Strona 8 z 14

Re: Jesteście nieśmiali?

: 11 paź 2014, 14:09
autor: highwind
Cobretti pisze:Mnie ostatnio jedna babka w pracy skwitowała jako "wstydliwy" (...) Muszę zmienić robotę (...)
No to na pewno udowodnisz babce, że się myliła.

Re: Jesteście nieśmiali?

: 11 paź 2014, 14:19
autor: Cobretti
Ja nie chcę nikomu niczego udowadniać. Niech sobie myśli swoje i żyje w niewiedzy... i tak ta wiedza do niczego by się jej nie przydała. Zmienić robotę nie przez ten jeden przypadek tylko ogólnie żeby mieć jak najmniej możliwości do bezsensownych pogaduszek.

Re: Jesteście nieśmiali?

: 11 paź 2014, 15:09
autor: highwind
Nie chcesz, ale udowadniasz. Udowadniasz, że jesteś nieśmiałym pieskiem z podkulonym ogonkiem. Zabawne, że piszesz, że ona żyje w niewiedzy. Znaczy, że jednak jesteś śmiały tak? No spoko. W sumie decyzja o zmianie pracy do najprostszych nie należy. Jest w tym jakaś metoda.

Re: Jesteście nieśmiali?

: 11 paź 2014, 15:39
autor: Cobretti
W niewiedzy w sensie że istnieje coś takiego jak introwertyzm. Nie określiłbym siebie jako nieśmiały. Bardziej by pasowało skryty albo zamknięty w sobie lub też powściągliwy.
Chociaż właśnie ekstrawertycy uproszczają to wszystko do nieśmiałości.

Re: Jesteście nieśmiali?

: 13 paź 2014, 22:55
autor: fioletowy
Bardzo dużo myślę o sobie, o moim dotychczasowym życiu i o tym, jak inni postrzegają mnie, i jeśli spojrzeć na to z perspektywy, to rzeczywiście wszyscy ludzie, którzy mieli by mnie ocenić stwierdziliby, że jestem jakiś nieśmiały, dziwny, zamknięty w sobie, inny niż wszyscy. Być może inni ludzie nie potrafią zrozumieć, jak można wszystkie swoje przemyślenia, emocje i problemy kotłować w swojej głowie bez ' wydalania ' ich na zewnątrz. A mi z tym kurczę dobrze, bo z wielu moich wad największą, a może najmniejszą jest to, że bardzo nie lubię mówić o sobie. Nie wiem czemu. Do niedawna sam myślałem, że nie jestem normalny, że zachowuję się inaczej niż wszyscy, nawet zacząłem się zastanawiać, czy oby na pewno jestem zdrowy psychicznie. Do tego prowadzi atakowanie z każdej strony młodego zagubionego introwertyka, wyskakiwanie do niego z pretensjami, że jest jaki jest. Takie działanie sprawia, że ów człowiek (swego czasu byłem to ja) zaczyna rozmyślać, czy to on jest popieprzony, czy reszta świata. Z biegiem czasu zacząłem to akceptować, mimo dużych problemów, ponieważ nie mogłem za nic w świecie pogodzić się z taką a nie inną opinią mojego otoczenia o mnie. Ale z tego już chyba wyrosłem i dzisiaj jakoś obchodzę się bez nadmiernego przejmowania się tym co i kto o mnie pomyśli, powie, albo wymyśli. Jestem sam jak palec, nie spotykam się w sumie z nikim od czasów szkolnych (nie było to tak dawno temu). To powoduje, że rodzina zaczyna się interesować czemu nie znajdę sobie dziewczyny, czemu nie wyjdę z domu chociaż raz do ludzi, czemu się tak kiszę z własnej woli. A ja nie wiem co odpowiadać. Bo w sumie nie jestem pewien, czy to przez nieśmiałość, czy niechęć. Powoli zaczynam się nie przejmować różnymi rzeczami, takimi jak rozmowy w obcymi ludźmi, a z tym miałem wielki problem. Nadal mam, bo gdy przychodzi do jakiejkolwiek luźnej rozmowy, to mam pustkę w głowie, a gdy dochodzi do rozmowy z dziewczyną i to ładną, to nie dość że mam pustkę w głowie, to jeszcze dochodzi stres i niepewność siebie. Problem jest 10x gorszy, gdy to ja mam zacząć rozmowę, bo co mam niby powiedzieć? jak zacząć? W sumie to po co, jeśli jest ładna i w miarę mądra to na pewno ma kogoś, więc wszelakie moje starania i chęci jak krew w piach. Poza tym po co miałaby się interesować takim przegrywem i zerem jak ja? Taką łatkę niestety przyklejają mi ludzie, i w pewnym stopniu przyklejam sobie ją ja sam. Niestety jestem nieśmiały, nie jestem z tego dumny, i chciałbym to zmienić, ale jakoś nie potrafię

Re: Jesteście nieśmiali?

: 14 paź 2014, 21:19
autor: pustka
fioletowy pisze:Niestety jestem nieśmiały, nie jestem z tego dumny, i chciałbym to zmienić, ale jakoś nie potrafię
A mnie się wydaje, że Ci się tylko wydaje że nie potrafisz. Ludzie mają w sobie ogromne pokłady siły.
Takie zmiany wymagają chęci i czasu. Tyle rzeczy można dzisiaj znaleźć w necie. Poszukaj jakichś książek, blogów o rozwoju osobistym (np. Michała Pasterskiego), wizyty u psychologów/psychoterapeutów też są bezpłatne.
Pozdrawiam :)

Re: Jesteście nieśmiali?

: 16 paź 2014, 21:04
autor: qb
fioletowy pisze:Niestety jestem nieśmiały, nie jestem z tego dumny, i chciałbym to zmienić, ale jakoś nie potrafię
Metoda jest prosta, wykonanie trochę trudniejsze, ale ogólnie da radę. Jest coś takiego jak strefa komfortu, która sprawia że nie robisz żeby które chcesz bo czujesz, że inni tego nie pochwalą. W związku z tym musisz robić te rzeczy:
- Na przykład siedzisz w autobusie i zwolniło się miejsce, które jest dla Ciebie lepsze - przesiadasz się, czy nie? Na około są ludzie, a miejsca nie są daleko od siebie. Należy się przesiąść.
- Jesteś w nowym miejscu, czy urzędzie, czy gdziekolwiek i nie wiesz czegoś - idziesz od razu bez zastanawiania się zapytać kogoś choćbyś miał wyjść na idiotę. Raz, drugi trzeci spalisz buraka, ale potem będziesz miał to gdzieś bo nikogo tak na prawdę to nie obchodzi o co Ty tam pytasz.
I tak dalej.
pustka pisze:A mnie się wydaje, że Ci się tylko wydaje że nie potrafisz. Ludzie mają w sobie ogromne pokłady siły.
Takie zmiany wymagają chęci i czasu. Tyle rzeczy można dzisiaj znaleźć w necie. Poszukaj jakichś książek, blogów o rozwoju osobistym (np. Michała Pasterskiego), wizyty u psychologów/psychoterapeutów też są bezpłatne.
Pozdrawiam :)
Warto poczytać różne rzeczy bo trochę pozwalają przemyśleć swoje życie i zachowanie. Najważniejsze to uświadomić sobie, że tak na prawdę to nie ma rzeczy, których nie jesteś w stanie zrobić, wymagają one po prostu bardzo dużo pracy i czasu.

Re: Jesteście nieśmiali?

: 16 paź 2014, 23:47
autor: Agon
qb pisze:Metoda jest prosta, wykonanie trochę trudniejsze, ale ogólnie da radę. Jest coś takiego jak strefa komfortu, która sprawia że nie robisz żeby które chcesz bo czujesz, że inni tego nie pochwalą. W związku z tym musisz robić te rzeczy:
- Na przykład siedzisz w autobusie i zwolniło się miejsce, które jest dla Ciebie lepsze - przesiadasz się, czy nie? Na około są ludzie, a miejsca nie są daleko od siebie. Należy się przesiąść.
- Jesteś w nowym miejscu, czy urzędzie, czy gdziekolwiek i nie wiesz czegoś - idziesz od razu bez zastanawiania się zapytać kogoś choćbyś miał wyjść na idiotę. Raz, drugi trzeci spalisz buraka, ale potem będziesz miał to gdzieś bo nikogo tak na prawdę to nie obchodzi o co Ty tam pytasz.
I tak dalej.
To chyba nie nieśmiałość, tylko fobia społeczna jak takie problemy. Lęk przed przesiadaniem się w busie, czy zapytaniem kogoś obcego o coś wygląda mi na jakąś patologię.

Re: Jesteście nieśmiali?

: 16 paź 2014, 23:55
autor: qb
Agon pisze:
qb pisze:Metoda jest prosta, wykonanie trochę trudniejsze, ale ogólnie da radę. Jest coś takiego jak strefa komfortu, która sprawia że nie robisz żeby które chcesz bo czujesz, że inni tego nie pochwalą. W związku z tym musisz robić te rzeczy:
- Na przykład siedzisz w autobusie i zwolniło się miejsce, które jest dla Ciebie lepsze - przesiadasz się, czy nie? Na około są ludzie, a miejsca nie są daleko od siebie. Należy się przesiąść.
- Jesteś w nowym miejscu, czy urzędzie, czy gdziekolwiek i nie wiesz czegoś - idziesz od razu bez zastanawiania się zapytać kogoś choćbyś miał wyjść na idiotę. Raz, drugi trzeci spalisz buraka, ale potem będziesz miał to gdzieś bo nikogo tak na prawdę to nie obchodzi o co Ty tam pytasz.
I tak dalej.
To chyba nie nieśmiałość, tylko fobia społeczna jak takie problemy. Lęk przed przesiadaniem się w busie, czy zapytaniem kogoś obcego o coś wygląda mi na jakąś patologię.
Czyli podobne rzeczy w pewnym stopniu. W takich sytuacjach osoba boi się oceny ze strony innych osób, więc trzeba sobie uświadomić, że inne osoby mają gdzieś i w ogóle nie myślą o tym co robi, mówi, myśli ta osoba.
Fobia to głębszy strach, przy którym przydaje się pomoc z zewnątrz, ale generalnie aby zwalczyć te dwie rzeczy należy przeciwdziałać.
Fobia społeczna (nerwica społeczna, zaburzenie lęku społecznego) — zaburzenie lękowe z grupy zaburzeń nerwicowych, często mylone z nadmierną nieśmiałością, w którym chory odczuwa lęk wobec wszystkich lub niektórych sytuacji społecznych[1]. Lęk dotyczący kontaktów z innymi ludźmi powoduje znaczne ograniczenia życiowe u osób z tym zaburzeniem. Fobia społeczna jest jednym z najczęściej diagnozowanych zaburzeń psychicznych[2][3]. Przez niektórych naukowców uznawana za chorobę cywilizacyjną[2].

Nieśmiałość — stan psychiczny, w którym obecne są pewne charakterystyczne elementy na płaszczyźnie emocjonalnej, motywacyjnej, poznawczej lub behawioralnej, pojawiający się w sytuacji, gdy jednostka jest lub wyobraża sobie bycie ocenianą przez inne osoby. Na nieśmiałość składają się przede wszystkim:
- w sferze emocjonalnej: uczucie zażenowania, skrępowania, zakłopotania, często też lęku (zwłaszcza przed mającą nastąpić oceną),
- nie w pełni kontrolowane zachowania mające na celu doraźne ograniczenie lub uniknięcie tych przykrych emocji, np. niepodejmowanie działania, które mogłoby podlegać ocenie,
- koncentracja na przeżywanych emocjonalnych symptomach nieśmiałości, jej zewnętrznych objawach (zob. niżej) i procesie oceny.

Re: Jesteście nieśmiali?

: 29 gru 2014, 11:39
autor: Corpseone
Jestem nieśmiały w kontaktach damsko-męskich, tzn. w kwestiach czysto uczuciowych, w kontaktach czysto ludzkich nawet lepiej mi się rozmawia z kobietami niż z mężczyznami, co zawdzięczam studiom polonistycznym - tam kobiet jest zawsze spora większość, więc siłą rzeczy trzeba się przełamać. Jeśli chodzi o rozmowy z obcymi ludźmi, to jak ktoś zagada na przystanku o pogodzie, to nie ma problemu, ale jak mam iść się targować, iść z reklamacją, czy załatwiać jakieś "interesy", to jest to dla mnie katorgą, strasznie nie lubię wszelkich konfrontacji, konfliktów, choć staram się walczyć z tym, że nie zawsze należy za wszelką ceny dążyć do zgody, że trzeba swojej racji niekiedy bronić, choć nie wybucham gniewem, to często chcąc nie chcąc drażnię adwersarza swoim zdystansowaniem - nigdy się nie dogodzi. Co do rozmów jako takich, to chętnie rozmawiam z ludźmi, ale pod warunkiem, że oni mówią, a ja ich wysłuchuję, przy odwróceniu ról już nie jest tak sprawnie. Chyba, że to moi starzy kumple z którymi mogę pogadać o "dupie maryni". Jest kilka tematów o których lubię rozmawiać, a nawet się i spierać, ale tylko w małym gronie ludzi, w skromnej grupce, a najlepiej wśród ludzi których albo dobrze znam, albo miałem okazję chwilę obserwować i się z nimi "opatrzeć".

Re: Jesteście nieśmiali?

: 29 gru 2014, 12:06
autor: Konradek
Jestem zbyt zaborczy i lubię stawiać na swoim. Jeśli ktoś mi nie daję, to zapragnę to jeszcze mocniej.

Re: Jesteście nieśmiali?

: 07 cze 2015, 15:04
autor: VampirLestat
Jestem introwertyczką, a co za tym idzie mam problemy z wysławianiem się, szybką odpowiedzią, ale nie uważam się za osobę nieśmiałą. Jeżeli miałabym wystąpić publicznie, zrobiłabym to. Nieraz ktoś dawał mi kartkę i kazał przeczytać coś przed sporą ilością ludzi i nigdy nie widziałam w tym dramatu. Znam ekstrawertyków, którzy mimo swojej charyzmy nie zdecydowaliby się na wyjście przed publikę.

Re: Jesteście nieśmiali?

: 16 cze 2015, 9:28
autor: chained
ja jestem bardzo niesamiala. Wlasciwie zawsze jestem spieta, kiedy przychodzi mi zagadac do kogos albo coś zrobic.... nie wiem jak z tym walczyc

Re: Jesteście nieśmiali?

: 16 cze 2015, 10:09
autor: highwind
@chainef: Trenować, trenować, trenować. Nie ma rady, trzeba się ze sobą zmagać, rzucać się na głęboką wodę i ciągle podnosić poprzeczkę interakcji, bo inaczej można zostać więźniem swojego kokona i zdechnąć w nim, ciągle w formie poczwarki.

Re: Jesteście nieśmiali?

: 17 cze 2015, 2:26
autor: Dziecko Indygo
Witam was moi drodzy, bo jest tu temat, który ciążył mi przez 21 lat mojego życia. Chcę się podzielić z wami tym, jak ja się pozbyłem nieśmiłości, a raczej jak sprawilem, aby nie przeszkadzała mi w życiu codziennym. Mialem tę przyjemność poznać ludzi z serialowych pomyi, jak i milionerów, rownież wielu ludzi sukcesu szeroko pojętego. Moje odkrycie pokazało mi, że WSZYSCY oni są ludźmi zkrwi i kości, czują jak ludzie, widzą to, co inni ludzie, czują ten sam ból, smutek, zazdrość, są ludźmi, więc nic co ludzkie nie jest im obce. I nagle spostrzegłem, że mamy tesame wyzwania życia codziennego, te same potrzeby fizjologiczne, to samo ciało i umysł. Zrozumiałem, że 7 miliardów ludzi na świecie jest takich samych, Ty czy jakis chłopczyk z centrum Afryki jesteście tacy sami. Jedyne, co nas wiąże razem, chodzi mi o ludzkość jest miłość i niech miłość będzie z tobą na zawsze, nie ważne jakie emocje wywyłuje w tobie inna osoba