o rozumieniu szczęscia

Porady, rozważania, eseje i tym podobne.
Awatar użytkownika
Ausencia
Intromajster
Posty: 500
Rejestracja: 20 lip 2008, 16:08
Płeć: nieokreślona

o rozumieniu szczęscia

Post autor: Ausencia » 22 gru 2010, 19:36

Może kogoś zainteresuje ten artykuł: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obc ... &startsz=x Na mnie zrobił duże wrażenie.
Jest tam też ciekawa uwaga o wyższosci świata wewnętrznego nad zewnętrzym. Polecam.

Senyan
Introwertyk
Posty: 99
Rejestracja: 21 lis 2010, 21:22
Płeć: nieokreślona

Re: o rozumieniu szczęscia

Post autor: Senyan » 22 gru 2010, 20:51

Świetny artykuł, najbardziej popieram fragmenty o rodzinie i religii. Wkurza mnie np. fakt, że ludzie, którzy normalnie mówią, że nie wierzą w boga, bo to bzdury. Uznają, że on stworzył życie na świecie, lub w ogóle cały wszechświat, bo skąd niby się to wszystko wzięło, nie?

Uważam, że pan Zbigniew ma rację, w stwierdzeniu, że powinno się dzieciom już w młodości tłumaczyć "zło" i wszystkie rzeczy z nim związane, bo przecież żyjemy niby w epoce, kiedy większość ludzi jest "świadoma" świata. Powiem jednak, że np. ja rzadko się spotykam ze stawianiem rodziny na czubku piramidy wartości, częściej ludzie najwyżej cenią wolność i miłość.

Awatar użytkownika
iksigrekzet
Intromajster
Posty: 516
Rejestracja: 21 lip 2008, 1:32
Płeć: nieokreślona

Re: o rozumieniu szczęscia

Post autor: iksigrekzet » 23 gru 2010, 10:49

To można sobie wydrukować :)
Jak mam dobry samochód albo pieniądze na bilet samolotowy, to mogę dotknąć innego świata.

Ale po co? Zetknie się pani wyłącznie ze światem wrażeń zmysłowych. Podróż wewnętrzna jest o wiele ciekawsza od zwiedzania, od natręctwa turyzmu naszych czasów, proszę mi wierzyć. Wie pani, jak żył Michel de Montaigne, autor "Prób", jednej z najwspanialszych książek na świecie? Przeczytał, jak obliczono, 60 książek - w tamtym czasie najważniejszych. I siedział w tej swojej wieży na południu Francji. Nie podróżował, poza krótką wyprawą do Włoch, nie robił dworskiej kariery. Nauczył się karmić samym sobą.

A dziś mamy 777 bestsellerów, a wszystkie ważne. Podróże - każda najistotniejsza. Chłoniemy to i porzucamy. Nic się w nas nie odkłada, nic nam nie dają te lektury, te podróże, to zachłanne nasycanie się krajobrazami.

Nie karmimy się bowiem sobą.
Sułtan.

Awatar użytkownika
hlidskjalf
Intronek
Posty: 69
Rejestracja: 23 maja 2010, 13:29
Płeć: nieokreślona

Re: o rozumieniu szczęscia

Post autor: hlidskjalf » 26 gru 2010, 1:52

Zawiało egzysetencjalizmem. Nihil novi, jednak "jestem za, a nawet przeciw".
Wolność, samowiedza, pod brakiem wiary też się mogę podpisać, ale bijący od tego pesymizm mi nie pasuje.
Samo pozbycie się złudzeń co do absurdu naszej egzystencji jest de facto korzystne.
Daje możliwość pełniejszego cieszenia się chwilami i odrzucenia bezsensownego oczekiwania na cud od Boga, dzięki któremu niczym za sprawą magicznej różdżki odmieni się nasze życie lub czekania na jakkolwiek rozumianą wieczność, w której czeka nas piękniejsze życie.
Jednak nie widzę sensu w ograbianiu się z resztek przyjemności o ile nie będą one mącić obrazu rzeczywistości.
~hlidskjalf
"Chór Starców:
Rób coś, ruszaj się, myśl.
On sobie leży, a czas leci.
Mów coś, rób coś.
posuwaj akcję,
w uchu chociaż dłub!”
T. Różewicz - "Kartoteka"

Awatar użytkownika
Ausencia
Intromajster
Posty: 500
Rejestracja: 20 lip 2008, 16:08
Płeć: nieokreślona

Re: o rozumieniu szczęscia

Post autor: Ausencia » 02 sty 2011, 14:44

Cieszę się, że Wam się spodobał. :)

Dorzucam jeszcze coś na inny temat. (nie chcialabym zakładac tysiąca nowych wątków)

Rozdarta pomiędzy koniecznością wzięcia się roboty, a wielkim rozleniwieniem, natknęłam się na kolejny ciekawy (choć chwilami potraktowany zbyt wzniosłym tonem jak dla mnie) tekst.
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,398 ... samotnosci

A tak w ogógle to polecam teksty z racjonalisty, czasem można trafic na prawdziwie mądre rzeczy.

Pozdrawiam noworocznie

Senyan
Introwertyk
Posty: 99
Rejestracja: 21 lis 2010, 21:22
Płeć: nieokreślona

Re: o rozumieniu szczęscia

Post autor: Senyan » 02 sty 2011, 16:20

Znowu muszę powiedzieć, że to świetny artykuł. Ja jestem aktualnie człowiekiem wariantu drugiego, taką ścieżkę obrałem parę miesięcy temu, lecz przyznam się, że na początku jedną myśl posiadałem z wariantu pierwszego, a mianowicie uważałem, że inni są gorsi. Na szczęście, kiedy rozmyślałem nad tym doszedłem do wniosku, że przez to właściwie staję się właśnie gorszy od innych, a nie lepszy.
W sumie, myślę, że nakłoniłaś mnie do poczytania racjonalisty :)

edit: Taka ciekawostka. Wszyscy się zastanawiają, dlaczego nasza klasa jest najgorszą w szkole, a rozwiązanie jest banalnie proste. W sumie wpadłem na to po wypełnianiu piramidy naszych wartości, nie pamiętam jak się to już nazywało dokładnie, ale na pewno jakoś tak :) Zgadnijcie teraz jaką wartość najwyżej postawiła największa część klasy. Otóż wolność, a mówiąc największą miałem na myśli tą szkodzącą. Oni niestety postrzegają tą wg mnie najniższą definicję wolności, brak obowiązującego ich prawa. Robią co chcą, na co mają ochotę itd. Nie będę dalej pisał z czego to wynika, bo sami łatwo się możecie domyślić.

Awatar użytkownika
Ausencia
Intromajster
Posty: 500
Rejestracja: 20 lip 2008, 16:08
Płeć: nieokreślona

Re: o rozumieniu szczęscia

Post autor: Ausencia » 02 sty 2011, 16:54

Z gory przepraszam za brak polskich znakow. Poprawie to.
Senyan pisze: uważałem, że inni są gorsi. Na szczęście, kiedy rozmyślałem nad tym doszedłem do wniosku, że przez to właściwie staję się właśnie gorszy od innych, a nie lepszy.
W sumie, myślę, że nakłoniłaś mnie do poczytania racjonalisty :)
Nikt nie jest od nikogo lepszy ani gorszy. Niewarto klasyfikowac ludzi na takiej zasadzie. Nie ma holoty, jest czlowiek. :)

Hm. Czuje, ze musze sie odniesc do kilku fragmentow tego artykulu. Po pierwsze meczy mnie to zdanie; filozof radzi każdej osobie, do której pisze, żeby w odpowiedzi na argumenty przeciwnika szybko uciekła do „swej samotni"
Byc moze splycam, przywilej laika, ale nie uwazam, zeby rozwiazaniem byla ucieczka. Zamkniesz sie w samotni, pomyslisz swoje, a Twoj rozmowca nadal pozostanie z watpliwosciami. Nie, nie podoba mi sie taki punkt widzenia. Wyslalam ten tekst, bo wydaje mi sie, ze wskazuje kilka zalet samotnosci. Ukazuje ja z troche innej perspektywy niz zazwyczaj bywa postrzegana. Osoby samotne nie musza czuc sie g o r s z e. Moga wykorzystac dar umiejetnosci przebywania w samotnosci wlasnie na rozwijanie swoich predyspozycji, swojego swiatopogladu. Jednak wydaje mi sie, ze latwo tutaj ten ´nietzscheański egocentryzm¨ doprowadzic do skrajnosci. I to chyba nie prowadzi do niczego dobrego. Jak myslicie?

Senyan
Introwertyk
Posty: 99
Rejestracja: 21 lis 2010, 21:22
Płeć: nieokreślona

Re: o rozumieniu szczęscia

Post autor: Senyan » 02 sty 2011, 17:25

Ausencia pisze:Po pierwsze meczy mnie to zdanie; filozof radzi każdej osobie, do której pisze, żeby w odpowiedzi na argumenty przeciwnika szybko uciekła do „swej samotni"
Byc moze splycam, przywilej laika, ale nie uwazam, zeby rozwiazaniem byla ucieczka. Zamkniesz sie w samotni, pomyslisz swoje, a Twoj rozmowca nadal pozostanie z watpliwosciami. Nie, nie podoba mi sie taki punkt widzenia.
Tutaj masz rację, uciekanie nigdy niczego nie rozwiązywało, nie rozwiązuje, nie będzie rozwiązywać. Jednak może wyniknąć sytuacja, że ten, który ucieka, robi to, żeby przemyśleć owe argumenty i wrócić z pewnością, że to co sądzi, jest prawdziwe i obiektywne, a nie płynie z ludzkiego subiektywizmu, do którego muszę od razu nawiązać i zadać pytanie. Dlaczego subiektywizm jest obiektywny? Wiem, że tak jest, ale tego nie mogę pojąć.
Ausencia pisze:Wyslalam ten tekst, bo wydaje mi sie, ze wskazuje kilka zalet samotnosci. Ukazuje ja z troche innej perspektywy niz zazwyczaj bywa postrzegana.
Samotność zazwyczaj bywa źle postrzegana, a na pewno ludzie samotni. Takiego człowieka często uważa się za "zdziczałego", a mi się właśnie wydaje, że to tłum jest "dziki".
Ausencia pisze:Jednak wydaje mi sie, ze latwo tutaj ten ´nietzscheański egocentryzm¨ doprowadzić do skrajnosci. I to chyba nie prowadzi do niczego dobrego. Jak myslicie?
Znowu się zgodzę. Skrajny egocentryzm nie prowadzi do niczego dobrego. Właściwie wydaje mi się, że prowadzi ku cofnięciu w rozwoju, do czasu kiedy rządził nami prawie całkowicie instynkt przetrwania za wszelką cenę.

kosmita
Intro-wyjadacz
Posty: 406
Rejestracja: 19 lis 2008, 17:08
Płeć: nieokreślona

Re: o rozumieniu szczęscia

Post autor: kosmita » 02 sty 2011, 17:55

Ausencia pisze:Może kogoś zainteresuje ten artykuł: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obc ... &startsz=x Na mnie zrobił duże wrażenie.
Jest tam też ciekawa uwaga o wyższosci świata wewnętrznego nad zewnętrzym. Polecam.
O kurde. Ten profesor określił słowami to co czuję od pewnego czasu, ale za cholerę nie potrafiłem tego komukolwiek przetłumaczyć. Piękna sprawa.
szukam

Awatar użytkownika
Ausencia
Intromajster
Posty: 500
Rejestracja: 20 lip 2008, 16:08
Płeć: nieokreślona

Re: o rozumieniu szczęscia

Post autor: Ausencia » 02 sty 2011, 19:48

Senyan pisze:Jednak może wyniknąć sytuacja, że ten, który ucieka, robi to, żeby przemyśleć owe argumenty i wrócić z pewnością, że to co sądzi, jest prawdziwe i obiektywne, a nie płynie z ludzkiego subiektywizmu, do którego muszę od razu nawiązać i zadać pytanie. Dlaczego subiektywizm jest obiektywny? Wiem, że tak jest, ale tego nie mogę pojąć.

Trudno oddzielić osądy subiektywne od obiektywnej prawdy. Są kwestie, w których w ogóle jest to niemożliwe. Ale uważam, że to dobrze. Gdybyśmy we wszystkich sytuacjach operowali obiektywizmem, mielibyśmy poważne problemy z poznaniem siebie. Nie mówiąc już o tym, jaka zapanowałaby wtedy nuda(!)

Dlaczego subiektywizm jest obiektywny?
Przyznam, że mnie zagiąłeś.
:)
Ktoś mądrzejszy musi odpowiedzieć.


kosmita, bezcenne uczucie, prawda? ;)

Badyl
Intronek
Posty: 31
Rejestracja: 28 gru 2010, 12:19
Płeć: nieokreślona

Re: o rozumieniu szczęscia

Post autor: Badyl » 02 sty 2011, 23:38

przeczytalem artykul pierwszy i post Senyan'a reszte dokoncze jutro bo sie spiesze
Senyan pisze:Uważam, że pan Zbigniew ma rację, w stwierdzeniu, że powinno się dzieciom już w młodości tłumaczyć "zło" i wszystkie rzeczy z nim związane, bo przecież żyjemy niby w epoce, kiedy większość ludzi jest "świadoma" świata. Powiem jednak, że np. ja rzadko się spotykam ze stawianiem rodziny na czubku piramidy wartości, częściej ludzie najwyżej cenią wolność i miłość.
I tutaj wkraczamy my - mlodzi, to od nas zalezy nasza przyszlosc
Czasy w ktorych "je*bac policje" jest powszechniejsze niz cokolwiek innego - wkraczamy my - resztka ludzi myslacych prawidlowo, znajacych "idealy", wiedzacych co tak naprawde jest wazne, to my mamy szanse zmienic swiat, tylko czy nam sie uda? czy damy rade sie przebic przez tych wszystkich glupich, bezmyslnych, matołow dla ktorych wazny jest tylko seks i chlanie wody, czy my bedziemy potrafili zrobic cokolwiek z tym co dzieje sie na naszych ulicach, czy gdziekolwiek indziej (nobo ja np. na wsi mieszkam ulic nie mam)

Jedyne pytanie jakie boje sobie postawic - czy to ma sens? (*na ktore boje sie odpowiadac)
doszedlbym do wniosku, ze nie. I co wtedy? najlepiej kulke w leb...

"chcialby pan umrzec? nie, to by bylo samolubne" - dokladnie (nie wiem z czego to jest chyba znowu na demotach to wyczytalem :O)

My, "inteligencja" (nie chodzi mi tu tyle o sama wiedze, o madrosc, tylko wlasnie o postrzeganie wartosci, ktore POWINNY kierowac tym swiatem), my mniejszosc w swiecie, musimy sie postarac


nie wiem czy dobrze to przekazalem bo mnie ponioslo, musimy poprostu WALCZYC o to zeby swiat byl lepszy, nam to sie nie uda, ale moze sie udac naszym dzieciom - bedzie ich wiecej, musimy pamietac o tym gdy juz zalozymy rodziny/bedziemy wychowywac dzieci, tak je wychowac by nie chodzily i sie dupczyly po krzakach po szkole, my jestesmy przyszloscia, a nasza przyszlosc (w tym wypadku chodzi mi o nasze potomstwo) musimy uksztaltowac sami

ja mam cholera 16 lat jestem gowniarzem, teoretycznie nie jestem w stanie nic zrobic, pozostaje mi samodoskonalenie, by za kilkadziesiat lat powiedziec: "zrobilem wszystko co moglem, pomoglem swiatu", a pomoc swiatu rozumiem przez kazde, nawet najmniejsze "czynione dobro", nawiazujac do gowniarzy ktorzy potrafia tylko powiedziec "twoja stara... jest jakastam"ich trzeba tepic inteligencja, bycmoze kogos to oswieci, on oswieci pozniej kogos innego itd,

Senyan
Introwertyk
Posty: 99
Rejestracja: 21 lis 2010, 21:22
Płeć: nieokreślona

Re: o rozumieniu szczęscia

Post autor: Senyan » 04 sty 2011, 19:42

Masz rację całkowitą rację sęk w tym, że jesteśmy w Unii Europejskiej, co czasem przynosi więcej szkody niż pożytku, korupcja, wydawanie pieniędzy na głupoty, między innymi na te dodatki do wychowywania dzieci, a mogłoby być jak w Chinach, w tym sensie, że, aby móc mieć dziecko należy posiadać dochód mogący spełnić jego wymagania, nie można mieć więcej niż dwójkę dzieci czy jakoś tak, wydaje się kasę na meneli i innych przybłędów, co tylko motywuje ich do dalszego bycia menelem przez co ciągle, zwiększa się dług państwa, zamiast się zmniejszać. Jak powszechnie wiadomo jest on płacony z naszej kieszeni, podatków, które stale są zwiększane. Zabiera się nam emerytury, ostatnio chcieli zabrać lasom państwowym 2mld. złotych i wjebać do budżetówki. Mniejsza o to wszyscy wiedzą w czym rzecz, i co my możemy zrobić? Nasze ciemne społeczeństwo toleruje to "byleby żyć" ale jak? Co to za życie? Dlatego uważam, że jedyne co możemy zrobić to rewolucja obalenie rządu i nowe prawo itd. Po co się jednak oszukiwać, to nie te czasy, zostałaby po nas jak to mówią, masa czerwonych bebechów. Dlatego chciałbym się przeprowadzić w jakieś lepsze miejsce. No i to szkolnictwo... W porównaniu do innych krajów u nas, chodzenie do szkoły to kara.
edit: Oj no i zapomniałem o naszym bezrobociu, choć miejsc pracy jest pełno. Ludzie po prostu nie chcą pracować i w tym sęk, co by się stało, gdyby nie było zasiłku dla bezrobotnych?? :) Otóż zmniejszyłoby się bezrobocie, no i nie oszukujmy się, że Polacy to Polacy. Kradzieże też by wzrosły, ale i na to jest rada, uciąć takiemu rękę :twisted:
Kolejna sprawa to wyroki za morderstwa itp. Dlaczego do cholery nie ma u nas wyroku śmierci za morderstwo, dożywocia za porwanie, gwałtu za gwałt i w ogóle, oko za oko, ząb za ząb, Hammurabi to był mądry człowiek.
Tylko jest problem "humanitaryzm", nienawidzę tego słowa, kojarzy mi się właśnie z oszczędzaniem morderców, złodziei i innych tego typu ludzi. Właśnie mam pytanie, u nas castruje się pedofillów??

Awatar użytkownika
hlidskjalf
Intronek
Posty: 69
Rejestracja: 23 maja 2010, 13:29
Płeć: nieokreślona

Re: o rozumieniu szczęscia

Post autor: hlidskjalf » 10 sty 2011, 21:00

Senyan pisze:(...) Dlaczego do cholery nie ma u nas wyroku śmierci (...)
Odsyłam do "Mini wykładów o maxi sprawach" Kołakowskiego - [url]http://tigress_18.w.interia.pl/kara.html[/url].
Badyl pisze:(...) musimy poprostu WALCZYC o to zeby swiat byl lepszy (...)
Zaleciało idealizmem :) Obawiam się, że czeka Cię duuuże rozczarowanie.
Wbrew pozorom, nierzadko od świętej racji ważniejszy jest święty spokój ;)
~hlidskjalf
"Chór Starców:
Rób coś, ruszaj się, myśl.
On sobie leży, a czas leci.
Mów coś, rób coś.
posuwaj akcję,
w uchu chociaż dłub!”
T. Różewicz - "Kartoteka"

Alojz
Introrodek
Posty: 17
Rejestracja: 25 sty 2011, 22:47
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Śląsk PL

Re: o rozumieniu szczęscia

Post autor: Alojz » 10 lut 2011, 21:15

Senyan
Po tej wypowiedzi przypominasz mi mojego dziadka.
W TV dyskutują o bezrobociu -> dziadek dyskutuje z wszystkimi o bezrobociu, jak to rząd to i tamto.
Za parę dni dyskusje o raporcie MAK'u -> opinie o raporcie MAK'u.
Tak wygląda "interesowanie się światem" większości polaków.


Dużo godki, mało roboty.

Pozdrawiam

Ale jakoś zboczyłem z tematu.
Tekst dający do myślenia, więc postanowiłem zakupić ostatnią książkę profesora.

Senyan
Introwertyk
Posty: 99
Rejestracja: 21 lis 2010, 21:22
Płeć: nieokreślona

Re: o rozumieniu szczęscia

Post autor: Senyan » 12 lut 2011, 11:33

Alojz pisze:Dużo godki, mało roboty.
Na razie, nie mogę się za tą robotę zabrać:D Niepełnoletniość, mało praw obywatelskich (jeśli w ogóle jakieś mam :D)

ODPOWIEDZ