Niezdolność do czynności społeczno-towarzyskich

W tym miejscu rozmawiamy o nieśmiałości, która to przypadłość częściej dotyka osoby introwertyczne.
Awatar użytkownika
Shy
Rozkręcony intro
Posty: 161
Rejestracja: 22 kwie 2008, 17:05
Płeć: nieokreślona

Re: Niezdolność do czynności społeczno-towarzyskich

Post autor: Shy » 05 mar 2009, 22:31

A nie macie czasami wrażenia, że nie ma takiej osoby, z którą molibyście zawrzeć dłuższą znajomość? (oczywiście są takie, jestem pewna, ale pytam o Wasze odczucia).

Zazwyczaj, kiedy spotykam kogoś z kim dobrze mi się rozmawia, to po jakimś czasie ta osoba staje się zbyt znajoma, nasze rozmowy przestają być już takie odświeżające i nowe, za to po jakimś czasie okazują się przewidywalne i nudne. Miałam kilka bliższych znajomości w przeszłości (aczkolwiek była to tylko znajomość, nie przyjaźń) i nie mogę powiedzieć, żebym żałowała zerwania którejkolwiek z nich (do zerwania dochodziło naturalnie; różne szkoły, brak czasu itp.). I tak zastanawiam się czy kiedykolwiek przyjdzie mi poznać taką osobę, z którą nawiązałabym przyjaźń.

Mój dystans i przesadna ostrożność w kontaktach z ludźmi na pewno nie pomagają w zawiązywaniu znajomości, nowych czy innych, i chciałabym Was zapytać czy w kontaktach z ludźmi jesteście otwarci czy pełni rezerwy? Nawet z tymi osobami, które znacie, które nie są Wam obce, czy stale trzymacie je na dystans, bojąc się z jakiegoś powodu, albo nie potrafiąc pozwolić im się bardziej zbliżyć?

To strasznie przeszkadza, jeżeli chodzi o kontakty towarzyskie i na pewno "odstrasza" potencjalne znajomości. Czy Wy też macie z tym problem?

lucci
Intronek
Posty: 56
Rejestracja: 22 lut 2009, 11:56
Płeć: nieokreślona

Re: Niezdolność do czynności społeczno-towarzyskich

Post autor: lucci » 05 mar 2009, 23:37

qb pisze: A co do tej literatury to się zgodzę z Sorrowem ;P

Porady do których dotarłem do mnie nie przemawiają. Wymagają bowiem otwartości i bezpośredności. Ja zawsze stoję z boku i obserwuję, o konfrontacji nie ma mowy xD

Odwołując się natomiast do wypowiedzi Shy - zawsze zachowuję dystans, nawet jeśli chodzi o ludzi których bardzo lubię. Obserwuję czasami moich bardzo zżytych kolegów i koleżanki i wprawia mnie to w zadumanie ''dlaczego ja tak nie potrafię?'' Trzymam ludzi na dystans. Łatwiej mi o nich zapominać gdy np. zmieniam szkołę. Nigdy do końca się nie utożsamiam z grupą ani z pojedyńczymi osobami. Nie mam też zwyczaju kontynuować znajomości po zakończeniu szkoły (poza kilkoma przyjaciółmi)
Chciałbym po prostu usiąść i rozmyślać sobie przez całe życie..
Obrazek

Awatar użytkownika
Ausencia
Intromajster
Posty: 500
Rejestracja: 20 lip 2008, 16:08
Płeć: nieokreślona

Re: Niezdolność do czynności społeczno-towarzyskich

Post autor: Ausencia » 06 mar 2009, 16:07

lucci pisze:
qb pisze: A co do tej literatury to się zgodzę z Sorrowem ;P

Porady do których dotarłem do mnie nie przemawiają. Wymagają bowiem otwartości i bezpośredności. Ja zawsze stoję z boku i obserwuję, o konfrontacji nie ma mowy xD
a chocby taki bohater z "milosci w czasach zarazy" marqueza pisał listy miłosne, zawsze mozesz z niego wziąc przyklad ;p

Shy, z rezerwą powoli wygrywam. Jest cięzko chwilami, ale nie daję za wygraną, staram się z kazdym znalezc jakis wspolny temat i, co najwazniejsze, przestalam sie przejmowac tym jak wypadam w oczach innych. Nie z dnia na dzien, trochę czasu mi to zajęlo, ale teraz mogę smialo powiedziec, ze jest lepiej. A nawet zaczęlam się ostatnio zastanawiac nad tym czy introwertyzm mozna w sobie zniszczyc, chociaz zawsze bylam zdania ze to niemozliwe. Jedno jest pewne, dopoki się na cos zgadzasz, samo się nie zmieni. W tym przypadku najlepsza jest postawa buntu. Wobec tych czesci siebie, ktorych nie znosisz.
Zaciekawilo mnie Twoje stwierdzenie, ze ktos stal się dla Ciebie" zbyt znajomy". Ktos mi kiedys powiedzial, ze dawkuję sobie kontakty z innymi i jest w tym duzo prawdy. Moze podswiadomie boję się, ze kiedy ktos za bardzo się do mnie zblizy, nie będę potrafila dlugo byc z nim w dobrych stosunkach. Denerwuje mnie np, ze kiedy ktos mi się podoba, to jest dla mnie intrygujacy do momentu kiedy nie zacznie mnie podrywac... Zupelnie bez sensu.

Kori
Introwertyk
Posty: 138
Rejestracja: 19 sty 2009, 22:38
Płeć: nieokreślona

Re: Niezdolność do czynności społeczno-towarzyskich

Post autor: Kori » 09 mar 2009, 22:40

Ja chyba nie mam tego problemu z najblizszymi. a to zapewne przez ciagle teksty zarty w stylu"-Marcin, a wiesz,ze masz zje*ana morde?""-Morde to masz ty i pies, psie!" oczywiscie ciagle wymyslamy bardziej wyrafinowane hasla. troche sa glupie,ale dowcip w gronie kolegow to istotna rzecz. niszczy te glupia powage,ktora ciagle wytwarza osoba powazna.
Ludzie,wy ciagle opowiadacie smutne rzeczy. to sie przenosi na innych,potem inni sie uskarzaja...

Awatar użytkownika
Inno
Legenda Intro
Posty: 1210
Rejestracja: 01 paź 2008, 18:47
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Warszawa

Re: Niezdolność do czynności społeczno-towarzyskich

Post autor: Inno » 09 mar 2009, 22:52

Zabawniej by było gdybyśmy zwracali się do Ciebie per "psie" i krytykowali Twoją "mordę"? ;>
(to był żart, jakby co :P )
Obrazek

lucci
Intronek
Posty: 56
Rejestracja: 22 lut 2009, 11:56
Płeć: nieokreślona

Re: Niezdolność do czynności społeczno-towarzyskich

Post autor: lucci » 11 mar 2009, 1:04

Kori pisze: to istotna rzecz. niszczy te glupia powage,ktora ciagle wytwarza osoba powazna.
Ludzie,wy ciagle opowiadacie smutne rzeczy. to sie przenosi na innych,potem inni sie uskarzaja...
Musisz mnie nauczyć bycia ,,niepoważnym'' xD Można powiedzieć że ,,smutas z poważną miną'' to u mnie tryb domyślny. Jeśli to się zmienia, to bardziej w sposób wymuszony i udawany. Rzadko co mnie bawi tak, żeby śmiać się do bólu. Jak powiedziałem jestem pozbawiony spontanicznych odruchów. Trudno u mnie wywołać śmiech.
Chciałbym po prostu usiąść i rozmyślać sobie przez całe życie..
Obrazek

Kori
Introwertyk
Posty: 138
Rejestracja: 19 sty 2009, 22:38
Płeć: nieokreślona

Re: Niezdolność do czynności społeczno-towarzyskich

Post autor: Kori » 11 mar 2009, 1:58

Jak najbardziej. Możesz do mnie mówić "morda, psie!" albo "jak tam po wypadku? Twarz poprawiło?". Zrozumiem to jako wyraz sympatii z twojej strony:), z tym, że nie wiesz, jak moja twarz wygląda, więc też jest to naciągane.

Lucci, bardzo chętnie bym ci pomógł, i przy okazji sam sobie, bo też zazwyczaj mam śmiertelnie poważną twarz. Z tym, że nie wiem jak ci pomóc przez internet. Ja uwielbiam się śmiać z tekstów ojca, ale najczęściej to chyba śmieję się przypominając sobie sceny z filmu"Hi way" kabaretu Mumio(ci od simplusa). I w sumie nie obchodzi mnie, czy robię to ukradkiem, czy akurat idę ulicą i przypomina mi się jakaś scenka. Polecam, jak lubisz abstrakcyjny humor.

Wy straszne smutasy jesteście. W ogóle to forum jest pod tym względem do bani, że co nie wejdziesz, to łapiesz jakieś negatywne emocje.

Awatar użytkownika
qb
IntroManiak
Posty: 735
Rejestracja: 25 maja 2008, 23:36
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Re: Niezdolność do czynności społeczno-towarzyskich

Post autor: qb » 11 mar 2009, 8:19

Kori pisze: Wy straszne smutasy jesteście. W ogóle to forum jest pod tym względem do bani, że co nie wejdziesz, to łapiesz jakieś negatywne emocje.
Kurdelefele, mieliśmy z tym skończyć! ;D

Nie, no ale masz racje pod tym względem. W pewnym stopniu.
Trust yourself, no matter what anyone else thinks.

karat
Intronek
Posty: 42
Rejestracja: 18 sty 2009, 22:07
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: okolice Radomia

Re: Niezdolność do czynności społeczno-towarzyskich

Post autor: karat » 11 mar 2009, 15:50

lucci pisze:Rzadko co mnie bawi tak, żeby śmiać się do bólu.
lucci polecam gaz rozweselający, znajomy stosował i śmiał się do upadłego :D
Teksty typu "co ty taki smutny" to prawie każdego dnia słyszę i zazwyczaj odpowiadam ze jestem zbyt leniwy żeby napinać mięśnie twarzy :)
A w te bajki, ze śmiech to zdrowie, to nie wierz tak do końca. Przecież możesz dostać, zawalu, wylewu, przepukliny, zachłysnąć się czymś czy chociażby nabawić się zmarszczek. Zdrowie trzeba szanować :lol:

Awatar użytkownika
qb
IntroManiak
Posty: 735
Rejestracja: 25 maja 2008, 23:36
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Re: Niezdolność do czynności społeczno-towarzyskich

Post autor: qb » 11 mar 2009, 15:59

Nie trzeba gazu. Po prostu znaleźć coś co nas rozwesela i tyle. Ja nie mam problemu z tym bo w sumie śmieję się z prawie wszystkiego ;P Tzn jeśli coś jest w granicach dobrego smaku.
Trust yourself, no matter what anyone else thinks.

lucci
Intronek
Posty: 56
Rejestracja: 22 lut 2009, 11:56
Płeć: nieokreślona

Re: Niezdolność do czynności społeczno-towarzyskich

Post autor: lucci » 12 mar 2009, 0:17

Kori pisze: co nie wejdziesz, to łapiesz jakieś negatywne emocje.

Ja tu widze same pozytywne emocje i myśli w porównaniu z moimi xd chyba zdolności do towarzystwa, żartów, zabawy i śmiechu nie da się nauczyć...taki jakiś skostniały jestem, jeśli coś mnie bawi to nie okazuje tego (może poza małym uśmieszkiem, który nie wiedzieć czemu powstrzymuję) Wygląda to więc bardziej jak grymas niż uśmiech.
Chciałbym po prostu usiąść i rozmyślać sobie przez całe życie..
Obrazek

Piotrek K.
Rozkręcony intro
Posty: 184
Rejestracja: 20 lis 2007, 11:38
Płeć: nieokreślona

Re: Niezdolność do czynności społeczno-towarzyskich

Post autor: Piotrek K. » 12 mar 2009, 0:44

Ja najwięcej śmiechu mam w zabawie z 11-letnią siostrą. Jest dzieckiem, jest ekstrawertyczna, ale inteligentna i z naprawdę dobrym jak na jej wiek poczuciem humoru (chociaż nie zawsze). Za to ze starszym introwertycznym bratem też mogę się nieźle pośmiać, ale oglądając filmy lub wiadomości - brat rzuca mistrzowskie komentarze. :)

Może po prostu musisz znaleźć odpowiednią osobę przy której poczujesz się swobodnie i która będzie u Ciebie wywoływała salwy śmiechu.

godeatgod

Re: Niezdolność do czynności społeczno-towarzyskich

Post autor: godeatgod » 12 mar 2009, 21:32

Zazdroszczę tym z was, którzy mają rodzeństwo. Ja jestem jedynaczką i czuję się z tym coraz gorzej. Mam problem z czynnościami społeczno-towarzyskimi. Gdy byłam młodsza myślałam, że wszystko się zmieni, ale czas mija i nic. Jest mi ciężko, gdy poznaję nowych ludzi i ostatnio zauważyłam, że nie lubię rodzinnych spotkań. Prawie nie uczestniczę w rozmowie, odpowiem na kilka pytań i wychodzę. Wiem co rodzina o tym myśli... Nie znoszę hałasu i nie przepadam za towarzystwem ludzi, których wszędzie jest pełno. Z jednej strony drażni mnie to, ale jednak chciałabym być taka jak oni. To jaka jestem mnie męczy, ale nie zmienię się. Moja mama często namawia mnie, żeby gdzieś wyszła, poszła na imprezę , ale mnie to po prostu nie interesuje. Lubię siedzieć w domu, choć czasami mam uczucie , że coś tracę...

Awatar użytkownika
Inno
Legenda Intro
Posty: 1210
Rejestracja: 01 paź 2008, 18:47
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Warszawa

Re: Niezdolność do czynności społeczno-towarzyskich

Post autor: Inno » 12 mar 2009, 21:39

Ale, godeatgod, pomyśl sobie, co by było, gdybyś musiała przez lata z tym rodzeństwem dzielić pokój.
Obrazek

karat
Intronek
Posty: 42
Rejestracja: 18 sty 2009, 22:07
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: okolice Radomia

Re: Niezdolność do czynności społeczno-towarzyskich

Post autor: karat » 12 mar 2009, 21:53

Inno rodzeństwo to jednak fajna rzecz, nawet jeśli się dzieli pokój, o ile sie je dobrze wychowa ;)

ODPOWIEDZ