseje i tym podobne.
Introwertyzm
Introrodek
Posty: 14
Rejestracja: 26 gru 2014, 16:30
Płeć: nieokreślona

Jak dbać o introwertyka?

Post autor: Introwertyzm » 26 gru 2014, 16:45

Czy znasz kogoś, kto potrzebuje codziennie kilku godzin całkowitej samotności? Kto kocha ciche dyskusje na temat emocji lub idei i może wygłosić porywający wykład dla dużego audytorium, ale wydaje się czuć niekomfortowo w grupie ludzi i niezręcznie podczas „rozmów o pogodzie”? Kogoś, kto musi być zaciągany na przyjęcia, a potem potrzebuje dnia odpoczynku żeby odzyskać siły? Kto warczy, krzywi się, burczy lub wzdryga w odpowiedzi na uprzejmości ludzi, którzy po prostu są mili?

Jeśli tak, czy powiedziałeś tej osobie, że jest „zbyt poważna” albo spytałeś „czy wszystko u niej w porządku”? Postrzegasz ją jako powściągliwą, arogancką, nieuprzejmą? Podwajasz wysiłki aby ją rozruszać?

Jeżeli odpowiedziałeś pozytywnie na te pytania, prawdopodobnie masz w swoich rękach introwertyka i nie dbasz o niego odpowiednio. W ciągu ostatnich lat naukowcy wiele odkryli na temat zwyczajów i potrzeb introwertycznych osób. Wykazali nawet za pomocą tomografii mózgu, że przetwarzają one informacje w inny sposób niż reszta ludzi (nie zmyśliłem tego). Jeśli jeszcze nic nie wiesz na ten temat, bądź pewien, że nie jesteś sam. Introwertycy są powszechnie spotykani, ale są także jedną z najbardziej niezrozumianych i poszkodowanych grup w Ameryce, a może i na całym świecie.

Wiem to. Mam na imię Jonathan. Jestem introwertykiem.

Och, przez cztery lata zaprzeczałem temu. Przecież posiadam dobrze rozwinięte umiejętności socjalne. Nie jestem ponury ani mizantropijny. Zazwyczaj. Daleko mi do nieśmiałości. Uwielbiam długie dyskusje dotyczące osobistych przemyśleń lub pasjonujących zainteresowań. Ale w końcu samookreśliłem się i ujawniłem przed przyjaciółmi oraz współpracownikami. Dzięki temu poczułem się wyzwolony od ogromnej liczby szkodliwych wyobrażeń i stereotypów. Tak więc jestem tutaj po to, aby przekazać Ci, co powinieneś wiedzieć, żeby z wyczuciem i wsparciem traktować swoich introwertycznych krewnych, przyjaciół i współpracowników. Pamiętaj, że ktoś, kogo znasz, szanujesz i z kim codziennie przebywasz jest introwertykiem, a Ty prawdopodobnie doprowadzasz go do szału. Opłaca się znać sygnały ostrzegawcze.

CZYM JEST INTROWERTYZM?

Używane we współczesnym znaczeniu pojęcie wprowadził w latach dwudziestych XX w. psycholog Carl Jung. Obecnie jest ono stałym elementem testów osobowości, wliczając w to szeroko stosowany Inwentarz Osobowości Myers-Briggs. Introwertycy nie muszą być nieśmiali. Nieśmiali ludzie niepokoją się, boją lub samopotępiają w czasie spotkań towarzyskich; introwertycy zazwyczaj nie. Introwertycy nie są także mizantropami, chociaż niektórzy z nas mogliby zgodzić się z Sartrem, że „Piekło to inni ludzie przy śniadaniu”. Introwertyczne osoby można określić raczej jako te, które uważają pozostałych za męczących.

Ekstrawertycy czują przypływ sił w towarzystwie ludzi a opadają z nich i gasną w samotności. Często wydają się znudzeni i udręczeni samymi sobą. Zostaw ekstrawertyka samego na dwie minuty a sięgnie po telefon komórkowy. Zupełnie odwrotna sytuacja ma miejsce w przypadku introwertyków, którzy po godzinie lub dwóch bycia na towarzyskim „biegu”, potrzebują wyłączyć się i naładować baterie. Moja własna recepta to mniej więcej dwie godziny samotności na każdą godzinę wśród ludzi. Nie jest to zachowanie aspołeczne, ani objaw depresji. Nie trzeba tego leczyć. Dla introwertyków bycie sam na sam z własnymi myślami jest regenerujące jak sen, odżywcze jak jedzenie. Nasze motto: „Jestem fajny, jesteś fajny – w małych dawkach.”

ILE OSÓB JEST INTROWERTYKAMI?

Przeprowadziłem wyczerpujące badania na ten temat w formie szybkiego przeszukania Google. Odpowiedź: około 25 procent. Albo: trochę mniej niż połowa. Lub – moja ulubiona – „mniejszość w całej populacji, ale większość w uzdolnionej”.

CZY INTROWERTYCY SPOTYKAJĄ SIĘ Z NIEZROZUMIENIEM?

Powszechnie. Okazuje się, że to znaczna część naszego życia. „Ekstrawertykowi bardzo trudno jest zrozumieć introwertyka.” – piszą eksperci w dziedzinie edukacji Jill D. Burruss i Lisa Kaezig. (Od nich także pochodzi cytat z poprzedniego akapitu.) Introwertykom łatwiej jest rozszyfrować ekstrawertyków, ponieważ ci drudzy spędzają większość swojego czasu na odkrywaniu siebie podczas dynamicznej i często nieuniknionej interakcji z innymi; są nieodgadnieni jak szczenięta. Ale to nie działa w drugą stronę. Ekstrawertycy mają nikłe pojęcie lub nie mają go wcale na temat introwertyzmu. Zakładają, że towarzystwo, szczególnie ich własne, jest zawsze mile widziane. Nie są w stanie wyobrazić sobie, dlaczego ktoś mógłby chcieć przebywać w samotności. Niejednokrotnie reagują urazą na samą taką sugestię. Ile razy bym nie próbował wytłumaczyć im tej kwestii, nigdy nie poczułem, żeby naprawdę ją zrozumieli. Słuchali przez chwilę i zaraz jazgotać.

CZY INTROWERTYCY SĄ UCISKANI?

Muszę powiedzieć, że tak. Po pierwsze, ekstrawertycy są nadreprezentowani w polityce – dziedzinie, w której jedynie gaduły czują się pewnie. Wystarczy spojrzeć na George’a W. Busha, Billa Clintona. Wydają się rozkwitać dopiero w otoczeniu ludzi. Przykład kilku introwertyków, którzy osiągnęli szczyt kariery politycznej – Calvina Coolidge’a, Richarda Nixona – tylko to potwierdza. Być może z wyjątkiem Ronalda Reagana, którego legendarna rezerwa i potrzeba prywatności były prawdopodobnie oznakami introwertycznego temperamentu (wyczytałem, że wielu aktorów jest introwertykami, z kolei wielu introwertyków ma poczucie odgrywania ról w towarzystwie innych), introwertycy nie są uważani za stworzonych do polityki.

Z tego samego powodu ekstrawertycy przewodzą w życiu publicznym. Szkoda. Jeśli to my introwertycy rządzilibyśmy światem, bez wątpienia byłby on spokojniejszym, rozsądniejszym i cichszym miejscem. Jak podobno powiedział Coolidge: „Czy zdajecie sobie sprawę, że cztery piąte naszych problemów w życiu zniknęłoby, gdybyśmy po prostu usiedli na chwilę w spokoju?” (Od niego również pochodzi cytat: „Jeśli nic nie powiesz, nie będziesz zmuszony tego powtarzać”. Jedyną rzeczą, jakiej prawdziwy introwertyk nie znosi bardziej niż mówienia o sobie, jest mówienie tego samego po raz drugi.)

Ze swoim niewyczerpanym apetytem na pogawędki i bycie w centrum zainteresowania ekstrawertycy dominują także w życiu społecznym, tak więc to oni ustalają reguły. W naszym ekstrawertycznym społeczeństwie bycie towarzyskim jest uważane za normalne i pożądane jako oznaka szczęścia, pewności siebie i umiejętności przywódczych. Ekstrawertycy wydają się być wielkodusznymi, tryskającymi energią, ciepłymi i empatycznymi osobami. Nazwanie kogoś „ludzkim” jest komplementem. Introwertycy są określani przy pomocy słów takich jak „zdystansowany”, „samotnik”, „skryty”, „małomówny”, „pełen rezerwy”, „zamknięty w sobie” – ograniczonych, małodusznych słów sugerujących emocjonalną niedojrzałość i ubogą osobowość. Podejrzewam, że kobiety – introwertyczki cierpią szczególnie mocno. W pewnych kręgach, głównie na Środkowym Zachodzie, mężczyźnie cały czas jeszcze może ujść na sucho bycie, jak to nazywają, silnym i milczącym typem; introwertyczki, pozbawione tej alternatywy, są bardziej narażone na przypięcie łatki nieśmiałej, zamkniętej w sobie, wyniosłej osoby.

CZY INTROWERTYCY SĄ AROGANCCY?

Niezbyt. Przypuszczam, że to powszechne acz błędne przekonanie ma wiele wspólnego z tym, że jesteśmy inteligentniejsi, bardziej refleksyjni, niezależni, rozsądniejsi, bardziej wyrafinowani oraz wrażliwsi od ekstrawertyków. W dodatku naszą nieumiejętność „rozmawiania o pogodzie” ekstrawertycy biorą prawdopodobnie za przejaw lekceważenia. Jesteśmy skłonni pomyśleć dwa razy zanim coś powiemy, podczas gdy ekstrawertycy myślą mówiąc, co powoduje, że ich spotkania nie trwają nigdy krócej niż sześć godzin. „Introwertycy” – pisze przenikliwy facet Tomas P. Crouser w internetowej recenzji ostatnio wydanej książki pod tytułem „Why Should Extroverts Make All the Money?” (“Dlaczego to ekstrawertycy powinni zarabiać wszystkie pieniądze?”) (tego też nie zmyśliłem) – „rozpraszają się przez ten w połowie-wewnętrzny dialog prowadzony przez ekstrawertyków. Jednak nie narzekają na głos, zamiast tego przewracają oczami i w milczeniu klną na czym świat stoi”). Po prostu.

Najgorsze ze wszystkiego jest to, że ekstrawertycy nie mają pojęcia o męczarniach przez jakie z ich powodu przechodzimy. Czasami, kiedy uda się nam złapać oddech pośród oparów ich w 98%-o wszystkim i o niczym pogawędek, zastanawiamy się, czy ekstrawertycy w ogóle kłopoczą się słuchaniem samych siebie. Ale i tak znosimy to ze stoickim spokojem, ponieważ książki o etykiecie, napisane, bez wątpienia, przez ekstrawertyków, uznają nieopowiadanie żarcików za niegrzeczne, a przerwy w konwersacji za kłopotliwe. Możemy tylko marzyć, że któregoś dnia, kiedy nasz stan będzie się cieszył powszechnym zrozumieniem, kiedy, być może, ruch na rzecz Praw Introwertyków rozkwitnie i wyda owoce, nie będzie nieuprzejmym powiedzenie: „Jestem introwertykiem. Lubię cię, jesteś wspaniałą osobą. Ale teraz, proszę, ucisz się.”

JAK MOGĘ ZNAJOMEMU INTROWERTYKOWI DAĆ DO ZROZUMIENIA, ŻE WSPIERAM GO I AKCEPTUJĘ JEGO WYBÓR?

Po pierwsze, zrozum, że to nie jest wybór. To nie jest styl życia. To orientacja.

Po drugie, kiedy zauważysz, że introwertyk pogrążył się w swoich myślach, nie pytaj „Co się stało?”, ani „Czy wszystko w porządku?”.

Po trzecie, nie pytaj też o nic innego.



Autor: Jonathan Rauch
Tłumaczenie: Karolina Wiśniewska
http://www.theatlantic.com/doc/200303/rauch

ODPOWIEDZ