Kobiety vs Mężczyźni/kontakty,różnice,emocje

Dyskusje dotyczące życia, społeczeństwa, polityki, filozofii itp.
Patrycjusz
Rozkręcony intro
Posty: 235
Rejestracja: 08 sty 2015, 15:47
Płeć: mężczyzna

Re: Kobiety vs Mężczyźni/kontakty,różnice,emocje

Post autor: Patrycjusz » 08 gru 2016, 16:13

psubrat pisze:
Coldman pisze:Szczęście jest zaraźliwe i jeśli ktoś chce robić to co kocha, to najbliżsi będą go w tym wspierać i razem cieszyć się.
U mnie się to nie sprawdziło. Przynajmniej jeśli chodzi o wsparcie (emocjonalne, duchowe, czy jak to nazwać) ze strony rodziców.
Ale ten temat jest o relacjach damsko-męskich w wymiarze związków/przyjaźni etc, a nie rodzicielskich (ojciec/matka). Przynajmniej tak mi się wydaje. Więc brak wsparcia ze strony rodziców nie jest jednoznaczny z brakiem wsparcia ze strony np. partnerki. Nie twierdzę, że projektujesz swój zawód ze strony rodziców na wyobrażenia o związku, bo działasz raczej na gruncie obserwacji i z tego powodu nie pakujesz się w sytuacje, które z zewnątrz dla Ciebie wyglądają na nie do przyjęcia. A na ile brak wsparcia rodziców wpływa na związki to inny temat poruszany gdzieś w innym wątku. Od siebie dodam tylko, że mając poglądy podobne do Ciebie można postąpić dwojako: wycofać się lub przyjąć postawę konfrontacyjną. Od siebie jako dokonującego wyboru drugiej opcji powiem tylko, że próby przełamania tych wzorców kulturowych, o których słusznie piszesz jako pro-female, są... wyczerpujące.

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 411
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Kobiety vs Mężczyźni/kontakty,różnice,emocje

Post autor: psubrat » 08 gru 2016, 20:29

Patrycjusz pisze:Od siebie dodam tylko, że mając poglądy podobne do Ciebie można postąpić dwojako: wycofać się lub przyjąć postawę konfrontacyjną. Od siebie jako dokonującego wyboru drugiej opcji powiem tylko, że próby przełamania tych wzorców kulturowych, o których słusznie piszesz jako pro-female, są... wyczerpujące.
Świadomość podpowiada mi, że te moje dyskusje nie przyniosą rezultatu, ale odruchowo czuję chęć by w nich uczestniczyć. Taki przypadek może dawać przyjemne wyczerpanie - tak jak np. uprawianie ulubionej dyscypliny sportowej - też, patrząc z boku, nie ma to sensu, zbędny wysiłek, ale jednak z punktu widzenia tego który to lubi - warty podjęcia.

Jest to zupełnie przeciwna sytuacja, niż podejmowanie wysiłku, co do którego mam wiedzę, że komuś/czemuś się przysłuży, ale odruchowo, po bardzo krótkim czasie, czuję że to zajęcie nie dla mnie (przykład: pilnowanie małego dziecka).
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 411
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Kobiety vs Mężczyźni/kontakty,różnice,emocje

Post autor: psubrat » 16 lut 2017, 14:32

Nie chcąc spamować innego wątku, postanowiłem tutaj podjąć temat różnicy w hierarchii potrzeb kobiet i mężczyzn.

Wiemy, że takie potrzeby jak jedzenie/oddychanie/spanie itp. mają zarówno kobiety jak i mężczyźni. Całkowicie pominę więc te potrzeby w opisywanej przeze mnie hierarchii - pisząc, że coś jest na szczycie hierarchii, oczywiście nie będę miał na myśli, że jest ważniejsze od oddychania.

Oczywiście zarówno wśród mężczyzn jak i wśród kobiet jest pewna różnorodność, ale jednak pewien schemat da się dostrzec. Posiadanie dzieci dla kobiety jest na szczycie hierarchii. U mężczyzny na szczycie zazwyczaj jest inna potrzeba - na przykład pogłębiania wiedzy, czy osiąganie perfekcji w jakiejś dziedzinie. I nie są to potrzeby wtłoczone mężczyznom/kobietom przez wychowanie, lecz mające swoje źródło w naturze.

Kobieta zakładając rodzinę decyduje się realizować swoją najważniejszą potrzebę, zaniedbując nieco te znajdujące się niżej w hierarchii. Mężczyzna zakładając rodzinę decyduje się realizować potrzebę znajdującą się niżej w hierarchii, zaniedbując nieco te znajdujące się ponad nią. Przy czym "nieco" to zaniedbuje w tzw. tradycyjnych małżeństwach, z tradycyjnym podziałem ról. W "nowoczesnych" małżeństwach od mężczyzny oczekuje się, że swojej własnej, biologicznej, hierarchii potrzeb wyrzeknie się całkowicie, a hierarchię kobiecą zaadoptuje jako swoją. Tworząc w ten sposób w mężczyźnie wewnętrzny konflikt - organizm każe priorytetyzować jedno, część mózgu odpowiedzialna za tzw. racjonalne myślenie - drugie.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

Patrycjusz
Rozkręcony intro
Posty: 235
Rejestracja: 08 sty 2015, 15:47
Płeć: mężczyzna

Re: Kobiety vs Mężczyźni/kontakty,różnice,emocje

Post autor: Patrycjusz » 16 lut 2017, 16:24

Uprzedzając flejm: tak, są wyjątki. ;)

To teraz do rzeczy. Jest to generalna tendencja, którą sam zauważyłem. Skutki tego są takie, że mężczyźni posiadają większy dystans emocjonalny do swoich dzieci. Mogą w praktyce zdecydowanie więcej tych swoich potomków nauczyć, przekazać im wiedzę i umiejętności, w dodatku zapewnić im większą część materialnego bezpieczeństwa. Wychodziłoby więc na to, że jako rodzic dają z siebie więcej. Jednak tzw. "ciepło emocjonalne" to domena matek. Jakie są skutki braku tego ciepła, albo jego rozchwiania, ogólnie nieprawidłowych postaw rodzicielskich ze strony matki - wiemy. Jeśli nie wiemy, to już mówię - problemy psychiczne, zaburzenia osobowości etc.

Kuriozalną sytuacją jest, kiedy facet po prostu nie chce dziecka - ale ze względu na miłość do partnerki, która jednak bardzo tego dziecka chce, decyduje się na potomka, żeby nie stracić swojej ukochanej, swojego związku. Takie rzeczy też widziałem na żywo. Panowie, nie róbcie tak - robicie krzywdę zarówno sobie, swoim dzieciom, jak i partnerkom - choć z pozoru wydawałoby się, że idziecie im na rękę.

jubei
Stały bywalec
Posty: 265
Rejestracja: 22 lut 2008, 11:27
Płeć: mężczyzna

Re: Kobiety vs Mężczyźni/kontakty,różnice,emocje

Post autor: jubei » 03 cze 2017, 12:43

Hmm.. czasem czytając życiorysy sławnych ludzi, tudzież wynalazców nieraz natrafiałem w życiorysie takich ludzi na coś typu "dziecko z przypadku albo dziecko kapitana i portowej kobiety". Nawet nie wspominam o wpadkach młodych ludzi, którzy nigdy nie byli przygotowani na "chcenie dziecka" ale życie ich do tego zmusza. Wiec nie uważam to za kuriozum skoro wręcz nierzadkie to przypadki.

A też nieraz tak zastanawiałem się, że dziecku wystarczy tylko dać troche ciepła w początkowej fazie, a później samo dojrzeje, byle mu dzieciństwa nie spieprzyć. Tez pewne uproszczenie. Ale ludzie i bez rodziny lub miłości w dzieciństwie też odnoszą sukcesy. A z "dobrego domu" wydzodzą i kanalie.
"Life is so unnecessary"

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 411
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Kobiety vs Mężczyźni/kontakty,różnice,emocje

Post autor: psubrat » 04 cze 2017, 10:10

jubei pisze:
03 cze 2017, 12:43
Hmm.. czasem czytając życiorysy sławnych ludzi, tudzież wynalazców nieraz natrafiałem w życiorysie takich ludzi na coś typu "dziecko z przypadku albo dziecko kapitana i portowej kobiety"[...]
Los dziecka to jedna sprawa, ale nie należy zapominać, że dorosły mężczyzna też jest człowiekiem i też powinien mieć prawo do dążenia do swojego własnego szczęścia. Jeśli mężczyzna nie chce dziecka - czyli nie czuje, aby dziecko mu szczęście/satysfakcję przyniosło - raczej tylko stanęło na drodze do osiągnięcia tego stanu, to jego obowiązkiem - wobec siebie samego - jest unikanie działania na własną szkodę.

Ja oczywiście akceptuję ideę brania odpowiedzialności za swoje czyny. Natomiast nie akceptuję idei świadomego dokonywania złych (w tym przypadku dla mężczyzny) czynów, wbrew własnemu instynktowi, który podpowiada by ich unikać. Dziecko z przypadku - ok. Świadome sprowadzenie na świat dziecka, którego się nie chce, bo przecież inni zrobili to przypadkiem i udźwignęli późniejszą odpowiedzialność - zdecydowanie nie.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

Patrycjusz
Rozkręcony intro
Posty: 235
Rejestracja: 08 sty 2015, 15:47
Płeć: mężczyzna

Re: Kobiety vs Mężczyźni/kontakty,różnice,emocje

Post autor: Patrycjusz » 04 cze 2017, 12:26

jubei pisze:
03 cze 2017, 12:43
Wiec nie uważam to za kuriozum skoro wręcz nierzadkie to przypadki.
Pisząc, że to kuriozum nie miałem na myśli częstości występowania bo haniebne statystyki są bezlitosne, raczej moją subiektywną ocenę tego zjawiska jako kuriozalnego moralnie. A dałbym dużo, żeby takie wartościowanie stało się obiektywne.

psubrat, MGTOW najlepiej zachować dla siebie, kobiety uznają Cię za geja a faceci będą mieli dysonans poznawczy, że są tacy, którzy robią to, czego oni bardzo by chcieli, ale presja społeczna wygrywa.

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 411
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Kobiety vs Mężczyźni/kontakty,różnice,emocje

Post autor: psubrat » 04 cze 2017, 13:39

Patrycjusz pisze:
04 cze 2017, 12:26
psubrat, MGTOW najlepiej zachować dla siebie, kobiety uznają Cię za geja
Powiedzmy sobie szczerze - czy milczenie o MGTOW temu zapobiega? Weźmy taki przykład Jarosława Kaczyńskiego. Nie słyszałem, aby kiedykolwiek mówił o MGTOW, a też wiele osób chętnie mu przykleja etykietkę geja.
Czy lepiej zachować dla siebie, to już zależy od człowieka. Jak trudne dla niego jest unikanie wypowiadania własnych opinii, a jak trudne znoszenie niepochlebnej opinii innych. Ja do mojej własnej drogi zaliczam mówienie o niej.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

Awatar użytkownika
Coro
Rozkręcony intro
Posty: 199
Rejestracja: 24 lis 2015, 13:20
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
Lokalizacja: Kraków

Re: Pomóżcie mi go lepiej zrozumieć

Post autor: Coro » 12 cze 2017, 15:21

psubrat pisze:Akurat przy problemach o których pisze autorka wątku - że mężczyzna ma emocjonalność inną niż ona by sobie wymarzyła - ewentualne głębokie przekonanie "zmienianego" też nic nie da. Emocje są niezależne od naszej woli. Da się pracować nad sobą i zmieniać swój zewnętrzny wizerunek, dostosowując go do jakiegoś sztucznego wzorca. Nie da się natomiast przekonać siebie, żeby jakaś sytuacja, która dotychczas odruchowo wywoływała emocję A, nagle zaczęła wywoływać emocję B, bo ktoś sobie tak życzy.
Czy ta teza jest wysunięta na podstawie Twoich doświadczeń czy jednak opiera się mocno o psychologię? Pytam się, ponieważ z tego by wynikło, że wszelkie psychoterapie są jedynie wydmuszką i nie mają żadnego celu. Osobiście, gdy patrzę za siebie kilka lat wstecz, odnoszę zupełnie inne wrażenie, że jednak można zmienić stosunek emocjonalny do różnych spraw przy pominięciu ostrych skrajności.

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 411
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Pomóżcie mi go lepiej zrozumieć

Post autor: psubrat » 13 cze 2017, 12:05

Coro pisze:
12 cze 2017, 15:21
Czy ta teza jest wysunięta na podstawie Twoich doświadczeń czy jednak opiera się mocno o psychologię?
Jakby nie spojrzeć, własne doświadczenia w tej materii to też psychologia, tylko że nie akademicka. Natomiast akademicka psychologia może potwierdzić dowolną tezę, na jaką jest aktualnie zapotrzebowanie wedle dominującej ideologii.
Pytam się, ponieważ z tego by wynikło, że wszelkie psychoterapie są jedynie wydmuszką i nie mają żadnego celu.
Na tyle na ile się orientuję... jest to raczej nauka jak radzić sobie z pojawiającymi się emocjami, a nie jak wyłączyć jedne, a na ich miejsce włączyć drugie. Doświadczenie pokazuje mi, że jeśli kobieta zarzuca mężczyźnie "niedojrzałość" emocjonalną, to nie oczekuje drobnej zmiany zachowania, lecz całkowitego przeprogramowania jego emocjonalności na taką, jaką ona mu podyktuje - a to nie jest możliwe.
Osobiście, gdy patrzę za siebie kilka lat wstecz, odnoszę zupełnie inne wrażenie, że jednak można zmienić stosunek emocjonalny do różnych spraw przy pominięciu ostrych skrajności.
Ja też oczywiście się zmieniłem w ciągu kilku ostatnich lat, nawet zaskakująco dużo, patrząc na to, że mam już ponad 35 lat. Jednak nie były to zmiany, którymi bym kierował, po prostu nastąpiło to samo. Z kolei pewnych cech mojej emocjonalności, które są jednak pewnym utrudnieniem w życiu, nie mogę zmienić, pomimo że marzyłaby mi się taka zmiana.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

Patrycjusz
Rozkręcony intro
Posty: 235
Rejestracja: 08 sty 2015, 15:47
Płeć: mężczyzna

Re: Pomóżcie mi go lepiej zrozumieć

Post autor: Patrycjusz » 13 cze 2017, 13:55

psubrat pisze:
13 cze 2017, 12:05
Doświadczenie pokazuje mi, że jeśli kobieta zarzuca mężczyźnie "niedojrzałość" emocjonalną, to nie oczekuje drobnej zmiany zachowania, lecz całkowitego przeprogramowania jego emocjonalności na taką, jaką ona mu podyktuje - a to nie jest możliwe.
Pojęcie "dojrzałości emocjonalnej" - ostatnio zastanawiam się, czy coś takiego w ogóle istnieje. Jeśli już to istnieje "wypalenie emocjonalne" czyli przytemperowanie impulsywnych reakcji, tłumienie emocji lub jeszcze gorzej - zwyczajnie brak ich odczuwania w stopniu innym niż słaby. Jedyne co zauważyłem w swojej drodze ku "dojrzałości emocjonalnej" to tylko i wyłącznie rosnąca OBOJĘTNOŚĆ, która pozwala wejść w chłodniejszy, obiektywniejszy ton i przez to sprawiać wrażenie dojrzałości - z zewnątrz postrzegane jest to jako dojrzałość. Niepowodzenia w stosunkach międzyludzkich oraz machina cywilizacyjna wymuszają na nas rosnącą obojętność, coraz większy dystans - ktoś, kto bezpośrednio mówi o tym, co czuje, nie zajdzie zbyt daleko, lepiej manipulować.

A co do "dyktowania" przez kobiety - polecam czasem panom spojrzeć między swoje nogi i zastanowić się, czy warto dla tego czegoś poświęcać coś, co potocznie nazywane jest "kręgosłupem". Kręgosłup (moralny) to taka rzecz, która pozwala nam robić to, co lubimy i nie robić tego, czego nie lubimy. Teraz wręcz cytuję pewną stronę, którą zresztą chyba już gdzieś na tym forum linkowałem. Niestety niektórzy faceci nigdy nie dojdą do wniosków tam zawartych.

Piękna_a_może_bestia

Re: Pomóżcie mi go lepiej zrozumieć

Post autor: Piękna_a_może_bestia » 13 cze 2017, 14:05

A co do "dyktowania" przez kobiety - polecam czasem panom spojrzeć między swoje nogi i zastanowić się, czy warto dla tego czegoś poświęcać coś, co potocznie nazywane jest "kręgosłupem". Kręgosłup (moralny) to taka rzecz, która pozwala nam robić to, co lubimy i nie robić tego, czego nie lubimy.
Hmm przez kobiety ? Chyba raczej przez drugie połówki. Wyobraź sobie, że niektórzy mężczyźni mają przerośnięty "kręgosłup" między nogami i nam, kobietom też mówią co mamy robić. Także szanujmy się wzajemnie i znajmy swoją wartość ale nie popadajmy ze skrajności w skrajność.

Patrycjusz
Rozkręcony intro
Posty: 235
Rejestracja: 08 sty 2015, 15:47
Płeć: mężczyzna

Re: Pomóżcie mi go lepiej zrozumieć

Post autor: Patrycjusz » 13 cze 2017, 14:15

Piękna_a_może_bestia pisze:
13 cze 2017, 14:05
Hmm przez kobiety ? Chyba raczej przez drugie połówki. Wyobraź sobie, że niektórzy mężczyźni mają przerośnięty "kręgosłup" między nogami i nam, kobietom też mówią co mamy robić. Także szanujmy się wzajemnie i znajmy swoją wartość ale nie popadajmy ze skrajności w skrajność.
Temat dość jednostronny więc pisałem o kobietach, ale oczywiście, że w ogólności chodzi o drugą połówkę.
Zdajesz się sugerować, że kierowanie się "chujem" prowadzi do rządzenia kobietą. Ta gałka służy raczej do sterowania nas na zasadzie kary i nagrody. Tak naprawdę nawet w związku gdzie ten z przerośniętym kręgosłupem między nogami mówi kobiecie, co ma robić, też jest marionetką tego, czy ona się na to rządzenie w danym momencie zgodzi, czy nie. Nie ma lepszej metody kontroli niż pozwolić komuś kontrolować samego siebie. Później zabierz temu przerośniętemu iluzję władzy poprzez niesubordynację - widowisko gwarantowane.

Piękna_a_może_bestia

Re: Pomóżcie mi go lepiej zrozumieć

Post autor: Piękna_a_może_bestia » 13 cze 2017, 14:20

Zdajesz się sugerować, że kierowanie się "chujem" prowadzi do rządzenia kobietą.
Absolutnie, nie upadłam na głowę i żaden "chuj" by mną nie rządził :lol:

Wniosek jest tylko jeden- żyj i daj żyć innym. Odnoszę wrażenie, że właścicielka posta zwyczajnie zabiera przestrzeń facetowi, który i tak nigdy nie sprosta jej oczekiwaniom ;)

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 411
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Pomóżcie mi go lepiej zrozumieć

Post autor: psubrat » 13 cze 2017, 14:25

Piękna_a_może_bestia pisze:
13 cze 2017, 14:05
Hmm przez kobiety ? Chyba raczej przez drugie połówki. Wyobraź sobie, że niektórzy mężczyźni mają przerośnięty "kręgosłup" między nogami i nam, kobietom też mówią co mamy robić. Także szanujmy się wzajemnie i znajmy swoją wartość ale nie popadajmy ze skrajności w skrajność.
Wielokrotnie czytałem, czy słyszałem o takich mężczyznach w mediach, ale na żywo nigdy się z takim zjawiskiem nie spotkałem.
Gdy jestem w publicznych miejscach, staram się przyglądać parom i oceniać po twarzy i zachowaniu, kto rządzi a kto jest podległy. Widzę jedynie dwa przypadki:
1. Jako taka równowaga: czasem harmonia, czasem nierozstrzygnięty konflikt
2. Uległość mężczyzny względem kobiety.
Uległości kobiety względem mężczyzny nie widuję. Tak samo jak nigdy nie widuję strachu kobiety przed jej mężczyzną - co powinno mieć miejsce, gdyby ci mężczyźni byli skłonni do niesprowokowanej agresji skierowanej w stronę kobiet.

Także nawet jeśli niektórzy mężczyźni mówią kobietom, co mają robić, to owe kobiety się do tego nie stosują. Natomiast całkiem duża grupa mężczyzn działa pod dyktando kobiet (bo im wmówiono, że bez akceptacji kobiety nie mają żadnej wartości).
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

ODPOWIEDZ