Jesteście nieśmiali ?

W tym miejscu rozmawiamy o nieśmiałości, która to przypadłość częściej dotyka osoby introwertyczne.
Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1779
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Jesteście nieśmiali?

Post autor: highwind » 11 paź 2014, 14:09

Cobretti pisze:Mnie ostatnio jedna babka w pracy skwitowała jako "wstydliwy" (...) Muszę zmienić robotę (...)
No to na pewno udowodnisz babce, że się myliła.

Awatar użytkownika
Cobretti
Intronek
Posty: 43
Rejestracja: 12 sty 2014, 14:19
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5

Re: Jesteście nieśmiali?

Post autor: Cobretti » 11 paź 2014, 14:19

Ja nie chcę nikomu niczego udowadniać. Niech sobie myśli swoje i żyje w niewiedzy... i tak ta wiedza do niczego by się jej nie przydała. Zmienić robotę nie przez ten jeden przypadek tylko ogólnie żeby mieć jak najmniej możliwości do bezsensownych pogaduszek.

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1779
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Jesteście nieśmiali?

Post autor: highwind » 11 paź 2014, 15:09

Nie chcesz, ale udowadniasz. Udowadniasz, że jesteś nieśmiałym pieskiem z podkulonym ogonkiem. Zabawne, że piszesz, że ona żyje w niewiedzy. Znaczy, że jednak jesteś śmiały tak? No spoko. W sumie decyzja o zmianie pracy do najprostszych nie należy. Jest w tym jakaś metoda.

Awatar użytkownika
Cobretti
Intronek
Posty: 43
Rejestracja: 12 sty 2014, 14:19
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5

Re: Jesteście nieśmiali?

Post autor: Cobretti » 11 paź 2014, 15:39

W niewiedzy w sensie że istnieje coś takiego jak introwertyzm. Nie określiłbym siebie jako nieśmiały. Bardziej by pasowało skryty albo zamknięty w sobie lub też powściągliwy.
Chociaż właśnie ekstrawertycy uproszczają to wszystko do nieśmiałości.

fioletowy

Re: Jesteście nieśmiali?

Post autor: fioletowy » 13 paź 2014, 22:55

Bardzo dużo myślę o sobie, o moim dotychczasowym życiu i o tym, jak inni postrzegają mnie, i jeśli spojrzeć na to z perspektywy, to rzeczywiście wszyscy ludzie, którzy mieli by mnie ocenić stwierdziliby, że jestem jakiś nieśmiały, dziwny, zamknięty w sobie, inny niż wszyscy. Być może inni ludzie nie potrafią zrozumieć, jak można wszystkie swoje przemyślenia, emocje i problemy kotłować w swojej głowie bez ' wydalania ' ich na zewnątrz. A mi z tym kurczę dobrze, bo z wielu moich wad największą, a może najmniejszą jest to, że bardzo nie lubię mówić o sobie. Nie wiem czemu. Do niedawna sam myślałem, że nie jestem normalny, że zachowuję się inaczej niż wszyscy, nawet zacząłem się zastanawiać, czy oby na pewno jestem zdrowy psychicznie. Do tego prowadzi atakowanie z każdej strony młodego zagubionego introwertyka, wyskakiwanie do niego z pretensjami, że jest jaki jest. Takie działanie sprawia, że ów człowiek (swego czasu byłem to ja) zaczyna rozmyślać, czy to on jest popieprzony, czy reszta świata. Z biegiem czasu zacząłem to akceptować, mimo dużych problemów, ponieważ nie mogłem za nic w świecie pogodzić się z taką a nie inną opinią mojego otoczenia o mnie. Ale z tego już chyba wyrosłem i dzisiaj jakoś obchodzę się bez nadmiernego przejmowania się tym co i kto o mnie pomyśli, powie, albo wymyśli. Jestem sam jak palec, nie spotykam się w sumie z nikim od czasów szkolnych (nie było to tak dawno temu). To powoduje, że rodzina zaczyna się interesować czemu nie znajdę sobie dziewczyny, czemu nie wyjdę z domu chociaż raz do ludzi, czemu się tak kiszę z własnej woli. A ja nie wiem co odpowiadać. Bo w sumie nie jestem pewien, czy to przez nieśmiałość, czy niechęć. Powoli zaczynam się nie przejmować różnymi rzeczami, takimi jak rozmowy w obcymi ludźmi, a z tym miałem wielki problem. Nadal mam, bo gdy przychodzi do jakiejkolwiek luźnej rozmowy, to mam pustkę w głowie, a gdy dochodzi do rozmowy z dziewczyną i to ładną, to nie dość że mam pustkę w głowie, to jeszcze dochodzi stres i niepewność siebie. Problem jest 10x gorszy, gdy to ja mam zacząć rozmowę, bo co mam niby powiedzieć? jak zacząć? W sumie to po co, jeśli jest ładna i w miarę mądra to na pewno ma kogoś, więc wszelakie moje starania i chęci jak krew w piach. Poza tym po co miałaby się interesować takim przegrywem i zerem jak ja? Taką łatkę niestety przyklejają mi ludzie, i w pewnym stopniu przyklejam sobie ją ja sam. Niestety jestem nieśmiały, nie jestem z tego dumny, i chciałbym to zmienić, ale jakoś nie potrafię

Awatar użytkownika
pustka
Rozkręcony intro
Posty: 215
Rejestracja: 18 mar 2011, 16:08
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
MBTI: ISFJ-T
Lokalizacja: Łódź

Re: Jesteście nieśmiali?

Post autor: pustka » 14 paź 2014, 21:19

fioletowy pisze:Niestety jestem nieśmiały, nie jestem z tego dumny, i chciałbym to zmienić, ale jakoś nie potrafię
A mnie się wydaje, że Ci się tylko wydaje że nie potrafisz. Ludzie mają w sobie ogromne pokłady siły.
Takie zmiany wymagają chęci i czasu. Tyle rzeczy można dzisiaj znaleźć w necie. Poszukaj jakichś książek, blogów o rozwoju osobistym (np. Michała Pasterskiego), wizyty u psychologów/psychoterapeutów też są bezpłatne.
Pozdrawiam :)
Co jest, to jest. Co się zdarzy, to się zdarzy.

Awatar użytkownika
qb
IntroManiak
Posty: 735
Rejestracja: 25 maja 2008, 23:36
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Re: Jesteście nieśmiali?

Post autor: qb » 16 paź 2014, 21:04

fioletowy pisze:Niestety jestem nieśmiały, nie jestem z tego dumny, i chciałbym to zmienić, ale jakoś nie potrafię
Metoda jest prosta, wykonanie trochę trudniejsze, ale ogólnie da radę. Jest coś takiego jak strefa komfortu, która sprawia że nie robisz żeby które chcesz bo czujesz, że inni tego nie pochwalą. W związku z tym musisz robić te rzeczy:
- Na przykład siedzisz w autobusie i zwolniło się miejsce, które jest dla Ciebie lepsze - przesiadasz się, czy nie? Na około są ludzie, a miejsca nie są daleko od siebie. Należy się przesiąść.
- Jesteś w nowym miejscu, czy urzędzie, czy gdziekolwiek i nie wiesz czegoś - idziesz od razu bez zastanawiania się zapytać kogoś choćbyś miał wyjść na idiotę. Raz, drugi trzeci spalisz buraka, ale potem będziesz miał to gdzieś bo nikogo tak na prawdę to nie obchodzi o co Ty tam pytasz.
I tak dalej.
pustka pisze:A mnie się wydaje, że Ci się tylko wydaje że nie potrafisz. Ludzie mają w sobie ogromne pokłady siły.
Takie zmiany wymagają chęci i czasu. Tyle rzeczy można dzisiaj znaleźć w necie. Poszukaj jakichś książek, blogów o rozwoju osobistym (np. Michała Pasterskiego), wizyty u psychologów/psychoterapeutów też są bezpłatne.
Pozdrawiam :)
Warto poczytać różne rzeczy bo trochę pozwalają przemyśleć swoje życie i zachowanie. Najważniejsze to uświadomić sobie, że tak na prawdę to nie ma rzeczy, których nie jesteś w stanie zrobić, wymagają one po prostu bardzo dużo pracy i czasu.
Trust yourself, no matter what anyone else thinks.

Awatar użytkownika
Agon
IntroManiak
Posty: 666
Rejestracja: 13 kwie 2012, 15:20
Płeć: mężczyzna

Re: Jesteście nieśmiali?

Post autor: Agon » 16 paź 2014, 23:47

qb pisze:Metoda jest prosta, wykonanie trochę trudniejsze, ale ogólnie da radę. Jest coś takiego jak strefa komfortu, która sprawia że nie robisz żeby które chcesz bo czujesz, że inni tego nie pochwalą. W związku z tym musisz robić te rzeczy:
- Na przykład siedzisz w autobusie i zwolniło się miejsce, które jest dla Ciebie lepsze - przesiadasz się, czy nie? Na około są ludzie, a miejsca nie są daleko od siebie. Należy się przesiąść.
- Jesteś w nowym miejscu, czy urzędzie, czy gdziekolwiek i nie wiesz czegoś - idziesz od razu bez zastanawiania się zapytać kogoś choćbyś miał wyjść na idiotę. Raz, drugi trzeci spalisz buraka, ale potem będziesz miał to gdzieś bo nikogo tak na prawdę to nie obchodzi o co Ty tam pytasz.
I tak dalej.
To chyba nie nieśmiałość, tylko fobia społeczna jak takie problemy. Lęk przed przesiadaniem się w busie, czy zapytaniem kogoś obcego o coś wygląda mi na jakąś patologię.

Awatar użytkownika
qb
IntroManiak
Posty: 735
Rejestracja: 25 maja 2008, 23:36
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Re: Jesteście nieśmiali?

Post autor: qb » 16 paź 2014, 23:55

Agon pisze:
qb pisze:Metoda jest prosta, wykonanie trochę trudniejsze, ale ogólnie da radę. Jest coś takiego jak strefa komfortu, która sprawia że nie robisz żeby które chcesz bo czujesz, że inni tego nie pochwalą. W związku z tym musisz robić te rzeczy:
- Na przykład siedzisz w autobusie i zwolniło się miejsce, które jest dla Ciebie lepsze - przesiadasz się, czy nie? Na około są ludzie, a miejsca nie są daleko od siebie. Należy się przesiąść.
- Jesteś w nowym miejscu, czy urzędzie, czy gdziekolwiek i nie wiesz czegoś - idziesz od razu bez zastanawiania się zapytać kogoś choćbyś miał wyjść na idiotę. Raz, drugi trzeci spalisz buraka, ale potem będziesz miał to gdzieś bo nikogo tak na prawdę to nie obchodzi o co Ty tam pytasz.
I tak dalej.
To chyba nie nieśmiałość, tylko fobia społeczna jak takie problemy. Lęk przed przesiadaniem się w busie, czy zapytaniem kogoś obcego o coś wygląda mi na jakąś patologię.
Czyli podobne rzeczy w pewnym stopniu. W takich sytuacjach osoba boi się oceny ze strony innych osób, więc trzeba sobie uświadomić, że inne osoby mają gdzieś i w ogóle nie myślą o tym co robi, mówi, myśli ta osoba.
Fobia to głębszy strach, przy którym przydaje się pomoc z zewnątrz, ale generalnie aby zwalczyć te dwie rzeczy należy przeciwdziałać.
Fobia społeczna (nerwica społeczna, zaburzenie lęku społecznego) — zaburzenie lękowe z grupy zaburzeń nerwicowych, często mylone z nadmierną nieśmiałością, w którym chory odczuwa lęk wobec wszystkich lub niektórych sytuacji społecznych[1]. Lęk dotyczący kontaktów z innymi ludźmi powoduje znaczne ograniczenia życiowe u osób z tym zaburzeniem. Fobia społeczna jest jednym z najczęściej diagnozowanych zaburzeń psychicznych[2][3]. Przez niektórych naukowców uznawana za chorobę cywilizacyjną[2].

Nieśmiałość — stan psychiczny, w którym obecne są pewne charakterystyczne elementy na płaszczyźnie emocjonalnej, motywacyjnej, poznawczej lub behawioralnej, pojawiający się w sytuacji, gdy jednostka jest lub wyobraża sobie bycie ocenianą przez inne osoby. Na nieśmiałość składają się przede wszystkim:
- w sferze emocjonalnej: uczucie zażenowania, skrępowania, zakłopotania, często też lęku (zwłaszcza przed mającą nastąpić oceną),
- nie w pełni kontrolowane zachowania mające na celu doraźne ograniczenie lub uniknięcie tych przykrych emocji, np. niepodejmowanie działania, które mogłoby podlegać ocenie,
- koncentracja na przeżywanych emocjonalnych symptomach nieśmiałości, jej zewnętrznych objawach (zob. niżej) i procesie oceny.
Trust yourself, no matter what anyone else thinks.

Awatar użytkownika
Corpseone
Introwertyk
Posty: 85
Rejestracja: 02 lip 2014, 11:25
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INFP
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Jesteście nieśmiali?

Post autor: Corpseone » 29 gru 2014, 11:39

Jestem nieśmiały w kontaktach damsko-męskich, tzn. w kwestiach czysto uczuciowych, w kontaktach czysto ludzkich nawet lepiej mi się rozmawia z kobietami niż z mężczyznami, co zawdzięczam studiom polonistycznym - tam kobiet jest zawsze spora większość, więc siłą rzeczy trzeba się przełamać. Jeśli chodzi o rozmowy z obcymi ludźmi, to jak ktoś zagada na przystanku o pogodzie, to nie ma problemu, ale jak mam iść się targować, iść z reklamacją, czy załatwiać jakieś "interesy", to jest to dla mnie katorgą, strasznie nie lubię wszelkich konfrontacji, konfliktów, choć staram się walczyć z tym, że nie zawsze należy za wszelką ceny dążyć do zgody, że trzeba swojej racji niekiedy bronić, choć nie wybucham gniewem, to często chcąc nie chcąc drażnię adwersarza swoim zdystansowaniem - nigdy się nie dogodzi. Co do rozmów jako takich, to chętnie rozmawiam z ludźmi, ale pod warunkiem, że oni mówią, a ja ich wysłuchuję, przy odwróceniu ról już nie jest tak sprawnie. Chyba, że to moi starzy kumple z którymi mogę pogadać o "dupie maryni". Jest kilka tematów o których lubię rozmawiać, a nawet się i spierać, ale tylko w małym gronie ludzi, w skromnej grupce, a najlepiej wśród ludzi których albo dobrze znam, albo miałem okazję chwilę obserwować i się z nimi "opatrzeć".

Konradek
Introwertyk
Posty: 145
Rejestracja: 07 gru 2014, 10:45
Płeć: mężczyzna

Re: Jesteście nieśmiali?

Post autor: Konradek » 29 gru 2014, 12:06

Jestem zbyt zaborczy i lubię stawiać na swoim. Jeśli ktoś mi nie daję, to zapragnę to jeszcze mocniej.

VampirLestat

Re: Jesteście nieśmiali?

Post autor: VampirLestat » 07 cze 2015, 15:04

Jestem introwertyczką, a co za tym idzie mam problemy z wysławianiem się, szybką odpowiedzią, ale nie uważam się za osobę nieśmiałą. Jeżeli miałabym wystąpić publicznie, zrobiłabym to. Nieraz ktoś dawał mi kartkę i kazał przeczytać coś przed sporą ilością ludzi i nigdy nie widziałam w tym dramatu. Znam ekstrawertyków, którzy mimo swojej charyzmy nie zdecydowaliby się na wyjście przed publikę.

chained
Zagubiona dusza
Posty: 3
Rejestracja: 16 cze 2015, 9:26
Płeć: kobieta

Re: Jesteście nieśmiali?

Post autor: chained » 16 cze 2015, 9:28

ja jestem bardzo niesamiala. Wlasciwie zawsze jestem spieta, kiedy przychodzi mi zagadac do kogos albo coś zrobic.... nie wiem jak z tym walczyc

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1779
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Jesteście nieśmiali?

Post autor: highwind » 16 cze 2015, 10:09

@chainef: Trenować, trenować, trenować. Nie ma rady, trzeba się ze sobą zmagać, rzucać się na głęboką wodę i ciągle podnosić poprzeczkę interakcji, bo inaczej można zostać więźniem swojego kokona i zdechnąć w nim, ciągle w formie poczwarki.

Awatar użytkownika
Dziecko Indygo
Intronek
Posty: 39
Rejestracja: 25 kwie 2015, 1:23
Płeć: mężczyzna

Re: Jesteście nieśmiali?

Post autor: Dziecko Indygo » 17 cze 2015, 2:26

Witam was moi drodzy, bo jest tu temat, który ciążył mi przez 21 lat mojego życia. Chcę się podzielić z wami tym, jak ja się pozbyłem nieśmiłości, a raczej jak sprawilem, aby nie przeszkadzała mi w życiu codziennym. Mialem tę przyjemność poznać ludzi z serialowych pomyi, jak i milionerów, rownież wielu ludzi sukcesu szeroko pojętego. Moje odkrycie pokazało mi, że WSZYSCY oni są ludźmi zkrwi i kości, czują jak ludzie, widzą to, co inni ludzie, czują ten sam ból, smutek, zazdrość, są ludźmi, więc nic co ludzkie nie jest im obce. I nagle spostrzegłem, że mamy tesame wyzwania życia codziennego, te same potrzeby fizjologiczne, to samo ciało i umysł. Zrozumiałem, że 7 miliardów ludzi na świecie jest takich samych, Ty czy jakis chłopczyk z centrum Afryki jesteście tacy sami. Jedyne, co nas wiąże razem, chodzi mi o ludzkość jest miłość i niech miłość będzie z tobą na zawsze, nie ważne jakie emocje wywyłuje w tobie inna osoba

ODPOWIEDZ