Motyw przewodni życia

Dyskusje dotyczące życia, społeczeństwa, polityki, filozofii itp.
Awatar użytkownika
Sorrow
Krypto-Extra
Posty: 828
Rejestracja: 21 gru 2007, 1:48
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: ENFP

Motyw przewodni życia

Post autor: Sorrow » 04 sty 2008, 15:28

Ostatnio się zastanawiam nad kwestią motywu przewodniego w życiu - to znaczy tego, co naprawdę motywuje do działania.

Mój motyw przewodni brzmi mniej więcej tak:
Życie jest wieczną wojną o sprawiedliwość. Ludzkość się zdegenerowała i nie ma poważania dla sprawiedliwości ani zasad etyki, otaczają mnie więc hordy wrogów. Ale Ja nigdy się nie poddam i wróg zostanie rozbity, zdruzgotany, starty w pył :evil: .

Trochę się przez to nie mogę skupić na nauce i tym podobnych bzdurach, ale kij z tym, nie da się stać kimś innym.
Moja galeria na DeviantArt

"Violence solves everything."

Ten gość twierdzi, że za mnie umarł. To miłe, więc dałem go na swój awatar :D .

4w5/5w4/1w2

Awatar użytkownika
underdog
Rozkręcony intro
Posty: 242
Rejestracja: 10 sie 2007, 17:29
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Kraków

Post autor: underdog » 04 sty 2008, 16:45

U mnie bardzo inaczej. Zdobywanie sobie jak najwięcej wolności, kształtowanie siebie samego, kierowanie swoim życiem. Społeczeństwa mnie specjalnie nie obchodzą, staram się z konieczności dobrze w nich funkcjonować. Szanuję ludzi jako indywidualności.

Do przyjętych zasad sprawiedliwości i etyki podchodzę z dystansem (ale je respektuję), bo dla mnie poza szanowaniem wolności innej osoby nie ma uniwersalnych praw.

Awatar użytkownika
Cosh!se
Intronek
Posty: 54
Rejestracja: 30 paź 2007, 19:39
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Faerie

Post autor: Cosh!se » 04 sty 2008, 20:37

Mój motyw przewodni to spełnianie własnych marzeń, ale nie zapominanie przy tym o innych. Nie podążać drogą mniejszego oporu ale stawiać czoła przeciwnościom. Wymagać od siebie jak najwięcej.
"Poeci, magicy, żeglarze
Tancerze wojny i ja
Wygnani z miasta radości
Wygnani bez imion i ciał
Nie dla nas owoce raju"

Micro

Post autor: Micro » 05 sty 2008, 10:28

Moim udowodnienie wszystkim ktorzy nazwali mnie dziwakiem tego ze czlowiek potrafi sie zmienic a takze to że jest jeszcze dobro na tym swiecie tylko nie mozna ludzi z gory osadzac.

szejk
Introwertyk
Posty: 80
Rejestracja: 25 lis 2007, 23:33
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Okolice Krakowa

Post autor: szejk » 05 sty 2008, 22:45

Starm sie podazac za haslem "Dzis jestem lepszy niz wczoraj, jutro bede jeszcze lepszy" . Nie zawsze sie udaje, ale moge miec pretensje tylko do siebie.

Piotrek K.
Rozkręcony intro
Posty: 184
Rejestracja: 20 lis 2007, 11:38
Płeć: nieokreślona

Post autor: Piotrek K. » 06 sty 2008, 19:05

Nie wiem, chyba... samodoskonalenie.
Ostatnio zmieniony 08 lut 2008, 17:45 przez Piotrek K., łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Sorrow
Krypto-Extra
Posty: 828
Rejestracja: 21 gru 2007, 1:48
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: ENFP

Post autor: Sorrow » 06 sty 2008, 19:38

Ała. A myślałeś możo o tym, by to przerwać?
Moja galeria na DeviantArt

"Violence solves everything."

Ten gość twierdzi, że za mnie umarł. To miłe, więc dałem go na swój awatar :D .

4w5/5w4/1w2

Awatar użytkownika
Ekwiwalencja
Introwertyk
Posty: 144
Rejestracja: 16 lis 2007, 18:40
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: z własnej krainy

Post autor: Ekwiwalencja » 06 sty 2008, 20:16

Piotrek K pisze:Nie wiem, chyba już zapomniałem... Moje życie kręci się od jakichś czterech lat wokół jednej niespełnionej miłości. Zwykle są trzy etapy. Przerwa w kontakcie, powrót i bliskość, odrzucenie. I tak w kółko. Coś poza tym? W tych przerwach, to odzyskuję jako tako wolność i zwykle doskonalę samego siebie. Teraz jestem znowu odrzucony i uczę się gry na harmonijce ustnej.

Więc miłość i/lub samodoskonalenie.
A wiesz, że mam nieco podobnie?
Zauroczenie w kimś, potem wiadomość o tym że on mnie tylko lubi, a potem odcinanie się od niego aby zapomnieć.
Nauczyło mnie to ostrożności w kontaktach z innymi i fakt mam teraz lepszy stabilniejszy charakter i więcej zainteresowan tak aby mój swiat już nigdy nie kręcił się wokół jednej osoby.

Awatar użytkownika
Sorrow
Krypto-Extra
Posty: 828
Rejestracja: 21 gru 2007, 1:48
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: ENFP

Post autor: Sorrow » 06 sty 2008, 21:29

Ja tak miałem raz XD . Na szczęście udało mi się z tego wyjść po 3 miesiącach.
Moja galeria na DeviantArt

"Violence solves everything."

Ten gość twierdzi, że za mnie umarł. To miłe, więc dałem go na swój awatar :D .

4w5/5w4/1w2

Awatar użytkownika
Cliodne
Rozkręcony intro
Posty: 189
Rejestracja: 28 lis 2007, 15:33
Płeć: nieokreślona

Post autor: Cliodne » 06 sty 2008, 21:40

Sorrow napisał:
Ja tak miałem raz XD . Na szczęście udało mi się z tego wyjść po 3 miesiącach.
Sorrow, dość szybko:]
Dark Maiden taking hold of my hand
Lead me away from hibernation
Strong and unafraid
Never a question why

Awatar użytkownika
Sorrow
Krypto-Extra
Posty: 828
Rejestracja: 21 gru 2007, 1:48
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: ENFP

Post autor: Sorrow » 06 sty 2008, 22:32

Czemu szybko? Dość wolno, biorąc pod uwagę to, że chciała być "tylko przyjaciółką" :P .

Tak czy siak stwierdziłem, że nieodwzajemniona miłość nie jest zbyt zdrową legendą życiową XD .
Moja galeria na DeviantArt

"Violence solves everything."

Ten gość twierdzi, że za mnie umarł. To miłe, więc dałem go na swój awatar :D .

4w5/5w4/1w2

Awatar użytkownika
underdog
Rozkręcony intro
Posty: 242
Rejestracja: 10 sie 2007, 17:29
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Kraków

Post autor: underdog » 06 sty 2008, 23:01

Ekwiwalencja pisze: Zauroczenie w kimś, potem wiadomość o tym że on mnie tylko lubi, a potem odcinanie się od niego aby zapomnieć.
Właśnie to mam, cholerstwo jedno :? "Trzeźwieję" pierwszy miesiąc. Poprzednio nie pamiętam ile to trwało, ale za długo... mam nadzieję, że teraz się szybciej uporam :evil:

Piotrek K.
Rozkręcony intro
Posty: 184
Rejestracja: 20 lis 2007, 11:38
Płeć: nieokreślona

Post autor: Piotrek K. » 07 sty 2008, 19:06

Sorrow:
Ała. A myślałeś może o tym, by to przerwać?
Kiedyś tak, obecnie byłoby to dla mnie czymś dziwacznym i nienaturalnym. Kilka razy w międzyczasie nawet się w kimś innym zauroczyłem (raz w nauczycielce :D, ale to osobna historia) - zawsze około października - ale zwykle starałem się uciąć to uczucie, bo kiedy podobał mi się ktoś inny, to czułem się jakbym Ją zdradzał - nawet przy kontaktach ściśle koleżeńskich. W każdym razie, to była zdrada moich (możliwe, że chorych) ideałów. Ogólnie rzecz biorąc: ja nie chcę tego kończyć, bo wierzę (ślepo), że kontakt znów powróci za jakiś czas i ewoluuje do bliskości. Ona jest specyficzna, potrafi jednego dnia być czuła, a drugie zimna i obojętna. Może też liczę na to, że konkurencja się wystraszy, kiedy nie będę przy niej. Poza tym, wcale nie jest tak źle. To właśnie mój motyw życia, moja siła napędowa, innej sobie nie wyobrażam. Chciałbym jeszcze dodać, że jestem niewierzący, więc ze strony religii nie mam żadnych motywacji.

Skoro już się tak rozpisałem, to przytoczę taką swoją metaforę, którą uważam za adekwatną do mojej sytuacji. Jestem jak pies uwiązany na łańcuchu, żyję dzięki mojemu panu, który daje mi jeść. Nigdy nie zaznałem wolności, życia na własną rękę, więc się jej obawiam. Obawiam się, że gdybym zerwał się z tego łańcucha i stracił schronienie i pożywienie na rzecz wolności, to wolność by mnie zgubiła, że nie poradziłbym sobie. Więc wolę żyć uwiązany do mojego łańcucha, bo tak jest bezpieczniej. Taka "ucieczka od wolności". Dziękuję za uwagę. :)

Pozdrawiam wszystkich. :)

szejk
Introwertyk
Posty: 80
Rejestracja: 25 lis 2007, 23:33
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Okolice Krakowa

Post autor: szejk » 07 sty 2008, 20:12

Zauroczenie, też to przeżyłem kilka razy w mniejszym lub większym stopniu. Największe to było to pierwsze, ona pewnie nic niepodejrzewała, ja za bardzo też ruchu zrobic nie mogłem , bo miał już poukładane plany z innym. Nie chciałem tego psuć, pozatym jej chłpaka znam. Doskonale pamietam to uczucie , jazda była jak na jakims narkotyku, fantazje etc. Ale piękne wspomniena pozostały

Awatar użytkownika
Inno
Legenda Intro
Posty: 1210
Rejestracja: 01 paź 2008, 18:47
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Warszawa

Re: Motyw przewodni życia

Post autor: Inno » 03 paź 2008, 13:54

Motyw przewodni życia?
Sprawiać sobie radość, rozpieszczać się. Kierować się nie tym, co „trzeba” czy „powinno się”, ale tym, co mnie cieszy, co mi daje spełnienie. Samodoskonalić się i rozwijać pod takim kątem i w takim kierunki, jaki mnie interesuje. Nie ograniczać innych i nie dać się ograniczyć.
Sorrow pisze:Życie jest wieczną wojną o sprawiedliwość. Ludzkość się zdegenerowała i nie ma poważania dla sprawiedliwości ani zasad etyki, otaczają mnie więc hordy wrogów. Ale Ja nigdy się nie poddam i wróg zostanie rozbity, zdruzgotany, starty w pył :evil:
:shock: I co, dalej tak uważasz? Bo wiesz, myśląc tak, to się można zamęczyć.
Obrazek

ODPOWIEDZ