mięsko/nie mięsko

Tutaj możemy się lepiej poznać. Napisać, co lubimy, jacy jesteśmy i zapytać o to innych. Tematy poważne i osobiste oraz lekkie i błahe.
nietota
Pobudzony intro
Posty: 127
Rejestracja: 02 sie 2018, 21:15
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INTP

Re: mięsko/nie mięsko

Post autor: nietota »

Ach, i także ten temat mogłaby objąć swym zasięgiem moja życiowa dewiza: wszystko, ale z umiarem! Ograniczam spożycie zwierząt, lecz jako że sama nie lubię być ograniczana, nie eliminuję mięsa całkowicie z diety. Od czasu do czasu mam ochotę i jem, byle rzadko, bo to i nie za zdrowe, i niezbyt szlachetne wobec współżyjątek. I sądzę, że taka postawa powinna być lansowana w społeczeństwie. Bo niewielu Polaków jest gotowych na wegetarianizm, ale wielu Polakom dobrze by zrobiła zmiana nawyków żywieniowych. Again, metoda małych kroków :)
Awatar użytkownika
Rene
Introwertyk
Posty: 74
Rejestracja: 08 lut 2016, 22:30
Płeć: mężczyzna

Re: mięsko/nie mięsko

Post autor: Rene »

Od trzech lat praktycznie nie jem produktów zwierzęcych, choć jakimś radykałem w tym wszystkim nie jestem (robię wyjątek dla Omega 3 z oleju rybnego i wegetariańskiej pizzy/kebsa kilka razy w roku, gdy późną nocą nic innego nie ma na mieście). Żyję, włosy mi nie wypadły, mięśnie nie zanikły, wyniki badań w normie. Zacząłem dla zdrowia, ale argumenty etyczne zaczęły do mnie przemawiać z biegiem czasu. Za mięskiem nie tęsknię, bez serów się obędę. Poznałem masę nowych smaków, dzięki którym nie mam wrażenia, że cokolwiek szczególnego mnie kulinarnie omija. Właściwie jedyny problem, to odpieranie okazjonalnych ataków ludzi, których ta dieta w jakiś dziwny, ideologiczny sposób uraża :P
enter enigma
Pobudzony intro
Posty: 131
Rejestracja: 24 lis 2019, 16:01
Płeć: kobieta

Re: mięsko/nie mięsko

Post autor: enter enigma »

Chciałam kiedyś być wegetarianką, ale nie jestem w stanie przełknąć gotowanych warzyw. Tak więc pozostaję przy mięsie :wink:
nika35
Introwertyk
Posty: 96
Rejestracja: 31 mar 2020, 8:07
Płeć: kobieta

Re: mięsko/nie mięsko

Post autor: nika35 »

Chciałabym nie jeść mięsa ze względu na zwierzęta, tylko że matka często robi schabowego na obiad i raczej by mi nie pozwoliła, żebym miała inną dietę, nawet nie chcę zaczynać tego tematu i nie chce nic mówić matce, bo ona niczego nie słucha i do niej nic nie dociera.
Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 2454
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: Szajs
Lokalizacja: Poznań

Re: mięsko/nie mięsko

Post autor: Coldman »

nika35 pisze: 04 kwie 2020, 15:23 Chciałabym nie jeść mięsa ze względu na zwierzęta, tylko że matka często robi schabowego na obiad i raczej by mi nie pozwoliła, żebym miała inną dietę, nawet nie chcę zaczynać tego tematu i nie chce nic mówić matce, bo ona niczego nie słucha i do niej nic nie dociera.
Rozumiem, że mama może gotować dla każdego, w każdym wieku, ale w wypadku gdy jest się osobą dojrzałą to dziwne są takie zakazy. W innych tematach sugerujesz swój już pełnoletni wiek, więc można już coś pichcić samemu. Wystarczy przepis i chęci.
Awatar użytkownika
Pani Deszczowa
Wtajemniczony
Posty: 5
Rejestracja: 30 lip 2019, 19:03
Płeć: kobieta
Enneagram: 6w7
MBTI: INFJ

Re: mięsko/nie mięsko

Post autor: Pani Deszczowa »

Nie jem mięsa innego niż ryby od około roku z pobudek moralnych i ekologicznych. Czuję się dobrze. Z tkwienia w żywieniowym marazmie tj. bezrefleksyjnego pochłaniania wyciągnęło mnie kilka książek i ludzi. Dla chcących zmienić ten świat na chociaż troszkę lepszy polecam książkę "Boskie Zwierzęta" Szymona Hołowni. "Gdyby rzeźnie miały szklane ściany każdy byłby wegetarianinem"
Znam mało ludzi, którzy czują podobnie do mnie. Bardzo mało. Częściej spotykam się z krytyką i wyśmiewaniem niż ze zrozumieniem.
Myślę, że każdy człowiek na etapie podstawowej edukacji powinien mieć przedmiot dotyczący tego jak powstaje żywność. Tak od początku- bez ukrywania niewygodnych faktów i obrazów. Spotkałam dorosłych ludzi którzy nie wiedzieli czym jest jajko, albo nie dali się przekonać, że krowa daje mleko tylko kiedy ma młode.
Tak jak już ktoś tu wcześniej wspomniał-dlaczego nie mamy problemu ( jako społeczeństwo, ogół), żeby zgadzać się na seryjne zabijanie świń i krów przy jednoczesnym ogólnie panującym uwielbieniu dla domowych zwierzaków.
W tych mięsno zwierzęcych tematach ludzie jakoś tak dziwnie dryfują od szaleństwa dobroduszności do całkowitej znieczulicy.
Awatar użytkownika
jubei
Intro-wyjadacz
Posty: 433
Rejestracja: 22 lut 2008, 11:27
Płeć: mężczyzna

Re: mięsko/nie mięsko

Post autor: jubei »

No rozumiem, że trzymanie zwierząt w niegodnych warunkach może odrzucać.
Ale jeśli rolnik ma własną zagrodę, choduje świńkę i kurki, wypasa krowy na świeżą trawę, a potem zwierzę zabije w jakiś sposób i przyrządzi mięso na obiad to jest niemoralne i nieetyczne? Czy możemy okreslać tak ludzi którzy zabiją dla pokarmu, skoro wszyscy jestesmy m.in. mięsożercami, bo taka nasza natura?

Zastanawia mnie fakt dochodzenia do coraz Ciekawszych wniosków przez naszą cywilizację. Zwierzeta mają inteligencję, charakter, poza instynktem one również czują, więc może zostanie kiedyś wprowadzony zakaz zabijania ich jako po prostu istot żywych? Co z roślinami jako równiez żyjacym bytem, a co gorsza co z usychająca rosliną albo chmarą zyjących komarów które zabijamy w masowych holocaustach?

Z innej beczki, już powazniej. Co do dryfowania i zamykania oczu na niektóre sprawy to ja bym przeszedł z powrotem na temat człowieka. Ludzie nie widzą wojen i zabijania niewinnych obywateli. NIe dośc że, się nie chce wiedzieć co na tej wonie się dzieje, to dryfuje się w stronę zwierząt i je chroni zamiast życie ludzkie, hmm. Mam wrażenie że istotę która jest po prostu bliżej, nawet zwierzątko, bardziej się ceni od człowieka, który mieszka daleko. Ale oczywiście nikogo nie oskarżam, stwierdzam fakt.
"Life is so unnecessary"
Awatar użytkownika
Miszka
Intro-wyjadacz
Posty: 383
Rejestracja: 03 paź 2012, 21:38
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Śląsk

Re: mięsko/nie mięsko

Post autor: Miszka »

Pani Deszczowa pisze: 07 kwie 2020, 0:38 Nie jem mięsa innego niż ryby od około roku z pobudek moralnych i ekologicznych. Czuję się dobrze. Z tkwienia w żywieniowym marazmie tj. bezrefleksyjnego pochłaniania wyciągnęło mnie kilka książek i ludzi. Dla chcących zmienić ten świat na chociaż troszkę lepszy polecam książkę "Boskie Zwierzęta" Szymona Hołowni. "Gdyby rzeźnie miały szklane ściany każdy byłby wegetarianinem"
Podoba mi się określenie "żywieniowy marazm" :) Nie jestem wegetarianinem, ale znaczne zrezygnowanie z mięsa (jem tylko drób i ryby, raczej bardzo rzadko) sprawiło że musiałem bardziej się wysilać przy gotowaniu, trochę się zainteresować o co w ogóle chodzi z tymi wszystkimi składnikami itd. Oczywiście znacznie łatwiej ogarnąć zdrową dietę mając wszystkie składniki do wyboru, dlatego też nie zamierzam w 100% rezygnować z mięsa, ale sama zmiana nawyków była impulsem by w ogóle lepiej się odżywiać.
W gruncie rzeczy wystarczy aby przeciętny kowalski jadł mięso w zalecanych ilościach (a nie o wiele większych jak często bywa), a ślad ekologiczny byłby znacznie mniejszy.
Znam mało ludzi, którzy czują podobnie do mnie. Bardzo mało. Częściej spotykam się z krytyką i wyśmiewaniem niż ze zrozumieniem.
Tu sporo zależy od środowiska, np, na wydziale biologii uczelni gdzie studiowałem mięsożercy byli w mniejszości. W niektórych subkulturach bycie wege jest bardzo modne, co oczywiście pewnie nijak się ma do całości społeczeństwa. Mam wrażenie że wegetarianizm jest coraz bardziej popularny, zwłaszcza w klasie średniej, choć wypadałoby to skonfrontować ze statystykami.
Myślę, że każdy człowiek na etapie podstawowej edukacji powinien mieć przedmiot dotyczący tego jak powstaje żywność. Tak od początku- bez ukrywania niewygodnych faktów i obrazów. Spotkałam dorosłych ludzi którzy nie wiedzieli czym jest jajko, albo nie dali się przekonać, że krowa daje mleko tylko kiedy ma młode.

Może to lekkie zejście z tematu, ale uważam całkowicie odwrotnie. Nie można całej odpowiedzialności za wiedzę zrzucać na państwo. Jeśli ktoś dorosły nie wie takich podstaw to albo jest zbyt leniwy żeby to sprawdzić, albo rodzice nie spełnili swojego obowiązku wychowania. Nie chciałbym żyć w społeczeństwie w którym gdy coś nie jest oficjalnie napisane lub nauczane w szkołach, to znaczy że nie trzeba tego wiedzieć.
W tych mięsno zwierzęcych tematach ludzie jakoś tak dziwnie dryfują od szaleństwa dobroduszności do całkowitej znieczulicy.
Zdecydowanie prawda, zwłaszcza że sporo osób czepia się jednego elementu środowiska, kompletnie bagatelizując inne. Mnie na przykład bawią osoby starające się żyć w 100% eko, które jednocześnie w tym samym czasie budujące domek jednorodzinny na przedmieściach. No bo pewnie, wycięcie lasu czy zabetonowanie łąk to nic, ważne że słomki są z makaronu a materac z bambusa :D
Awatar użytkownika
Miszka
Intro-wyjadacz
Posty: 383
Rejestracja: 03 paź 2012, 21:38
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Śląsk

Re: mięsko/nie mięsko

Post autor: Miszka »

Pani Deszczowa pisze: 07 kwie 2020, 0:38 Nie jem mięsa innego niż ryby od około roku z pobudek moralnych i ekologicznych. Czuję się dobrze. Z tkwienia w żywieniowym marazmie tj. bezrefleksyjnego pochłaniania wyciągnęło mnie kilka książek i ludzi. Dla chcących zmienić ten świat na chociaż troszkę lepszy polecam książkę "Boskie Zwierzęta" Szymona Hołowni. "Gdyby rzeźnie miały szklane ściany każdy byłby wegetarianinem"
Podoba mi się określenie "żywieniowy marazm" :) Nie jestem wegetarianinem, ale znaczne zrezygnowanie z mięsa (jem tylko drób i ryby, raczej bardzo rzadko) sprawiło że musiałem bardziej się wysilać przy gotowaniu, trochę się zainteresować o co w ogóle chodzi z tymi wszystkimi składnikami itd. Oczywiście znacznie łatwiej ogarnąć zdrową dietę mając wszystkie składniki do wyboru, dlatego też nie zamierzam w 100% rezygnować z mięsa, ale sama zmiana nawyków była impulsem by w ogóle lepiej się odżywiać.
W gruncie rzeczy wystarczy aby przeciętny kowalski jadł mięso w zalecanych ilościach (a nie o wiele większych jak często bywa), a ślad ekologiczny byłby znacznie mniejszy.
Znam mało ludzi, którzy czują podobnie do mnie. Bardzo mało. Częściej spotykam się z krytyką i wyśmiewaniem niż ze zrozumieniem.
Tu sporo zależy od środowiska, np, na wydziale biologii uczelni gdzie studiowałem mięsożercy byli w mniejszości. W niektórych subkulturach bycie wege jest bardzo modne, co oczywiście pewnie nijak się ma do całości społeczeństwa. Mam wrażenie że wegetarianizm jest coraz bardziej popularny, zwłaszcza w klasie średniej, choć wypadałoby to skonfrontować ze statystykami.
Myślę, że każdy człowiek na etapie podstawowej edukacji powinien mieć przedmiot dotyczący tego jak powstaje żywność. Tak od początku- bez ukrywania niewygodnych faktów i obrazów. Spotkałam dorosłych ludzi którzy nie wiedzieli czym jest jajko, albo nie dali się przekonać, że krowa daje mleko tylko kiedy ma młode.

Może to lekkie zejście z tematu, ale uważam całkowicie odwrotnie. Nie można całej odpowiedzialności za wiedzę zrzucać na państwo. Jeśli ktoś dorosły nie wie takich podstaw to albo jest zbyt leniwy żeby to sprawdzić, albo rodzice nie spełnili swojego obowiązku wychowania. Nie chciałbym żyć w społeczeństwie w którym gdy coś nie jest oficjalnie napisane lub nauczane w szkołach, to znaczy że nie trzeba tego wiedzieć.
W tych mięsno zwierzęcych tematach ludzie jakoś tak dziwnie dryfują od szaleństwa dobroduszności do całkowitej znieczulicy.
Zdecydowanie prawda, zwłaszcza że sporo osób czepia się jednego elementu środowiska, kompletnie bagatelizując inne. Mnie na przykład bawią osoby starające się żyć w 100% eko, które jednocześnie w tym samym czasie budujące domek jednorodzinny na przedmieściach. No bo pewnie, wycięcie lasu czy zabetonowanie łąk to nic, ważne że słomki są z makaronu a materac z bambusa :D
Mikcze
Wtajemniczony
Posty: 7
Rejestracja: 24 lut 2020, 5:59
Płeć: mężczyzna
MBTI: INFP

Re: mięsko/nie mięsko

Post autor: Mikcze »

W swoim życiu przez 1,5 roku nie jadłem mięsa. Teraz jem ale rzadko i nie każdy rodzaj.
Awatar użytkownika
eli
Introwertyk
Posty: 79
Rejestracja: 10 maja 2020, 16:08
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w1
MBTI: INFP

Re: mięsko/nie mięsko

Post autor: eli »

Dzisiaj mija dokładnie 10 lat od kiedy przeszłam na wegetarianizm ♥️ I jakieś pół roku weganizmu. Nie wyobrażam siebie inaczej. Jeśli macie watpliwości, obejrzyjcie "Eating Animals". W tej chwili jest na Ninatece w ramach wersji online festiwalu Millenium Docs Against Gravity. Dekadę temu kilka innych czynników sprawiło, że przestałam jeść zwierzęta, dziś żałuję tylko, że zdecydowałam się tak późno.
Bałem się zawsze i bałem się wszystkiego, ale przecież jednak niemniej szedłem w noc, w każdą noc, jeżeli tak trzeba było.
Awatar użytkownika
bartek93
Ambiwertyk
Posty: 250
Rejestracja: 15 kwie 2018, 22:29
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 9w1
MBTI: INFJ
Lokalizacja: Okolice Siedlec

Re: mięsko/nie mięsko

Post autor: bartek93 »

Już od kilku miesięcy stosuję dietę flexitariańską. Mięso jadam czasami w pracowniczej stołówce, bo niestety, nie zawsze trafiają się obiady wegetariańskie, a mi z kolei nie zawsze chce się szykować sobie obiad do pracy ;) Ale gdy gotuje sobie sam na codzień, to nie jadam mięsa (powiedzmy, że od czasu do czasu wyjątek robie dla ryb). No i jak rodzinka wcina w niedzielę schabowego, ja raczę się kotletami z kaszy jaglanej i buraka :haha: Ograniczyłem jedzenie mięsa przede wszystkim ze względów ekologicznych i zdrowotnych, a częściowo także ideologicznych, bo nie chcę się przykładać do cierpienia zwierząt. Nie wiem, czy kiedyś będę chciał przejść na całkowity wegetarianizm, ale i tak cieszę się, że w jakimiś niewielkim ułamku przyczyniam się do zmniejszenia niszczenia środowiska w związku z produkcją mięsa.
Lubię patrzeć tam, gdzie wzrok nie sięga.
INFJ
Awatar użytkownika
Miodunka
Intronek
Posty: 26
Rejestracja: 29 paź 2020, 19:00
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFP

Re: mięsko/nie mięsko

Post autor: Miodunka »

Mi w grudniu stuknęło 10 lat na diecie wegetariańskiej. Póki mieszkałam we Wrocławiu, byłam na diecie wegańskiej, ale po przeprowadzce na głęboką prowincję miałam kłopot z produktami wegańskimi (teraz jest dużo lepiej z dostępnością), a z drugiej strony mam dobry dostęp do produktów zwierzęcych od lokalnych dostawców (ekologiczny nabiał; zwierzaki - kury, krowy - trzymane są wolnowybiegowo przez większą część roku), więc póki co nadal jestem na diecie wegetariańskiej. Uważam, że w ten sposób bardziej ograniczam swój wpływ na środowisko, ponieważ po większość produktów wegańskich musiałabym jechać do sklepu jakieś 60 km (oczywiście własnym autem, bo komunikacją zbiorową byłoby to trudne albo prawie niemożliwe), bo w najbliższych miastach zaopatrzenie w tego typu rzeczy jest dosyć skromne. Oczywiście przy okazji (rzadkich) wizyt w większym mieście robię atomowe zapasy produktów wege. Ograniczanie swojego wpływu na środowisko jest dla mnie bardzo ważne; na co dzień prowadzę bardzo minimalistyczny tryb życia. Rzadko kupuję nowe rzeczy - niemal wszystko, co mam, było już używane przez kogoś, od książek przez meble aż po samochód. Nawet konie (poza jednym) mam z odzysku - w tym dwa uratowane od rzeźnickiego haka...
ODPOWIEDZ