Dusza

Dyskusje dotyczące życia, społeczeństwa, polityki, filozofii itp.
kosmita
Intro-wyjadacz
Posty: 406
Rejestracja: 19 lis 2008, 17:08
Płeć: nieokreślona

Dusza

Post autor: kosmita » 30 maja 2009, 21:01

Ciekaw jestem - jakie miejsce znajduje dziś wiara w duszę?

Wielu ludzi (według danych statystycznych: w Polsce ponad 90%) wierzy w duszę wedle definicji katolickiej, a więc w coś niematerialnego co stanowi ludzką świadomość. Dusza owa po śmierci ma powędrować do zaświatów.

Teraz sedno sprawy.

Stworzyłem argument, którego na razie nie udało mi się zbić. Argument, który w głównej mierze odciągnął mnie od wiary w duszę.

Lobotomia to zabieg odcięcia kory czołowej od reszty mózgu. Powoduje on znaczne pogorszenie możliwości działań logicznych i moralnych człowieka. Zmienia także nastawienie człowieka do życia, niektórzy pacjenci popełniali samobójstwo, inni stali się skrajnymi nihilistami. Lobotomia zmienia więc tok myśli. I teraz pytanie-gwóźdź. Na co wpływała lobotomia? "Lekarze" (nie wiem czy można nazwać lekarzami ludzi, którzy wykonywali ten okrutny zabieg) przecinali mózg czy duszę? Bo jeśli mózg to gdzie jest obecne miejsce duszy? Skoro dusza nie odpowiada już nawet za myślenie, pamięć czy charakter?

Zapraszam do dyskusji wszystkich wierzących. I niewierzących także.
szukam

Awatar użytkownika
Akolita
Krypto-Extra
Posty: 756
Rejestracja: 01 sie 2008, 18:02
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Łódź/Włocławek

Re: Dusza

Post autor: Akolita » 31 maja 2009, 9:28

Przyznaję, bardzo interesujący wątek.
Niewiele uwagi, jak do tej pory, poświęcałam akurat temu zagadnieniu. Zastanawiając się nad samoświadomością, uczuciami, rozumem - wszystkim, co składa się na moje bezcielesna ja, nigdy nie myślałam o tym, jako o duszy. Nie, nie wierzę w duszę w takim sensie, w jakim ujmują to ludzie wierzący. Dla mnie określenie dusza to kolokwializm za którym kryją się szalenie skomplikowane i trudne do ogarnięcia umysłem procesy chemiczne zachodzące w mózgu człowieka. Dla mnie to wszystko to biochemia, na której się nie znam, nie jest moją działką, ale wierzę, że to właśnie ona sprawia, że jesteśmy organizmami takimi a nie innymi - myślącymi, czującymi, etc.
Twój argument o lobotomii raczej utwierdza mnie w takim przekonaniu.
Lubię myśleć o sobie (czy też w ogóle o człowieku), jak o specyficznej maszynie, która jest taka a nie inna, bowiem takie a nie inne procesy w niej zachodzą. Historie o jakimś tam duchu, który po śmierci ciała będzie istniał samodzielnie i świadomie wolę odłożyć na dalszą półkę. Tu nie ma miejsca na bajki o prawdziwej miłości, która jest czymś nieziemskim i transcendentnym, na objawienia w sferze sacrum i tunele światła które, notabene, uroił sobie umierający z niedotlenienia mózg.
Nie zamierzam się kłócić z kimkolwiek, kto ma zupełnie inne poglądy, bo nie potrafię poprzeć swoich przekonań argumentami nie do zbicia. Wcale nie wykluczam, że się mylę - swoją drogą, jeśli w istocie mój bełkot to jedna wielka pomyłka, to wtedy wyniknie z tego zabawny paradoks: otóż jestem duszą, która głośno i z przekonaniem oświadcza wszem i wobec, że nie istnieje... ;)
Mówi, że nigdy nie śpi. Że nigdy nie umrze. Dyga przed skrzypkami, pląsa do tyłu, odrzuca głowę, parska głębokim gardłowym śmiechem i jest wielkim ulubieńcem, ten sędzia. Wachluje się kapeluszem, a księżycowa kopuła jego czaszki sunie blada pod światłami, on zaś obraca się, przejmuje skrzypki, wiruje w piruecie, wykonuje jedno pas, dwa pas, tańcząc i grając jednocześnie. Nigdy nie śpi. Mówi, że nigdy nie umrze. Tańczy w świetle i cieniu i jest wielkim ulubieńcem. Nigdy nie śpi, ten sędzia. Tańczy i tańczy. Mówi, że nigdy nie umrze.”

krzysiek2

Re: Dusza

Post autor: krzysiek2 » 31 maja 2009, 11:40

Czemu starożytni wymyślili coś takiego jak dusza to mnie nawet nie dziwi. Wiedzieli mało albo nawet nic na temat działania umysłu.
Dzisiaj już znamy takie pojęcia jak świadomość, myślenie, myślenie abstrakcyjne, inteligencja. Nie ma sensu tego zaciemniać jakimiś dziwnymi duszami.

Poza wspomnianą lobotomią jest parę innych argumentów. Na przykład alkohol czy inne narkotyki. Zmieniają działanie mózgu i to nawet w sposób bardzo wyraźny. Jeżeli umysł byłby cechą niematerialnej duszy, oddzielonej od ciała to materialne/chemiczne czynniki nie powinny na niego oddziaływać raczej.
Ciekawie też zachowują się ludzie którzy mają rozdzielone półkule mózgowe, tzn. bez normalnego połączenia między tymi półkulami.
O ile dobrze pamiętam robiono z takimi ludźmi na przykład takie doświadczenie: pokazano delikwentowi śmieszny obrazek ale w taki sposób że widziała go tylko jedna półkula. Pacjent się roześmiał ale zapytamy sam nie bardzo wiedział z czego się śmieje. Dopiero jak zobaczył obrazek drugą półkulą mógł powiedzieć o co chodzi. Prawdopodobnie działo się tak bo ośrodek mowy był w półkuli która na początku nic nie widziała.
Ciekawe jak takie zachowanie można by wyjaśnić przy pomocy duszy, raczej było by to naciągane troszkę.

kosmita
Intro-wyjadacz
Posty: 406
Rejestracja: 19 lis 2008, 17:08
Płeć: nieokreślona

Re: Dusza

Post autor: kosmita » 31 maja 2009, 15:37

Przepraszam, że nie dokończyłem posta. Oczywiście, miało paść jeszcze pytanie. Czy zbijecie ów argument? Nie pokoi mnie to, że sam do tego jeszcze nie doszedłem. A sposób pokonania argumentu musi istnieć. To niezwykle nieprawdopodobne by nie istniała dobra odpowiedź. To tak jakbym zbudował domek z kart, którego nie mogę zdmuchnąć. Dlaczego tak mi na tym zależy? Jak wspomniałem, wielu Polaków wierzy w taki model duszy. Jeśli istnieje prosty argument, który niszczy model duszy, to jak to możliwe, że oni wszyscy w to jeszcze wierzą? Przecież jest wśród nich z pewnością wielu mądrych ludzi. Ergo musi być odpowiedź. Tylko jaka?
Akolita pisze:Dla mnie określenie dusza to kolokwializm za którym kryją się szalenie skomplikowane i trudne do ogarnięcia umysłem procesy chemiczne zachodzące w mózgu człowieka. Dla mnie to wszystko to biochemia, na której się nie znam, nie jest moją działką, ale wierzę, że to właśnie ona sprawia, że jesteśmy organizmami takimi a nie innymi - myślącymi, czującymi, etc.
Też tak uważam. Tyle, że ja nie chcę wierzyć, ja chcę to bezpośrednio sprawdzić. Dlatego tak interesująca wydaje mi się neurologia.
krzysiek2 pisze:Ciekawie też zachowują się ludzie którzy mają rozdzielone półkule mózgowe, tzn. bez normalnego połączenia między tymi półkulami.
O ile dobrze pamiętam robiono z takimi ludźmi na przykład takie doświadczenie: pokazano delikwentowi śmieszny obrazek ale w taki sposób że widziała go tylko jedna półkula. Pacjent się roześmiał ale zapytamy sam nie bardzo wiedział z czego się śmieje. Dopiero jak zobaczył obrazek drugą półkulą mógł powiedzieć o co chodzi. Prawdopodobnie działo się tak bo ośrodek mowy był w półkuli która na początku nic nie widziała.
Ciekawe jak takie zachowanie można by wyjaśnić przy pomocy duszy, raczej było by to naciągane troszkę.
Czytałem o przypadku chłopca z rozciętymi półkulami mózgowymi. Zadano mu pytanie: kim będziesz chciał zostać w przyszłości? Lewą ręką napisał, że rysownikiem. Prawą ręką, napisał, że rajdowcem. Nie wiem na ile to prawda, nie orientuję się w tym czy samą prawą półkulą można formułować myśli w jakiekolwiek słowa (ośrodki mowy znajdują się w lewej półkuli). Ale nawet jeśli to nieprawda - to skłania do ciekawych refleksji. Wyobraźcie sobie stan, w którym nie można połączyć myśli dedukcyjnych, planujących, werbalizujących z myślami o emocjach, kreatywnymi, metaforycznymi!
szukam

Awatar użytkownika
fioletowa
Intronek
Posty: 34
Rejestracja: 11 maja 2009, 13:43
Płeć: nieokreślona

Re: Dusza

Post autor: fioletowa » 31 maja 2009, 15:57

zarat pisze: Tyle, że ja nie chcę wierzyć, ja chcę to bezpośrednio sprawdzić.
Sądzę, że tyle ludzi wierzy w tą postać duszy, bo czasem lepiej coś przyjąć tak po prostu, niż wgłębiać się w dane zagadnienie.

jubei
Stały bywalec
Posty: 265
Rejestracja: 22 lut 2008, 11:27
Płeć: mężczyzna

Re: Dusza

Post autor: jubei » 01 cze 2009, 15:51

Hmm, jak dla mnie argument troche nie trafiony. Dusza, jeśli istnieje, na pewno nie znajduje sie ani w mózgu ani w innym organie. Człowiek to istota fizyczna sterowana przez procesy w mózgu. Tak więc dusza to mógłby być raczej jakiś byt, który oddziałuje na nas w sposób inny niż fizyczny. A może przez to ze myslimy i czujemy, doszukujemy sie czegos wiecej...
A co powiesz na ludzi chorych psychicznie? Ich po prostu zawiódł mózg, tak jak cukrzyka zawiodła trzustka a innego serce, bo dostał zawału.
Ale jak mniemam pytasz czy dusza istnieje. Więc odpowiem kontrargumentem :wink: Mnie przekonuje taka instytucja w kościele katolickim jak egzorcysta.. Skoro w XXI wieku przeprowadza się egzorcyzmy i to działa to coś jest na rzeczy. Oczywiście zakładam że duchy/demony to też jakieś dusze. Ciekawe tylko czy dusza w człowieku tez moze byc zła. A może to my na nia wpływamy. :?
"Life is so unnecessary"

Awatar użytkownika
Akolita
Krypto-Extra
Posty: 756
Rejestracja: 01 sie 2008, 18:02
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Łódź/Włocławek

Re: Dusza

Post autor: Akolita » 01 cze 2009, 22:33

Jeżeli charakter człowieka, jego uczucia i myśli należą do bezcielesnego ducha, to jak odeprzeć wcześniejszą uwagę krzyśka2 o wpływie używek i leków na osobowość?
Nie chcę wytykać nikomu, że jego wiara nie jest słuszna, proszę mnie źle nie zrozumieć, ale uważam, że egzorcyzmy to przypadki ukazujące jak silnie sugestia i autosugestia może wpłynąć na osobowość człowieka. Ci "opętani" to według mnie po prostu ludzie chorzy umysłowo, którzy uwierzyli w to, że siedzi w nich zły duch, wmówili to sobie sami, bądź wmówił im to ktoś inny. Argumenty takie jak umiejętność mówienia starożytnymi językami, cytowanie Biblii od końca, plucie, charczenie, rzucanie zaklęć itp. nie przemawiają do mnie, gdyż nie są niepodważalne. Tekstów po hebrajsku/ aramejsku/ staro-cerkiewno-słowiańsku/ chińsku można się wyuczyć, nie da się również wykluczyć celowej inscenizacji podobnych wydarzeń ku pogłębieniu wiary sceptyków. Tak, czy siak - nagranie (podobno autentyczne) egzorcyzmów niejakiej Anneliese Michel nie zrobiło na mnie wielkiego wrażenia, jak na zapis głosu demona z samych czeluści piekieł. Może to prawda, może nie. Mając jednak wybór wolę jednak w zgodzie z własnymi przekonaniami, światopoglądem i uczuciami opowiedzieć się po stronie niedowiarków.
Mówi, że nigdy nie śpi. Że nigdy nie umrze. Dyga przed skrzypkami, pląsa do tyłu, odrzuca głowę, parska głębokim gardłowym śmiechem i jest wielkim ulubieńcem, ten sędzia. Wachluje się kapeluszem, a księżycowa kopuła jego czaszki sunie blada pod światłami, on zaś obraca się, przejmuje skrzypki, wiruje w piruecie, wykonuje jedno pas, dwa pas, tańcząc i grając jednocześnie. Nigdy nie śpi. Mówi, że nigdy nie umrze. Tańczy w świetle i cieniu i jest wielkim ulubieńcem. Nigdy nie śpi, ten sędzia. Tańczy i tańczy. Mówi, że nigdy nie umrze.”

jubei
Stały bywalec
Posty: 265
Rejestracja: 22 lut 2008, 11:27
Płeć: mężczyzna

Re: Dusza

Post autor: jubei » 01 cze 2009, 23:18

Leki i używki to substancje psychoaktywne. Chemia. Na pewno nie ma to wpływu na duszę :wink: Tylko na ciało.
No ja nigdy nie myslałem że moge mieć bezpośredni wpływ na swoja duszę. Raczej ona w ciągu życia nabiera moich cech... A może to było o prostu potrzebne do wierzeń, że gdy umrzemy, nasz duch bedzie sądzony jako nasze odzwierciedlenie, coś jak nasze dossier . :wink:
"Life is so unnecessary"

Awatar użytkownika
Akolita
Krypto-Extra
Posty: 756
Rejestracja: 01 sie 2008, 18:02
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Łódź/Włocławek

Re: Dusza

Post autor: Akolita » 01 cze 2009, 23:27

Jak więc definiujesz duszę?
Owszem - alkohol, czy leki mają wpływ na ciało (zaburzenia motoryki, wzroku, mowy), ale co ze zmianami nastroju? Używki wpływają też na psychikę powodując zmiany nastroju, np. głęboką depresję, euforię, zmianę samooceny, spojrzenia na świat i problemy. Jeśli osobowość, nastrój i uczucia nie są elementami przypisywanymi duszy, to w takim razie co składa się na ową duszę? Myślę, że jednak w tradycyjnym ujęciu to właśnie te części tworzą duszę człowieka. Jeśli tak, to substancje chemiczne nie powinny mieć na nie wpływu. Wyjaśnij mi to jakoś bardziej łopatologicznie, bo nadal Cię nie rozumiem. Piszesz, że chemia ma wpływ tylko na ciało, ale uczucia i nastroje nie są elementami ciała. Czyżby więc Twoim zdaniem ten wpływ (wpływ substancji chemicznych na nastrój i uczucia) nie istniał?
Mówi, że nigdy nie śpi. Że nigdy nie umrze. Dyga przed skrzypkami, pląsa do tyłu, odrzuca głowę, parska głębokim gardłowym śmiechem i jest wielkim ulubieńcem, ten sędzia. Wachluje się kapeluszem, a księżycowa kopuła jego czaszki sunie blada pod światłami, on zaś obraca się, przejmuje skrzypki, wiruje w piruecie, wykonuje jedno pas, dwa pas, tańcząc i grając jednocześnie. Nigdy nie śpi. Mówi, że nigdy nie umrze. Tańczy w świetle i cieniu i jest wielkim ulubieńcem. Nigdy nie śpi, ten sędzia. Tańczy i tańczy. Mówi, że nigdy nie umrze.”

kosmita
Intro-wyjadacz
Posty: 406
Rejestracja: 19 lis 2008, 17:08
Płeć: nieokreślona

Re: Dusza

Post autor: kosmita » 02 cze 2009, 17:21

jubei pisze:Hmm, jak dla mnie argument troche nie trafiony. Dusza, jeśli istnieje, na pewno nie znajduje sie ani w mózgu ani w innym organie. Człowiek to istota fizyczna sterowana przez procesy w mózgu. Tak więc dusza to mógłby być raczej jakiś byt, który oddziałuje na nas w sposób inny niż fizyczny. A może przez to ze myslimy i czujemy, doszukujemy sie czegos wiecej...
A co powiesz na ludzi chorych psychicznie? Ich po prostu zawiódł mózg, tak jak cukrzyka zawiodła trzustka a innego serce, bo dostał zawału.
Argumentem nie chciałem pokazać, że dusza istnieje. Ba, przeciwnie, chciałem wykazać, że nie ma żadnej duszy. Myślę, że zrozumiałeś mnie zgoła odwrotnie - uważam, że duszy nie ma, a nie że dusza jest.
jubei pisze:Mnie przekonuje taka instytucja w kościele katolickim jak egzorcysta.. Skoro w XXI wieku przeprowadza się egzorcyzmy i to działa to coś jest na rzeczy.
W XXI wieku w Polsce człowiek trzęsący kijem (tzw. radiesteta) ma prawo orzec w sądzie, że wypadek samochodowy był spowodowany przez podziemne źródła energetyczne, a nie przez zły stan nawierzchni drogi. Na świecie jest wiele absurdów...
Akolita pisze:Jak więc definiujesz duszę?
Dołączam się do pytania.
szukam

jubei
Stały bywalec
Posty: 265
Rejestracja: 22 lut 2008, 11:27
Płeć: mężczyzna

Re: Dusza

Post autor: jubei » 02 cze 2009, 23:37

Hehehe, nie jestem adwokatem postawy kościoła katolickiego. Nawet nie wiem jakie jest jego oficjalne stanowisko w tej sprawie. Zreszta nie jestem teologiem, ale są inne religie które tez chyba zawieraja w sobie wiarę w istnienie pozacielesne (np reinkarnacja).
Wiecie sam nawet często mysle ze człowiek jest sterowany jedynie enzymami, popędami, genami itp. Ale to dla mnie za płytkie myślenie. :wink: Osobowość, nastrój, uczucia.. To są rózne pojęcia a ja chciałbym oddzielić sprawy fizyczne od duszy. Dusza (jeśli istnieje) nie może być zmierzona przyrządem, nie można na nia wpłynąc środkami chemicznymi. Ani tez jeśli ktoś zrobi nam lobotomie i zostaniemy nihilistami lub sie powiesimy, to nie jest wina duszy, prawda?
@zarat: dobrze Cie zrozumiałem tylko odwróciłem tok rozmowy, sorry. Poza tym nie przedstawiam stanowisko katolika tylko, chciałem się włączyc do dyskusji. :wink:
Bo jeśli mózg to gdzie jest obecne miejsce duszy? Skoro dusza nie odpowiada już nawet za myślenie, pamięć czy charakter?
No właśnie, taki był cel mojego pierwszego postu, że argument Zarata sam siebie wyklucza. Dusza nie znajduje się w mózgu, więc jak możesz winić dusze że nie odpowiada za pamięc czy myslenie? :wink: Znów wróce do tego, że dusza to nie emocje, ale duchowość. Nie zobaczysz duszy, ale człowiek który zagłębia się w siebie ( np zakonnik w shaolin :) haha ) może doświadczyc jej wpływu (pozytywnego). No ateista powiedziałby, że "pracuje nad sobą", nad "swoim wnętrzem" :wink:
Wiecie, nie jestem jakiś "nawiedzony" :wink: interesuje mnie nauka duzo czytam o odkryciach naukowych. Ale jeśli nauka nie zna na cos odpowiedzi, to wcale nie znaczy że to nie istnieje. Może potrzeba troche czasu :)

Sorry ale nie potrafie dobrze przelac mysli do komputera. Dlatego wybaczcie, że moje posty są w nieładzie.
"Life is so unnecessary"

kosmita
Intro-wyjadacz
Posty: 406
Rejestracja: 19 lis 2008, 17:08
Płeć: nieokreślona

Re: Dusza

Post autor: kosmita » 03 cze 2009, 6:35

jubei pisze:Znów wróce do tego, że dusza to nie emocje, ale duchowość. Nie zobaczysz duszy, ale człowiek który zagłębia się w siebie ( np zakonnik w shaolin :) haha ) może doświadczyc jej wpływu (pozytywnego). No ateista powiedziałby, że "pracuje nad sobą", nad "swoim wnętrzem" :wink:
To znaczy, chodzi Ci o duszę własną, którą posiada każdy człowiek czy też jakąś nadrzędną, "boską" duszę? Bo mi generalnie chodzi o ten pierwszy rodzaj.

Śledząc ostatnie odkrycia neurologiczne, natrafiłem na wiadomość, że ów stan abstrakcji, stan "zerowej myśli", stan medytacji jest silnie powiązany z wyszczególnionym elementem jednego z tylnych płatów mózgu. Jednocześnie, pokazano, że ludzie niemedytujący bardzo mało używają tej części. Ergo, wykazano, że "zagłębienie się w siebie" (w buddyzmie) polega na nauce "obsługi" pewnych obszarów mózgu.

Idąc tokiem usprawiedliwienia tłumów wierzących w duszę... Może duszę można uważać za pierwiastek powodujący "ja"? To, że czuję ja, a nie ktoś inny; że to co myślę to myślę ja; że teraz piszę ja; i że ja czuję wszystkie czujniki i efekty chemii mego mózgu. Z drugiej strony, jak rozstrzyga się problem "ja" bez duszy? Lem ciekawie wyłożył w "Dialogach" pierwsze aspekty wynikające z odkryć współczesnej neurologii. Jeśli mózg może czuć własne "ja", to dlaczego nie mogą czuć tego ośrodki w rdzeniu kręgowym? Albo mózgi pszczół? A może właśnie czują "ja"? Lub też małpy czują podobnie "ja" jak ludzie? W takim razie, czyżby rozwój mózgów kolejnych gatunków zwierząt także zaowocował powstaniem poczucia "ja"? I tak dalej...
szukam

Awatar użytkownika
Akolita
Krypto-Extra
Posty: 756
Rejestracja: 01 sie 2008, 18:02
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Łódź/Włocławek

Re: Dusza

Post autor: Akolita » 03 cze 2009, 8:11

Niektóre gatunki zwierząt posiadają samoświadomość. A przynajmniej na to wskazują wyniki eksperymentów na nich przeprowadzanych. Przykładem jest eksperyment z lustrem - delfiny w obliczu swojego odbicia początkowo nie okazują tego, iż są świadome, że widzą same siebie, jednak po pewnym czasie zaczynają przejawiać takie same zachowania, jak dziecko w okolicach drugiego roku życia. Eksperyment z lustrem przeprowadzano także na słoniach i, o dziwo, okazało się, że są one świadome swojego odbicia w lustrze: Klik Ponadto słoń ma także zdolność myślenia abstrakcyjnego i twórczego, poniższe nagranie może dowieść wszystkich wymienionych tu cech psychiki słonia: Klik2
Gdybym wierzyła w duszę w jej aspekcie religijnym zaczęłabym się zastanawiać nad tym, czy Bóg obdarzył duszą tylko ludzi, ludzi i niektóre zwierzęta, czy może wszystko, co żyje?
Tymczasem uważam, że po prostu ośrodki mózgu odpowiedzialne za świadomość własnego ja są bardzo dobrze rozwinięte u niektórych gatunków zwierząt. Nie od dziś wiadomo, że delfin, szympans i słoń to przykłady istot których zachowania (zwłaszcza struktura społeczna, więzi i stosunki między nimi) nieraz zaskakiwały ludzi ponieważ były łudząco podobne do naszych struktur i zachowań.
Mówi, że nigdy nie śpi. Że nigdy nie umrze. Dyga przed skrzypkami, pląsa do tyłu, odrzuca głowę, parska głębokim gardłowym śmiechem i jest wielkim ulubieńcem, ten sędzia. Wachluje się kapeluszem, a księżycowa kopuła jego czaszki sunie blada pod światłami, on zaś obraca się, przejmuje skrzypki, wiruje w piruecie, wykonuje jedno pas, dwa pas, tańcząc i grając jednocześnie. Nigdy nie śpi. Mówi, że nigdy nie umrze. Tańczy w świetle i cieniu i jest wielkim ulubieńcem. Nigdy nie śpi, ten sędzia. Tańczy i tańczy. Mówi, że nigdy nie umrze.”

kosmita
Intro-wyjadacz
Posty: 406
Rejestracja: 19 lis 2008, 17:08
Płeć: nieokreślona

Re: Dusza

Post autor: kosmita » 03 cze 2009, 8:54

Akolita, ciekawie piszesz :). Jeśli wytworzenie samoświadomości w rozwiniętym mózgu jest faktem to w takim razie możliwe jest także wytworzenie samoświadomości w jakiejś elektrycznym systemie sterowniczym. W końcu, mózg to układ elektryczny, tyle, że jego elementy są pochodzenia naturalnego, a nie sztucznego. Kiedy w takim razie doczekamy się pierwszego elektrycznego mózgu? I czy on będzie miał poczucie własnego "ja"? A może już dziś da się stworzyć elektryczny mózg, pisząc odpowiedni program na komputery?

Inne podejście do problemu: wyobraźmy sobie, że stworzono sztuczny, niezwykle trwały i niezwykle dokładnie odwzorowany odpowiednik neuronu. Wymieniamy po kolei, nie równocześnie, ale np. podczas całego roku, neuron naturalny na neuron sztuczny. Z identyczną strukturą. Czy posiadacz mózgu nadal będzie tym "ja"?
szukam

Kori
Introwertyk
Posty: 138
Rejestracja: 19 sty 2009, 22:38
Płeć: nieokreślona

Re: Dusza

Post autor: Kori » 03 cze 2009, 17:10

Odpowiedź można znaleźć wtedy, gdy podejdzie się do danej kwestii bez uczuciowo, bez preferowania którejś z opcji. Wtedy wiadomo, że chodzi o prawdę, a nie o swoją rację. To tak przy okazji.

Myślę, że warto poznać zdania wielkich mistyków oraz odpowiedzi pewnych filozofii na ten problem. A te informacje znalazłem w Wikipedii:

Anatman (skr. nie-ja, w języku pali anatta) - doktryna buddyjska, według której nie istnieje nic takiego jak trwała dusza, trwałe "ja", czyli hinduski atman.

Budda Siakjamuni głosił tę nauki o "pustości" (Siunjata) zjawisk podczas tzw. drugiego obrotu koła Dharmy. Wcześniej, podczas tzw. pierwszego obrotu nauczał m.in. o reinkarnacji. Pozornie te poglądy są sprzeczne (co ma się ponownie wcielać, skoro nie ma trwałej duszy?), jednak późniejszym komentatorom sutr udało się je pogodzić.

Wg nauk czittamatry istnieje tylko Umysł (często w tym znaczeniu pisany dużą literą), a wszelkie doświadczanie jest tylko jego manifestacją. Trwała, inherentna tożsamość "ja" według tej doktryny przypomina tylko jedną z "fal na morzu Umysłu" - tymczasowy kształt, które wkrótce rozpływa się w oceanie, jednak powodując zrodzenie ciągu kolejnych fal. Pojedyncza fala nie ma trwałej indywidualności tożsamości (doktryna anatman), lecz jednocześnie nie można powiedzieć, że nic z niej nie zostanie (doktryna reinkarnacji).

ODPOWIEDZ