Nieśmiałość a introwertyzm

W tym miejscu rozmawiamy o nieśmiałości, która to przypadłość częściej dotyka osoby introwertyczne.
Michal

Post autor: Michal » 24 sty 2009, 21:44

A ja jestem śmiały, a że jestem introwertykiem to mam problemy z poznawanie ludzi i z podrywanie dziewczyn.

kosmita
Intro-wyjadacz
Posty: 406
Rejestracja: 19 lis 2008, 17:08
Płeć: nieokreślona

Re: Nieśmiałość a introwertyzm

Post autor: kosmita » 07 lut 2009, 8:37

Dziś mam za zadanie wejść do kilku domów, cierpliwie tłumaczyć przez kilka minut pewne wydarzenie i pytać kto chce pójść. Dosłownie miszyn imposibul. Socjalizować mi się zachciało :/. (Że też ja myślałem, że już się pozbyłem "nieśmiałości" O_o...)
szukam

karat
Intronek
Posty: 42
Rejestracja: 18 sty 2009, 22:07
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: okolice Radomia

Re: Nieśmiałość a introwertyzm

Post autor: karat » 07 lut 2009, 13:10

oj zarat współczuje, ja to staram się takie sytuacje omijać jak najszerszym łukiem albo prosić przyjaciół o pomoc, razem zawsze łatwiej :)

Awatar użytkownika
Inno
Legenda Intro
Posty: 1210
Rejestracja: 01 paź 2008, 18:47
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Warszawa

Re: Nieśmiałość a introwertyzm

Post autor: Inno » 07 lut 2009, 15:35

zarat pisze:Dziś mam za zadanie wejść do kilku domów,
Do domów obcych ludzi czy osób, które znasz?

Sam sobie to zadałeś czy to element jakiejś terapii?
Obrazek

kosmita
Intro-wyjadacz
Posty: 406
Rejestracja: 19 lis 2008, 17:08
Płeć: nieokreślona

Re: Nieśmiałość a introwertyzm

Post autor: kosmita » 07 lut 2009, 18:02

I po wszystkim. Nie było specjalnie trudno, przynajmniej z obecnej perspektywy, wszystko poszło dokładnie tak jak zaplanowałem. Ale z pewnością drugi raz tego bym nie chciał robić.
Inno pisze:Do domów obcych ludzi czy osób, które znasz?
Generalnie to są osoby, które jako tako znam - chodzą do tej samej szkoły co ja. Kiedyś, z 8 lat temu, nawet się z nimi kolegowałem, ale skończyło się to kłótnią. I to chyba było chyba główne utrudnienie. Jak mi się przynajmniej zdaję, z wejściem do domu i rozmową z osobą kompletnie nieznajomą miałbym odrobinę łatwiej.
Inno pisze:Sam sobie to zadałeś czy to element jakiejś terapii?
Nie, zadał nauczyciel (ferie mam). Mniejsza o szczegóły, jeszcze się okaże, że ów nauczyciel to przeczyta ;).
szukam

Awatar użytkownika
qb
IntroManiak
Posty: 735
Rejestracja: 25 maja 2008, 23:36
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Re: Nieśmiałość a introwertyzm

Post autor: qb » 03 mar 2009, 15:01

zarat pisze:Generalnie to są osoby, które jako tako znam - chodzą do tej samej szkoły co ja. Kiedyś, z 8 lat temu, nawet się z nimi kolegowałem, ale skończyło się to kłótnią. I to chyba było chyba główne utrudnienie. Jak mi się przynajmniej zdaję, z wejściem do domu i rozmową z osobą kompletnie nieznajomą miałbym odrobinę łatwiej.
Dla mnie o stokroć łatwiej było by do obcych ludzi chodzić niż do znajomych. Nie lubię się tłumaczyć, a gdybym spotkał znajomych zaraz by się zaczęło 'a po co to', 'a czemu' itd.
Trust yourself, no matter what anyone else thinks.

Kori
Introwertyk
Posty: 138
Rejestracja: 19 sty 2009, 22:38
Płeć: nieokreślona

Re: Nieśmiałość a introwertyzm

Post autor: Kori » 07 mar 2009, 20:37

Iksigrekzet, ta twoja metoda na nieśmiałość powaliła mnie.Mądre:).

lucci
Intronek
Posty: 56
Rejestracja: 22 lut 2009, 11:56
Płeć: nieokreślona

Re: Nieśmiałość a introwertyzm

Post autor: lucci » 08 mar 2009, 1:21

qb pisze:
Dla mnie o stokroć łatwiej było by do obcych ludzi chodzić niż do znajomych.
Racja - przy obcym jest się anonimowym. Chroni nas myśl że już nigdy go nie spotkam. Można zatem pozwolić sobie na nieco więcej luzu.
Chciałbym po prostu usiąść i rozmyślać sobie przez całe życie..
Obrazek

Strangeve
Rozkręcony intro
Posty: 155
Rejestracja: 08 paź 2010, 20:32
Płeć: nieokreślona

Re: Nieśmiałość a introwertyzm

Post autor: Strangeve » 08 paź 2010, 22:00

Kiedyś byłam strasznie nieśmiała i mało gadałam z rówieśnikami.
Jak w gimnazjum mieliśmy gry integracyjne i wypisywaliśmy dobre cechy innych,to na mojej kartce zawsze ktoś pisał "nieśmiała" czy "małomówna".Jeszcze w liceum męczył mnie hałas na przerwach i tłumy ludzi.
Peszę się głownie w takich sytuacjach jak :
*wejście do pomieszczenia,gdzie jest sporo ludzi,których nie znam.
* wystąpienia publiczne (na maturze z polaka tak się zestresowałam,że zapomniałam podłączyć do prądu laptopa z prezentacją i się wyładowała bateria)
*przebywanie w towarzystwie chłopaka,który mi się podoba/do którego coś czuję.

Jednak jakis czas temu postanowiłam to zmienić i robię całkiem spore postępy.
Męczy mne bycie w "skorupie" z własnego ja i koniecznie chcę się wydostać,bo się zwyczajnie duszę.
Ostatnio udało mi się zapoznać z 11 osobami po czym za chwilę swobodnie z nimi rozmawiałam,co jest jednym z moich większych osiągnięć. Lubię rozmawiać z ludźmi a nie chcę ,żeby drobna nieśmiałość mnie tego pozbawiała.
Poza tym już na wiosnę są pierwsze badania terenowe na etnologii,co wymaga sporego kontaktu z ludżmi i rozmowy.

Ania
Intronek
Posty: 63
Rejestracja: 31 sty 2010, 17:55
Płeć: nieokreślona

Re:

Post autor: Ania » 25 mar 2011, 21:30

Sorrow pisze:Przypuszczam, że gdybym był mniej nieśmiały, to bym miał więcej znajomych w związku z czym częściej mógłbym pogadać z kimś w 4 oczy. Ostatnio moi wszyscy znajomi są zajęci pracą, studiami, zajęciami, itd i nie mam z kim się spotkać :( .
Skąd ja to znam....Więc pozostaje wirtual:( A ja wolę w realu pogadać problem w tym,że nie ma z kim(poza 1 osobą).Również uważam,ze nieśmiałość jest wielka przeszkodą w życiu społecznym a nawet i tym prywatnym,wszystko zależy od stopnia nieśmiałości.Ja niestety najbardziej ja odczuwam,daje o sobie znać w takich sytuacjach jak poznawanie nowych ludzi,także w szkole za każdą zmiana klasy przezywałam niezły stres....No i męczyło mnie to towarzystwo,najgorsze były przerwy-czułam sie zmęczona i miałam dość tego tłumu i hałasu codziennie,non stop od poniedziałku do piątku,wy też tak mieliście?Czasami moja nieśmiałość objawia się nawet w towarzystwie przyjaciela,mimo że znamy sie dobrze,jakoś nie do końca czuje sie pewnie po nawet zwykłych(a może dla mnie zbyt kompromitujących) żartach czy pytaniach odnośnie czegoś tam.Zastanawiam się-czy to jest średni czy mały stopień nieśmiałości w moim przypadku?I czy osoba z natury zamknięta w sobie też przez to nie pogłębia swej nieśmiałości i intro?
I również tak jak już ktoś pisał-wejście do pomieszczenia,gdzie jest sporo ludzi,których nie znam+wystąpienia publiczne(masakra...a w liceum miałam nagrody do odebrania...Szok mnie zamurował do tego stopnia,że chyba "zakrył" nieśmiałość,większość nieśmiałości bo jednak co nieco ją odczułam-bałam się co pomyślą inni o mnie i czy nie znajdzie sie jakas grupka głupich zgrywusów)

kawa
Introrodek
Posty: 21
Rejestracja: 14 maja 2012, 15:26
Płeć: nieokreślona

Re: Nieśmiałość a introwertyzm

Post autor: kawa » 17 maja 2012, 14:42

Odgrzewam.
Znowu szykuje się długa rozprawa, bo temat wątku poruszył we mnie czuły trybik.

Zgadzam się, że nieśmiałość może być w jakimś stopniu skorelowana z introwertyzmem. Ludzie o tym temperamencie borykają się często z różnej maści fobiami i zahamowaniami (wnioskuję z lektury wielu wypowiedzi na forum i własnego doświadczenia). Nieśmiałość na pewno sprzyja wycofywaniu się w głąb siebie, ale znowu nie można generalizować.
Stawiam hipotezę, że nieśmiałość to cecha nabyta, która rozwija się pod wpływem rozmaitych czynników, a introwertyzm połączony z niską samooceną i niezrozumieniem własnego charakteru to dla niej świetna pożywka.

Do mniej więcej dziesiątego roku życia byłam niezwykle żywiołową i kontaktową dziewczynką. Później z różnych przyczyn zaczęłam odsuwać się od otoczenia i przez dłuższy czas można mnie było faktycznie określić jako osobę nieśmiałą. Zbiegło się to z okresem dojrzewania, kształtowaniem osobowości itd. Co ciekawe, kiedy zaczęłam świadomie analizować swoje zachowanie, bardziej niż ewentualny lęk przed ludźmi martwił mnie fakt, że jakoś nie mam ochoty się uspołeczniać. Nie cierpiałam z powodu rzadkich kontaktów, ale przeświadczenia o swoim nieprawidłowym rozwoju. W pewnym sensie dałam sobie wdrukować ekstrawertyczną wizję świata.

Pod koniec liceum poczucie społecznego zacofania skłoniło mnie do podjęcia szeregu prób "wyjścia do ludzi", które kończyły się zwykle strasznym zmęczeniem, zniechęceniem i rozczarowaniem. Dopiero kiedy natrafiłam na termin "introwertyzm", przejaśniło mi się w głowie i poczułam wielką ulgę, że nie jestem jakimś aspołecznym odmieńcem (zwłaszcza że ludzi lubię... tylko w małych dawkach właśnie!).
Dobra, konkrety, bo zaczynam mącić. Rozpracowanie swojego temperamentu i jego akceptacja przyczyniły się do wzrostu samooceny. Sprowokowały też postrzeganie pewnych objawów nieśmiałości jako niechęci do nawiązywania kontaktu, która wynika z introwertyzmu. I to, paradoksalnie, pozwoliło mi poczuć się pewniej w towarzystwie. Trochę pokręciłam, mam nadzieję że rozumiecie o co mi chodzi.

A resztki właściwej nieśmiałości i lęku które nadal we mnie tkwią staram się likwidować wspomnianymi już małymi kroczkami i powtarzaniem sobie jak mantrę "Co mam do stracenia?".

Dziękuję za uwagę :mrgreen:

mar_ta88
Wtajemniczony
Posty: 6
Rejestracja: 23 maja 2012, 14:17
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Łódź

Re: Nieśmiałość a introwertyzm

Post autor: mar_ta88 » 29 maja 2012, 12:59

Hej Kawa, ze mną właśnie było tak, że to się właśnie razem splotło: moja nieśmiałość, niepewność, poczucie, że jestem jakimś dziwadłem, nierozumiana przez otoczenie i nieświadoma swojego introwertyzmu. Ja też lubię ludzi i przebywanie z nimi (w końcu człowiek jest istotą społeczną i jak ostatnio przeczytałam, że samotność może prowadzić do depresji), ale do pewnego czasu i paraliżuje mnie myśl o dużej imprezie w gronie wielu osób, czego staram sie unikać. Podobnie jak Ty po głębszym wniknięciu, poznaniu siebie i zaakceptowaniu, ze taka już jestem myślę, że wzrosła moja samoocena zwłaszcza, że introwertycy mają swoje zalety :) Tylko czasem (może nawet często) czuje się nierozumiana i wynikia z tego dyskomfort bo ludzie raczej nie znają mojej natury i chyba przypisują to mojej nieśmiałości. A co do niej to podejmuje różne próby zmninimalizowanie jej ;)

Awatar użytkownika
Fist
Introwertyk
Posty: 118
Rejestracja: 04 wrz 2011, 19:47
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Rumia, Pomorze

Re: Nieśmiałość a introwertyzm

Post autor: Fist » 29 maja 2012, 19:14

Ma ktoś jeszcze tak, że we wszystkich raczej dających się wykonywać samotnie zajęciach - na przykład sportach takich jak wspinaczka czy narciarstwo - to jest się odważnym jak nie przymierzając Herakles, a jak przychodzi do kontaktów międzyludzkich to się zmieniacie w taki cień człowieka? :? Nie wiem, skąd to...

Awatar użytkownika
arvendanci
Introwertyk
Posty: 117
Rejestracja: 13 kwie 2012, 11:33
Płeć: nieokreślona

Re: Nieśmiałość a introwertyzm

Post autor: arvendanci » 29 maja 2012, 20:07

Trzeba by trochę bardziej sprecyzować kontakty międzyludzkie. Jeżeli coś jest priorytetowe, no to się robi wszystko żeby tego dokonać, a jeżeli przychodzi do ów kontaktów to już zależy z kim trzeba się zetknąć. Jeżeli to jest jakaś instytucja państwowa, ktoś wyższy stopniem, od którego zależy moje dalsze postępowanie, wtedy opór znika (celowo tak napisałem, jednakże w rzeczywistości u mnie przejawia się to ciut inaczej ;) ).
Zamiana w cień człowieka owszem, ujawnia się w przypadku neutralnych osób.
5w4
ISTJ

kawa
Introrodek
Posty: 21
Rejestracja: 14 maja 2012, 15:26
Płeć: nieokreślona

Re: Nieśmiałość a introwertyzm

Post autor: kawa » 29 maja 2012, 23:47

Coś w tym jest. Kiedy muszę coś koniecznie załatwić, po prostu przestawiam się na "tryb zadaniowy". Zaciskam zęby i już. Bardziej swobodne relacje są nieskoordynowane, oparte na luźnych zasadach, trzeba wykazać się elastycznością i improwizować. Idzie mi to coraz lepiej, ale w rozmowie wolę poruszać się po ściśle określonych tematach, bez wstępnych ceregieli. A rozmowa w gronie większym niż cztery osoby jest dla mnie nawet nie tyle stresująca, co pozbawiona sensu. Ciężko dojść do jakichkolwiek konstruktywnych wniosków, ludzie najczęściej zagadują się wzajemnie.

edit: mar_ta88 - cieszę się, że u Ciebie to też działa (: Stopniowa eliminacja nieśmiałości sprawia, że niektóre kontakty stają się bardziej wartościowe, a z innych można świadomie rezygnować. Bez plucia sobie w brodę, że jednak być może zaprzepaściło się jakąś szansę.

ODPOWIEDZ