Psychoterapia, coaching - wady i zalety

Dyskusje dotyczące życia, społeczeństwa, polityki, filozofii itp.
Awatar użytkownika
koszka matreszka
Intronek
Posty: 42
Rejestracja: 11 lut 2015, 20:56
Płeć: kobieta
Enneagram: 6w5
MBTI: ENFJ

Psychoterapia, coaching - wady i zalety

Post autor: koszka matreszka » 16 lut 2015, 12:26

Do założenia tematu zainspirowała mnie wczorajsza wymiana zdań na shoutboxie, w czasie której trochę dałam się ponieść emocjom, ale myślę, że temat mogłby być ciekawy i interesuje mnie jego rozwinięcie, wasze opinie na temat obydwu zjawisk oraz potencjalnych korzyści i zagrożeń jakie z nich płyną.

Jak zapewne wiecie, zdążyłam już wyrazić swoją dość negatywną opinię o psychoterapeutach i neutralną o różnych coachach, więc oprę się w tej chwili na linku do bloga który bardzo lubię i który pisze w tonie podobnym do mojego o tej sprawie: http://psycho-kit.pl/?p=7547

Jakie są wasze doświadczenia z psychoterapią i coachingiem?
Ostatnio zmieniony 16 lut 2015, 14:19 przez koszka matreszka, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeszcze czarne pod kopalniami
hałdy i widma domostw.
Przyszłość przed nami!
Byt określa świadomość!

Awatar użytkownika
Agon
IntroManiak
Posty: 666
Rejestracja: 13 kwie 2012, 15:20
Płeć: mężczyzna

Re: Psychoterapia, coaching - wady i zalety

Post autor: Agon » 16 lut 2015, 14:12

Jesteśmy po prostu znacznie odporniejsi na stres wywoływany przez dramatyczne doświadczenia, niż się nam, także tym, którzy zajmują się psychoterapią, wydaje- powiedział mi profesor George A. Bonanna z Uniwersytetu Columbia, współautor raportu i jeden z najbardziej uznanych światowych ekspertów w dziedzinie psychologicznych następstw tragicznych zdarzeń.
Wielu psychologów ma słabą psychikę (zresztą mówi się że na psychologię często idą ludzie, którzy sami mają problemy ze sobą i chcą to zrozumieć, pomóc sobie) i dlatego mogą uważać, że reszta świata też tak ma i każdym trzeba się opiekować.

Ogarnij się - Psychologia

Co do coachów:
http://psycho-kit.pl/?p=2796
http://psycho-kit.pl/?p=1719
http://psycho-kit.pl/?p=1828

Jeśli uznamy, że psychologia to bzdury, to tym bardziej pop-psychologia. No ale ktoś wymyślił sobie, że będzie dawał porady ludziom jak żyć i niczego innego nie umie, to musi jakoś ludzi zachęcać, namawiać na to, że psycholodzy i coache są potrzebni.

Awatar użytkownika
So-ze
Stały bywalec
Posty: 328
Rejestracja: 08 kwie 2014, 20:24
Płeć: mężczyzna
MBTI: INTP

Re: Psychoterapia, coaching - wady i zalety

Post autor: So-ze » 16 lut 2015, 18:58

Agon pisze: Wielu psychologów ma słabą psychikę (zresztą mówi się że na psychologię często idą ludzie, którzy sami mają problemy ze sobą i chcą to zrozumieć, pomóc sobie) i dlatego mogą uważać, że reszta świata też tak ma i każdym trzeba się opiekować.
Lol. Z tego co słyszałem i widziałem, na psychologię często idą ludzie, którzy nie nadają się do niczego innego, bądź boją się matmy. Są pewnie też i Ci, którzy poszli tam dlatego, że im się podoba, ale to mniejszość. Ludzie rozumni, którzy chcieliby sobie pomóc, prędzej by czytali książki. Nie potrzebny do tego wykładowca a i 3 lub 5 lat się nie marnuje.

Zapodam kilka informacji, co trzeba skończyć, by zostać "specjalistą" w ww. dziedzinach.

"Psychiatrzy różnią się od psychologów faktem, że ich edukacja bazuje na medycynie, posiadają także tytuł lekarza.
"W Polsce obecnie nie ma uregulowanej sytuacji prawnej dotyczącej wymagań które musi spełniać osoba nazywająca siebie psychoterapeutą."
"Zawód coacha nie jest w Polsce uregulowany prawnie. Do wykonywania zawodu coacha nie potrzeba mieć żadnych dokumentów uprawniających."

Mógłbym niby dodać coś jeszcze od siebie, że coaching to taka zamerykanizowana terapia dla opornych, na zasadzie, że każdy jest wspaniałym, fajnym i przebojowym człowiekiem, tylko tego nie wie, ale poza tym mi się nie chce :P to o regulacjach powinno wam wystarczyć. Równie dobrze, możecie opowiadać o swoich problemach ludziom w parku, a nuż traficie na kogoś z lepszym doświadczeniem niż kursanta coachingu. No i wisienka na koniec. Niektóre kursy coachingowe kosztują nawet 9000zł , także osoba, która wymyśliła zgarnianie takiej kupy hajsu na pseudopsychologii jest genialna :D

Awatar użytkownika
Irracjonalny
Rozkręcony intro
Posty: 157
Rejestracja: 14 wrz 2014, 21:12
Płeć: mężczyzna

Re: Psychoterapia, coaching - wady i zalety

Post autor: Irracjonalny » 16 lut 2015, 19:50

Książka Ci recepty nie wypisze. :P

arbuz25
Introwertyk
Posty: 130
Rejestracja: 10 paź 2012, 20:48
Płeć: mężczyzna

Re: Psychoterapia, coaching - wady i zalety

Post autor: arbuz25 » 11 kwie 2015, 0:29

Coaching? Nie, dziękuję. Moim zdaniem jest to trzepanie kasy na naiwnych ludziach. Do tego robienie z dorosłych ludzi idiotów podczas "kołczowania".
Zdarzyło mi się wziąć udział w jednym spotkaniu z coachem i całe zajęcia wyglądały jak jakieś warsztaty z psychologiem w gimnazjum. Nic mi to nie dało. Zmarnowałem tylko swój czas.
Kiedyś poświęciłem trochę czasu na obejrzenie filmów na YT z Mateuszem Grzesiakiem - coachem, który najwidoczniej potrafi dobrze się sprzedać. W tych wszystkich filmach 10% zawartości, to wiedza przydatna w życiu, ale reszta to niepotrzebny słowotok, który ma na celu pokazać mądrość owego coacha.

VampirLestat

Re: Psychoterapia, coaching - wady i zalety

Post autor: VampirLestat » 29 kwie 2015, 17:02

Psycholodzy jakoś mi nie przeszkadzają, nie robią nic zadziwiającego, trudnego, ale jeżeli ktoś potrzebuje tych rozmów i czuje się jakoś lepiej, to nic do tego nie mam. Coaching zawsze kojarzył mi się trochę z sektą. Może to dziwnie zabrzmi, ale widziałam na FB stronę takiej placówki, mydlenie oczu ludziom, pogaduszki w kółeczku i wmawianie, że bez nich Ziemia się zatrzyma. Do tego za parę pogaduszek o tym jak trzeba się wziąć za siebie, żeby coś zdobyć, trzeba płacić sporo pieniędzy. Gdy ktoś mnie o to pyta, zawsze mówię, żeby sobie darował. Jeżeli ktoś koniecznie potrzebuje jakiś rad to polecam książkę 'Obudź w sobie olbrzyma'. Można wypożyczyć w jakieś bibliotece.

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/47462/ob ... e-olbrzyma

Najlepsze w tym jest to, że napisał to facet z wielkim potencjałem, ktoś kto zarąbiście dużo osiągnął w życiu, zna się na psychologii i funkcjonowaniu mózgu, a nie pan mieszkający na 10 piętrze z papierosikiem.

Konradek
Introwertyk
Posty: 145
Rejestracja: 07 gru 2014, 10:45
Płeć: mężczyzna

Re: Psychoterapia, coaching - wady i zalety

Post autor: Konradek » 29 kwie 2015, 18:54

VampirLestat pisze:Psycholodzy jakoś mi nie przeszkadzają, nie robią nic zadziwiającego, trudnego, ale jeżeli ktoś potrzebuje tych rozmów i czuje się jakoś lepiej, to nic do tego nie mam. Coaching zawsze kojarzył mi się trochę z sektą. Może to dziwnie zabrzmi, ale widziałam na FB stronę takiej placówki, mydlenie oczu ludziom, pogaduszki w kółeczku i wmawianie, że bez nich Ziemia się zatrzyma. Do tego za parę pogaduszek o tym jak trzeba się wziąć za siebie, żeby coś zdobyć, trzeba płacić sporo pieniędzy. Gdy ktoś mnie o to pyta, zawsze mówię, żeby sobie darował. Jeżeli ktoś koniecznie potrzebuje jakiś rad to polecam książkę 'Obudź w sobie olbrzyma'. Można wypożyczyć w jakieś bibliotece.

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/47462/ob ... e-olbrzyma

Najlepsze w tym jest to, że napisał to facet z wielkim potencjałem, ktoś kto zarąbiście dużo osiągnął w życiu, zna się na psychologii i funkcjonowaniu mózgu, a nie pan mieszkający na 10 piętrze z papierosikiem.

Mam kilka psychologów w rodzinie i mogę napisać, że powoli to zagubieni w sobie ludzie. Sam nie wiem jak człowiek mający ze sobą problem, może pomóc innej osobie. Jak to mówią: "szewc chodzi boso".

Co to Coaching'u to moja opinia jest jak wyżej. To seksta, zarabianie dużej kasy na naiwnych.

Awatar użytkownika
Ertix
Rozkręcony intro
Posty: 165
Rejestracja: 25 paź 2015, 22:13
Płeć: nieokreślona
Enneagram: 5w5
MBTI: INFP/ISFP
Lokalizacja: Łódź

Re: Psychoterapia, coaching - wady i zalety

Post autor: Ertix » 27 paź 2015, 20:57

Nie wiem..
Zawsze mi się wydawało, że niemal każdy introwertyk z racji swej natury potrzebuje psychologa. Prędzej czy później, ale jednak.
A tymczasem spotykam się z takimi opiniami, że już sam nie wiem czy warto się wybrać, czy nie. Bo sam mam dosyć sceptyczno-optymistyczne podejście do tego.
Bo najważniejsze to jest doceniać to, co się ma, i miało.
Wspomnienia są najcenniejszym darem od życia.

Awatar użytkownika
nudny introwertyk
Intro-wyjadacz
Posty: 385
Rejestracja: 28 kwie 2015, 7:19
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: ENFP
Lokalizacja: Poznań

Re: Psychoterapia, coaching - wady i zalety

Post autor: nudny introwertyk » 28 paź 2015, 10:43

Chodziłem jakiś czas do psychologa, załapałem na czym polega ten cały myk z dochodzeniem do korzeni problemów i od tego czasu sam potrafię je analizować i rozwiązywać. Nie ma w tym żadnej wiedzy tajemnej, wystarczy trochę wiedzieć o ludzkiej psychice i umieć analizować pod tym kątem różne działania i sytuacje . No ale jak ktoś ma za dużo hajsu może zapłacić by ktoś go w tym wyręczał, ja raczej polecam kilka takich spotkań z psychologiem by poznać metodę działania. Coaching to już dla mnie kompletna bzdura, coach to taka współczesna wróżka, która przepowiada sukces i szczęście pod wszelkimi postaciami, prawiąc banały i wmawiając że jesteśmy wybrańcami losu i musimy to w końcu zauważyć i uwierzyć. Przynajmniej ja tak to widzę, sam nie potrzebuję kogoś kto będzie mi za kasę krzyczał "jesteś zwycięzcą !" :wink: Podnoszenie kogoś na duchu za pieniądze jest dla mnie czymś dziwnym i wręcz niemoralnym. Takie rzeczy się robi bezinteresownie.

Awatar użytkownika
challenge_accepted
Intronek
Posty: 49
Rejestracja: 26 lis 2015, 10:10
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Chełm

Re: Psychoterapia, coaching - wady i zalety

Post autor: challenge_accepted » 28 lis 2015, 13:34

Ponieważ moja była zajmowała się coachingiem jak i przeszła psychoterapię to pozwolę sobie na wypowiedź w tej materii. Podzielam poglądy, które zostały przedstawione w pierwszym poście w postaci artykułu. Zgadzam się z tym, że jest tak samo jak wszędzie czyli w każdym zawodzie są idioci jak i osoby, które faktycznie znają się na rzeczy. To takie proste, bo ile osób pracuje na danym stanowisku z powołania, a ile z przymusu (np. finansowego)? W mojej ocenie większość np. nauczycieli to debile i może 5% jest takich z pasją i powołaniem. Z mojego doświadczenia wynika, że z psychologami jest nieco inne ratio tych którzy powinni pracować w zawodzie, a tych, którzy powinni zostać z niego wykluczeni. Nie pamiętam kogo to dotyczy. Czy dotyczy to psychologów czy też psychiatrów czy wszystkich robiących zbliżone studia nie mniej jednak z tego co zapamiętałem to każdy musi przejść swoją własną psychoterapię aby pracować w zawodzie. @Agon trafnie to opisał.

W mojej ocenie chodzi o to aby znaleźć przyczynę problemu i ją rozwiązać. Przykładowo aby pójść na psychoterapię trzeba na samym początku dojść do stanu gdzie stwierdza się, że ma się problem i chce się go rozwiązać! W innym wypadku próby naprawy czegokolwiek nie mają sensu. W końcu jak pomóc osobie, która sama wypiera problem i nie chce pomocy? Po prostu się nie da. Ja wychodzę z założenia, że jeżeli doszło do uświadomienia siebie w kwestii tego, że ma się problem to przy stosownej wiedzy można go samemu rozwiązać. Nie znam problemu, z którym osobiście się zetknąłem, którego nie rozwiązałem właśnie w ten sposób.

W materiale, który jest zalinkowany przez @Agon'a pada ciekawa kwestia. Chodzi o to, że wokół każdego z nas jest tzw. otoczka i tylko od nas zależy jak daleko ona sięga. Chodzi tutaj o strefę komfortu jak to pięknie moja była opisywała. Aby coś zmienić trzeba najpierw z niej wyjść. O asertywności wypowiem się w następnym poście bądź dokonam edycji obecnego, bo na chwile obecną dla mnie to temat jak rzeka i nie mam chęci aby to opisywać.

Głównym czynnikiem jaki powinien decydować o tym czy ktoś powinien iść na tego typu studia jest pytanie czy dana osoba lubi nieustająco (próbować) pomagać ludziom i czy czerpie z tego przyjemność. Wbrew pozorom radzenie sobie z czyimiś problemami będąc osobą emocjonalną nie jest takie łatwe.

Moja była zawsze powtarzała, że coaching to nie terapia. Jeżeli wykrywała osoby, które potrzebują pomocy specjalisty wtedy do nich odsyłała tzn. dawała taką sugestię, że w danej sytuacji nie jest potrzebne x sesji lecz terapia. Nie traktowała tego jako zawodu lecz jako dodatek. Początkowo robiła to za darmo uprzednio przechodząc masę szkoleń do których sam osobiście nie jestem przekonany. To znaczy kwestionuje ich jakość ale to inna bajka. W skrócie chodzi o to, że widziałem jak działa fundacja, która prowadzi tego typu szkolenia i wiem, że ona z nich "skorzystała". Jeden wielki rozgardiasz organizacyjny, a właściwie chaos. Już o osobach zaproszonych nie wspomnę. Pomimo, że byli to rzekomo specjaliści na całą Polskę to rzygać się chciało jak to widziałem. Dla zainteresowanych polecam opis czym coaching nie jest? Przypomniało mi się, że jest taka osoba, która daję się wynajmować na godziny i spędza czas z klientami tak jak oni sobie tego życzą. Zazwyczaj jest to rozmowa lub samo słuchanie, a najlepsze jest to, że ludzie za to płacą. Owszem niektóre kursy są kosztowne ale można uczestniczyć także w bezpłatnych o ile się wie co gdzie i jak. Te 9000 zł to i tak jest mało. Są szkoły, które biorą znacznie więcej. Pomijam już uzyskanie certyfikatu ICF. A to jak się wydaje nie jest takie łatwe bazując na podstawie chociażby takich informacji oraz przekazu ustnego. Uzyskanie ostatniego poziomu udaję się nielicznym i to nie tylko ze względu na warunki jakie są postawione lecz także na to, że to kosztuje znacznie więcej niż te śmieszne 9000 zł. Nie mniej jednak takie osoby mają wzięcie na rynku pracy zazwyczaj w korporacjach.

Zgadzam się z tym, że może 10% to kwintesencja, a reszta to lanie wody. Takim dziwnym trafem składa się, że byłem świadkiem wielu sesji i wiem jak one wyglądają. Teoretycznie nie powinienem być w tym samym pokoju, w którym przeprowadzane są sesje no ale... Oczywiście o mojej obecności osoba coachowana nie ma prawa widzieć, bo takie są zasady, które podpisuję się na początku tzw. kontrakt. Wiele razy siedziałem po za zasięgiem kamery nie wydając przy tym z siebie żadnego dźwięku. Słuchałem sobie tak i słuchałem i doszedłem do wniosku, że ludzie przychodzą z tak banalnymi problemami, że aż w pale się nie mieści. Raz pamiętam zdarzyło mi się nawet zasnąć. Podobno chrapałem i była musiała walnąć ściemę, że to w innym pokoju :D Pamiętam też jak raz musiała przerwać sesję, bo "zalewaliśmy" sąsiadów wodą oczywiście nie umyślnie. Ale akcja była bezcenna. Wyobraźcie sobie, że leżycie do góry nogami na łóżku patrząc na meble a tu nagle wykładzina ala dywan staję się mokra jakby ktoś wylał dużą beczkę. Wracając do tematu. Często zdarzało się coś takiego, że osoba chciała "wyeliminować" jedną ze swoich złych cech osobowości. Przykładowo chodziło o popracowanie nad lenistwem, podjęciem decyzji o rozstaniu i tego typu rzeczach. Mógłbym wymieniać bardzo długo.

Nie rozumiem totalnie Ertix'a. Dlaczego niby prędzej czy później introwertyk powinien odwiedzić psychologa?

Jeżeli macie jakieś pytania odnośnie opisanej przeze mnie sytuacji to z chęcią wysłucham i odpowiem. :D

PS
Myślałem, że krzyczenie "jesteś zwycięzcą" jest zarezerwowane dla sekt typu firmy MLM.

PPS
Dla zainteresowanych tematyką psychologii polecam na początek dwa tomy Psychologii spod ręki Jana Strelau.

Nestor

Re: Psychoterapia, coaching - wady i zalety

Post autor: Nestor » 28 lis 2015, 15:54

@up do Pana Kapitana

Dwa tygodnie temu pobrałem te tomy i większość wiedzy z nich jest mi znana, ale jeśli polecasz, to w wolnej chwili się bardziej przyjrzę. A masz jakieś rozdziały do polecenia w szczególności? Ostatnio czytam też z psychologii bardzo ciekawą pozycję - Psychologia stosunków międzyludzkich Michaela Argylea.

A czy ta twoja eks zajmowała się zmianą charakteru z introwertyka na ekstrawertyka?

Awatar użytkownika
challenge_accepted
Intronek
Posty: 49
Rejestracja: 26 lis 2015, 10:10
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Chełm

Re: Psychoterapia, coaching - wady i zalety

Post autor: challenge_accepted » 28 lis 2015, 17:01

Dla mnie najbardziej interesujące były wszystkie rozdziały po za 2 i 3 oraz średnio ciekawy wydał mi się rozdział 5 i 10. To tak odnośnie pierwszego tomu natomiast co do drugiego to hm... nie mam większych zastrzeżeń.

Pytasz o to czy próbowała mnie "odwrócić" na ekstrawertyka? Poniekąd tak, bo nie zdarzyłem jej wyjaśnić do końca na czym polega bycie introwertykiem. W mojej ocenie głównym powodem konfliktów w związku były właśnie różnice temperamentów. Ona jest skrajnym ekstrawertykiem, a ja silnym introwertykiem. Aby ratować związek byłem skłonny się mocno poświęcić kosztem swojej energii, której pod koniec mi brakowało. Dziwne to trochę szczególnie, że jako osoba, która kończyła pedagogikę powinna wiedzieć wszystko na ten temat to raz. Po drugie rzekomo w pracy nie miała styczności z dziećmi introwertycznymi choć w mojej ocenie to bzdura. Po prostu nie potrafiła ich odczytać prawidłowo (tak jak i mnie zresztą). Podobno także nie miała styczności przede mną z jakimkolwiek introwertykiem. Całkiem niemożliwe szczególnie jak na osobę, która poznała masę osób na swojej drodze chociażby w akademiku, studiach, szkoleniach, różnych fundacjach. Ogólnie odpowiedź odnośnie "odwracania" to niezły materiał na temat. Największym plusem była różnorodność i wzajemne uzupełnianie się natomiast minusem różne nieporozumienia, bo każdy inaczej odczytywał poczynania. Nie mniej jednak nie wykluczam ekstrawertyczki jeżeli chodzi o potencjalną partnerkę do związku. Jeżeli będzie umiarkowana i bardzo inteligentna to czemu nie :)

Alfa
Introrodek
Posty: 17
Rejestracja: 29 lis 2015, 14:15
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4

Re: Psychoterapia, coaching - wady i zalety

Post autor: Alfa » 29 lis 2015, 18:03

Głównym czynnikiem jaki powinien decydować o tym czy ktoś powinien iść na tego typu studia jest pytanie czy dana osoba lubi nieustająco (próbować) pomagać ludziom i czy czerpie z tego przyjemność.
Jak ktoś lubi nieustająco pomagać innym ludziom to z dużym prawdopodobieństwem sam ma jakiś problem ze sobą. Ja na przykład uwielbiam rozwiązywać problemy innych osób, chociaż swoich własnych nie umiem od lat rozwiązać. Niech tylko ktoś powie, że ma jakiś problem, to od razu ogarnia mnie przypływ energii, masa pomysłów i głęboka wiara, że umiem tej osobie pmóc. Przyjemność jaką z tego czerpię jest chorobliwa. Myślałam kiedyś o tym, żeby zostać psychologiem bo czuję, że to jest to co lubię robić i mnie interesuję, ale nie pójdę w tym kierunku, ponieważ mam wrażenie, że przyniosłabym więcej szkody potencjalnym pacjentom niż pożytku.

Awatar użytkownika
challenge_accepted
Intronek
Posty: 49
Rejestracja: 26 lis 2015, 10:10
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Chełm

Re: Psychoterapia, coaching - wady i zalety

Post autor: challenge_accepted » 29 lis 2015, 19:39

Alfa pisze:Jak ktoś lubi nieustająco pomagać innym ludziom to z dużym prawdopodobieństwem sam ma jakiś problem ze sobą.
Coś w tym jest. Ja podobnie jak Ty lubię rozwiązywać problemy innych ludzi ale tylko tych których znam. Nie cierpię być wykorzystywany stąd ogólny bilans relacji musi się równoważyć. Jeżeli ktoś chce tylko brać, a nie dawać coś od siebie to nie ma opcji na jakąkolwiek pomoc chyba, że się zlituję, bo jakaś naprawdę ciężka sytuacja. Jesteś idealistką albo masz jakieś cechy wampira energetycznego? Zakładając, że poważnie postanowiłabyś zostać psychologiem i przeszłabyś swoją własną psychoterapię pozytywnie byłoby pewnie ciekawym spełnieniem ambicji chociażby. Jeżeli z góry zakładasz więcej szkód to zastanawia mnie z jakimi problemami się borykasz. Ot czysta ciekawość, której nie da się zaspokoić ;)

Alfa
Introrodek
Posty: 17
Rejestracja: 29 lis 2015, 14:15
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4

Re: Psychoterapia, coaching - wady i zalety

Post autor: Alfa » 30 lis 2015, 0:56

Nie cierpię być wykorzystywany stąd ogólny bilans relacji musi się równoważyć.
Mnie nawet nie przeszkadza ujemny bilans relacji pod warunkiem, że lubię drugą stronę. Nie jestem chyba idealistką, ale wszystko co żyje bardzo łatwo budzi we mnie współczucie, chyba jestem dosyć empatyczna i przejmuję cudze uczucia. Lubię chyba bardziej pomagać obcym. Autentycznie poprawia mi to humor, jeżeli komuś pomogę. Jeżeli chodzi o ludzi, których znam to nawet nie muszą mnie prosić, jeżeli tylko ich problem mnie zaciekawi. Muszę mieć wenę i pomysł, chęć na analizowanie tego co do mnie mówią. Natomiast potem kiedy już jakoś uda mi się im pomóc i ja się z czymś zwrcam do kogoś to często tej pomocy nie otrzymuję. Wtedy strasznie mnie to frustruje i mam spore pretensje, ale potem i tak nie mogę się powstrzymać przed dalszym pomaganiem takiej osobie, bo właśnie za bardzo mnie to ciągnie. :wink:
Jeżeli z góry zakładasz więcej szkód to zastanawia mnie z jakimi problemami się borykasz. Ot czysta ciekawość, której nie da się zaspokoić ;)
Forum daje anonimowść, chociaż w życiu generalnie lepiej tego nie mówić. :wink: Jestem DDD i mam też zaburzenia osobowości. Owszem nie ma czegoś takiego jak zdrowa, idealna osobowość, każdy trochę odstaje w jakąś stronę. Z tym, że u mnie te odchylenia są za duże i wpływają na moje życie. I dlatego ja bym się nie podjęła mimo wszystko terapeutyzowania nikogo, nawet po skutecznej terapii. Poza tym mam trudności z tworzeniem relacji, a to w terapii wg mnie sprawa podstawowa. Myślę, że generalnie to mało jest takich problemów u psychologa, które zupełnie nie odbiją się negatywnie na terapii. I sądzę, że tak naprawdę to sporo praktykujących terapeutów ma jakieś problemy ze sobą, niestety.

ODPOWIEDZ