Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Porady, rozważania, eseje i tym podobne.
hermilion
Intronek
Posty: 52
Rejestracja: 12 sty 2017, 16:08
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w3
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wrocław

Re: Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: hermilion » 16 lut 2017, 21:00

patrycjuszu, mysle ze co do eksperymentu i jego ostroznej interpretacji zgadzam sie niemniej analogicznosc zjawisk jest co najmniej zastanawiajaca. Co do przyczyn - liczebnosci czy bezpieczenstwa nie wiadomo ale oba te bodzce widzimy i u ludzi. Co ciekawe u myszy bodziec przeludnienia zaniknal po zalamaniu populacji ale populacja sie nie odbudowala tylko wyginela.

Co do roznic w stosunku do populacji ludzkiej zamkniecie populacji ludzkiej nie jest zupelne a bardziej skomplikowana edukacja daje nadzieje na odbudowe populacji przez edukacje (ideologie jak wolisz) ...od czesci ktora zachowala zdrowe zwyczaje (podtrzymania populacji) ... oby to tylko nie byl islam

Ksztalcenie intelektualne ma ograniczenia w postaci braku nastepcow w okresie kilku pokolen (zmniejszajaca sie populacja) a sztuka pierwsza ulega hedonizmowi (popatrz za okno ;) ), a poza tym jak w Rzymie - jak zaczyna brakowac drewna to beda palic ksiazkami. Zreszta procentowy udzial ludzi ktorzy samorealozacje rozumieja jako cokolwiek tworczego jest znikomo maly

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 411
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: psubrat » 17 lut 2017, 10:41

Principessa pisze:Sorry, ale dla mnie to wciąż tylko pierdu pierdu zalęknionego Piotrusia Pana. I - powtarzam - nie trzeba mieć żony żeby wyprowadzić się od mamusi :D
Tylko póki co ciągle nie zobaczyliśmy w tym wątku argumentacji dlaczego/po co się wyprowadzać. Wiem, że można. Dużo rzeczy można, ale nie wszystkie mają sens.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

Awatar użytkownika
Papaja
Intro-wyjadacz
Posty: 426
Rejestracja: 04 sty 2014, 14:30
Płeć: kobieta
Enneagram: 1w9
MBTI: ISTJ
Lokalizacja: Poznań

Re: Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: Papaja » 20 lut 2017, 18:04

Moja generacja-ludzie ok30 zostali wychowani przez rodzicow(maja obecnie ok50lat) na przelomie prlu i kapitalizmu.Rodzice prlowi pamietaja kartki,brak dostepu do dobr wiec sa pierwszym pokoleniem, ktore chcialo i moglo zapewnic swoim dzieciom,obecnym 30latkom to co najlepsze wiec mamy mase mlodych nieporadnych ludzi. Pokolenie o 10lat starsze ode mnie,dzisiejsi 40latkowie rowniez pamietaja jak przez mgle komune,wiec podejrzewam ze podobnie postepuja ze swoim dziecmi-daja ile wzlezie,staja sie nadopiekunczy itd.
Bedzie potrzeba ze 2 pokolenia aby sie zreflektowac,ze taki porzadek rzeczy nie sluzy.
Kto stworzył ten labirynt niepewności, tę świątynię dufności, naczynie grzechu, pole usiane tysiącem zasadzek, przedsionek piekła, kosz po brzegi napełniony chytrością, truciznę słodką jak miód, łańcuch, który wiąże śmiertelnych z doczesnością – kobietę?

Awatar użytkownika
Restless Dream
Introrodek
Posty: 15
Rejestracja: 17 paź 2016, 18:45
Płeć: kobieta
MBTI: INFP

Re: Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: Restless Dream » 03 mar 2017, 21:06

http://i0.kym-cdn.com/photos/images/new ... 86/ff5.jpg Ciekawe, ile razy jeszcze natknę się na ten artykuł. :roll:

Okej, po kolei.

Dzieci pierdoły.

Uhm. Mówili tak o wcześniejszych pokoleniach, będą tak mówili o późniejszych pokoleniach. Jak zdarta płyta.

A nie potrafią poradzić sobie nawet z komarem, a co dopiero z krytyką czy wzięciem odpowiedzialności za innych.

Tak jakby osoby ze starszego pokolenia nie miały często problemu z przyjmowaniem krytyki i odpowiedzialnością. + Samo polemizowanie z krytyką nie jest równoznaczne z nieumiejętnością przyjęcia jej. Z tym komarem – zatrzymajcie tę karuzelę śmiechu. :roll:

(...) a po złamaniu palca zwolnienie na cały rok z WF.

Może by tak jednak zastanowić się, czym spowodowane są te masowe zwolnienia? Nie bronię zwyczaju, ale wiem, że w wielu szkołach W-F jest prowadzony beznadziejnie. Ciche przyzwolenie na przemoc psychiczną, nieempatyczni nauczyciele. Wiem, że sport jest ważny, a wyrabianie związanych z tą dziedziną dobrych nawyków ważnych, ale w-fu nienawidziłam.

Nikt mu nie pomagał odrabiać lekcji, bo musiał się uczyć sam, a za błędy ortograficzne ojciec go po kilku ostrzeżeniach w końcu sprał, bo tłumaczenie nieuctwa dysgrafią nie było wtedy tak postępowe jak dziś.

Uhm, to niech mi w takim razie autor artykułu wyjaśni, dlaczego wiele osób po 30 roku życia (bo mniemam, że to jest to lepsze pokolenie) ma problem z poprawną polszczyzną, skoro pranie to taka skuteczna metoda nauczania?

Gdy z kumplami poszli nad jezioro, nie było ratowników, społecznych kampanii ostrzegających przez skakaniem na główkę i jakoś ani on, ani żaden z jego znajomych karku nie skręcił.

A ja nie znam żadnego Szwajcara. Czy to znaczy, że Szwajcarzy nie istnieją? To, że autor i jego kumple mieli farta nie oznacza, że w tych dawnych, lepszych czasach nie było osób, które miały mniej szczęścia. https://yourlogicalfallacyis.com/anecdotal

Gdy rozbił nos na rowerze, ciężkim, stalowym składaku bez przerzutek i profilowanych opon, w szkole sińce pod oczyma nie zaalarmowały wychowawców i do rodziców nie przyjechała z interwencją opieka społeczna w obstawie policji.

Aha, proszę o dane, że w obecnych czasach takie zachowania to norma. Poza tym nie ma nic złego (wręcz przeciwnie!) w tym, że nauczyciele interesują się losem swoich uczniów. Zwłaszcza gdy docierają do nich (nauczycieli) alarmujące sygnały.

Teraz miałby rozmowę z psychologiem, która uświadomiłaby mu, że jest wrażliwym człowiekiem, z pełnymi prawami i nie wolno nikomu przekraczać jego prywatnej strefy, więc jeśli rodzice go biją, powinien to zgłosić..

Wstrząsające. Co w tym nieprawdziwego?

– Gdy dostałem manto od silniejszego zabijaki z podwórka i wróciłem zapłakany do domu, ojciec powiedział, żebym się nie mazgaił, bo mężczyzna musi stawiać czoła przemocy. Siłą. Czasami przegram, czasami wygram, ale takie jest życie. A następnego dnia pojechaliśmy do klubu sportowego, gdzie zapisał mnie na boks – opowiada.

Nie mam siły tego komentować, łapy mi opadły do samej ziemi. 1) Pochwalanie przemocy 2) Zwalanie winy na ofiarę. Brakuje mi słów.

To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw i lekcji baletu.

Co. Sugerowanie, że bakterie są wymysłem XXI wieku. I niby co jest złego w psychologach i lekcjach baletu...?

A na końcu tekstu standardowe narzekanie na to, jacy to mężczyźni zniewieściali. *ziew*

Doszło do tego, że w Szwecji na chłopcach wymusza się zabawę lalkami, by ich rozwój nie był zdefiniowany płcią.

Eee, aha. Dane poproszę. Bo coś mi się wydaje, że nie chodzi o wymuszanie, a zostawienie chłopcom wyboru.

To sztuczne, a walka z naturą zawsze kończy się źle.

Zabawa lalkami jako walka z naturą. Ciekawe, czym cytowana pani profesor posługuje się w pracy. Może komputerem? Przecież to takie wbrew naturze. :roll: https://yourlogicalfallacyis.com/appeal-to-nature

Dodaje, że gdy swoich studentów poprosiła o podanie trzech cech, które są mocnymi i słabymi stronami ich osobowości, w większości nie potrafili tego zrobić.

Kolejny dowód anegdotyczny. Ja na przykład potrafię. Taki ze mnie special snowflake?

Artykuł bardzo tendencyjny. Nie uważam, by moje (rocznik '93) czy młodsze pokolenie było pozbawione wad. Wiele problemów pozostaje nierozwiązanych, a dzisiejsze warunki (choćby uzależnienie od technologii – tyle że to dotyczy również starszej generacji) mogą tym problemom sprzyjać. Ale pod wieloma względami jest lepiej niż kiedyś (chociażby to, że podejście do przemocy się trochę zmieniło).

Awatar użytkownika
Viljar
Intronek
Posty: 38
Rejestracja: 02 mar 2017, 11:08
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: Viljar » 04 mar 2017, 9:34

Jestem rocznikiem '79 i szczerze żałuję, że nie urodziłem się później, bo byłbym lepiej dostosowany do współczesnego świata. Obserwuję, jak współczesna młodzież migiem opanowuje ogrom otaczających ich technologii i aplikacji, w których ja się gubię. Rzeczy, których uczyłem się w szkole, dzisiaj są już często przestarzałe.

Natomiast starsze pokolenia? Egoizm, zawiść, skłonność do oszukiwania, częste chamstwo, pochwała przemocy fizycznej i psychicznej, akceptacja braku higieny osobistej. Czyli wszystko to, na co zwrócił uwagę Przedmówca.

Dodam też, że z opowieści matki wiem, że kiedyś młodzi ludzie musieli sobie radzić, bo rodzice po prostu wyrzucali ich na dwór, żeby się pod nogami nie pętali. Ot i opieka rodzicielska... Dzisiaj dzieciaki mają komputery, gry planszowe i spędzają przy nich dużo czasu... co w tym złego, pytam się? Sam bardzo lubię gry planszowe i cieszy mnie, gdy widzę na różnych konwentach, jak młodzi ludzie z zapałem oddają się tej rozrywce. A różne starsze osoby patrzą z dezaprobatą, że niby ci młodzi ludzie czas tracą. Cóż, mówią tak, bo sami nie mieli wyboru i tak fajnych gier, jak obecne :)
Strzeż się ludzi, którzy nie lubią kotów (przysłowie irlandzkie)

Moja strona

Introman24
Introwertyk
Posty: 105
Rejestracja: 19 wrz 2016, 21:23
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
Lokalizacja: gdzieś na planecie Ziemia

Re: Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: Introman24 » 08 mar 2017, 22:25

Restless Dream pisze: Dzieci pierdoły.

Uhm. Mówili tak o wcześniejszych pokoleniach, będą tak mówili o późniejszych pokoleniach. Jak zdarta płyta.
I tak w zasadzie od starożytnego Egiptu, gdzie już wtedy narzekano na to, jakie to kolejne pokolenia są złe. Przed II wojną światową starsze pokolenia również wieszały psy na młodzieży, która później walczyła podczas II wojny światowej i dzisiaj jest stawiana za wzór. Innymi słowy - starsi zawsze będą narzekać na młodszych i tak było też w idealizowanych przez tekst czasach.
Samo polemizowanie z krytyką nie jest równoznaczne z nieumiejętnością przyjęcia jej. Z tym komarem – zatrzymajcie tę karuzelę śmiechu. :roll:
O właśnie - nie ma nic złego w tym, że nie przyjmuje się krytyki i broni się własnego zdania. No chyba, że komuś marzy się wychowanie bezwolnych marionetek akceptujących bez refleksji każde słowo jakiegoś guru. A chciałbym się dowiedzieć, na czym dokładnie polega to nie radzenie sobie z komarem i jak bardzo to jest rozpowszechnione, sam jestem ciekaw :)
Nie bronię zwyczaju, ale wiem, że w wielu szkołach W-F jest prowadzony beznadziejnie. Ciche przyzwolenie na przemoc psychiczną, nieempatyczni nauczyciele. Wiem, że sport jest ważny, a wyrabianie związanych z tą dziedziną dobrych nawyków ważnych, ale w-fu nienawidziłam.
Coś w tym jest. Niemniej nie słyszałem o tym, aby po złamaniu palca dawano roczne zwolnienie z WF, co najwyżej na parę miesięcy, dopóki się nie zagoi. Recz w tym, że dbanie o maksymalne bezpieczeństwo dziecka jest uzasadnione z racjonalnego punktu widzenia, więc nie rozumiem hejtu na to, że np. dzieci ciepło się ubierają albo jeżdżą na rowerze w kaskach.

Inna rzecz - często słyszę, jakie to nowe pokolenie jest brutalne, bo dużo gra w gry komputerowe, gdzie tylko przemoc i zabijanie i przenosi te zachowania do realu i wśród gimnazjalistów panuje przemoc, alkohol i narkotyki. To w końcu te dzieci zmieniają się w bezwolnych mięczaków bojących się komara czy w zabijaków, którzy ciągle się biją, torturują zwierzęta i dorabiają sobie handlem narkotykami do kieszonkowego? Niech krytycy się zdecydują się w końcu na którąś opcję, bo obie się wzajemnie wykluczają.
Dodaje, że gdy swoich studentów poprosiła o podanie trzech cech, które są mocnymi i słabymi stronami ich osobowości, w większości nie potrafili tego zrobić.
A gdzie było robione to badanie? Bo ja spotkałem się z opinią, że w Polsce panuje pewna niechęć do chwalenia się własnymi zaletami, cechami charakteru i majątkiem, lepiej widziana jest skromność i nie przesadne wychodzenie przed szereg. Myślę, że to właśnie może być przyczyna tego, że ludzie mogą nie umieć lub nie chcieć mówić o swoich mocnych stronach.
Jestem rocznikiem '79 i szczerze żałuję, że nie urodziłem się później, bo byłbym lepiej dostosowany do współczesnego świata. Obserwuję, jak współczesna młodzież migiem opanowuje ogrom otaczających ich technologii i aplikacji, w których ja się gubię. Rzeczy, których uczyłem się w szkole, dzisiaj są już często przestarzałe.
A to akurat jest stałe i myślę, że dzisiejsze dzieci za 30 czy 40 lat też będą uważać rzeczy, których uczyły się w szkole za przestarzałe i gubić się w coraz to nowszych technologiach. I znowu będzie hejt na dzieci i młodzież, że nic nie umie, że współczesne bajki to sama przemoc itp.

Awatar użytkownika
Viljar
Intronek
Posty: 38
Rejestracja: 02 mar 2017, 11:08
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: Viljar » 09 mar 2017, 8:53

Tyle że kiedyś postęp nie dokonywał się w tak ogromnym tempie. 40 lat temu mogłem iść na studia ze świadomością, że nabyta wiedza i umiejętności mi się przydadzą. A było tak: Poszedłem na studia, na kierunek, który wtedy oferował możliwości. Po pięciu latach okazało się, że powstały nowe kierunki specjalistyczne, a jeśli chcę pracować w zawodzie związanym ze studiami, to muszę iść na kolejne.

Tak w ogóle, to - obserwując współczesną młodzież - dochodzę do wniosku, że chyba jednak brutalność przeważa nad delikatnością. Z tym, że nie ma to nic wspólnego z grami. Znam trochę zapalonych graczy i jakoś żaden z nich nie ma problemu z odróżnieniem fikcji od rzeczywistości. Sam w czasach LO zagrywałem się w Dooma i Duke Nukem 3D (tak, jestem taki "stary") i jakoś nie wyrosłem na seryjnego mordercę.
Strzeż się ludzi, którzy nie lubią kotów (przysłowie irlandzkie)

Moja strona

Awatar użytkownika
Restless Dream
Introrodek
Posty: 15
Rejestracja: 17 paź 2016, 18:45
Płeć: kobieta
MBTI: INFP

Re: Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: Restless Dream » 17 mar 2017, 21:41

O właśnie - nie ma nic złego w tym, że nie przyjmuje się krytyki i broni się własnego zdania.
Akurat przyjmowanie krytyki jest ważną umiejętnością, ale! To, że przyjmuję krytykę nie musi oznaczać, że się z nią zgadzam.
A chciałbym się dowiedzieć, na czym dokładnie polega to nie radzenie sobie z komarem i jak bardzo to jest rozpowszechnione, sam jestem ciekaw
To chyba miało w żartobliwy, haha, sposób pokazać, jakie to młode pokolenie niezdarne i bojaźliwe. ;)
Inna rzecz - często słyszę, jakie to nowe pokolenie jest brutalne, bo dużo gra w gry komputerowe, gdzie tylko przemoc i zabijanie i przenosi te zachowania do realu i wśród gimnazjalistów panuje przemoc, alkohol i narkotyki.
Mam wrażenie, że demonizowanie gier komputerowych było domeną lat '90, obecnie robi się to mniej chętnie, jako że jest świadomość, że spora grupa osób to wyśmieje i wskaże inne źródła złego zachowania u części młodzieży. Ja nie znoszę takiej demonizacji – nieważne, czy gier wideo, czy muzyki, czy innego elementu popkultury. To pójście na łatwiznę i ignorowanie prawdziwych przyczyn patologicznych zachowań.

hermilion
Intronek
Posty: 52
Rejestracja: 12 sty 2017, 16:08
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w3
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wrocław

Re: Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: hermilion » 10 kwie 2017, 15:57

"– Gdy dostałem manto od silniejszego zabijaki z podwórka i wróciłem zapłakany do domu, ojciec powiedział, żebym się nie mazgaił, bo mężczyzna musi stawiać czoła przemocy. Siłą. Czasami przegram, czasami wygram, ale takie jest życie. A następnego dnia pojechaliśmy do klubu sportowego, gdzie zapisał mnie na boks – opowiada."

Nie mam siły tego komentować, łapy mi opadły do samej ziemi. 1) Pochwalanie przemocy 2) Zwalanie winy na ofiarę. Brakuje mi słów.
A szkoda - bo nasza obecna cywilizacja (szczególnie na zachodzie) tej lekcji zapomniała i teraz nie wie jak się zachować. 1. Tak - przemoc sama w sobie nie jest zła - a użytą w obronie dobra jest *dobra*. Przemoc jest jak nauka - jej status etyczny zależy od tego jak użyta 2. Robienie z siebie bezbronnej ofiary jest głupie, zwalanie winy nie ma tu znaczenia. Albo potrafisz się obronić albo nie i nikt cię slabego nie broni za darmo (o ile w ogóle). A za policję - płacisz w podatkach.

Lekcji jakiej nie odebrała dzisiejsza młodzież to: "Facet w mordę powinien umieć dać - też. Inaczej nie jest facetem." Tak - tak brzmiała lekcja chłopców w latach 80-tych. A wiesz dlaczego? Proste - nie podoba mi ci się ta lekcja? I co z tym zrobisz? zabanujesz mnie? A w realu? W realu albo nauczysz się dawać w mordę albo dostaniesz w mordę i pójdziesz do domu sobie popłakać (albo gorzej). A policja albo ci pomoże albo nie .. a jeśli dojdzie do wojny - to nic ci nie pomoże - tylko siła.

Ludzie brutalni zawsze będą na świecie a zdanie "przemoc niczego nie rozwiązuje" jest zwyczajną głupota i kłamstwem. Przemoc, której ktoś się nie potrafi przeciwstawić - rozwiązuje większość konfliktów - w sposób ostateczny i dla słabszego bardzo mało przyjemny.

A jak nie wierzysz - to sprawdź na mapie gdzie leży Kartagina.

https://www.youtube.com/watch?v=XAN6xazQYLw

Patrycjusz
Rozkręcony intro
Posty: 235
Rejestracja: 08 sty 2015, 15:47
Płeć: mężczyzna

Re: Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: Patrycjusz » 10 kwie 2017, 19:24

hermilion pisze:1. Tak - przemoc sama w sobie nie jest zła - a użytą w obronie dobra jest *dobra*. Przemoc jest jak nauka - jej status etyczny zależy od tego jak użyta
Przemoc sama w sobie nie jest zła. Nie klei mi się, bo na poziomie językowym zło wiąże się bezpośrednio z cierpieniem. Nikt nie cierpi - nie ma zła. Przemoc z definicji powoduje cierpienie, inaczej nie jest przemocą. Jak więc sama w sobie ma nie być zła?

Użycie w obronie "dobra". I teraz czym jest to dobro? Czy jeśli dwie nacje wyrzynające się nawzajem broniące swojej własnej nacji stosują przemoc w obronie swojego "dobra" (tu - państwa) to jest to dobre? Dla kogo oprócz garstki rządzących i abstrakcyjnych symboli?
Jeżeli już można jakoś usprawiedliwić używanie przemocy, to co najwyżej w obronie własnego ja. Przy czym broniąc własnego ja, sam stosujesz przemoc, wyrządzając krzywdę drugiej stronie. Problem więc nie sprowadza się do stosowania przemocy, tylko do tego, kto pierwszy jej użyje. To pierwszeństwo w sądownictwie decyduje o winie, a nie sam akt przemocy. Chociaż w tym zakresie też są granice, nie możesz nożować kogoś, kto "tylko" sprawił ci sierpowy. A teraz - nie możesz bo? Prawo. Według tego co piszesz, skoro silniejszy wygrywa, to można nożować, bo ja mam nóż, a on nie. To prowadzi do absurdalnych wniosków.
hermilion pisze:Lekcji jakiej nie odebrała dzisiejsza młodzież to: "Facet w mordę powinien umieć dać - też. Inaczej nie jest facetem." Tak - tak brzmiała lekcja chłopców w latach 80-tych.
Tak nie brzmiała lekcja chłopców w latach 80-tych, tak brzmi lekcja chłopców odkąd pierwsza samica uznała sianie pogromu wśród samców za równoważne z sianiem pogromu w jej bramce. Mimo to, ci z gorszym wynikiem meczu nie przechodzą metamorfozy płciowej. Ale rozumiem, że nie chodzi o biologię, tylko kulturę. Która akurat w tym aspekcie pokrywa się z tym pierwszym w całości.
hermilion pisze:a jeśli dojdzie do wojny - to nic ci nie pomoże - tylko siła.
Rozumiem, że termin "siła" oznacza nie tylko tężyznę fizyczną, ale też zdolność technologiczną. Nie wiem tylko, czy pojęcie siły może być równoważne ze zdolnością strategiczną, chyba że mówisz o sile intelektu. Bo mimo wszystko bitwy wygrane przy znacznej przewadze liczebnej wroga to jest zasługa takiej właśnie siły (pomijam fuksa=prawdopodobieństwo).

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 411
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: psubrat » 11 kwie 2017, 11:07

Viljar pisze:Tak w ogóle, to - obserwując współczesną młodzież - dochodzę do wniosku, że chyba jednak brutalność przeważa nad delikatnością.
Rocznik 1980. Ja tego nie widzę. Myślę, że to kwestia środowiska, w jakim się wychowywaliśmy, a jakie możemy teraz obserwować. Środowisko, w którym żyłem, było bardziej brutalne, niż to co obserwuję wśród obecnej młodzieży.

Natomiast widzę wyraźny "postęp" w innej kwestii: znacznie większa wulgarność młodych dziewczyn.

[cytat z artykułu]
"Gdy dostałem manto od silniejszego zabijaki z podwórka i wróciłem zapłakany do domu, ojciec powiedział, żebym się nie mazgaił, bo mężczyzna musi stawiać czoła przemocy. Siłą. Czasami przegram, czasami wygram, ale takie jest życie. A następnego dnia pojechaliśmy do klubu sportowego, gdzie zapisał mnie na boks – opowiada."

Oczywiście nie potępiam wysyłania dziecka na boks, jednak przedstawianie tego jako rozwiązanie problemu to głupota, bo mocniejszy bokser prawie zawsze się znajdzie. Nie każdy ma zadatki na mistrza świata. A według tego fragmentu artykułu, każdy mężczyzna który nie odważy się stawić czoła mistrzowi świata w boksie w wadze ciężkiej, nie zasługuje na miano prawdziwego mężczyzny.
Raczej powinno się chłopcom rzetelnie tłumaczyć, w jakich sytuacjach warto przełamać strach i stoczyć nawet i przegraną walkę (zazwyczaj: gdy przeciwnik jest nieznacznie silniejszy, a jednocześnie nie jest wielkim miłośnikiem bójek), a w jakich walka jest czystą głupotą.
hermilion pisze:Lekcji jakiej nie odebrała dzisiejsza młodzież to: "Facet w mordę powinien umieć dać - też. Inaczej nie jest facetem."
A jeśli natura obdarzyła go motoryką nie pozwalającą na walkę na wysokim poziomie? Kim niby taki człowiek jest?
hermilion pisze:Tak - tak brzmiała lekcja chłopców w latach 80-tych. A wiesz dlaczego? Proste - nie podoba mi ci się ta lekcja? I co z tym zrobisz? zabanujesz mnie? A w realu? W realu albo nauczysz się dawać w mordę albo dostaniesz w mordę i pójdziesz do domu sobie popłakać (albo gorzej).
Był taki czas, że miałem podobny pogląd. Ale uświadomiłem sobie, że choćbym nie wiadomo ile ćwiczył, to nie zapewnię sobie 100% bezpieczeństwa. W końcu są jeszcze narzędzia. Wolę zostać pokonany w walce na pięści, niż - w skutek wyższych umiejętności walki, utrudniających pokonanie mnie na pięści - pokonany przy użyciu noża.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

Awatar użytkownika
Restless Dream
Introrodek
Posty: 15
Rejestracja: 17 paź 2016, 18:45
Płeć: kobieta
MBTI: INFP

Re: Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: Restless Dream » 11 kwie 2017, 21:23

1. Tak - przemoc sama w sobie nie jest zła - a użytą w obronie dobra jest *dobra*. Przemoc jest jak nauka - jej status etyczny zależy od tego jak użyta
Ok, zajrzyjmy do słownika języka polskiego PWN-u: przemoc «przewaga wykorzystywana w celu narzucenia komuś swojej woli, wymuszenia czegoś na kimś; też: narzucona komuś bezprawnie władza». Rzeczywiście nie ma w niej niczego złego, absolutnie.

Przemoc to wykorzystanie przewagi sił w celu naruszenia prawa i dobra innej osoby, powoduje cierpienie i szkody. Nadal uważasz, że przemoc jest z definicji czymś neutralnym?
Samoobrona to inna bajka. Nie uważam, by zapisanie na boks było czymś złym, wręcz przeciwnie. Zirytowało mnie podejście ojca do pobicia.
2. Robienie z siebie bezbronnej ofiary jest głupie, zwalanie winy nie ma tu znaczenia.
Tak, a pomyślałeś o tym, że ludzie często, jak to ładnie ująłeś, nie robią z siebie bezbronnych ofiar, a po prostu nimi są? Mam podać przykłady? Zwalanie winy ma znaczenie – zobacz, jak często traktowane są ofiary gwałtu.
"Facet w mordę powinien umieć dać - też. Inaczej nie jest facetem."
Aha. Więc kim się staje? Sprowadzanie męskości do "dania w mordę" – urocze.
Proste
W czarno-białym świecie może i proste. My jednak w takim nie żyjemy.
I co z tym zrobisz? zabanujesz mnie?
Zrobiło się groźnie. :roll:
W realu albo nauczysz się dawać w mordę albo dostaniesz w mordę i pójdziesz do domu sobie popłakać (albo gorzej).
Świetnie, sposób na rozwiązanie wszystkich problemów podany w jednym zdaniu. Tylko znowu: świat nie jest czarno-biały. Czasami taka umiejętność "dania w mordę" nic nie da, a może nawet przynieść skutek odwrotny od zamierzonego. Przemoc ma różne oblicza, możesz być jednostką silną zarówno psychicznie, jak i fizycznie, a i tak zawsze znajdzie się ktoś, kto znajdzie twoją słabość i cię zniszczy.

Właśnie dlatego ważna jest empatia i chęć pomagania ofiarom (pomagania, nie wyręczania) zamiast tłamszenia ich i wzbudzania w nich poczucia winy. Może i całego świata nie zbawię, ale zacznę od siebie i będę starać się żyć zgodnie z własnym systemem wartości.

Nawiasem: między przemocą a biernym poddawaniem się jej istnieje mnóstwo innych zachowań.

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 411
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: psubrat » 11 kwie 2017, 22:44

Restless Dream pisze:
1. Tak - przemoc sama w sobie nie jest zła - a użytą w obronie dobra jest *dobra*. Przemoc jest jak nauka - jej status etyczny zależy od tego jak użyta
Ok, zajrzyjmy do słownika języka polskiego PWN-u: przemoc «przewaga wykorzystywana w celu narzucenia komuś swojej woli, wymuszenia czegoś na kimś; też: narzucona komuś bezprawnie władza». Rzeczywiście nie ma w niej niczego złego, absolutnie.
Ano nie ma. Ofiara przemocy chciała zrobić coś złego, drugi człowiek przy użyciu przemocy temu zapobiegł - mamy przemoc w pozytywnym wydaniu. Również przemoc w postaci kary może być dobra - w celu zniechęcenia ofiary przemocy do powtarzania złego czynu. Chociażby policja teoretycznie jest instytucją czyniącą dobro poprzez zastosowanie przemocy.
Restless Dream pisze:Tak, a pomyślałeś o tym, że ludzie często, jak to ładnie ująłeś, nie robią z siebie bezbronnych ofiar, a po prostu nimi są? Mam podać przykłady? Zwalanie winy ma znaczenie – zobacz, jak często traktowane są ofiary gwałtu.
Są sytuacje, że ofiara nie jest winna temu, że stała się ofiarą, a są takie, że jest. Zjawisko prowokowania bez wątpienia istnieje i niektóre osoby się tego dopuszczają, czyniąc się tym samym współwinnymi zdarzenia. Oczywiście faktu nie-trenowania boksu czy MMA oraz nie bycia naturalnie najsilniejszym w grupie, w żadnym wypadku nie zaliczam do prowokowania.
Zarzut "prowokowałaś do gwałtu swoim zachowaniem", oraz "prowokowałeś do pobicia bo byłeś za słaby" to drastycznie inne zarzuty.

Pierwszy zarzut - w zależności od konkretnego przypadku - mógłbym uznać za słuszny albo niesłuszny. Drugi - zawsze niesłuszny. Niemniej wśród wielu przypadków przemocy, które widziałem lub których doświadczyłem, zetknąłem się również z przypadkami ewidentnie zawinionymi przez ofiarę. W niektórych przypadkach nawet z takimi, w których powiedziałbym, że agresor postąpił słusznie.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

hermilion
Intronek
Posty: 52
Rejestracja: 12 sty 2017, 16:08
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w3
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wrocław

Re: Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: hermilion » 12 kwie 2017, 2:28

Przemoc sama w sobie nie jest zła. Nie klei mi się, bo na poziomie językowym zło wiąże się bezpośrednio z cierpieniem.
Powiedz to policjantowi, który przerwie próbę gwałtu (na Tobie) za pomocą pały i kajdanek. I w tym momencie cała Twoja argumentacja odrywa się od rzeczywistości z prędkością dźwięku. Niestety jak widać - naprawdę lekcja ta nie została przyswojona i młode pokolenie żyje w dziwnym urojeniu że prawo jest dane raz na zawsze .. prawo jest dane tylko do czasu aż państwo swoją własną przemocą je wymusza - za pomocą policji, sądów i zakładów penitencjarnych .. a po drugie - istnieją drapieżniki w rodzaju ludzkim, przed którymi nawet najlepsze państwo cię nie obroni i może nadejść moment kiedy będziesz zdany tylko na siebie. Jest taka statystyka, która mówi że każdy człowiek spotyka się w przeciągu swojego życia średnio 2-3 razy z sytuacją przemocy zagrażającej jego życiu - i albo sam się obroni albo ktoś go obroni ... albo będzie ofiarą przemocy z wszystkimi tego konsekwencjami.

A jeśli zabraknie państwa - a to się zdarza w Polsce średnio co 50-100 lat to bardzo szybko sobie tę lekcję przypomnisz ...
Rozumiem, że termin "siła" oznacza nie tylko tężyznę fizyczną, ale też zdolność technologiczną. Nie wiem tylko, czy pojęcie siły może być równoważne ze zdolnością strategiczną, chyba że mówisz o sile intelektu. Bo mimo wszystko bitwy wygrane przy znacznej przewadze liczebnej wroga to jest zasługa takiej właśnie siły (pomijam fuksa=prawdopodobieństwo)
W stosunkach międzynarodowych siła to potęga państwa (ekonomiczna, demograficzna i militarna) - i to ona rządzi.
przewaga wykorzystywana w celu narzucenia komuś swojej woli, wymuszenia czegoś na kimś; też: narzucona komuś bezprawnie władza». Rzeczywiście nie ma w niej niczego złego, absolutnie
Idź powiedz w urzędzie skarbowym że nie będziesz płacić podatków a zobaczymy czy nie ma prawnej przemocy. I nie zapomnij powiedzieć wykładowcy na uczelni że jego praca (oraz Twoje studia) są opłacane z bezprawnej, złej przemocy,
Tak, a pomyślałeś o tym, że ludzie często, jak to ładnie ująłeś, nie robią z siebie bezbronnych ofiar, a po prostu nimi są? Mam podać przykłady? Zwalanie winy ma znaczenie – zobacz, jak często traktowane są ofiary gwałtu.
Nie zrozumiałaś i wszystko ci się pomyliło. Nie chodzi o przypisywanie winy ofierze tylko o absolutny brak znaczenia czy ofiara była winna czy nie .. była ofiarą ponieważ nie była w stanie się obronić ani ustrzec przemocy. Jej wina czy jej brak winy nie ma znaczenia wobec faktu, że straciła życie lub coś innego.
Świetnie, sposób na rozwiązanie wszystkich problemów podany w jednym zdaniu. Tylko znowu: świat nie jest czarno-biały.
I nigdy nie twierdziłem że jest czarno-biały (oraz że siła i przemoc jest zawsze zła) .. za to właśnie Twój świat jest czarno-biały, taki w którym przemoc jest czarna i zła, a empatia tylko dobra. Niestety - ale zarzut o czarno-białym świecie skieruj do lustra,
A jeśli natura obdarzyła go motoryką nie pozwalającą na walkę na wysokim poziomie? Kim niby taki człowiek jest?
Jest słabszy- a ktoś powiedział że życie jest sprawiedliwe?
Był taki czas, że miałem podobny pogląd. Ale uświadomiłem sobie, że choćbym nie wiadomo ile ćwiczył, to nie zapewnię sobie 100% bezpieczeństwa.
Dlatego ludzie wolą prawo, porządek i silne państwo zapewniające bezpieczeństwo. Ale to nie zmienia w żaden sposób faktu, że przemoc na świecie istnieje, a czasami jest potrzebna. No i oczywiście - człowiek rozsądny wie kiedy ma szanse w walce a kiedy nie.

Co do zmian od lat 80-tych - przemoc fizyczna zmniejszyła się, za to przemoc słowna jest o kilka rzędów większa .. szczególnie w tematach politycznych oraz u kobiet.

Suchy69
Intronek
Posty: 50
Rejestracja: 19 mar 2017, 20:01
Płeć: mężczyzna

Re: Obecne dzieci to bezrefleksyjne zombie...

Post autor: Suchy69 » 12 kwie 2017, 10:58

Uuu, zaczyna się przemoc słowna!
Mnie się wydaje, że wszyscy myślicie podobnie, tylko macie inne przykłady w głowie. Nikt nie twierdzi, że jeśli policjant przywali potencjalnemu gwałcicielowi pałą, to to jest złe. Ale *lepiej* by było, jakby dało się temu człowiekowi to wyperswadować. Zresztą podobnie w przypadku bójki nastolatków czy spotkania z miłym panem w ciemnym zaułku.
Bardzo dobrze ktoś tam napisał - przemoc nie rozwiązuje konfliktów, przemoc co najwyżej usuwa jedną ze stron konfliktu ;). Jeśli komuś *oddasz*, to jest duża szansa, że w ramach zemsty dostaniesz jeszcze większe bęcki, bo ktoś może sprowadzić kolegów albo użyć wspomnianego noża (albo bomby atomowej). A jeśli przywalisz gwałcicielowi pałą, to opatrzy ranę i spróbuje ponownie. Konflikt jest "rozwiązany" dopiero wtedy, gdy dojdzie do konsensusu - obie strony się pogodzą. Idealnie by było, gdyby jeszcze się zrozumiały ;).
Przemoc nigdy nie jest dobra, bo zawsze ktoś przez nią cierpi, proste. Ale czasami jest mniejszym złem - bo wychodzimy z założenia, że lepiej, aby cierpiał oprawca, niż ofiara.

ODPOWIEDZ