Nieśmiałość a podryw ;]

W tym miejscu rozmawiamy o nieśmiałości, która to przypadłość częściej dotyka osoby introwertyczne.
GoGosia

Nieśmiałość a podryw ;]

Post autor: GoGosia » 07 mar 2007, 21:36

Jestem bardzo ciekawa jak to u was jest? Czy macie kogoś a jak tak to jak wam się udało "zdobyć" faceta/dziewczyne, bo zazwyczaj introwertycy przez swoją nieśmiałośc mają z tym problemy... a jak nie macie to czy staracie się przynajmniej zwrócić w jakiś sposób na siebie uwage? Podryw introwertyka ciekawe co??:P;)

Edi

Post autor: Edi » 08 mar 2007, 16:14

hehehe no ciekawe zjawisko :lol:

dupawkwiatach

Post autor: dupawkwiatach » 09 mar 2007, 20:40

Faktycznie podryw dla introwertyka może być niewyobrażalnie trudną misją ; ) Ja swojego mężczyzne poznałam przez internet :D Nie wiem czy w inny sposob udałoby mi się z nim zaprzyjaźnić a potem zakochać się bo jest onieśmielający a z moją niesmiałością... :D Napewno wiem, że nie poderwałabym nikogo a i peszyłabym się jakby ktoś obcy wykazywał mną zainteresowanie...i w sumie nie żyło mi się źle samej ale z drugą osobą jest lepiej a to jeszcze nie tłok ; )

mateo1211

Post autor: mateo1211 » 10 mar 2007, 21:34

Trudno powiedzic jedyne co mi sie udaje to gadanie przez internet a jesli nie moge czegos powiedziec to porostu korzystam z kartki mnie to bardzo pomaga szczegolnie w szkole zamiast gadac wole popisac z druga osoba co daje mi jakis komfort a kiedy juz mam gadac to zazwyczaj unikam wzroku drugiej osoby no i wiecej sie zastanawiam anizeli mowie lecz ostatnio nie wiem co mnie pchnelo w jakis dziwny sposob kupilem roze i ja dalem choc zastanawiam sie dlaczego tak jest bo kiedys jak bylem mlodszy to pamietam zawsze potrafilem wszystkie zagaic :) sorks za blendy :)

Lifff

Post autor: Lifff » 11 mar 2007, 15:50

Ja przyznam, że raczej mam zaniżoną samoocenę, to również sporo mi odejmuje jeżeli chodzi o podryw. Chyba jedyne co potrafię to się gapić na kogoś, kto mnie zainteresuje, inicjatywy nie podejmę, bo po prostu z góry zakładam jaka będzie odpowiedź. No, a poza tym jestem osobą bardzo nieśmiałą ;]
A jeżeli ja się komuś podobam, co robię? Eh, najczęściej niestety najpierw daję temu komuś do siebie podejść, wykazuję inicjatywę, a potem nagle przerywam znajomość. Wiem, ze nie powinno się tak robić, ale niestety ja taka jestem O_O

mateo1211

Post autor: mateo1211 » 11 mar 2007, 20:51

Nie wiem jak u innych ale ja mam jak dlamnie dobry pomysł aby sie do czegos zmusic cos zrobic licze do 10 najwazniejsze jest to aby sobie powiedziec ze jak dolicze do 10 to zrobie to a jeli dolicze do 10 i nic licze z nowu az do skutku :)

GoGosia

Post autor: GoGosia » 12 mar 2007, 17:12

hehe mój pomysł jest taki.... mówie sobie... dobra co mi szkodzi idź na żywioł... hmm nie powiem czasem pomaga a czasem.... jest mega multi Siara ;) :oops: trudno tak też bywa...:)

Daro

Post autor: Daro » 30 mar 2007, 14:34

Cześć wszystkim dopiero się zalogowałem może coś kiedyś jeszcze tu napisze dopiero zaczełem walke z moją nieśmiałością narazie efektów nie widać hehe
co zrobiłem założyłem profil na randkach internetowych i jakimś cudem nawet umówiłem się z 2 dziewczynami ale to nie wyszło z mojej inicjatywy z pierwszą jakoś poszło a z drugą fatalnie i były to moje 2 pierwsze randki w życiu a mam 22 lata beznadziejny jestem :P
i co stwierdziłem że nie umiem gadać wieć teraz tylko mam profil randkowy tylko po to żeby gadać przez gg.
Po tych spotkaniach zaczełem szukać przyczyn w necie i trafiłem na takie coś co nazywa się NLP i NLS czyli uwodzenie kobiet polega to mniej wiecej na tym że podchodzi sie do kobiety na ulicy (szok) i mówi się komplement a potam gada przez pare godzin (nie potrafie sobie tego wyobraźić) a potem wskakuje się do łóżka na 1 noc , niebardzo mi się to podoba bo chciałbym poderwać raz a dobrze:P musze ten NLS przekształcić żeby do mnie pasował :)
Narazie tego nie trenowałem niby podstawe teoretyczną mam :P ale co to daje nic. Co mi z tego że mam nagrania z tego NLSu jak i tak wiem że do nikogo nie podejde a mam takie założenie że jak po 100 kobiecie nic nie wyjdzie to pierdziele to wszystko.
ale rozpisałem sie jeszcze w innym temacie cos napisze bo wpadłem na pewien pomył i wiecej sie juz nie odezwe :P

arc

Post autor: arc » 01 kwie 2007, 14:44

Pomimo mojej nieśmiałości nie miałem nigdy problemu z podrywaniem.
Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, uśmiech...
reszta działa się sama... nie wiem, jak :P

Problem w tym, że jestem małomówny
i zwykle na pierwszej randce robiłem takie sobie wrażenie :P
Ale różnie to było...
Każdy przypadek inny, a przypadków było napradę bardzo dużo (sam się dziwię) :P

Teraz... teraz jest inaczej, bo od dłuższego czasu mam wspaniałą dziewczynę (ekstrawertyczkę w 100% ;) ).

Życie czasem potrafi zaskoczyć!
Pozdrawiam! :)

Awatar użytkownika
Rilla
Rozkręcony intro
Posty: 207
Rejestracja: 05 cze 2007, 22:14
Płeć: nieokreślona

Post autor: Rilla » 09 cze 2007, 18:51

Nie wiem czy kiedykolwiek zdobyłabym się na taka odwagę, by kogoś poderwać. Gdy patrzy na mnie ktoś, kto mi się podoba, wpadamw panikę i zachowuję się wręcz w taki sposób, jakbym go nienawidziła, a tak naprawdę denerwuję się na własne emocje.
Na szczęście mój obecny chłopak zrobił to tak zręcznie, że nawet nie zauważyłam, gdy zaczeliśmy razem chodzić. Zaczęło się od koleżeństwa.
INFp, gr. B

dirty_mind

Post autor: dirty_mind » 05 wrz 2007, 17:13

Ech, przepraszam, że odgrzewam stary temat...

Ale mam mniej więcej tak samo. Jak ktoś mi się podoba to tylko gapię, itp. Sama nic nigdy nie zrobię.

A teraz mam taki problem. Koszmar. Strasznie podoba mi się pewnien introwertyk. I ja chyba mu też. I co teraz? :shock:

Wicher

Ja raz spróbowałem i jak bolało.

Post autor: Wicher » 13 wrz 2007, 23:32

Powiedziałem jedno zdanie: "Jesteś bardzo interesująca."
Odp. : "Dzięki"

I na tym się skończyło... Cały czerwony sie zrobiłem - w ten dzień już nie potrafiłem o niczym innym myśleć. I na tym pozostało. Boże, marne słowo, a 6 godz. spędziłem w wannie i mnie coś tak paliło w brzuchu, że nie mogłem o niczym innym myśleć. Później chyba z tydzień informacyjny detoks - nie potrafiłem nic zrobić - tylko szybko - format C:, format C: ...

Ale i tak myślę pozytywnie, zakładam, że mi dziewczyna się oświadczy.

Wyobraź sobie, że mówisz do lustra i jej nie ma. Właśnie mów tak jakby jej nie było - tak jak gada polityk do ludu. Powiedz to jej bez myśli. Żadnych myśli - myśli o świadkach, myśli o wrogu - wszystko co Cię otacza to tylko jedno wielkie złudzenie. Może pomoże...

Awatar użytkownika
grabaż
Introwertyk
Posty: 117
Rejestracja: 25 paź 2007, 9:01
Płeć: nieokreślona

Post autor: grabaż » 31 paź 2007, 8:48

jestem z moją dziewczyną od pół roku. rok się czaiłem i "zdobywałem" ją aż w końcu po ognisku ze znajomymi wyznałem jej (ani romantycznie nie padając na kolana ani z głębokim spojrzeniem w oczy) zwieszając wzrok w ziemię... no i byłem na wspomagaczach - 5strongów robi swoje :roll: nie tyle robi co conieco ośmiela :D
cudownie mieć kogoś tak bliskiego bo mam już dość bycia samo-chodem :? przy niej czuję jakbym był kims innym i to pozytywnie innym... nie takim szarym ponurakiem jak codzień.
może każdy potrzebuje takiego kogoś... drugiej naprawdę bliskiej osoby która zrozumie go nawet jeśli nic nie mówi... przy której nie liczą się tandetne kiczowate czułe słówka tylko bliskość tego KOGOŚ...

no dobra... nie przynudzam :wink: narazie
nonconformist!
____________
introvert_78%

rawel

Post autor: rawel » 04 lis 2007, 14:26

No cóż, jeśli dziewczyna mi się podoba i czuję, że ja też wpadłem jej w oko to po prostu wodzę za nią wzrokiem, czasem jakiś uśmiech i tyle.

Łatwiej mi nawiązać kontakt w pracy, w której są tylko i wyłącznie moje rówieśniczki.
Wtedy do tego co napisałem wyżej dodaję "cześć", to denerwujące mnie "co tam", "jak studia" itp. i liczę, że dziewczyna się wygada i jakoś to będzie.
Były dziewczyny, które chciały ze mną być, romansowały, szalały za mną.
Usłyszałem od płci przeciwnej wiele miłych słów typu, że jestem przystojnym, fajnym facetem i są mną zauroczone.
Otrzymywałem różne zaproszenia do kina itp. zawsze z ich strony.

Pewnego dnia trafiłem na ekstra 100%, która dzielnie dążyła do tego, żeby bliżej mnie poznać. Na kilku naszych spotkaniach pragnęła pocałunku ( zauważam takie rzeczy ), ale zawsze jakoś tego unikałem ( hmm zawsze miały już kogoś :/ ).
Wiedziałem, że jeśli się zaangażuję to przepadłem.
Zresztą zawsze miałem wrażenie, że "to nie prawda, nie mogę się jej przecież podobać, coś tutaj jest nie tak".
I w taki sposób wszystkie dziewczyny, które za mną szalały zawsze trzymałem na dystans, bojąc się rozczarowania i bliskości.
Tak naprawdę pragnąłem tego kontaktu w głębi serca, ale nawet tego typu uczucia potrafię w sobie stłamsić.

I jak tutaj odnaleźć tę drugą ukochaną osobę, z którą można kroczyć przez trudy codziennego życia ?

Awatar użytkownika
Cosh!se
Intronek
Posty: 54
Rejestracja: 30 paź 2007, 19:39
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Faerie

Post autor: Cosh!se » 04 lis 2007, 22:14

I jak tutaj odnaleźć tę drugą ukochaną osobę, z którą można kroczyć przez trudy codziennego życia ?
Czasami wydaje mi się to niemożliwe...
"Poeci, magicy, żeglarze
Tancerze wojny i ja
Wygnani z miasta radości
Wygnani bez imion i ciał
Nie dla nas owoce raju"

ODPOWIEDZ