Udzielanie się w instytucjach kultury, a praca zawodowa

Najróżniejsze dzieła, konstrukcje, strony, programy.
Awatar użytkownika
Ertix
Rozkręcony intro
Posty: 165
Rejestracja: 25 paź 2015, 22:13
Płeć: nieokreślona
Enneagram: 5w5
MBTI: INFP/ISFP
Lokalizacja: Łódź

Udzielanie się w instytucjach kultury, a praca zawodowa

Post autor: Ertix » 19 gru 2015, 18:16

Witam.
Chciałem się zapytać czy są wśród Was takie osoby które uczęszczają do jakichś grup zrzeszających ludzi o podobnych zainteresowaniach do Was? Głównie mam tu na myśli udzielanie się w teatrach, jakichś akcjach, spółkach, fundacjach, zgrupowaniach i wszystkiemu temu co tym podobne i związane z twórczością/Waszą osobowością.
Mnie właśnie interesuje to czy opłaca się zapisać do takiego teatru (polecicie jakieś?). Nie tylko ze względu na przełamywanie fobii społecznej, czy chęć poznania nowych ludzi, ale po prostu po to by móc się realizować i pokonać swoje słabości, a potem - być może - by wystąpić w jakimś serialu po wygraniu jakiegoś castingu, lub robić cokolwiek innego związanego w kierunku artystycznym. Byleby mieć jakieś źródło dochodu, i robić to co jest zgodne z moją osobowością. Nie musi to być aktorstwo.
Jedynym dyskomfortem jest to, że źle bym się czuł wiedząc, że gram w teatrze - co by tu nie mówić czy pisać - amatorskim. To nie moja wina, że to słowo ma wydźwięk pejoratywny. Sam wolę nazywać takie miejsca teatrami pasjonatów, ale nic chyba już z tym się nie da zrobić. No, chyba, że byłyby prowadzone przez jakichś profesjonalistów-aktorów. Poza tym, obawiam się, że nie poradziłbym tam sobie ze swoimi ruchami, mimiką, i z problemami przy rozumieniu i interpretowaniu tekstu (słaby jestem z polskiego), ale od zawsze chciałem występować na scenie, tyle, że nie miałem odwagi by to publicznie komuś wygłosić. Boję się niezrozumienia, kompromitacji, a już tym bardziej dobija mnie fakt, że nikt tak naprawdę takimi teatrami się nie interesuje poważnie. I weź tu teraz bądź mądrym.
Zawsze mogą jeszcze być zajęcia ze śpiewu czy z malarstwa, ale tu z kolei mam kompleksy, i także obawiam się, że to nie dla mnie. :/
Czy Wy udzielając się w takich instytucjach robicie to głównie z własnej inicjatywy, czy jednak ciążą na was względy bardziej cyniczne? Bo jeśli o mnie chodzi to nie ukrywam, że zależałoby mi na tym, by ktoś o mnie usłyszał, i żebym miał jakieś źródło dochodu z hobby.
Bo najważniejsze to jest doceniać to, co się ma, i miało.
Wspomnienia są najcenniejszym darem od życia.

Nestor

Re: Udzielanie się w instytucjach kultury, a praca zawodowa

Post autor: Nestor » 19 gru 2015, 18:45

W gimnazjum i liceum byłem chętny do brania udziału w wolontariatach. Na studiach mniej, ponieważ miałem pecha i nie było żadnych kół naukowych chociaż trochę związanych z moim kierunkiem studiów. Ogólnie wspominam dobrze, ale to nie jest tak, że się zawsze poznaje nowych ludzi i się wszystko zmienia na lepsze. Jeśli na te sprawy zwraca się uwagę, to już lepiej pójść na bezpłatne praktyki lub dorywczej pracy, bo i pieniądze z tego jakieś by były. A pomysł teatru mi się podoba. Znajoma opowiadała, że, chyba to było w liceum, nauczycielka sama zaprosiła ją do szkolnego teatru i dzięki temu nabrała odwagi i pewności siebie. Nauczona tam została dobrej wymowy, zachowania, mimiki, mowy ciała i wszystkiego innego, co aktorom jest potrzebne. Oczywiście to zależy na jakich ludzi się trafi, ale jak się weźmie pod uwagę małą popularność takich zajęć, to dla prowadzących każde zainteresowanie będzie godne uwagi. Teraz mieszkam na wsi i w sumie tęsknię za tym. Taka odskocznia od nudnego życia.

Dlatego jak masz możliwość wzięcia udziału w teatrze amatorskim, to bierz nie patrz.

Awatar użytkownika
So-ze
Stały bywalec
Posty: 328
Rejestracja: 08 kwie 2014, 20:24
Płeć: mężczyzna
MBTI: INTP

Re: Udzielanie się w instytucjach kultury, a praca zawodowa

Post autor: So-ze » 19 gru 2015, 18:48

Nie, nikt Ci nie doradzi do którego teatru masz iść. Nie zawsze to co wielkie jest najlepsze. Po prostu idź. Sam nawet myślałem ostatnio o jakimś kółku teatralnym, ale nie mam czasu. Trzymaj się jakieś daty, żeby się w miarę przygotować psychicznie, mi to pomogło, gdy rok temu chodziłem po studiach tatuażu pytając o praktyki. Powiedzmy, że 9 stycznia pójdziesz do teatru zapytać się o takie kółko i napiszesz jak było.

ODPOWIEDZ