Fenomen sprawiedliwego świata

Dyskusje dotyczące życia, społeczeństwa, polityki, filozofii itp.

Czy wierzysz w sprawiedliwość świata?

tak, świat jest sprawiedliwy i nie ma miejsca na zrządzenia losu
1
3%
bardziej tak niż nie
4
12%
nie wiem, trudno sprawdzić
2
6%
bardziej nie niż tak
8
24%
nie, o życiu decyduje los a poczucie sprawiedliwości jest tylko złudzeniem (błędem poznawczym)
14
41%
nie obchodzi mnie to
5
15%
 
Liczba głosów: 34

Nestor

Re: Fenomen sprawiedliwego świata

Post autor: Nestor » 13 cze 2016, 21:28

Problem atomów można rozwiązać dwójnasób. Pierwszy to zbagatelizować - jaki wpływ na życie ma pojedynczy atom? A drugi to przecież z tym atomami każdy człowiek na ziemi ma w tym samym stopniu ten problem - jest równość to i sprawiedliwość.

A co jest źle po "nie"?

Awatar użytkownika
martuella
Rozkręcony intro
Posty: 186
Rejestracja: 19 mar 2015, 13:42
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
Lokalizacja: Łódź

Re: Fenomen sprawiedliwego świata

Post autor: martuella » 13 cze 2016, 21:37

Nestor pisze:A co jest źle po "nie"?
Wprawdzie nie wiem, dlaczego akurat ponuraczkowi nie pasuje to, co po "nie", ale ja też o tym mankamencie ankiety wspomniałam, nawet podałam powód, i czuję się w tej chwili zlekceważona przez autora tematu. Foch z przytupem.

:P

Można nie wierzyć i w sprawiedliwość świata i w los, dlatego brakuje odpowiedzi "nie", bez dodatków.

Nestor

Re: Fenomen sprawiedliwego świata

Post autor: Nestor » 13 cze 2016, 21:44

Oj nie dąsaj się. ;) Nie będę się pytał, co jest źle, skoro napisałaś co.

Awatar użytkownika
ponuraczek
Rozkręcony intro
Posty: 154
Rejestracja: 06 gru 2014, 21:34
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INTJ

Re: Fenomen sprawiedliwego świata

Post autor: ponuraczek » 13 cze 2016, 22:34

psubrat pisze:
ponuraczek pisze: Ilu ludzi, tyle sposobów patrzenia na świat, więc tak naprawdę nie wiemy nigdy czy nasze zachowanie nie zostanie odebrane jako prowokacyjne
Jednak niewątpliwie coś takiego jak prowokacja, ze świadomością do czego ona może prowadzić, także występuje.
Oczywiście, że występuje: przykładowo w przypadku bójki - napisałam to nawet w poprzednim poście. Co do prowokacji jeśli chodzi o gwałt, to się nie zgodzę, bo nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy ktoś chce zostać zgwałcony. Jeśli tego chce, to już raczej nie jest gwałt, chyba że coś pomyliłam i czegoś nie rozumiem.
Ogólnie chodziło mi o to, że jeśli będziemy dostosowywać, do tych bardziej porywczych ludzi, to ciężko będzie ustalić granicę i dojdzie do tego, że sytuacja anormalna zostanie uznana za normalną przez co może zostać ograniczona wolność niektórych grup społecznych (np. powie się kobietom żeby wychodziły z domu tylko z mężczyzną lub chodziły poubierane od stóp do głów, żeby nie kusić porywczych mężczyzn do gwałtu - co jest, wydaje mi się, uwłaczające dla większości mężczyzn, bo zakłada, że nie potrafią oni powstrzymać swoich emocji i myślą tylko o jednym).


@Nestor Nie utożsamiam się z tym, że o życiu decyduje los - nie mamy na wszystko wpływu, ale na wiele rzeczy tak. Wolę myśleć, że sama decyduję o swoim życiu przynajmniej w pewnym stopniu. (Po głębszym zastanowieniu przyszło mi jeszcze na myśl, że los można też kojarzyć z takim nieodwołanym przeznaczeniem, nie wiem, czy to nawet nie to samo - przykładowo, Edyp nie miał wpływu na swoje życie, decydowało o nim fatum). Poczucie sprawiedliwości też istnieje (np. kiedy zabójca zostanie ukarany, ktoś może czuć, że to było sprawiedliwe) jednak jest to rzecz względna i wszechświat nie gwarantuje sprawiedliwości, my sami ją jakby "wytworzyliśmy". Tak jak dobro i zło.

Co do atomów, to chodziło mi o to, że sprawiedliwość kojarzy mi się z rozważeniem sytuacji przez kogoś posiadającego rozum i ukaraniem, bądź nagrodzeniem człowieka. Sprawiedliwość ma cel. Za to atomy kojarzą mi się z czymś w rodzaju "rzeczy", które nie myślą. Można założyć, że poruszają się w konkretnym celu, ale do tego (przynajmniej według mnie) potrzebna by była istota, która by nimi zarządzała, ktoś, kto dokonałby oceny. Wykluczając istnienie takich bytów, wykluczamy to, że świat sam wymierza sprawiedliwość. No i też "równość" to nie to samo co "sprawiedliwość". Atomy mogą być równo rozłożone wśród ludzi, ale czy są one rozłożone sprawiedliwie, kto to może ocenić i na jakiej podstawie? Ten ktoś musiałby wiedzieć wszystko i znać konsekwencje wszystkiego.
Może się mylę i może jest w tym rozumowaniu kilka dziur, ale to mniej więcej wynika z mojego rozumienia słowa "sprawiedliwość".
"Jeżeli o mnie chodzi, nigdy nie miałem przekonań. Zawsze miałem wrażenia. "
Fernando Pessoa

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 375
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Fenomen sprawiedliwego świata

Post autor: psubrat » 14 cze 2016, 14:26

ponuraczek pisze:Co do prowokacji jeśli chodzi o gwałt, to się nie zgodzę, bo nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy ktoś chce zostać zgwałcony. Jeśli tego chce, to już raczej nie jest gwałt, chyba że coś pomyliłam i czegoś nie rozumiem.
Pamiętam z dzieciństwa sytuacje, że mniejszy prowokował większego (do bójki). Jeśli udało się skutecznie sprowokować, skutek był jeden, bardzo łatwy do przewidzenia przed rozpoczęciem prowokacji.
Wątpliwe jest, by bójka była celem prowokującego, ponieważ istniały formy wypowiedzenia bójki, zwykle przy pomocy jednego słowa, a nie trwającej wiele minut prowokacji. Celem była prowokacja sama w sobie, a nie jej ostateczny efekt (prowokujący liczył, że granicy nie przekroczy). Ale chociaż nie była celem, oraz była dla prowokującego bardzo nieprzyjemna, to jednak to prowokujący - a nie sprowokowany - był winien, że do niej doszło.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Awatar użytkownika
ponuraczek
Rozkręcony intro
Posty: 154
Rejestracja: 06 gru 2014, 21:34
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INTJ

Re: Fenomen sprawiedliwego świata

Post autor: ponuraczek » 15 cze 2016, 12:21

psubrat pisze:
ponuraczek pisze:Co do prowokacji jeśli chodzi o gwałt, to się nie zgodzę, bo nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy ktoś chce zostać zgwałcony. Jeśli tego chce, to już raczej nie jest gwałt, chyba że coś pomyliłam i czegoś nie rozumiem.
Pamiętam z dzieciństwa sytuacje, że mniejszy prowokował większego (do bójki). Jeśli udało się skutecznie sprowokować, skutek był jeden, bardzo łatwy do przewidzenia przed rozpoczęciem prowokacji.
Wątpliwe jest, by bójka była celem prowokującego, ponieważ istniały formy wypowiedzenia bójki, zwykle przy pomocy jednego słowa, a nie trwającej wiele minut prowokacji. Celem była prowokacja sama w sobie, a nie jej ostateczny efekt (prowokujący liczył, że granicy nie przekroczy). Ale chociaż nie była celem, oraz była dla prowokującego bardzo nieprzyjemna, to jednak to prowokujący - a nie sprowokowany - był winien, że do niej doszło.

Nie wiem, odnośnie czego, to piszesz, ale skoro zacytowałeś taki fragment, to mam wrażenie, że odnośnie gwałtu (co jest dość niejednoznaczne, bo piszesz o dziecięcych bójkach - zabawne porównanie) i próbujesz udowodnić, że można kogoś prowokować do niego, nie chcąc go. Według mnie to jest śmieszne. Mam wrażenie, że nie do końca zdajesz sobie sprawę z czym wiąże się gwałt i że to nie jest tylko pojedynczy stosunek seksualny, o którym się zapomina, ale odbija się on na psychice ofiary, a także na jej bliskich. Dojrzały człowiek, przy zdrowych zmysłach, nie skacze z przepaści, by zobaczyć, czy uda mu się przeżyć i jak to wpłynie na jego zdrowie. Czym innym jest drażnienie osy, skoro i tak wiadomo, że jedno ukąszenie nie zabije.
W każdym razie polecam przeczytać, tekst dość długi (i chyba nie dla dzieci):
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... ciela.html

I tak mnie zastanawia... Czy według ciebie ona jest współodpowiedzialna, za to co jej zrobił, bo np. za dużo wypiła? Czy on jest usprawiedliwiony, bo wypił alkohol?

A tu taki cytat z linku:
Czasem myślę, że gdybym jednak nie zdecydowała się iść na tę imprezę, te wszystkie straszne rzeczy nigdy by się nie stały. Ale zdałam sobie sprawę, że jeśli nie mnie, to przytrafiłoby się komuś innemu.
To jest takie ładne podsumowanie: wybór ofiary czasem jest tylko przypadkiem, bo jeśli sprawca chce coś zrobić, to zrobi to.
"Jeżeli o mnie chodzi, nigdy nie miałem przekonań. Zawsze miałem wrażenia. "
Fernando Pessoa

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 375
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Fenomen sprawiedliwego świata

Post autor: psubrat » 16 cze 2016, 19:32

ponuraczek pisze:Nie wiem, odnośnie czego, to piszesz, ale skoro zacytowałeś taki fragment, to mam wrażenie, że odnośnie gwałtu (co jest dość niejednoznaczne, bo piszesz o dziecięcych bójkach - zabawne porównanie)
Porównuję do tego, co widziałem. Gwałtu nie widziałem, więc nie mam odpowiednich przykładów do zilustrowania zjawiska: prowokacja -> skutek. Prowokowanie jest możliwe, niezależnie czy byłoby to prowokowanie gwałtu, bójki, czy wielu innych zdarzeń. Porównanie jest zupełnie zwyczajne. Nie widzę w nim nic zabawnego.

Są ludzie co i życie narażają - według większości społeczeństwa zupełnie niepotrzebnie - bo po prostu czują taką potrzebę, sprawia im to przyjemność. I nie klasyfikuję tych ludzi jako niedojrzałych, by później pisać "dojrzały człowiek, przy zdrowych zmysłach ..." - nie rozumiem co ich do danych rzeczy pociąga, ale przyjmuję do wiadomości że tak jest. Gdybym klasyfikował dojrzały / niedojrzały według tego, co ja uważam że "powinno" ich interesować, to tych "dojrzałych" (czyli takich jak ja) widziałbym raczej niewielu.

Nie będę analizował gazetowych przykładów, ponieważ jest to tylko czyjaś relacja, zazwyczaj mająca na celu wywołanie określonej opinii u czytelnika i informacje prezentowane są wybiórczo.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Awatar użytkownika
metalowymateusz
Rozkręcony intro
Posty: 228
Rejestracja: 17 lut 2016, 23:14
Płeć: mężczyzna

Re: Fenomen sprawiedliwego świata

Post autor: metalowymateusz » 16 cze 2016, 22:45

psubrat pisze:Porównuję do tego, co widziałem.
psubrat pisze:Nie będę analizował gazetowych przykładów, ponieważ jest to tylko czyjaś relacja, zazwyczaj mająca na celu wywołanie określonej opinii u czytelnika i informacje prezentowane są wybiórczo.
Dajesz dowód anegdotyczny i potem stwierdzasz, że dowodu anegdotycznego komentować nie będziesz... Święty Tomasz widzi...

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 375
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Fenomen sprawiedliwego świata

Post autor: psubrat » 16 cze 2016, 22:57

metalowymateusz pisze:
psubrat pisze:Porównuję do tego, co widziałem.
psubrat pisze:Nie będę analizował gazetowych przykładów, ponieważ jest to tylko czyjaś relacja, zazwyczaj mająca na celu wywołanie określonej opinii u czytelnika i informacje prezentowane są wybiórczo.
Dajesz dowód anegdotyczny i potem stwierdzasz, że dowodu anegdotycznego komentować nie będziesz...
Mój anegdotyczny przykład jest bardzo powszechny. Czy sam nigdy tego nie widziałeś (na żywo, nie przez telewizor / internet)?
Gazetowy anegdotyczny... widziałeś gwałt? Albo czy którykolwiek czytelnik tego forum widział (na żywo; nie przez telewizor / internet)?

Zawsze gdy się kwestionuje dogmat, że cała populacja kobiet jest święta, to wywołuje się jakieś nadmierne poruszenie...
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Awatar użytkownika
metalowymateusz
Rozkręcony intro
Posty: 228
Rejestracja: 17 lut 2016, 23:14
Płeć: mężczyzna

Re: Fenomen sprawiedliwego świata

Post autor: metalowymateusz » 16 cze 2016, 23:29

Proszę bardzo A konkretnie drugi punkt. Chodziło mi o błąd logiczny. Mam wrażenie, że temat nam się rozmywa, więc określ proszę o którym dowodzie anegdotycznym mówisz, bez tego mogę zły opisać i kompletnie się nie zrozumiemy.
psubrat pisze:Zawsze gdy się kwestionuje dogmat, że cała populacja kobiet jest święta, to wywołuje się jakieś nadmierne poruszenie...
Bo branie skrajnego przypadku i uznawanie go za normę to obalanie dogmatów... I czy naprawdę każdy chłop jest traktowany przez swoją kobietę jak zbity pies? Rzuciłeś teorię bez żadnego poparcia i na jej podstawie wyciągasz daleko idące wnioski... Spokojnie, po kolei

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 375
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Fenomen sprawiedliwego świata

Post autor: psubrat » 17 cze 2016, 7:22

metalowymateusz pisze:Proszę bardzo A konkretnie drugi punkt. Chodziło mi o błąd logiczny. Mam wrażenie, że temat nam się rozmywa, więc określ proszę o którym dowodzie anegdotycznym mówisz, bez tego mogę zły opisać i kompletnie się nie zrozumiemy.
Błędu logicznego u mnie nie ma. Moje przykłady - teza, której mają dowodzić - nie są analogiczne do przykładów opisanych w tym Wikipediowym artykule.
Nie zrozumiemy się nawet, jeśli będę na tego rodzaju prośby skrupulatnie odpowiadał. Mam już trochę doświadczenia w dyskutowaniu niepopularnych poglądów - zarówno w internecie jak i na żywo...
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Awatar użytkownika
metalowymateusz
Rozkręcony intro
Posty: 228
Rejestracja: 17 lut 2016, 23:14
Płeć: mężczyzna

Re: Fenomen sprawiedliwego świata

Post autor: metalowymateusz » 17 cze 2016, 11:23

Chodzi o to, że nikogo nie przekonasz pisząc, że z twoim zdaniem coś jest takie, bo tak widziałeś, a potem odrzucasz czyjeś inne zdanie, bo z gazety/telewizji/internetu. O to chodzi z dowodem anegdotycznym. Może być poprawny, ale w tej sytuacji równie dobrze ten drugi może być. Poza tym może się sprawdzać tylko w wąskim zakresie. Jeśli prezentujesz przykład z własnego doświadczenia to nie odrzucaj innego powstałego na tej samej zasadzie (chyba, że uważasz, że jest pod publikę, ale to inny temat).

Może nie potrafisz ich wytłumaczyć w satysfakcjonujący sposób? Nie wiem po co się bawić w głoszenie "niepopularnych" poglądów, jeśli nie jest się chętnym ich bronić.

Awatar użytkownika
ponuraczek
Rozkręcony intro
Posty: 154
Rejestracja: 06 gru 2014, 21:34
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INTJ

Re: Fenomen sprawiedliwego świata

Post autor: ponuraczek » 17 cze 2016, 13:25

Zabawne jest kilka rzeczy. Po pierwsze porównujesz postrzeganie świata dziecięcego i dorosłego, choć bardzo się one różnią. Po drugie porównujesz dziecięcą bójkę do gwałtu.
Skoro "nie widziałeś", to na jakiej podstawie uważasz, że może zaistnieć prowokacja? Na podstawie doświadczenia, którymi są dziecinne bójki? To jest właśnie śmieszne, bo nie rozróżniasz wagi problemu.

Zamieściłam link właśnie po to, by zilustrować ci czym jest gwałt. Jest to w głównej mierze list zgwałconej dziewczyny do człowieka, który ją zgwałcił, wygłosiła go na sali sądowej. Wydaje mi się, że to dość rzetelna relacja zdarzenia - w każdym razie równie rzetelna jak twoja. I nie chodzi o samą zbrodnię, ale o to, jak się potem czuła i jak bardzo wywleczono na wierzch jej życie prywatne, by znaleźć choćby najmniejszy szczegół, który poddał by w wątpliwość, to że została zgwałcona. Jak to wyglądało z jej strony i jak chciano żeby wyglądało. Tak jakby to ona była winna. Tak jakby jej przeszłość miała wpływ na zachciankę chłopaka, który nawet nie znał jej imienia.

Nie chodziło mi o narażanie życia. Nie chodziło o zainteresowania. Chodziło mi o zwykłą dorosłą osobę, która jest poczytalna, może zbyt metaforycznie to ujęłam, bo chciałam to ładnie zobrazować.
psubrat pisze:Mój anegdotyczny przykład jest bardzo powszechny. Czy sam nigdy tego nie widziałeś (na żywo, nie przez telewizor / internet)?
Ja nie widziałam. To chyba niszczy twój argument. Jak mam ci teraz wierzyć? 8)

psubrat pisze:Zawsze gdy się kwestionuje dogmat, że cała populacja kobiet jest święta, to wywołuje się jakieś nadmierne poruszenie...
Oczywiście, że istnieją kobiety-potwory. Śmiem twierdzić, że nawet zdarza się, że kobieta może zgwałcić mężczyznę, tylko jemu głupio się do tego przyznać (taki mamy świat...). Tylko tu nie o to chodzi. Tu chodzi o godność człowieka, o pewną granicę do przekroczenia której wymaga jest świadoma zgoda drugiej osoby. Równie dobrze można podmienić słowo kobieta na mężczyzna, choć to może być trudne do wyobrażenia sobie.
Zróbmy eksperyment myślowy: wyobraź sobie, że jesteś winien pieniądze przyjacielowi i już dawno miałeś mu oddać. Idziesz do niego w odwiedziny, trochę sobie wypiliście. On cię prosi o oddanie pieniędzy, ale ich nie masz i on cię gwałci. Można przyjąć, że go sprowokowałeś, czy czujesz się winny? Czy on miał prawo cię zgwałcić?
psubrat pisze:Mam już trochę doświadczenia w dyskutowaniu niepopularnych poglądów - zarówno w internecie jak i na żywo...
Wbrew pozorom, twoje poglądy nie są tak "niepopularne". Podobnie rozumuje wielu policjantów, sędziów, czy prokuratorów, przez co około 90% gwałtów kończy się umorzeniem sprawy, a jeśli już zapada wyrok, jest on zwykle w zawieszeniu lub bardzo niski. Przez to wyciąga się na wierzch najmniejsze szczegóły życia ofiar, by udowodnić im, że sprowokowały sprawcę lub nie broniły się przed nim wystarczająco mocno. Gdyby te poglądy były "niepopularne", to nie istniałaby sytuacja, że polityk mówi, że "kobietę zawsze się trochę gwałci, bo jak mówi nie, to myśli tak" i nadal jest politykiem. Nie byłoby sytuacji, że na policyjnych stronach powstają poradniki pt. "jak uniknąć gwałtu", mówiące "nie pij, nie bierz narkotyków, wychodź wszędzie tylko z kimś z rodziny, ubieraj się skromnie, nie wchodź sama do windy".

Dlatego chciałam poznać twoją opinię i dowiedzieć się, według ciebie powinna zachowywać się kobieta, by sprowokować kogoś do gwałtu. I uświadomić ci, że się mylisz :mrgreen:
"Jeżeli o mnie chodzi, nigdy nie miałem przekonań. Zawsze miałem wrażenia. "
Fernando Pessoa

Awatar użytkownika
Des
Introwertyk
Posty: 144
Rejestracja: 02 sty 2016, 22:13
Płeć: kobieta
MBTI: INFP

Re: Fenomen sprawiedliwego świata

Post autor: Des » 17 cze 2016, 14:07

psubrat pisze: Porównuję do tego, co widziałem. Gwałtu nie widziałem, więc nie mam odpowiednich przykładów do zilustrowania zjawiska: prowokacja -> skutek. Prowokowanie jest możliwe, niezależnie czy byłoby to prowokowanie gwałtu, bójki, czy wielu innych zdarzeń.
A czym może prowokować potencjalna ofiara gwałtu? Panować winna nad sobą osoba ,która czuje się prowokowana,bo dopóki nikt nie naruszy Twojej przestrzeni prywatnej - Ty nie masz prawa ruszyć tej osoby. Bójka? Dopóki nikt nie ruszy Ciebie fizycznie Ty nie ruszasz jego. Jeśli ruszysz to stajesz się prowokatorem bójki. Jeśli ktoś nie panuje nad swoimi emocjami ma ogromny problem i to on jest tym złym.
''I'm not crazy! My reality is just different than yours.''

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 375
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Fenomen sprawiedliwego świata

Post autor: psubrat » 17 cze 2016, 21:30

ponuraczek pisze:Wbrew pozorom, twoje poglądy nie są tak "niepopularne". Podobnie rozumuje wielu policjantów, sędziów, czy prokuratorów, przez co około 90% gwałtów kończy się umorzeniem sprawy, a jeśli już zapada wyrok, jest on zwykle w zawieszeniu lub bardzo niski.
Tu akurat to kwestia jest inna. Jeśli mamy zarzut przestępstwa, potwierdza oskarżająca, zaprzecza oskarżony, innych wyraźnych dowodów zaistniena przestępstwa nie ma... to mamy słowa jednej osoby przeciw słowom drugiej. Obowiązuje domniemanie niewinności.
ponuraczek pisze:Gdyby te poglądy były "niepopularne", to nie istniałaby sytuacja, że polityk mówi, że "kobietę zawsze się trochę gwałci, bo jak mówi nie, to myśli tak" i nadal jest politykiem.
Tu opisujesz inną sytuację. Ale i tak - w wypowiedziach publicznych jest to bardzo niepopularne. W prywatnym gronie - różnie - ale przyznam, że taka opinia występuje, choć jest to mniejszość - nazwałbym ich maniakami seksualnymi - znam kilku takich, ale nie słyszałem aby którykolwiek z nich został oskarżony o gwałt. A jest duża szansa, że postępują zgodnie z tym co mówią, skoro inne - bardzo zaskakujące - teorie wprowadzają w życie i spotyka się to z pozytywną reakcją dziewczyn. I to czasem takich, którym na pierwszy rzut oka nie mogę nic zarzucić zarówno w kwestii wyglądu jak i zachowania.
ponuraczek pisze:Dlatego chciałam poznać twoją opinię i dowiedzieć się, według ciebie powinna zachowywać się kobieta, by sprowokować kogoś do gwałtu. I uświadomić ci, że się mylisz :mrgreen:
Mnie na przykład nie sprowokuje, bo przeżycia seksualne są bardzo dalekie od bycia moim celem życiowym.
Nie jest to coś, co da się łatwo opisać, bo nie jest to pojedyncza czynność, tylko cały ciąg zdarzeń - jakieś zachowanie mężczyzny (np. dotykanie kolejnych części ciała włącznie z intymnymi) - entuzjastyczna reakcja kobiety - doprowadzenie do silnego pobudzenia, po czym zgoda na pójście w ustronne miejsce, w ostatniej chwili - odmowa. Tak samo temat rozmowy... nie przytoczę przykładowej, dłuższej rozmowy z podtekstami seksualnymi, bo zwykle gdy słyszę początek takowej, szukam sobie towarzystwa rozmawiającego o czymś ciekawszym.
Des pisze:Panować winna nad sobą osoba ,która czuje się prowokowana,bo dopóki nikt nie naruszy Twojej przestrzeni prywatnej - Ty nie masz prawa ruszyć tej osoby. Bójka? Dopóki nikt nie ruszy Ciebie fizycznie Ty nie ruszasz jego. Jeśli ruszysz to stajesz się prowokatorem bójki. Jeśli ktoś nie panuje nad swoimi emocjami ma ogromny problem i to on jest tym złym.
O tym już pisałem. Kontrola nad własnymi emocjami nigdy nie jest pełna. Nawet najbardziej opanowany człowiek, miewa czasem momenty, kiedy ma kontrolę dużo słabszą. Nie można oczekiwać pełnej kontroli od prowokowanego, nie oczekując absolutnie nic od prowokującego. W idealnym - w mojej opinii - świecie, człowiek ma prawo mieć słabości (mniejsza niż perfekcyjna kontrola nad emocjami).

To co proponujesz wcale nie jest sprawiedliwe. Jeden człowiek jest obdarzony umiejętnością manipulacji, słownego niszczenia drugiego człowieka, drugi - siłą i sprawnością fizyczną. Tak samo jak nie jest w porządku, gdy wysportowany, wielki, muskularny człowiek narzuca innym że jedyną uczciwą formą rozwiązywania konfliktów jest walka na pięści, tak nie jest w porządku sugerowanie, że walka na słowa czy jakieś inne sztuczki jest ok, a użycie siły nie.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

ODPOWIEDZ