AI, Robotyka i Uczucia

Dyskusje dotyczące życia, społeczeństwa, polityki, filozofii itp.
Awatar użytkownika
Konrad-IAWC
Zagubiona dusza
Posty: 3
Rejestracja: 14 gru 2017, 22:29
Płeć: mężczyzna
Enneagram: nr1
MBTI: INFP
Lokalizacja: Małopolska

AI, Robotyka i Uczucia

Post autor: Konrad-IAWC » 04 mar 2018, 18:10

Nie wiedziałem podobnego tematu żeby zamieścić pytanie więc chcę się was tutaj zapytać :D .

W przypadku gdyby Sztuczna Inteligencja wykształciła się na aż takim zaawansowanym poziomie że potrafiłaby odczuwać takie same emocje i uczucia jak człowiek z krwi i kości, to czy traktowalibyście takie AI podobnie jak człowieka, czy nie?

Traktować jako człowieka, czyli czy bylibyście się w stanie z takim robotem żyć, zaprzyjaźnić, a może nawet zakochać się, itp.

Awatar użytkownika
Pomidor
Ambiwertyk
Posty: 248
Rejestracja: 27 maja 2017, 20:45
Płeć: nieokreślona

Re: AI, Robotyka i Uczucia

Post autor: Pomidor » 04 mar 2018, 18:38

Może czas wyjść z domu zamiast zakochiwać się w komputerach? Ja tam wolę nie dożyć przyszłości, gdzie maszyna będzie czymś więcej niż maszyną.

Awatar użytkownika
maugo
Intronek
Posty: 41
Rejestracja: 15 lut 2018, 17:51
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Monaghan

Re: AI, Robotyka i Uczucia

Post autor: maugo » 04 mar 2018, 19:15

Coś w rodzaju 'ex machina. Nie ufajmy komputerom.
Kocham siebie.

Awatar użytkownika
s1a3p1a1
Intronek
Posty: 60
Rejestracja: 10 lut 2018, 4:05
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP

Re: AI, Robotyka i Uczucia

Post autor: s1a3p1a1 » 04 mar 2018, 19:57

Każdy układ jest możliwy przy spełnieniu pewnych założeń. Między innymi środowiskowych.

Awatar użytkownika
Polan
Rozkręcony intro
Posty: 237
Rejestracja: 16 lip 2014, 11:24
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Warszawa

Re: AI, Robotyka i Uczucia

Post autor: Polan » 04 mar 2018, 21:00

Ex machina jeśli chodzi o film to był wyjątkowo głupi, bo kto trzyma tak wytrzymałe roboty, w bazie, nie mając broni zdolnej je unieszkodliwić. To taka dygresja od tematu.
A na temat, jak doliczymy do tego technologię do kopiowania umysłów na maszyny, to wtedy granica jeszcze bardziej się zatrze. Jedyną różnicą zostanie "nośnik" umysłu, z zawodnego, mokrego worka mięsa na bardziej wyidealizowany zestaw trybików. Więc czemu nie mielibyśmy traktować takich maszyn na równych sobie, jeśli sami mielibyśmy opcję stania się nimi?
Idąc zresztą takim tropem logiki, (myśl z przed chwili więc może się trochę kupy nie trzymać), roboty w ciałach ala-ludzie raczej nie mają sensu. Prędzej ludzie przeniosą się do wirtualnego świata, a roboty które będą humanoidalne, będą utrzymywane na nie do końca ludzkim poziomie, bo będą służyć konkretnym pracom które wymagają po prostu wyglądu by ludzie się dziwnie nie czuli. Dlaczego tak? Ekonomiczniej, łatwiej zasymulować świat na komputerze, niż budować i konserwować humanoida. Łatwiej będzie też podróżować, zapewniać sobie rozrywki etc., wszystko na wyciągnięcie ręki. A w świecie realnym zostaną konserwatyści, roboty utrzymujące wszystkie te sieci serwerów, albo np. margines społeczny, wyrzucony z świata lub z jakichś przyczyn nie mogących skorzystać.
To oczywiście zakładając, że ludzkość nie przegapi przejścia SI w "osobliwość technologiczną" i będzie przygotowana na to. W stylu: nie wsadzać eksperymentów do bojowych maszyn nie mając sposobu na rozwalenie ich jak to przeważnie wygląda w filmach. Bo inaczej zostaniemy zdani na łaskę maszyn :D.

Awatar użytkownika
Pomidor
Ambiwertyk
Posty: 248
Rejestracja: 27 maja 2017, 20:45
Płeć: nieokreślona

Re: AI, Robotyka i Uczucia

Post autor: Pomidor » 04 mar 2018, 21:34

Polan pisze:
04 mar 2018, 21:00
Ex machina jeśli chodzi o film to był wyjątkowo głupi, bo kto trzyma tak wytrzymałe roboty, w bazie, nie mając broni zdolnej je unieszkodliwić. To taka dygresja od tematu.
A na temat, jak doliczymy do tego technologię do kopiowania umysłów na maszyny, to wtedy granica jeszcze bardziej się zatrze. Jedyną różnicą zostanie "nośnik" umysłu, z zawodnego, mokrego worka mięsa na bardziej wyidealizowany zestaw trybików. Więc czemu nie mielibyśmy traktować takich maszyn na równych sobie, jeśli sami mielibyśmy opcję stania się nimi?
Idąc zresztą takim tropem logiki, (myśl z przed chwili więc może się trochę kupy nie trzymać), roboty w ciałach ala-ludzie raczej nie mają sensu. Prędzej ludzie przeniosą się do wirtualnego świata, a roboty które będą humanoidalne, będą utrzymywane na nie do końca ludzkim poziomie, bo będą służyć konkretnym pracom które wymagają po prostu wyglądu by ludzie się dziwnie nie czuli. Dlaczego tak? Ekonomiczniej, łatwiej zasymulować świat na komputerze, niż budować i konserwować humanoida. Łatwiej będzie też podróżować, zapewniać sobie rozrywki etc., wszystko na wyciągnięcie ręki. A w świecie realnym zostaną konserwatyści, roboty utrzymujące wszystkie te sieci serwerów, albo np. margines społeczny, wyrzucony z świata lub z jakichś przyczyn nie mogących skorzystać.
To oczywiście zakładając, że ludzkość nie przegapi przejścia SI w "osobliwość technologiczną" i będzie przygotowana na to. W stylu: nie wsadzać eksperymentów do bojowych maszyn nie mając sposobu na rozwalenie ich jak to przeważnie wygląda w filmach. Bo inaczej zostaniemy zdani na łaskę maszyn :D.
Chciałbyś żyć w takim świecie?

Awatar użytkownika
Polan
Rozkręcony intro
Posty: 237
Rejestracja: 16 lip 2014, 11:24
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Warszawa

Re: AI, Robotyka i Uczucia

Post autor: Polan » 04 mar 2018, 22:13

Czemu nie, to brzmi jak utopia prawie. Jest wiele pomysłów na to jak SI się rozwinie, parę zakłada, że dzięki nim dojdziemy do ekonomii, która będzie mokrym snem socjalizmu i jedyna która da radę socjalizm utrzymać. Czyli taki "dostatek" powszedni, gdzie to roboty by robiły całą robotę, a ludzie by żyli wedle własnego widzi mi się. W tej wersji co pisałem, granica tego spada znacznie przez wirtualność. W wirtualnym świecie odpada praktycznie pojęcie zasobów, więc nie powinno być niedostatków.
Jedynym zasobem dla ludzi ważnym, byłaby moc obliczeniowa. Zakładając, że prawo Moora się jeszcze chwilę utrzyma, albo że znajdziemy jakiejś super źródło energii, moc obliczeniowa byłaby "powszechna i dostępna". Najbiedniejsi ludzie żyli by na poziomie dzisiejszych bogaczy dajmy na to. Bo tworzenie dóbr, których by potrzebowali, nie kosztowałoby nic. Jedynie korzystanie (symulacja tychże) wymagałaby mocy obliczeniowej.
Też, jeśli by była opcja "odcinania" swoich światów od ogółu, brak mocy obliczeniowej, można by rozwiązać... spowalniając symulację. Dać maszynom więcej czasu na obliczenia, i tak po prawdzie, problem zasobu znika całkowicie. Dla umysłu zamkniętego w maszynie, czasem symulacji. Chcesz puścić wymagającą symulację? Po prostu zajmie więcej czasu rzeczywistego, a dla ciebie bez różnicy.
Ciekawostka: Eve Online, MMO stosuje podobny trick, gdy w jednym miejscu na serwerze zbierze się za dużo graczy. Serwery spowalniają nawet 10 krotnie w punktach przeciążenia, by utrzymać płynność rozgrywki.

Edit:
To pod Eve, wszystko co ma się wydarzyć, wydarzy się. Po prostu w swoim czasie.
https://wiki.eveuniversity.org/Time_dilation

Awatar użytkownika
Uciekinierka
Ambiwertyk
Posty: 121
Rejestracja: 07 sty 2015, 2:28
Płeć: kobieta
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP

Re: AI, Robotyka i Uczucia

Post autor: Uciekinierka » 05 mar 2018, 18:10

Polan pisze:
04 mar 2018, 22:13
Czemu nie, to brzmi jak utopia prawie. Jest wiele pomysłów na to jak SI się rozwinie, parę zakłada, że dzięki nim dojdziemy do ekonomii, która będzie mokrym snem socjalizmu i jedyna która da radę socjalizm utrzymać. Czyli taki "dostatek" powszedni, gdzie to roboty by robiły całą robotę, a ludzie by żyli wedle własnego widzi mi się.
Przyznam Polan, że nie do końca rozumiem Twoją koncepcję. Jeżeli to coś w stylu "Surogatów" lub "Matrixa" to dalej pozostaje problem utrzymania przy życiu ciała biologicznego. Chyba że miałeś na myśli likwidację organizmu ludzkiego jako takiego i całkowite przekopiowanie umysłu w formie wirtualnej.

Przy okazji tej wzmianki o realizacji socjalistycznej utopii dzięki rozwojowi technologii chciałam tylko zwrócić uwagę, że już w tej chwili przy obecnych możliwościach standard życia ludzi powinien być znacząco wyższy. A jak jest każdy widzi... niemniej ciekawy wątek do dyskusji.

Wracając jeszcze do postawionego w pierwszym poście pytania: to brzmi trochę tak, jakby wytworzone sztucznie emocje miały być swego rodzaju szczytowym osiągnięciem technologicznym w przypadku AI. Tymczasem w przypadku człowieka są one czymś bardzo podstawowym, żeby nie powiedzieć: pierwotnym. Chcę przez to powiedzieć że, upraszczając, w rozwoju technologicznym idziemy jakby w przeciwnym kierunku niż ewolucja biologiczna. W procesie rozwoju technologii punktem wyjścia jest to, co świadome, natomiast biologiczna konstrukcja człowieka opiera się na zupełnie innych fundamentach. To stawia pod znakiem zapytania opcję stworzenia sztucznego człowieka, bo trudno chyba inaczej nazwać taki rodzaj sztucznej inteligencji, który miałby odwzorowywać w każdym calu funkcjonowanie samego mózgu. Ciekawym zagadnieniem w tym kontekście wydają się być sieci neuronowe. Może ktoś byłby w stanie się szerzej na ten temat wypowiedzieć?

A odpowiadając na postawione pytanie: pierwszy post sugeruje taką charakterystykę sztucznej inteligencji, zgodnie z którą można by ją definiować jako osobę. Jeśli mam do czynienia z osobą, to traktuję ją jak osobę. Jeśli.
"(...) są różne szkoły, ale jedna z nich mówi, że nigdy nie jest za późno. Mnie się podoba ta szkoła. Co mówi, że nigdy nie jest za późno."

Awatar użytkownika
Polan
Rozkręcony intro
Posty: 237
Rejestracja: 16 lip 2014, 11:24
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Warszawa

Re: AI, Robotyka i Uczucia

Post autor: Polan » 05 mar 2018, 19:09

Uciekinierka pisze:
05 mar 2018, 18:10
Przyznam Polan, że nie do końca rozumiem Twoją koncepcję. Jeżeli to coś w stylu "Surogatów" lub "Matrixa" to dalej pozostaje problem utrzymania przy życiu ciała biologicznego. Chyba że miałeś na myśli likwidację organizmu ludzkiego jako takiego i całkowite przekopiowanie umysłu w formie wirtualnej.
Właśnie chodzi o wyeliminowanie biologicznego nośnika, czyli nie matrix. Bardziej wielkie serwerownie, które symulowałyby umysły i światy dla nich. To by jednak wymagało zrozumienia jak działa (biologiczny) mózg, więc teoretycznie stworzenie nowego umysłu, nie byłoby trudne, co całkowicie zatarłoby granicę człowiek-SI. Wirutalni ludzie też chcieliby się jakoś rozmnażać, doczekać potomków, czyli to by nawet była naturalna potrzeba, generowania nowych SI/ludzi, poprzez miksowanie rodziców.
Uciekinierka pisze:
05 mar 2018, 18:10
Przy okazji tej wzmianki o realizacji socjalistycznej utopii dzięki rozwojowi technologii chciałam tylko zwrócić uwagę, że już w tej chwili przy obecnych możliwościach standard życia ludzi powinien być znacząco wyższy. A jak jest każdy widzi... niemniej ciekawy wątek do dyskusji.
Osoba A chce papierek z wizerunkiem króla, osoba B też chce, traf chciał że to ten sam papierek. Jeśli papierek jest fizyczny, nie rozwiążesz tego problemu, gdy chciwość wejdzie w paradę. Inna sprawa jak dobra są wirtualne. Wtedy można po prostu skopiować przedmiot, pod warunkiem że jest przestrzeń by go zapisać i to by było ograniczenie, które jednak nijak ma się cenowo do takiej fizycznej wersji skopiowania czegoś. Po prostu koszt stworzenia/utrzymania czegoś, byłby o tyle rzędów niższy, że nie chciwość straciłaby na znaczeniu. Nadal cwany administrator sieci, mógłby zagarniać dla swojej symulacji co ciekawsze dyski, procesory czy co tam by mieli, ale nie miałoby to aż takiego wpływu na dolne warstwy społeczeństwa w teorii.
Tu nie idzie zresztą do gier MMO się odwołać, bo do pewnego stopnia jest tu podobieństwo, z zastrzeżeniem, że nadal świat fizyczny dużą rolę gra, bo twórcy na swoim dziele muszą się w nim utrzymać. Ludzie którzy płacą (w symulacjach byliby to tacy którzy mieli dajmy na to koneksje przed przeniesieniem, albo jakoś są ważni) mają przeważnie więcej, ale w tych grach zawsze dochodzi do hiper inflacji dóbr, po prostu ekonomia jest tak popaprana, że jeśli gry nie starają się jej nawet symulować, to ludzie są zasypywani wszelkimi dobrami. A to też, są to twory które są nastawione na to by zarobić, by człowieka obdarować, ale nie na tyle by nie wyciągnął karty kredytowej.
W takiej 100% wirtualnej społeczności, gdzie aspekt fizycznego utrzymania serwerów byłby przejęty przez automaty, odpadłby ten pęk zarobku. Na pewno doszłoby do wytworzenia jakichś elit, ekonomii czy innych takich, ale realny koszt życia byłby o niebo niższy od realnego. Po prostu ta chciwość na znaczeniu trochę straci.

To oczywiście w optymistycznej wersji, gdzie po prostu jakichś dyktator nie miał fanaberii skasować ludzi, bo łatwiej o kontrolę. To tak, ale pytanie wtedy jest, po co? Po co komu kontrolować, kasować, czy w inny sposób wpływać na ludzi stojących niżej na drabinie społecznej, tak naprawdę wiele to nie da?

Trochę chaotycznie może te moje wypowiedzi, ale to twórczy efekt stymulacji ciekawymi tematami/pytaniami zamiast godzin przemyśleń i porządków.

Awatar użytkownika
Hazaks
Introwertyk
Posty: 80
Rejestracja: 10 gru 2017, 12:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTP

Re: AI, Robotyka i Uczucia

Post autor: Hazaks » 05 mar 2018, 19:18

@Polan
Nie sądzę, że kiedyś ludzkość zamknie się w symulacji. Czy naprawdę chcemy zatrzymać się w pewnym stadium technologicznym i więcej się nie rozwijać? To jest jak wspinanie się na górę i w pewnym momencie położenie się na ziemi i powiedzenie "dalej nie idę". Jesteśmy w stanie zasymulować rzeczywistość jedynie uproszczoną, ponieważ jesteśmy ograniczeni naszym rozumieniem jej. Te uproszczenia nie pozwolą nam dalej badać wszechświata, a obserwacja naszej rzeczywistości z poziomu symulacji jest chyba trochę bez sensu.
WOW! Mogę tu wpisać co tylko chcę! Nie będę odostawał od innych, umieszczę tu jakieś nadęte filozoficzne sentencje :mrgreen:

"Quidquid Latine dictum sit, altum videtur" brzmi mądrze nieprawdaż? :D

"Przyczyna wszystkich ludzkich problemów jest jedna... Urodzili się" - Ja, wymyśliłem to przed chwilą :P

Awatar użytkownika
Uciekinierka
Ambiwertyk
Posty: 121
Rejestracja: 07 sty 2015, 2:28
Płeć: kobieta
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP

Re: AI, Robotyka i Uczucia

Post autor: Uciekinierka » 05 mar 2018, 19:48

Hazaks pisze:
05 mar 2018, 19:18
Jesteśmy w stanie zasymulować rzeczywistość jedynie uproszczoną, ponieważ jesteśmy ograniczeni naszym rozumieniem jej. Te uproszczenia nie pozwolą nam dalej badać wszechświata, a obserwacja naszej rzeczywistości z poziomu symulacji jest chyba trochę bez sensu.
Bardzo celna uwaga. Dodałabym jeszcze, że gdyby jakiś czynnik zewnętrzny zagroził działaniu całego systemu, to w takiej sytuacji ludzkość byłaby wobec niego bezbronna. Może to jest jedna z motywacji do zachowywania kontaktu z rzeczywistością, choćby nawet nie miało się tego świadomie na myśli.
"(...) są różne szkoły, ale jedna z nich mówi, że nigdy nie jest za późno. Mnie się podoba ta szkoła. Co mówi, że nigdy nie jest za późno."

Awatar użytkownika
Polan
Rozkręcony intro
Posty: 237
Rejestracja: 16 lip 2014, 11:24
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Warszawa

Re: AI, Robotyka i Uczucia

Post autor: Polan » 05 mar 2018, 20:25

Hazaks pisze:
05 mar 2018, 19:18
@Polan
Nie sądzę, że kiedyś ludzkość zamknie się w symulacji. Czy naprawdę chcemy zatrzymać się w pewnym stadium technologicznym i więcej się nie rozwijać? To jest jak wspinanie się na górę i w pewnym momencie położenie się na ziemi i powiedzenie "dalej nie idę". Jesteśmy w stanie zasymulować rzeczywistość jedynie uproszczoną, ponieważ jesteśmy ograniczeni naszym rozumieniem jej. Te uproszczenia nie pozwolą nam dalej badać wszechświata, a obserwacja naszej rzeczywistości z poziomu symulacji jest chyba trochę bez sensu.
W jaki sposób byłoby to zatrzymanie technologiczne? Według mnie byłoby to raczej skupienie myśli na pewnym zestawie technologii i odrzuceniu tego co niepotrzebne. Bo spójrz na to tak - teraz człowiek rozwija medycynę, zwalcza chorobę i... dany fragment medycyny umiera, bo staje się niepotrzebny. To taka stagnacja, ale czy zła? W końcu problem który miała rozwiązać został rozwiązany, więc cel skutecznie osiągnięty.
Zresztą uproszczenia symulacji wręcz pomogłyby zrozumienie świata. Dlaczego? Pomyśl, teraz np. zderzacze hadronów etc. pomagają, tylko ich problemem jest ogromny koszt i skomplikowanie. Z drugiej strony w wirtualnym świecie, możesz zasymulować swoje teorie, jeśli wynik nie będzie się zgadzał z tym jak wygląda świat rzeczywisty, robisz inaczej i tyle. Nie musisz schodzić obserwacji cząstek elementarnych, jeśli twoja symulacja je udaje. Bo różnice wyjdą na wyższych warstwach, które łatwiej zaobserwować.
Zresztą tak się teraz pogodę przewiduje. Jest jakiś model obliczany przez superkomputery, potem porównywany z światem rzeczywistym na podstawie danych zebranych z rozsianych po świecie stacji. Gdy się nie będzie zgadzał, bada się powody różnic, wprowadza poprawki i poprawia uzyskaną symulację. Wobec takiej wizji-wirtualnej, główną różnicą byłaby skala zastosowania. Człowiek w środku, o ile nie chciałby żyć w świecie anime (chyba że realistycznym!) miałby te motywację, by poprawić swoje otoczenie.
Zresztą większość ludzi już teraz się położyła i powiedziała "Dalej nie idę" a za cały postęp odpowiedzialna jest garstka ciekawskich.

Uciekinierka pisze:
05 mar 2018, 19:48
Bardzo celna uwaga. Dodałabym jeszcze, że gdyby jakiś czynnik zewnętrzny zagroził działaniu całego systemu, to w takiej sytuacji ludzkość byłaby wobec niego bezbronna. Może to jest jedna z motywacji do zachowywania kontaktu z rzeczywistością, choćby nawet nie miało się tego świadomie na myśli.
Sęk w tym, że tak naprawdę taka ludzkość była by odporniejsza na czynniki zewnętrzne. Obecnie problemem dla ludzkości jest pewne magiczne prawo fizyki, o podróżach przekraczającą prędkość światła. Człowiek żyjąc te 80-90 lat (w porywach i sprzyjających warunkach) nie jest w stanie kolonizować wszechświata. Jesteśmy zamknięci w naszym układzie, o ile nie zastosujemy statków pokoleniowych (uwielbiam ten koncept, mikro-społeczeństwo wysłane w kosmos na setki lat :D) do kolonizacji. No i pozostaje ta nasza wada biologiczna, że jak nam się stanie poważne kuku, to często koniec zabawy. W takiej ogromnym problemem jest po prostu upływ czasu.
Wirtualnie robisz kopie zapasową i wsio. Jak gość ma lecieć 1000 lat na inną planetę, to go nie symulujesz, przylatuje, i jest na miejscu w jego odczuciu po paru sek. To nawet jakbyśmy optowali za fizycznymi robocimi-ciałami, to wtedy przesłanie dysku jest prostsze od ciała, bo robota można na miejscu sklecić. I czas przestaje być po prawdzie problemem. Przy ograniczeniach prędkości, i tak nie będzie kontaktu z pierwotną planetą, a jeden człowiek będzie mógł pozwiedzać na przestrzeni dziesiatek tysięcy lat wszechświat teoretycznie. Co zaowocuje w tym że ludzkość znacznie łatwiej może się "rozwodnić" po świecie, więc pojedyńczy wypadek, w stylu wybuch jakiejś supernowej nie wytrze nas z kart historii.

A co do kontaktu z rzeczywistością, jaki masz dowód że nie jesteś teraz po prostu wyjątkowo udaną symulacją, która myśli że jej symulacja to jej rzeczywistość? Jeśli nawet masz dowód, ale całe "życie" spędzasz w symulacji, to czy to nie jest twoja rzeczywistość?

Awatar użytkownika
Uciekinierka
Ambiwertyk
Posty: 121
Rejestracja: 07 sty 2015, 2:28
Płeć: kobieta
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP

Re: AI, Robotyka i Uczucia

Post autor: Uciekinierka » 05 mar 2018, 20:50

Ja bym się zastanawiała mocno nad tym czy na dłuższą metę cyfryzacja jest bezpieczniejszą opcją niż biologia. Biorąc pod uwagę jednostki - pewnie tak. Kluczowa jest odpowiedź na pytanie na ile ta technologia byłaby niezawodna, ale to już trochę inny temat.

Koncepcja rozprzestrzeniania się ludzkości za pomocą nośników jest ciekawa, ale tu wciąż zakładamy kontakt z rzeczywistością.
Polan pisze:
05 mar 2018, 20:25
A co do kontaktu z rzeczywistością, jaki masz dowód że nie jesteś teraz po prostu wyjątkowo udaną symulacją, która myśli że jej symulacja to jej rzeczywistość?
Żadnego.
Polan pisze:
05 mar 2018, 20:25
Jeśli nawet masz dowód, ale całe "życie" spędzasz w symulacji, to czy to nie jest twoja rzeczywistość?
Tak, ale niezupełnie, bo jednak mam wówczas świadomość, że istnieje coś "ponad".

Co do hipotezy istniejącej już symulacji w której żyjemy, to moim zdaniem idealny przykład koncepcji, w przypadku której warto zastosować brzytwę Ockhama. Możemy mieć w tym przypadku do czynienia z mnożeniem światów i o ile nie ma mocnych dowodów wspierających taki pogląd, to pozostaje on jedynie w sferze fantazji, nawiasem mówiąc bardzo płodnej intelektualnie.
"(...) są różne szkoły, ale jedna z nich mówi, że nigdy nie jest za późno. Mnie się podoba ta szkoła. Co mówi, że nigdy nie jest za późno."

Awatar użytkownika
Polan
Rozkręcony intro
Posty: 237
Rejestracja: 16 lip 2014, 11:24
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Warszawa

Re: AI, Robotyka i Uczucia

Post autor: Polan » 05 mar 2018, 21:26

Uciekinierka pisze:
05 mar 2018, 20:50
Ja bym się zastanawiała mocno nad tym czy na dłuższą metę cyfryzacja jest bezpieczniejszą opcją niż biologia. Biorąc pod uwagę jednostki - pewnie tak. Kluczowa jest odpowiedź na pytanie na ile ta technologia byłaby niezawodna, ale to już trochę inny temat.

Koncepcja rozprzestrzeniania się ludzkości za pomocą nośników jest ciekawa, ale tu wciąż zakładamy kontakt z rzeczywistością.
Biologiczna wersja jest niestety bardzo podatna na otoczenie, na życie jakie znamy wymaga atmosfery tlenowej, odpowiedniej temperatury etc. A i tak na takiej dobrej planecie mamy rejony gdzie ledwie idzie przeżyć. Przynajmniej pod tym względem technologiczna wersja ma przewagę. Chociaż fakt że jest podatna na inne problemy, z tymże też, łatwiej się na awarie przygotować np. kopiami zapasowymi. Tu tylko problem moralny, czy skopiowany na drugi dysk człowiek, to nadal ten sam człowiek i czy wypada go w takim stanie uśpienia trzymać.
Jak forma wykonania kopii zapasowej czy nie trzymania wszystkich jajek w jednym koszyku. Można się wysłać na inną planetę, by tam się symulować. Albo jak warunki pozwolą, choćby i poprzez sztuczne ciała z tym otoczeniem w interakcje wejść. I tak jest tu kontakt z rzeczywistością, by usadzić kolejne ludzkie gniazdko.
Uciekinierka pisze:
05 mar 2018, 20:50
Tak, ale niezupełnie, bo jednak mam wówczas świadomość, że istnieje coś "ponad".
Co do życia ponad, przypomniała mi się taka krótka historyjka z internetu, która by się nadawała na ciekawą książkę sci-fi.
https://vader.joemonster.org/upload/rbq ... KrABb5.png
Uciekinierka pisze:
05 mar 2018, 20:50
Co do hipotezy istniejącej już symulacji w której żyjemy, to moim zdaniem idealny przykład koncepcji, w przypadku której warto zastosować brzytwę Ockhama. Możemy mieć w tym przypadku do czynienia z mnożeniem światów i o ile nie ma mocnych dowodów wspierających taki pogląd, to pozostaje on jedynie w sferze fantazji, nawiasem mówiąc bardzo płodnej intelektualnie.
Nie kojarzyłem tego określenia o brzytwie, ciekawe. No ale tak, teoria o tym że jesteśmy już symulacją jakoś zawsze mi się kojarzył raczej z wesołym kontr-argumentem na wszystkie poważniejsze pomysły, dlaczego tak w świecie pusto, dlaczego tak a nie inaczej i dlaczego jesteśmy. Ale i tak wart wspomnienia.

Awatar użytkownika
Hazaks
Introwertyk
Posty: 80
Rejestracja: 10 gru 2017, 12:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTP

Re: AI, Robotyka i Uczucia

Post autor: Hazaks » 06 mar 2018, 2:12

Polan pisze:
05 mar 2018, 20:25
Pomyśl, teraz np. zderzacze hadronów etc. pomagają, tylko ich problemem jest ogromny koszt i skomplikowanie. Z drugiej strony w wirtualnym świecie, możesz zasymulować swoje teorie, jeśli wynik nie będzie się zgadzał z tym jak wygląda świat rzeczywisty, robisz inaczej i tyle. Nie musisz schodzić obserwacji cząstek elementarnych, jeśli twoja symulacja je udaje. Bo różnice wyjdą na wyższych warstwach, które łatwiej zaobserwować.
A co jeżeli nasza symulacja będzie zawierała błąd? Który spowoduje, że dane zdarzenie w mikro skali spowoduje trochę odmienny efekt w skali makro? Wtedy być może twoja teoria będąc prawdziwa zostanie błędnie zasymulowana, albo będąc błędna da zgodne z rzeczywistością wyniki. Poza tym, aby móc prowadzić symulacje pewnego zjawiska musimy je dokładnie zrozumieć, żeby nasza symulacja pokrywała się z rzeczywistością. Czyli badania np. praw fizyki w symulacji nie są możliwe, ponieważ polegają na ich coraz większym zrozumieniu.
Polan pisze:
05 mar 2018, 20:25
Jesteśmy zamknięci w naszym układzie, o ile nie zastosujemy statków pokoleniowych (uwielbiam ten koncept, mikro-społeczeństwo wysłane w kosmos na setki lat :D) do kolonizacji. No i pozostaje ta nasza wada biologiczna, że jak nam się stanie poważne kuku, to często koniec zabawy. W takiej ogromnym problemem jest po prostu upływ czasu.
Wirtualnie robisz kopie zapasową i wsio. Jak gość ma lecieć 1000 lat na inną planetę, to go nie symulujesz, przylatuje, i jest na miejscu w jego odczuciu po paru sek.
No dobra, znika problem z odległościami i możemy do woli latać po kosmosie, fajnie. Tylko po co? Co Ci to da, że odwiedzisz bardzo odległy kawałek skały zaprojektowany przez jakiegoś grafika, który nie pokrywa się z rzeczywistością? Jeżeli chcesz mieć dokładne odwzorowanie odległych planet musisz zrobić jakiś skan topograficzny czy też tam polecieć, a jak już zauważyłeś jesteśmy ograniczeni przez prędkość światła. Więc po co lecieć tam jeszcze raz w symulacji skoro mamy to miejsce już dokładnie obadane? Samo pokonywanie dużych odległości w symulacji w celach np. rekreacyjnych też nie ma sensu, przecież to symulacja i można ją np. podzielić na segmenty między którymi przenosić nas będą jakieś portale.

Na koniec, chciałbym zauważyć, że zamykanie się w symulacji to trochę jak wołanie, żeby coś poszło nie tak. Chowamy wszystkich ludzi do jednego superkomputera i z jakiegoś powodu ulega on zniszczeniu, właśnie unicestwiliśmy całą ludzkość. No to może kilka komputerów? Globalny kataklizm. Więc rozsiejmy je po kosmosie. Okey, ale co się stanie gdy stracimy nawet jeden z nich? Tracimy moc obliczeniową i pamięć, w naszej symulacji nagle powstaje wielka dziura, a wszyscy, którzy byli w tamtym obszarze zostają usunięci, też nie ciekawie. Może zaprogramować to tak, że przy zniszczeniu jednego komputera pozostałe przejmują jego część i dzielą ją między siebie? Co prawda symulacja zwalnia, ale co nas to obchodzi kiedy jesteśmy w środku? Przy odpowiedniej liczbie komputerów i odległościach między nimi może nawet zdążymy zbudować i zamontować nowy komputer przed zniszczeniem następnego. Tylko czy nie jest to trochę kombinowanie?
WOW! Mogę tu wpisać co tylko chcę! Nie będę odostawał od innych, umieszczę tu jakieś nadęte filozoficzne sentencje :mrgreen:

"Quidquid Latine dictum sit, altum videtur" brzmi mądrze nieprawdaż? :D

"Przyczyna wszystkich ludzkich problemów jest jedna... Urodzili się" - Ja, wymyśliłem to przed chwilą :P

ODPOWIEDZ