Moja historia

Tutaj możemy się lepiej poznać. Napisać, co lubimy, jacy jesteśmy i zapytać o to innych. Tematy poważne i osobiste oraz lekkie i błahe.
Nieporadny
Wtajemniczony
Posty: 7
Rejestracja: 21 wrz 2017, 0:41
Płeć: mężczyzna

Moja historia

Post autor: Nieporadny » 21 wrz 2017, 23:46

Więc tak zaczęło się to w chwili mojego urodzenia, 16 lat temu, porem przez długi czas było wszystko bardzo dobrze, aż naglee kiedy miałem 4 lata tata zachorował na alkocholizm, ciągle awantury, bicie nas po pijaku, no cóż taka choroba. Walczył długo, aż pewnego dnia wyszedł i już nigdy nie wrócił do domu, powiesił się w miejscu gdziee zawsze chętnie mnie zabierał. Odbył się pogrzeb, pamiętam z tego dość mało, cały czas brałem leki uspokajające. Przez pierwsze dwa tygodnie było strasznie źle, ale potem było jeszcze gorzej, mama nie mogła nas ani domu utrzymać, nie raz byłem głodny, źle ubrany, po prostu nie było nas na nic stać i tak było przez ponad 2 lata. W tym czasie byłem bardzo wyzywany w szkole, że powinienem zdechnąć jak ojciec, że jestem nikomu niepotrzebny, nikt mnie nigdy nie pokocha. Po tych dwóch latach pojawił się nowy partner mamy nareszcie było nas stać na chleb. Niby fajnie super, ale w szkole dalej byłem wyzywany, bity, poniżany, nic nie pomagało, czułem się jak śmieć.
W wakacje między 6 a 1 gimnazjum miałem poważny wypadek, zderzyłem się na rowerze z samochodem. Trafiłem do szpitala, pęknięta podstawa czaszki, wybitny bark, złamana ręka, 10 pokruszonych żeber, podbita śledziona i nerka, wsztrzanienie mózgu, uszkodzenie płata potylicznego i wiele innych. Rany się zagoiły, ale problemy psychiczne z tym związane trwają do teraz. Około 2 lata temu poznałem wspaniałą dziewczynę, która mnie wykozystywała żeby poderwać innego chłopaka, na szczęście od 14 miesięcy jestem z nią w szczęśliwym związku. 8 miesięcy temu zachorowałem na nieuleczalny nowotwór szpiku, dużo czasu spędzałem na onkologi więc poznałem 5 dość dobrych kolegów. Pamiętam jak po 2 dniach mojego pobytu na onkologi, przywieźli małą dziewczynkę z rakiem trzustki, po paru godzinach zmarła na łóżku obok mnie. Ale wracając do tych kolegów, troje zmarło w szpitalu, jeden na moich rękach, a jeden się sam zabił. Pół roku temu ten partner mojej mamy mnie pobił, oczywiście powiedziałem o tym mamie, no ale cóż, dalej mi nie wierzy i oczekuję żebym go traktował jak ojca
I tutaj narazie kończy się moja historia, dodam, że mam na imię Mateusz i jestem książkowym intro

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1583
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wlkp

Re: Moja historia

Post autor: Coldman » 22 wrz 2017, 0:22

Ja aktualnie się czujesz ? Jakie odczuwasz emocje i jak myślisz co cię ruszyło by tu zagościć i napisać na forum swoją historię ? Dziewczyna Cię wspiera w walce z chorobą ? Jak ona sobie radzi ?
Co do historii, no nie masz łatwo, straszne nawarstwienie tego wszystkiego, więc powstrzymam się od dawania rad.
Dodam jedno w takich sytuacjach stały kontakt z terapeutą wskazany.
Biegnij teraz jak łagodny zwierz. Biegnij by dowiedzieć się, o sobie samym i o świecie co zimny jest jak lód.

Nieporadny
Wtajemniczony
Posty: 7
Rejestracja: 21 wrz 2017, 0:41
Płeć: mężczyzna

Re: Moja historia

Post autor: Nieporadny » 22 wrz 2017, 10:07

Aktualnie jest nawet dobrze, narazie nikt zew szkoły o tym nie wie, lecze się cały czas. No a dziewczynie pewnie też łatwo nie jest, jak zachorowałem mówiłem, żeby sobie innego znalazła, zdrowego, ale nie chciała. A teraz widzę, że ją to dręczy czy nie lepiej by było jakby mnie zostawiła

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1583
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wlkp

Re: Moja historia

Post autor: Coldman » 22 wrz 2017, 16:27

Ile masz lat?
Ty też byś nie opuścił dziewczyny gdyby zachorowała, ale nie mów jej tak, bo to ją boli, obdarza cię uczuciem, a ty ją tak jakby odtrącasz dodając do tego poczucie winy, bo opuszczenie kogoś z powodu choroby, nie jest widziane w dobrym świetle wśród społeczeństwa.
Biegnij teraz jak łagodny zwierz. Biegnij by dowiedzieć się, o sobie samym i o świecie co zimny jest jak lód.

Nieporadny
Wtajemniczony
Posty: 7
Rejestracja: 21 wrz 2017, 0:41
Płeć: mężczyzna

Re: Moja historia

Post autor: Nieporadny » 22 wrz 2017, 23:32

Mam 16 lat, no to oczywiste, że bym jej nie zostawił, ale wiem jakie ciężkie jest to dla mnie, że jestem chory, a co dopiero dla niej, zwłaszcza, że to nieileczalny nowotwór

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1773
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Moja historia

Post autor: highwind » 23 wrz 2017, 23:20

Napiszę tylko, że nie wiem co napisać. Zatkao mnie.

ODPOWIEDZ