Czy czynione dobro rzeczywiście wraca ?

Dyskusje dotyczące życia, społeczeństwa, polityki, filozofii itp.
es_pada
Introwertyk
Posty: 77
Rejestracja: 26 lut 2010, 16:18
Płeć: nieokreślona

Re: Czy czynione dobro rzeczywiście wraca ?

Post autor: es_pada » 21 cze 2017, 21:14

W mym przypadku akurat czynione dobro powracalo nie jeden raz,i nie byla to zadna karma poprostu tak bywa.:-)

Awatar użytkownika
Viljar
Intronek
Posty: 38
Rejestracja: 02 mar 2017, 11:08
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Czy czynione dobro rzeczywiście wraca ?

Post autor: Viljar » 23 cze 2017, 11:51

Szczerze? Bycie miłym raczej mi się w życiu nie opłaciło. Czuję się raczej jak krwawiąca krowa w rzece pełnej piranii ;) Bywało, że za uczynione dobro czy pomoc spotykała mnie "zapłata" w postaci całkowitego zapomnienia o mojej osobie, kiedy sytuacja się unormowała, a także totalne ignorowanie moich próśb o pomoc.
Co nie przeszkadza, że nie zamierzam stawać się z tego powodu ch... złamanym, co nikomu pomocy nie udzieli. Sam bym się z tym źle czuł.
Strzeż się ludzi, którzy nie lubią kotów (przysłowie irlandzkie)

Moja strona

Awatar użytkownika
James Sunderland
Wtajemniczony
Posty: 7
Rejestracja: 11 maja 2017, 14:43
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INFJ-T

Re: Czy czynione dobro rzeczywiście wraca ?

Post autor: James Sunderland » 10 lip 2017, 13:38

Według mnie ta "karma" istnieje w ludzkiej świadomości, jeżeli ktoś łączy pewne fakty z życia to może się wydawać, że faktycznie czynione dobro powraca. Ja natomiast uważam, że to, co przytrafiło mi się w życiu było prze ze mnie wypracowane w jakimś stopniu. Jestem spokojny i wycofany ale staram się być uprzejmy i pomocny ale przez to właśnie ludzie uważają mnie jedynie za kogoś, do kogo zwracają się wtedy, kiedy potrzebują jakiejkolwiek pomocy (pożyczyć hajs, podwieźć gdzieś etc), dlatego uważam, że karma nie istnieje. Ilekroć komuś pomogłem to dostawałem za to tylko po dupie, rzadko się zdarzało że ktoś się odwdzięczył czymś więcej niż tylko zdawkowym "dzięki".

Awatar użytkownika
Pomidor
Ambiwertyk
Posty: 248
Rejestracja: 27 maja 2017, 20:45
Płeć: nieokreślona

Re: Czy czynione dobro rzeczywiście wraca ?

Post autor: Pomidor » 11 lip 2017, 7:43

Karma nie istnieje, ale w życiu się tak zdarza, że pewne osoby dostrzegają to co dla nich robimy i później potrafią się za to odwdzięczyć.

kb2244
Introrodek
Posty: 18
Rejestracja: 18 cze 2017, 23:04
Płeć: mężczyzna

Re: Czy czynione dobro rzeczywiście wraca ?

Post autor: kb2244 » 12 lip 2017, 10:50

Tak działa to na tej zasadzie, że jak wobec innych się zachowamy w porządku to też kiedyś mogą się nam odpłacić. Tak to reszta to przypadki bardziej

Des
Introwertyk
Posty: 145
Rejestracja: 02 sty 2016, 22:13
Płeć: nieokreślona

Re: Czy czynione dobro rzeczywiście wraca ?

Post autor: Des » 12 lip 2017, 13:15

Wydaje mi się,że wraca, ale jakby z innej strony, w inny sposób. Niekoniecznie od ludzi,którym pomogliśmy. Poza tym wiadomo,że na świecie są ludzie,którzy wolą coś dostać i nie myślą o tym by coś od siebie dać; są też tacy, którzy o udzielonej pomocy nie zapominają. Mimo wszystko uważam,że warto ludziom pomagać.. tylko trzeba postawić granicę - nie dać się do cna wykorzystać.

Awatar użytkownika
Amerigio
Wtajemniczony
Posty: 7
Rejestracja: 04 gru 2017, 19:14
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTP
Lokalizacja: Wrocław

Re: Czy czynione dobro rzeczywiście wraca ?

Post autor: Amerigio » 05 gru 2017, 21:13

Zjawisko tzw. "karmy" w świecie pozamistycznym raczej odnosiłoby się do złożonych procesów społecznych, których suma daje postrzegany efekt.
Z mojej perspektywy takimi elementami jest między innymi reakcja łańcuchowa ze zmiennym czynnikiem impaktu, albo patrząc bardziej globalnie i statycznie mogłaby być to sieć z różnymi sferami podatności. Jeżeli robisz coś dobrego dla drugiej osoby, pozostaje to w jej świadomości w mniejszym czy większym stopniu. W zależności od charakteru osoby i jej doświadczeń efekt takiego działania może być silniejszy lub słabszy (a nawet przeciwny do zamierzonego). Jeżeli jakaś osoba była zraniona wcześniej przez kogoś lub co gorsza wychowywana w ciężkim środowisku, wpływ pozytywnego zachowania będzie raczej zmniejszony. Wracając jednak do sieci. W wielu przypadkach nie chodzi o bezpośrednie oddziaływanie, chociaż tego spodziewalibyśmy się najprędzej, bo przecież tego oczekujemy. Tak naprawdę chodzi o tworzenie tej sieci społecznej gdzie jakby podnosimy jakość relacji międzyludzkich i uczulamy na empatię, której rezultatem (z założenia) w późniejszym etapie jest empatyczne podejście innych do naszego położenia.

Kolejną kwestią może być perspektywa dobrego uczynku. Przecież dla każdej osoby dobry uczynek może znaczyć zupełnie co innego. Teoretycznie wydawałoby się, że uniwersalne dobre uczynki, jak choćby przepuszczenie kobiety w przejściu, powinny być brane za coś naturalnego i dobrego. Jednak z drugiej strony są kobiety, dla których taki czyn jest obojętny bądź nawet obraźliwy. Oczywiście to jest prosty przykład, ale mam nadzieję, że wystarczająco pokazujący co mam na myśli. Tak naprawdę każde zachowanie może nieść za sobą różne konsekwencje o których możemy nie mieć pojęcia i wyciągniemy wnioski tylko na podstawie tego co jest dla nas oczywiste, naturalne lub takie z których zdajemy sobie sprawę.

Oraz ostatnia kwestia którą chciałbym przytoczyć jest "wyczerpanie". Wielu z Was pisało, że staracie się robić dobre uczynki względem innych, ale już nie macie ochoty (bądź coś w ten deseń). Również miałem takie sytuacje. Ostatecznie dochodzi do tego, że wyczerpane "złoża dobrych zamiarów" trudniej się regenerują i nawet jeżeli czynisz dobrze takim osobom, jakby wypełniasz ten deficyt i te zachowania które w zdrowych warunkach byłyby wystarczające, w tym wypadku są znikome. W moim przypadku porównałbym to trochę do pragnienia. Gdy pijemy regularnie wtedy czujemy się dobrze. Gdy odwodnimy organizm to nim wróci od do swej homeostazy musimy wypić znacznie więcej wody i poczekać na efekty.

Generalnie można wymienić więcej przykładów, ale raczej wtedy raczej powstałaby książka niż post;)

Mam nadzieję że nie za bardzo zamieszałem i przekaz jest jasny;)

Awatar użytkownika
Hazaks
Introwertyk
Posty: 80
Rejestracja: 10 gru 2017, 12:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTP

Re: Czy czynione dobro rzeczywiście wraca ?

Post autor: Hazaks » 10 gru 2017, 16:12

Czy wierzę w karme? Jeżeli przez karme rozumiemy jakąś kosmiczną siłę, która chce zwrócić mi dobro jakie uczyniłem dla innych, to zdecydowanie nie. Ale uważam, że gdy nie jestem skończonym dupkiem, to jeżeli ktoś z założenia nie chciał wbić mi noża w plecy będzie podświadomie do mnie lepiej nastawiony. Może to skutkować jakimś drobnym "zwrotem dobra".
WOW! Mogę tu wpisać co tylko chcę! Nie będę odostawał od innych, umieszczę tu jakieś nadęte filozoficzne sentencje :mrgreen:

"Quidquid Latine dictum sit, altum videtur" brzmi mądrze nieprawdaż? :D

"Przyczyna wszystkich ludzkich problemów jest jedna... Urodzili się" - Ja, wymyśliłem to przed chwilą :P

Awatar użytkownika
Tonhar
Intronek
Posty: 39
Rejestracja: 12 gru 2017, 16:26
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 3w5
Lokalizacja: Rzeczpospolita Polska
Kontakt:

Re: Czy czynione dobro rzeczywiście wraca ?

Post autor: Tonhar » 12 gru 2017, 16:43

Wg. mnie Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobro wynagradza a za zło karze. Jednak osobiście uważam, iż nie należy iść w stronę "zrobię coś dobrego, to mnie też coś dobrego spotka". To trochę samolubne. Sądzę, iż dobro winno wypływać z własnych, bezinteresownych chęci. Mi na ten przykład przyjemność sprawia pomaganie innym.
Za głupie błędy głupio się płaci...

Awatar użytkownika
Pomidor
Ambiwertyk
Posty: 248
Rejestracja: 27 maja 2017, 20:45
Płeć: nieokreślona

Re: Czy czynione dobro rzeczywiście wraca ?

Post autor: Pomidor » 13 gru 2017, 16:11

" Mi na ten przykład przyjemność sprawia pomaganie innym."- czyli robisz to dla siebie egoisto Ty jeden ;)

Awatar użytkownika
Tonhar
Intronek
Posty: 39
Rejestracja: 12 gru 2017, 16:26
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 3w5
Lokalizacja: Rzeczpospolita Polska
Kontakt:

Re: Czy czynione dobro rzeczywiście wraca ?

Post autor: Tonhar » 13 gru 2017, 17:06

Pomidor pisze:
13 gru 2017, 16:11
" Mi na ten przykład przyjemność sprawia pomaganie innym."- czyli robisz to dla siebie egoisto Ty jeden ;)
No w sumie... nie wziąłem tego pod uwagę. Z tym że ja nie oczekuję na to, że to dobro mi się zwróci.
Za głupie błędy głupio się płaci...

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 408
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Czy czynione dobro rzeczywiście wraca ?

Post autor: psubrat » 13 gru 2017, 17:53

Tonhar pisze:
12 gru 2017, 16:43
Wg. mnie Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobro wynagradza a za zło karze. Jednak osobiście uważam, iż nie należy iść w stronę "zrobię coś dobrego, to mnie też coś dobrego spotka".
Wg mnie (i uważam, że jest to jednocześnie pogląd zbieżny z chrześcijańskim Nowym Testamentem), w naturę człowieka wpisane jest czynienie dobra w ogóle niezależnie od kalkulacji racjonalnego umysłu. Jest instynktowne. Inspiracją, jak również nagrodą/karą są już nasze własne emocje.

Może nie potrafię dobrze nazwać niektórych emocji, ale spróbuję. Dobro uczynione na zasadzie świadomej decyzji, typu: zostałem nauczony, że wykonanie danej czynności w danej sytuacji jest dobre, nagrodzi jedynie taką emocją jak duma. Natomiast uczynienie dobra, do którego skłonił instynkt, da cały zbiór pozytywnych emocji, podczas gdy zrezygnowanie z tego dobra, wskutek racjonalnych kalkulacji, wywoła negatywne emocje, które śmiało można określić słowem "kara".

W niektórych tekstach, które słyszałem wielokrotnie, kiedyś nie dostrzegałem pewnego niezwykle ważnego elementu. Takim mocnym przykładem jest dla mnie przypowieść o miłosiernym Samarytaninie:

"Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął.
Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko [...]"

Ważności tego "wzruszył się głęboko" kiedyś nie dostrzegałem. A przecież wzruszenie się lub jego brak (jak u dwóch pierwszych) jest całkowicie niezależne od woli człowieka. Ta automatyczna emocja była źródłem dalszych działań. Gdyby ich nie podjął, czułby się fatalnie, pomimo że nikt go nie uczył, że w takiej sytuacji powinien temu konkretnemu człowiekowi pomóc.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

ODPOWIEDZ