Podróżnicy Introwertycy

Tutaj możemy się lepiej poznać. Napisać, co lubimy, jacy jesteśmy i zapytać o to innych. Tematy poważne i osobiste oraz lekkie i błahe.
Awatar użytkownika
Lew
Intronek
Posty: 40
Rejestracja: 12 paź 2017, 23:12
Płeć: mężczyzna
MBTI: ISFP

Re: Podróżnicy Introwertycy

Post autor: Lew » 15 paź 2017, 21:03

Jestem nałogowym podróżnikiem. Zacząłem zupełnie przypadkiem i niespodziewanie – ot taki splot wydarzeń który wywalił mnie poza strefę komfortu w sytuację typowo podróżniczą – za granicą, squat, praktycznie brak wspólnego języka z ludźmi dookoła. Całe szczęście to była Ukraina więc języka szybko się nauczyłem, a ludzie bardzo przypadli mi do gustu. Polubiłem taki sposób życia, bo nie tylko pozwolił mi naprawdę poznać siebie, swoje granice i piękne strony. Pokazało mi, że warto szukać szczęścia i wychodzić poza swoje nawyki i ciasne poglądy.
Jak narazie na wschodzie najdalej zajechałem do Kijowa, na zachodzie do Oxfordu, a na Południe do M'hamid w Maroku, na skraj Sahary – to na pewno był jeden z najwspanialszych widoków i bardzo ciekawe przeżycie. Do Afryki za pewne jeszcze wrócę, bo bardzo mnie urzekła, poza uciążliwościami jakie niosą różnice kulturowe. W sumie pewnie mógłbym zajechać znacznie dalej, ale odnajduję wiele frajdy w tym, że poznaję kraje, które są mi stosunkowo bliskie kulturowo – dzięki temu też wynoszę z nich więcej pożytku. No i uczę się języków przy tym, a łatwiej idzie z tymi, które są do czegoś znanego podobne. :) Z resztą co ja się będę szwendał, jak tyle ciekawego w samej Europie jest, co oczywiście nie umniejsza faktu, że Azję (w szczególności chyba Rosję, Mongolię i Japonię) i Ameryki też chcę zobaczyć. Jednak żyję powoli i dobrze mi z tym. Na wszystko przyjdzie czas!
BTW. Całkiem sporo introwertyków podróżuje, a nawet jest entuzjastami podróży autostopem – też bardzo lubię, zwłaszcza po Polsce. Takich ciekawych rozmówców można trafić. No i można wnieść trochę światła w życia zwykłych znudzonych życiem ludzi. :)

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1433
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wlkp

Re: Podróżnicy Introwertycy

Post autor: Coldman » 16 paź 2017, 9:19

Cechą osobowości odpowiedzialną za przyjemność z podróżowania u jego aspektów jest otwartość na doświadczenia. Sam lubię się czasem gdzieś wybrać, ale mi wystarczają lokalne atrakcje. Wybrałbym się sam w góry.
Biegnij teraz jak łagodny zwierz. Biegnij by dowiedzieć się, o sobie samym i o świecie co zimny jest jak lód.

czarnadziurawelbie
Introwertyk
Posty: 78
Rejestracja: 10 maja 2015, 21:09
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: ISTJ/INFP
Lokalizacja: gdzieś nieopodal Piotrkowa
Kontakt:

Re: Podróżnicy Introwertycy

Post autor: czarnadziurawelbie » 27 gru 2017, 0:16

W sumie jestem w dość dużym stopniu ciekawa nowych miejsc, jednak nie wyobrażam sobie częstego podróżowania, to by mnie wykończyło.

Awatar użytkownika
AlterEgoPiotra
Introrodek
Posty: 16
Rejestracja: 02 sty 2018, 13:23
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ-A
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Podróżnicy Introwertycy

Post autor: AlterEgoPiotra » 05 sty 2018, 9:07

Pracowałem wtedy w Norwegii. Rybołówstwo. Ryba poszła na dno więc mieliśmy kilka dni wolnego. Mieszkaliśmy wtedy na wyspie. Obok niej była także i ta druga gdzie także pracowali nasi koledzy. Postanowiłem z jednym z moich kumpli że sobie tam po prostu sami przepłyniemy. Za pomocą starej łodzi wyciągniętej z trawy i łopat do sypania soli. Więc przeszliśmy z domków przez góry na plażę i po prostu zaczęliśmy wiosłować tymi łopatami w stronę tej wyspy. Nie będę koloryzował ani dramatyzował ale : Łódź przeciekała. A prąd wynosił nas w stronę morza i nie było już ani powrotu ani odpoczynku. Bilet w jedną stronę. Łopatowaliśmy godzinę z kawałkiem. Ledwo się udało. Jeden ze złośliwych zawistnych rodaków ( ładnie to nazwałem ) zadzwonił w tym czasie do naszego pracodawcy informując że robimy coś głupiego. Na brzegu drugiej wyspy czekała na nas cała społeczność ( komuna ) wraz z ich policją która już szykowała się aby do nas płynąć. Wysiadając na brzegu była cisza i tęgie srogie miny. Czułem się obserwowany ;) Kiedy podeszliśmy sędziwy wiking nagle wybuchł śmiechem w naszą stronę i powiedział : Cieszę się że Wam się udało.
Tego wieczoru wspólnie smażyliśmy z ludźmi naleśniki i cieszyliśmy się że obeszło się bez akcji ratunkowej którą prawdopodobnie spłacałbym latami .
Następnego dnia rosyjski trauler podrzucił nas na naszą wyspę. Gdzie dostaliśmy oficjalną naganę.
Dla tych przeżyć było warto ;)
<<< Dopóki walczysz Jesteś Zwycięzcą >>>

ODPOWIEDZ