Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Porady, rozważania, eseje i tym podobne.
Awatar użytkownika
Papaja
Intro-wyjadacz
Posty: 423
Rejestracja: 04 sty 2014, 14:30
Płeć: kobieta
Enneagram: 1w9
MBTI: ISTJ
Lokalizacja: Poznań/Łódź

Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: Papaja » 13 lut 2017, 18:28

Ostatnio czytałam to

http://forsal.pl/artykuly/892182,dzieci ... rzaja.html

Artykul wywarl na mnie duze wrazenie, bo jest bardzo celny.Pokazuje jak obecne spoleczenstwo a tym bardziej rodzice nie sa do konca swiadomi,ze hoduja dzieci ktore sobie nie poradza w zyciu. Zastanawia mnie tylko do czego to doprowadzi gdy to hodowane pokolenie dorosnie,a rodzicow juz nie bedzie.Nasuwa mi sie pytanie czy za20-30 bedziemy miec spoleczenstwo bezradne zyciowo.
Kto stworzył ten labirynt niepewności, tę świątynię dufności, naczynie grzechu, pole usiane tysiącem zasadzek, przedsionek piekła, kosz po brzegi napełniony chytrością, truciznę słodką jak miód, łańcuch, który wiąże śmiertelnych z doczesnością – kobietę?

Patrycjusz
Rozkręcony intro
Posty: 235
Rejestracja: 08 sty 2015, 15:47
Płeć: mężczyzna

Re: Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: Patrycjusz » 13 lut 2017, 18:53

Czytałem to już dawno, oczywiście to wszystko prawda, ale pominięty jest jeden, istotny fakt. Nasi rodzice również są ludźmi, którzy nie poradzili sobie w życiu. Są pokoleniem bezradnym życiowo. Jeśli wykasujemy sobie z głowy mit autorytetu rodzica, który kładli nam do głowy, aby podtrzymać własny wizerunek - to nie zostanie wiele oprócz zagubionych między PRL-em a globalizacją ludków, którzy nie mają pojęcia o swoich celach, wartościach, stosunku do technologii i wszystkich współczesnych "dóbr". My za to jesteśmy pokoleniem, które bez żadnego kompetentnego przewodnika musi samo sobie radzić, jest rzucone na głęboką wodę nieznanego, ciągle transmutującego systemu. Nasi rodzice w większości robią nam problemy niż faktycznie wspierają, bo nie mają jak wspierać - ich rady dotyczą wersji gry 2.0 a my siedzimy już w 4.4.

Awatar użytkownika
eddard
Rozkręcony intro
Posty: 205
Rejestracja: 02 lip 2016, 10:35
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 9w1
MBTI: socjonika
Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: eddard » 13 lut 2017, 20:07

O borze jakie te gimby gupie nie umio zapalić żarówki za pomocą baterii i drutu (wtf, ja też nie jestem McGayverem).

Patrycjusz
Rozkręcony intro
Posty: 235
Rejestracja: 08 sty 2015, 15:47
Płeć: mężczyzna

Re: Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: Patrycjusz » 13 lut 2017, 20:50

Jednak przysiadłem i niestety widzę tam dość niebezpieczne idee. Jawne nawoływanie do przemocy; do tego jakiś darwinizm sprowadzający się do "bo geny". Dalej poklask dla wychowania opierającego się na krytyce.

Nikt, kto został wychowany na poniżaniu nie powie, że to dobra metoda. Autor artykułu i inni wypowiadający się tam nie zostali więc tak wychowani i mówią o czymś, czego - zapewniam ich - nie chcieliby doświadczyć na własnej skórze. Mentalne średniowiecze, które na zachodzie jest skutecznie tępione - Polska jak zwykle "100 lat za murzynami", angielski i w samolot.

Principessa

Re: Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: Principessa » 14 lut 2017, 7:36

Patrycjusz pisze:Czytałem to już dawno, oczywiście to wszystko prawda, ale pominięty jest jeden, istotny fakt. Nasi rodzice również są ludźmi, którzy nie poradzili sobie w życiu. Są pokoleniem bezradnym życiowo. Jeśli wykasujemy sobie z głowy mit autorytetu rodzica, który kładli nam do głowy, aby podtrzymać własny wizerunek - to nie zostanie wiele oprócz zagubionych między PRL-em a globalizacją ludków, którzy nie mają pojęcia o swoich celach, wartościach, stosunku do technologii i wszystkich współczesnych "dóbr". My za to jesteśmy pokoleniem, które bez żadnego kompetentnego przewodnika musi samo sobie radzić, jest rzucone na głęboką wodę nieznanego, ciągle transmutującego systemu. Nasi rodzice w większości robią nam problemy niż faktycznie wspierają, bo nie mają jak wspierać - ich rady dotyczą wersji gry 2.0 a my siedzimy już w 4.4.
Tylko skąd największy w historii odsetek starych kawalerów i panien mieszkających z rodzicami :D Bajka o trudnych warunkach ekonomicznych niepozwalających na wyprowadzkę i sytuacja na rynku mieszkaniowym to mit - zaznaczam. Z wartościami też kiepsko, chyba że chodzi Ci o "husarię" ;)

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 386
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: psubrat » 14 lut 2017, 12:02

Principessa pisze:Tylko skąd największy w historii odsetek starych kawalerów i panien mieszkających z rodzicami :D Bajka o trudnych warunkach ekonomicznych niepozwalających na wyprowadzkę i sytuacja na rynku mieszkaniowym to mit - zaznaczam.
W kwestii kawalerów chętnie odpowiem, chociaż nie wiem czy mieszczę się w definicji kawalera już starego. Decyduje rachunek zysków i strat: ile ja musiałbym w małżeństwie poświęcić rzeczy dla mnie ważnych, a ile bym w zamian dostał (rzeczy ważnych WEDŁUG MNIE a nie według kobiety). Także nie wiązałbym bycia kawalerem z wychowaniem.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Awatar użytkownika
nyarlathotep
Introwertyk
Posty: 94
Rejestracja: 06 wrz 2016, 3:28
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTP
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Re: Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: nyarlathotep » 15 lut 2017, 2:43

Akurat co do kawalerów to sporo tu jest działania mediów i współczesnej propagandy, wiadomo jakie są teraz wymagania - większość chce partnerów z "photoshopa".
Irrecoverable error, bailing out.
C:>_

Awatar użytkownika
Kolor Tęczy
Introrodek
Posty: 22
Rejestracja: 29 lis 2016, 13:13
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4

Re: Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: Kolor Tęczy » 15 lut 2017, 17:13

Pokolenie internetu...
Mimo wszystko, pewnie za 50 lat nasze dzieci beda mówiły o młodym pokoleniu dokładnie to, co my teraz.
I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja z moją miłością niech sobie będę głupi.

Principessa

Re: Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: Principessa » 15 lut 2017, 19:59

psubrat pisze:
W kwestii kawalerów chętnie odpowiem, chociaż nie wiem czy mieszczę się w definicji kawalera już starego. Decyduje rachunek zysków i strat: ile ja musiałbym w małżeństwie poświęcić rzeczy dla mnie ważnych, a ile bym w zamian dostał (rzeczy ważnych WEDŁUG MNIE a nie według kobiety). Także nie wiązałbym bycia kawalerem z wychowaniem.
Ja, ja i ja. Małżeństwo jako poświęcenie siebie, strach przed utratą siebie i zobowiązaniami. Asekuranctwo - dokładnie to podają socjologowie badając dorosłych mieszkających z rodzicami. Znak czasów. Możesz żyć na własny rachunek nie będąc w związku małżeńskim, wiem nawet, jakie argumenty teraz padną ale...nie chce mi się już czytać tego wątku ;)

Patrycjusz
Rozkręcony intro
Posty: 235
Rejestracja: 08 sty 2015, 15:47
Płeć: mężczyzna

Re: Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: Patrycjusz » 15 lut 2017, 21:58

Principessa pisze:Asekuranctwo - dokładnie to podają socjologowie badając dorosłych mieszkających z rodzicami.
Zwalanie winy na ofiarę sytuacji, zamiast na sytuację (podobnie jak z bezdomnymi). Asekurują się, bo jeśli by tego nie robili, w momencie zwolnienia przez szefa stają przed ogromnym stresem, czyli szukaniem nowej pracy pod presją czasu (pieniądze znikają codziennie z konta). Jeśli jej nie znajdą, muszą wrócić do domu rodzinnego. W przypadku panującej zasady "zawsze znajdzie się kilku/nastu/dziesięciu/set (w zależności od charakteru pracy) na twoje miejsce" - ciężko się tak nie asekurować. Nie wiem czy byłaś kiedyś w sytuacji, gdzie nie miałaś zbyt dużo środków do życia i nie mogłaś dostać nawet banalnej pracy (bo na takie jest najwięcej chętnych, Twoje CV ginie w gąszczu), ale nie polecam.

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 386
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: psubrat » 16 lut 2017, 0:07

Principessa pisze:Ja, ja i ja.
Tak, ja, ja i ja. Dla spełniania potrzeb kobiet istnieją całe instytucje roztrząsające co jeszcze można by dla nich zrobić, jaki kolejny przywilej im nadać, czy jakie kolejne ograniczenie nałożyć na mężczyzn. Mężczyźni muszą zadbać o swoje sami, indywidualnie, bo wsparcia nie mają.
Principessa pisze:Małżeństwo jako poświęcenie siebie, strach przed utratą siebie i zobowiązaniami.
Hierarchie potrzeb kobiet i mężczyzn różnią się znacząco. Nie dziwię się więc, że dla Ciebie mój pogląd o ogromnym poświęceniu jest zupełnie niezrozumiały.
Principessa pisze:Asekuranctwo - dokładnie to podają socjologowie badając dorosłych mieszkających z rodzicami. Znak czasów. Możesz żyć na własny rachunek nie będąc w związku małżeńskim, wiem nawet, jakie argumenty teraz padną ale...nie chce mi się już czytać tego wątku ;)
Kawalerowi sytuacja odpowiada, rodzicom odpowiada, socjologowi nie zgadza się z ideologią... To nie jest żaden znak czasów. Dawniej kawalerowie/panny też się bez poważnego powodu nie wyprowadzali od rodziców bo i po co. W PRL-u się wyprowadzali, bo dostali pracę w innym mieście, więc siłą rzeczy musieli. Z resztą tak jak i teraz - ludzie z miast w których ciężko znaleźć pracę (np. ja) wyprowadzają się od rodziców w lepsze pod tym względem miejsca.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

hermilion
Intronek
Posty: 50
Rejestracja: 12 sty 2017, 16:08
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w3
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wrocław

Re: Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: hermilion » 16 lut 2017, 12:49

psubrat pisze: Tak, ja, ja i ja. Dla spełniania potrzeb kobiet istnieją całe instytucje roztrząsające co jeszcze można by dla nich zrobić, jaki kolejny przywilej im nadać, czy jakie kolejne ograniczenie nałożyć na mężczyzn. Mężczyźni muszą zadbać o swoje sami, indywidualnie, bo wsparcia nie mają.
Jak w eksperymencie Calhouna z myszami - brak twardego charakteru i woli przeżycia nie wynika z złych genów, wychowania czy złej woli - po prostu z braku bodźców głodu, strachu i konieczności zapewnienia sobie przetwania - można oddać się zabawie i tzw. "samorealizacji" .. czyli najczęściej pustemu hedonizmowi.

To tylko i wyłącznie kwestia nadmiaru bezpieczeństwa - i to zarówno dla mężczyzn jak i kobiet. Tanie zasoby, bezpieczeństwo wewnętrzne zapewnione przez silne struktury państwa, brak wojny i agresywnych sąsiadów, brak konieczności wiązania się w grupę w obronie własnego życia, utrzymanie dzieci na koszt państwa, darmowa szkoła ...

Hierarchia potrzeb bardzo szybko się prostuje gdy brak podstaw w piramidzie Maslowa (żarcia, domu i ciepełka w zimie). Problem jest tylko jeden - kiedyś nadejdzie zima i pasikoniki będą szukały jedzonka .. a drzwi do magazynu mrówek ponownie zastaną zamknięte. I mrówki ponownie wpuszczą do środka tych, których istnienie będzie ***przydatne***. I wtedy to "JA" nagle odkryje że jak "JA" chce mieć ciepły posiłek raz dziennie to musi się zacząć bardziej starać być innym przydatnym, aby go dopuścili do miski. W języku polityki to się nazywa nacjonalizm ..

psubrat, jeśli obserwujesz to co piszą anty-feminiści w USA to napewno zauważyłeś jeden wątek: nie będziemy utrzymywać nie swoich dzieci, w szczególności dzieci kobiet samotnych .. i mogę się założyć że prędzej czy póżniej dopną swego, choćby mieli wyemigrować do Rosji, którą tak kochają albo się zaszyć w lesie i żyć z własnych ziemniaków i kur - nie płacąc podatków.

Geopolityczny chaos, rosnący nacjonalizm, kryzys imigracyjny, niekorzystna demografia, spadek odkryć naukowych per milion obywateli, zaniedbania ekologiczne - to wszystko są symptomy - kto chce widzieć, ten zauważy .. a kto nie chce, ten będzie napierdalał w WoW mając nadzieję że za jego życia to wszystko nie pierdolnie.
psubrat pisze:
Principessa pisze:Małżeństwo jako poświęcenie siebie, strach przed utratą siebie i zobowiązaniami.
Hierarchie potrzeb kobiet i mężczyzn różnią się znacząco. Nie dziwię się więc, że dla Ciebie mój pogląd o ogromnym poświęceniu jest zupełnie niezrozumiały.
Mężczyżni i kobiety zawsze dbali o własne interesy, tylko w obecnej sytuacji po prostu nie potrzebują siebie wzajemnie do przetrwania, a w szczególności nie potrzebują specjalizacji ról społecznych jakimi były ich role w małżeństwie. Małżeństwo i silna rodzina to po prostu ewolucyja zdobycz zapewniająca przetrwanie w niekorzystynych warunkach, a polegająca na tym że mężczyzna i kobieta specjalizują się w zajęciach, które mogą (tylko oni lub lepiej) wykonać - co w sumie daje wyzszą skuteczność niż identyczne role spełnianie osobno.
psubrat pisze:Hierarchie potrzeb kobiet i mężczyzn różnią się znacząco.
Nie hierarchia potrzeb się różni tylko taktyki realizacji tych samych potrzeb.

Patrycjusz
Rozkręcony intro
Posty: 235
Rejestracja: 08 sty 2015, 15:47
Płeć: mężczyzna

Re: Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: Patrycjusz » 16 lut 2017, 16:13

Z eksperymentem Calhouna bym uważał, bo to jak z każdym jednorazowo przeprowadzonym eksperymentem, podobnie Milgram czy Zimbardo. W dodatku tamten był przeprowadzany na myszach, które są kognitywnie na "nieco" innym poziomie niż człowiek. Swego czasu byłem zwolennikiem takich jednorazowych eksperymentów, porówywania do zwierząt etc. Teraz jestem raczej za czystą statystyką, chociaż i ta zawodzi, kiedy na siłę szukamy przyczyn jakiegoś zjawiska (spadku/wzrostu jakiejś zmiennej). Problem z obserwacją polega na tym, że zawsze obserwujemy skutki, nigdy natomiast nie znamy konkretnych przyczyn. Możemy więc szukać tych przyczyn, sprawdzać prawdopodobieństwo ich realności i tak dalej. Ale czasem równie dobrze można powiedzieć, że banany nagle urosły o średnio 2 cm przez 10 lat ze względu na to, że penisy surykatek również o tyle urosły przez 10 lat.
To oczywiście absurdalna konkluzja, ale często dochodzi się do takich próbując znaleźć korelacje, które są całkowicie przypadkowe, oraz wyjaśnienia zjawisk, które tak naprawdę zaszły z całkowicie innych powodów.
Stąd eksperymenty - znamy przyczynę, ponieważ sami ją tworzymy, i obserwujemy skutek. Ale żeby np. eksperyment Calhouna był wiarygodny, chciałbym, żeby przeprowadzono go (niech już będzie na myszach) na różnych liczebnościach populacji, różnych wymiarach zagospodarowanego przez myszy terenu, itd.

Obserwujemy więc skutki - bezrefleksyjne zombie (nie czuję się tak, ale niech będzie, jest mi przykro), bezradność życiowa, asekuranctwo (mieszkanie z rodzicami). Jakie są przyczyny, można zgadywać. Argumenty podane przez hermiliona są zdecydowanie lepsze, bo dotyczą przyczyn zewnętrznych, które kształtują mentalność ("wnętrze"). Natomiast zwalanie skutków sytuacji na ludzi, których ta sytuacja dotyczy to jakiś żart.

Do hermiliona - można z powodów opisanych przez Ciebie oddawać się pustemu hedonizmowi, a można dzięki zapewnionemu bezpieczeństwu materialnemu, oddać się kształceniu intelektualnemu czy twórczości artystycznej. Jakiś element wolnej woli więc tu jest (zdradzam teraz siebie jako deterministę).

P.S.: Jeszcze do mysz - do tej pory nie wiadomo, czy finalny kształt sytuacji był efektem zapewnionego myszom bezpieczeństwa, czy "przemyszenia" (przeludnienia). Ja osobiście jestem za tym drugim, bo zauważyłem, że słowo "przeludnienie" to takie Imię Którego Nie Wolno Wymawiać, żeby nie zasiewać paniki wśród postawy pro-life.

Principessa

Re: Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: Principessa » 16 lut 2017, 19:09

psubrat pisze:
Principessa pisze:Ja, ja i ja.
Tak, ja, ja i ja. Dla spełniania potrzeb kobiet istnieją całe instytucje roztrząsające co jeszcze można by dla nich zrobić, jaki kolejny przywilej im nadać, czy jakie kolejne ograniczenie nałożyć na mężczyzn. Mężczyźni muszą zadbać o swoje sami, indywidualnie, bo wsparcia nie mają.
Principessa pisze:Małżeństwo jako poświęcenie siebie, strach przed utratą siebie i zobowiązaniami.
Hierarchie potrzeb kobiet i mężczyzn różnią się znacząco. Nie dziwię się więc, że dla Ciebie mój pogląd o ogromnym poświęceniu jest zupełnie niezrozumiały.
Principessa pisze:Asekuranctwo - dokładnie to podają socjologowie badając dorosłych mieszkających z rodzicami. Znak czasów. Możesz żyć na własny rachunek nie będąc w związku małżeńskim, wiem nawet, jakie argumenty teraz padną ale...nie chce mi się już czytać tego wątku ;)
Kawalerowi sytuacja odpowiada, rodzicom odpowiada, socjologowi nie zgadza się z ideologią... To nie jest żaden znak czasów. Dawniej kawalerowie/panny też się bez poważnego powodu nie wyprowadzali od rodziców bo i po co. W PRL-u się wyprowadzali, bo dostali pracę w innym mieście, więc siłą rzeczy musieli. Z resztą tak jak i teraz - ludzie z miast w których ciężko znaleźć pracę (np. ja) wyprowadzają się od rodziców w lepsze pod tym względem miejsca.
Sorry, ale dla mnie to wciąż tylko pierdu pierdu zalęknionego Piotrusia Pana. I - powtarzam - nie trzeba mieć żony żeby wyprowadzić się od mamusi :D

Principessa

Re: Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: Principessa » 16 lut 2017, 19:27

Tu jeszcze ciekawy tekst na ten temat: http://www.polskieradio.pl/42/273/Artyk ... iepewnosci

ODPOWIEDZ