Szczęście...

Proza, poezja, opowiadania
wyimaginowany
Zagubiona dusza
Posty: 1
Rejestracja: 24 gru 2015, 3:24
Płeć: nieokreślona
Enneagram: 4w5

Szczęście...

Post autor: wyimaginowany » 24 gru 2015, 3:30

Tekst, który napisałem jakiś czas temu. Tytuł tematu nie jest przypadkowy.
Nawet w samotności jest to marzenie ściętej głowy, nie chcemy się przyznać do słabości, aby bardziej nie pogrążyć się w beznadziei. Ukrywamy pod stertą wytartych złudzeń, które doprowadzają nas do obłędu. Nagminnie kłamiemy, aby ludzie nie odebrali nas jako słabszej jednostki. Myślę, że to jest bardzo dobra taktyka - perspektywa z jakiej patrzyliby na nas zmieniłaby swoje położenie o 180 stopni. Z silnego człowieka zmienilibyśmy się w jednostkę wykluczoną, słabą, nie do końca poczytalną, a co za tym idzie - jednostkę, której nie należy brać na poważnie. Boli mnie to, że często padami ofiarami 'zrozumienia' - niby najbliższe otoczenie nas akceptuje, ale niezależnie od siebie zmieniają do nas stosunek. Chcemy być silniejsi, a tak naprawdę stajemy się kolosem na glinianych nogach.

Mam nadzieję, że to ulegnie zmianie. Marzy mi się czas, w którym bez maski stanę przed najbliższą osobą i opowiem jak bardzo uwiera mnie dzisiejszy świat, który z dnia na dzień potrzebuje coraz więcej ofiar.

Awatar użytkownika
Uciekinierka
Ambiwertyk
Posty: 121
Rejestracja: 07 sty 2015, 2:28
Płeć: kobieta
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP

Re: Szczęście...

Post autor: Uciekinierka » 14 sty 2016, 0:55

Ciekawe.
wyimaginowany pisze:Ukrywamy pod stertą wytartych złudzeń, które doprowadzają nas do obłędu.
- bardzo trafione.

Zastanawiam się co rozumiesz przez ostatnie zdanie - jakie ofiary masz na myśli.
"(...) są różne szkoły, ale jedna z nich mówi, że nigdy nie jest za późno. Mnie się podoba ta szkoła. Co mówi, że nigdy nie jest za późno."

Nestor

Re: Szczęście...

Post autor: Nestor » 14 sty 2016, 14:46

Nie widzę wyraźnego związku pomiędzy tytułem a sensem wpisu.
Mam nadzieję, że to ulegnie zmianie. Marzy mi się czas, w którym bez maski stanę przed najbliższą osobą i opowiem jak bardzo uwiera mnie dzisiejszy świat, który z dnia na dzień potrzebuje coraz więcej ofiar.
Nie odnoszę takiego wrażenia. Co najwyżej ten podły system kapitalistyczny potrzebuje więcej krwi robotników, bo kasa w bankach musi się zgadzać. I to wyznanie nie jest wielkim wyczynem.

Ani to definicja szczęścia... No nie wiem.

ODPOWIEDZ