Otwarcie się przed drugą osobą.

W tym dziale rozmawiamy o radościach i problemach, jakie dla introwertyków wynikają z bycia w związku.
Dośka_intro
Introrodek
Posty: 20
Rejestracja: 19 maja 2016, 10:29
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w6
MBTI: INFP/INTP
Lokalizacja: Katowice

Re: Otwarcie się przed drugą osobą.

Post autor: Dośka_intro » 03 sie 2016, 11:00


Jeśli chodzi o proszenie o radę to to czasami nie wymaga otwierania się, w przypadku dzielenia się problemami, jest to już okazywanie słabości i dzielenie się złą energią, niestety, żaden człowiek nie lubi słuchać o problemach drugiego człowieka, ponieważ staje się pośrednio współodpowiedzialny, tylko dlatego, że posiada tą informacje. Oczywiście, że ludzie w takich sytuacjach starają sobie pomóc ale podświadomość zachowuje się zgoła odwrotnie, a już nie wspomnę o ludziach, w których w tym momencie uruchamia się krypto-pogarda.
Ja do tego tak nie podchodzę... jeżeli ktoś dzieli się ze mną swoimi problemami, to wręcz przeciwnie - uważam, że okazuje w ten sposób siłę oraz odwagę, bo otwarcie potrafi powiedzieć o tym czego się boi, co go męczy, ryzykuje również odrzucenie (bo jeżeli to co usłyszę spowoduje brak akceptacji, mogę się odwrócić i odejść, pozostawić daną osobę samej sobie).

Współodpowiedzialna też się nie czuję, chyba że rzeczywiście coś złego tej osobie zrobiłam i ona teraz przeze mnie cierpi. Nie czuję się współodpowiedzialna jeżeli słucham o czyichś problemach. A czemu miałabym się tak czuć jak nie zawiniłam? Jedyne co mogę wówczas zrobić to wysłuchać.

I czy to jest dzielenie się złą energią? Poniekąd się zgodzę ale też uważam, że dużo zależy od tego jak ja sama do tego podejdę... Bo mogę wysłuchać i jakoś pomóc. Pójść w jakieś interesujące miejsce, zabawić się gdzieś i miło spędzić czas z tą osobą... zapomnieć o problemach, rozerwać się. Dużo zależy od nastawienia, czy jest pozytywne czy nie, czy ja sama mam w sobie dziś dawkę pozytywnej energii i czy lubię tą osobę...? jeżeli moje baterie nie są pełne, to wówczas ciężko by było...

Jeżeli uruchomi mi się krypto-pogarda (jak to nazwałeś;), niestety uruchamia się i bywa że jednak nie chce mieć już kontaktu z tą osobą i zaczynam jej unikać.

Selekcja naturalna.

Skamer
Intronek
Posty: 33
Rejestracja: 09 sie 2015, 20:35
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: ISTJ/INTJ
Lokalizacja: Kraków

Re: Otwarcie się przed drugą osobą.

Post autor: Skamer » 03 sie 2016, 23:55

Dośka_intro pisze: Ja do tego tak nie podchodzę... jeżeli ktoś dzieli się ze mną swoimi problemami, to wręcz przeciwnie - uważam, że okazuje w ten sposób siłę oraz odwagę, bo otwarcie potrafi powiedzieć o tym czego się boi, co go męczy, ryzykuje również odrzucenie (bo jeżeli to co usłyszę spowoduje brak akceptacji, mogę się odwrócić i odejść, pozostawić daną osobę samej sobie).
Twoje racjonalne wytłumaczenie zjawiska tutaj niewiele wnosi, to piękne, że tak na to patrzysz, jednakże przyznaj sobie szczerze, ktoś, w pewnym momencie zwierza Ci się z jakiegoś przykrego doświadczenia, czy w takim momencie czujesz się komfortowo ? Reakcja emocjonalna różni się od reakcji racjonalnej. Człowiek zaczyna osobę pocieszać, doradzać i stara się nie pokazywać, że go to poruszyło, stara się być oparciem w tym konkretnym momencie, chce pokazać poczucie zrozumienia.
Dośka_intro pisze: Współodpowiedzialna też się nie czuję, chyba że rzeczywiście coś złego tej osobie zrobiłam i ona teraz przeze mnie cierpi. Nie czuję się współodpowiedzialna jeżeli słucham o czyichś problemach. A czemu miałabym się tak czuć jak nie zawiniłam? Jedyne co mogę wówczas zrobić to wysłuchać.
Dlatego napisałem słowo pośrednio, ponieważ słuchając tego, przyjmujesz obcy bagaż doświadczeń, zatrzymujesz mały lub większy ciężar, który osoba zwierzająca się zrzuca z siebie. Jeżeli nie jesteś psychopatką (bo podobno tylko u psychopatów występuje zerowa empatia) to każde takie wysłuchanie kogoś zostawia ślad w podświadomości oraz sprawia, że już nigdy tak samo na tą drugą osobę nie spojrzysz.
Dośka_intro pisze: I czy to jest dzielenie się złą energią? Poniekąd się zgodzę ale też uważam, że dużo zależy od tego jak ja sama do tego podejdę... Bo mogę wysłuchać i jakoś pomóc. Pójść w jakieś interesujące miejsce, zabawić się gdzieś i miło spędzić czas z tą osobą... zapomnieć o problemach, rozerwać się. Dużo zależy od nastawienia, czy jest pozytywne czy nie, czy ja sama mam w sobie dziś dawkę pozytywnej energii i czy lubię tą osobę...? jeżeli moje baterie nie są pełne, to wówczas ciężko by było...
Podświadomość nie zapomina. Jeżeli spotyka Cię coś przykrego, to będzie to pamiętać bardzo, bardzo długo, jeśli nie wierzysz, to przypomnij sobie jakieś bardzo odległe wspomnienie z dzieciństwa i zastanów się czy miało charakter pozytywny czy było to doświadczenie związane ze strachem lub smutkiem. W tym przypadku mówimy o doświadczeniu mniejszego kalibru jednakże tutaj też mamy do czynienia z utrwalaniem złego wzorca, człowiek bardzo dobrze zapamiętuje ludzi, którzy wpłynęli na ich strefę emocjonalną, zwłaszcza jeśli był to mocny impuls.
Dośka_intro pisze: Jeżeli uruchomi mi się krypto-pogarda (jak to nazwałeś;), niestety uruchamia się i bywa że jednak nie chce mieć już kontaktu z tą osobą i zaczynam jej unikać.
Selekcja naturalna.
To jedno z najbardziej bezwzględnych zdań jakie napisałaś, jednak prawdziwe do bólu. Jeśli chodzi o reakcje, to jest podświadoma, w przypadku spraw lekkich może jeszcze skończyć się happy endem i znajomy/kolega/koleżanka/przyjaciel/przyjaciółka może na tyle skutecznie kogoś podnieść na duchu, że będzie to miało wymierne skutki, jednak w wielu przypadkach sprawy łatwe nie są, czasami dotyczą rodziny, czasami znajomych, ciężkich chorób lub jakiejś traumy lub lęków, które człowiek nie jest w stanie w sobie trzymać. Takie rzeczy "poklepywaniem po ramieniu" się nie rozwiązuje i nawet w najlepszej wierze przyjaciel może nie pomóc, od takich spraw są specjaliści.

Reasumując, z otwieraniem się, zawsze ostrożnie, a jeśli przypadkiem najlepszy przyjaciel zamiast coś doradzić, powie abyś udał/(a) się do specjalisty, to znaczy, że trzeba to zrobić :P

Dośka_intro
Introrodek
Posty: 20
Rejestracja: 19 maja 2016, 10:29
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w6
MBTI: INFP/INTP
Lokalizacja: Katowice

Re: Otwarcie się przed drugą osobą.

Post autor: Dośka_intro » 04 sie 2016, 10:03


Twoje racjonalne wytłumaczenie zjawiska tutaj niewiele wnosi, to piękne, że tak na to patrzysz, jednakże przyznaj sobie szczerze, ktoś, w pewnym momencie zwierza Ci się z jakiegoś przykrego doświadczenia, czy w takim momencie czujesz się komfortowo ? Reakcja emocjonalna różni się od reakcji racjonalnej. Człowiek zaczyna osobę pocieszać, doradzać i stara się nie pokazywać, że go to poruszyło, stara się być oparciem w tym konkretnym momencie, chce pokazać poczucie zrozumienia.
A czy ja zawsze mam czuć się komfortowo? Czy na tym polega życie? Dlaczego ludzie skaczą na bungee? Przecież zanim wykonają skok czują strach a to nie jest uczucie komfortowe!?
Dlaczego mam pokazywać, że coś mnie nie ruszyło? Czy to, że popłaczę sobie z tą osobą jest oznaką słabości? Czy życie polega na tym, żeby nigdy nie płakać?

Ja nie mogę się podpisać pod tym co napisałeś, pomimo tego że (być może i zresztą dla mnie to wątpliwe), że to co napisałam niewiele tu wnosi...

Dośka_intro
Introrodek
Posty: 20
Rejestracja: 19 maja 2016, 10:29
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w6
MBTI: INFP/INTP
Lokalizacja: Katowice

Re: Otwarcie się przed drugą osobą.

Post autor: Dośka_intro » 04 sie 2016, 10:14

Dlatego napisałem słowo pośrednio, ponieważ słuchając tego, przyjmujesz obcy bagaż doświadczeń, zatrzymujesz mały lub większy ciężar, który osoba zwierzająca się zrzuca z siebie. Jeżeli nie jesteś psychopatką (bo podobno tylko u psychopatów występuje zerowa empatia) to każde takie wysłuchanie kogoś zostawia ślad w podświadomości oraz sprawia, że już nigdy tak samo na tą drugą osobę nie spojrzysz.
Nie jestem aż tak delikatna. Jeżeli ktoś wyrządził krzywdę tej osobie, to nawet mogę mieć lepszy obraz tej osoby. Dlatego ludzie manipulują, zmieniają fakty... ;)

Jeżeli ktoś coś przy mnie 'zrzuca' (tzn. nie chodzi mi o ubrania :wink: , tylko o to, że się OTWIERA), to - tak jak napisałam wcześniej - wysłuchuję. Absolutnie nie biorę tego na swoje barki - nie jestem kamikaze :wink:

Może i pozostaje to w mojej podświadomości, jednak nie odbieram tego jako ciężar tylko wiedzę, którą posiadłam. Każda historia czegoś uczy. Empatię mam od tego, żeby wczuć się w sytuację drugiego człowieka i jeżeli mam ochotę popłakać to to robię. Kwestia tylko tego, że nie przed każdym można się otworzyć i nie przy każdym będę ją czuć.

Dośka_intro
Introrodek
Posty: 20
Rejestracja: 19 maja 2016, 10:29
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w6
MBTI: INFP/INTP
Lokalizacja: Katowice

Re: Otwarcie się przed drugą osobą.

Post autor: Dośka_intro » 04 sie 2016, 10:22

Podświadomość nie zapomina. Jeżeli spotyka Cię coś przykrego, to będzie to pamiętać bardzo, bardzo długo, jeśli nie wierzysz, to przypomnij sobie jakieś bardzo odległe wspomnienie z dzieciństwa i zastanów się czy miało charakter pozytywny czy było to doświadczenie związane ze strachem lub smutkiem. W tym przypadku mówimy o doświadczeniu mniejszego kalibru jednakże tutaj też mamy do czynienia z utrwalaniem złego wzorca, człowiek bardzo dobrze zapamiętuje ludzi, którzy wpłynęli na ich strefę emocjonalną, zwłaszcza jeśli był to mocny impuls.
Racja, podobno krzywdy pamięta się bardziej od rzeczy dobrych. Sama wiem to po sobie :wink:
Dlatego staram się żyć tak, żeby nie krzywdzić żadnego człowieka. Staram się każdemu okazywać szacunek, nawet osobie bezdomnej. Akurat piszę o tym, bo niejednokrotnie spotkałam się z brakiem szacunku do tych osób.
Jeżeli żyjesz w taki sposób, to wówczas - uwierz w to - słuchanie smutnych historii innych ludzi wcale nie jest takie trudne.

Ja zauważam dużo zła naokoło, które ludzie wyrządzają dla pieniędzy, bo są one dla nich największą wartością. :idea:

Dośka_intro
Introrodek
Posty: 20
Rejestracja: 19 maja 2016, 10:29
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w6
MBTI: INFP/INTP
Lokalizacja: Katowice

Re: Otwarcie się przed drugą osobą.

Post autor: Dośka_intro » 04 sie 2016, 10:30

To jedno z najbardziej bezwzględnych zdań jakie napisałaś, jednak prawdziwe do bólu. Jeśli chodzi o reakcje, to jest podświadoma, w przypadku spraw lekkich może jeszcze skończyć się happy endem i znajomy/kolega/koleżanka/przyjaciel/przyjaciółka może na tyle skutecznie kogoś podnieść na duchu, że będzie to miało wymierne skutki, jednak w wielu przypadkach sprawy łatwe nie są, czasami dotyczą rodziny, czasami znajomych, ciężkich chorób lub jakiejś traumy lub lęków, które człowiek nie jest w stanie w sobie trzymać. Takie rzeczy "poklepywaniem po ramieniu" się nie rozwiązuje i nawet w najlepszej wierze przyjaciel może nie pomóc, od takich spraw są specjaliści.

Reasumując, z otwieraniem się, zawsze ostrożnie, a jeśli przypadkiem najlepszy przyjaciel zamiast coś doradzić, powie abyś udał/(a) się do specjalisty, to znaczy, że trzeba to zrobić :P
I tu diabeł został pogrzebany. :evil:
Trochę w podchwytliwy sposób napisałam o tym stanie uczuciowym.
Pogardę to ja mogę czuć do kogoś kto dokonał brutalnego mordu bądź dopuścił się innego czynu karalnego.
Nie zdarza mi się, żebym czuła pogardę do zwykłego człowieka. Jeżeli coś takiego mi się zdarza, że gardzę innymi, to tak naprawdę ja mam problem a nie ta osoba.
I tutaj jest prosta droga do specjalisty. :arrow:

Pozdrawiam :D

Skamer
Intronek
Posty: 33
Rejestracja: 09 sie 2015, 20:35
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: ISTJ/INTJ
Lokalizacja: Kraków

Re: Otwarcie się przed drugą osobą.

Post autor: Skamer » 04 sie 2016, 20:22

Dośka_intro pisze: A czy ja zawsze mam czuć się komfortowo? Czy na tym polega życie? Dlaczego ludzie skaczą na bungee? Przecież zanim wykonają skok czują strach a to nie jest uczucie komfortowe!?
Dlaczego mam pokazywać, że coś mnie nie ruszyło? Czy to, że popłaczę sobie z tą osobą jest oznaką słabości? Czy życie polega na tym, żeby nigdy nie płakać?
Ja nie mogę się podpisać pod tym co napisałeś, pomimo tego że (być może i zresztą dla mnie to wątpliwe), że to co napisałam niewiele tu wnosi...
Nie musisz i w tym konkretnym momencie nie jesteś, co ma jedno do drugiego ? Co do bungee to kiepski przykład bo przecież do takich rzeczy człowiek się przygotowuje, chyba, że na zwierzanie się znajomych umawiasz się w piątki o 20:00 ... wtedy możesz się mentalnie przygotować na dawkę smutnych historii z życia innych...
Dośka_intro pisze: Nie jestem aż tak delikatna. Jeżeli ktoś wyrządził krzywdę tej osobie, to nawet mogę mieć lepszy obraz tej osoby. Dlatego ludzie manipulują, zmieniają fakty... ;)
Jeżeli ktoś coś przy mnie 'zrzuca' (tzn. nie chodzi mi o ubrania :wink: , tylko o to, że się OTWIERA), to - tak jak napisałam wcześniej - wysłuchuję. Absolutnie nie biorę tego na swoje barki - nie jestem kamikaze :wink:
Może i pozostaje to w mojej podświadomości, jednak nie odbieram tego jako ciężar tylko wiedzę, którą posiadłam. Każda historia czegoś uczy. Empatię mam od tego, żeby wczuć się w sytuację drugiego człowieka i jeżeli mam ochotę popłakać to to robię. Kwestia tylko tego, że nie przed każdym można się otworzyć i nie przy każdym będę ją czuć.
Delikatność nie ma tutaj zbyt wiele do rzeczy, nie ma ludzi odpornych na silne emocje, są tylko tacy, którzy perfekcyjnie udają, że ich nie dotyczą.

Piszesz o tym troszkę tak jakbyś nigdy nie miała do czynienia z taką sytuacją, kiedy Twoja przyjaciółka/przyjaciel (może nie masz) albo koleżanka/kolega (w mniejszym stopniu) zwierza Ci się z jakiegoś osobistego problemu. Jeżeli nie jesteś związana emocjonalnie z daną osobą to wtedy jego zwierzenia mają na Ciebie znacznie niższy wpływ niż w momencie gdy jest to osoba bliższa. To co piszesz wynika głównie z analizy umysłu a nie obserwacji emocji :P .
Dośka_intro pisze: Jeżeli żyjesz w taki sposób, to wówczas - uwierz w to - słuchanie smutnych historii innych ludzi wcale nie jest takie trudne.
Świadomość zła oraz nasłuchanie się przykrych historii nie uodparnia Cię, jeśli masz do czynienia z osobą z którą jesteś związana emocjonalnie. Nie miej też wrażenia, że masz nad emocjami kontrole, ponieważ emocje można tłumić ale nie kontrolować.

P.S - Postaraj się odpowiadać w jednym poście bo moderacja będzie zła.

Dośka_intro
Introrodek
Posty: 20
Rejestracja: 19 maja 2016, 10:29
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w6
MBTI: INFP/INTP
Lokalizacja: Katowice

Re: Otwarcie się przed drugą osobą.

Post autor: Dośka_intro » 04 sie 2016, 20:43

Nie musisz i w tym konkretnym momencie nie jesteś, co ma jedno do drugiego ? Co do bungee to kiepski przykład bo przecież do takich rzeczy człowiek się przygotowuje, chyba, że na zwierzanie się znajomych umawiasz się w piątki o 20:00 ... wtedy możesz się mentalnie przygotować na dawkę smutnych historii z życia innych...


Nie Skamer, nie każdy do skoku na bungee się przygotowuje... na szczęście niektórzy robią to spontanicznie.

Nie będę już z tobą polemizować, zwyczajnie nie mam na to ochoty. :evil:

Skamer
Intronek
Posty: 33
Rejestracja: 09 sie 2015, 20:35
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: ISTJ/INTJ
Lokalizacja: Kraków

Re: Otwarcie się przed drugą osobą.

Post autor: Skamer » 04 sie 2016, 21:27

Dośka_intro pisze: Nie Skamer, nie każdy do skoku na bungee się przygotowuje... na szczęście niektórzy robią to spontanicznie.
Nie będę już z tobą polemizować, zwyczajnie nie mam na to ochoty. :evil:
Spontanicznie czy nie, podejmujesz decyzje. W przypadku, którym omawiamy, nigdy nie wiesz, kiedy, ktoś Ci się zwierzy, to wychodzi czasem ze niepozornych rozmów.

Szkoda, że nie masz ochoty, dobrze jest poczytać, jeśli ktoś ma odmienne doświadczenie w danej dziedzinie.

Dośka_intro
Introrodek
Posty: 20
Rejestracja: 19 maja 2016, 10:29
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w6
MBTI: INFP/INTP
Lokalizacja: Katowice

Re: Otwarcie się przed drugą osobą.

Post autor: Dośka_intro » 05 sie 2016, 19:31

"Spontanicznie czy nie, podejmujesz decyzje. W przypadku, którym omawiamy, nigdy nie wiesz, kiedy, ktoś Ci się zwierzy, to wychodzi czasem ze niepozornych rozmów.

Szkoda, że nie masz ochoty, dobrze jest poczytać, jeśli ktoś ma odmienne doświadczenie w danej dziedzinie."


Dlaczego tak daleko odbiegłeś od głównego wątku? Jaki to ma związek z głównym tematem, że nigdy nie wiem czy ktoś się przede mną otworzy?

I czy ja mam zawsze wszystko wiedzieć???

Tak naprawdę to co tu napisałeś, to niewiele tu wnosi... Krypto pisanina i tyle w temacie :wink:

Nie wątpię również w twoją mądrość i w to, że uwielbiasz bądź czerpiesz przyjemność z deprymowania każdego mojego wpisu...

A czego ci tak szkoda? Nie rozumiem. Ja ci tylko pisałam o tym co na ten temat myślę, niewiele było tu o moich doświadczeniach... no chyba, że wątek z osobami bezdomnymi tak cię zainspirował? :wink:

Przecież ty nie dyskutujesz, tylko narzucasz swoje poglądy i jesteś święcie przekonany o swojej racji.

Skamer
Intronek
Posty: 33
Rejestracja: 09 sie 2015, 20:35
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: ISTJ/INTJ
Lokalizacja: Kraków

Re: Otwarcie się przed drugą osobą.

Post autor: Skamer » 05 sie 2016, 22:19

Dośka_intro pisze: Dlaczego tak daleko odbiegłeś od głównego wątku? Jaki to ma związek z głównym tematem, że nigdy nie wiem czy ktoś się przede mną otworzy?
To że się tu znaleźliśmy jest po części również Twoim wkładem, dalej obracamy się wokół tematu, tylko zachodzimy go od coraz bardziej nietypowej strony :)
Dośka_intro pisze: I czy ja mam zawsze wszystko wiedzieć???
akurat to pytanie faktycznie dość poważnie wychodzi poza temat, także nie rozwinę :p
Dośka_intro pisze: Tak naprawdę to co tu napisałeś, to niewiele tu wnosi... Krypto pisanina i tyle w temacie :wink:
Dlaczego tak uważasz ? Bronię swoich doświadczeń i obserwacji, pytałaś wcześniej jakie to ma znaczenie czy wiesz, czy nie wiesz o tym, że spotkać Cię może przykra emocja. Otóż ma, na intensywność przeżywania owych emocji, przecież każdy wie, że najgorszej jak przydarzy Ci się coś niemiłego niespodziewanie a nie kiedy wiesz, że spotka Cię coś nieprzyjemnego. Tak przecież działa mechanizm odczuwania emocji u człowieka.
Dośka_intro pisze: Nie wątpię również w twoją mądrość i w to, że uwielbiasz bądź czerpiesz przyjemność z deprymowania każdego mojego wpisu...
Do mądrości mi jeszcze daleko ale posiadam niemałe doświadczenie w poruszanych kwestiach, dlatego się nimi dziele, a nie czerpie żadnej przyjemności z deprymowania kogokolwiek, problem może polegać na tym, że skoro cały czas mi odpisujesz, to i Tobie musi zależeć na przekazaniu mi swoich doświadczeń i osobiście nie odbieram tego jako żaden atak.
Dośka_intro pisze: A czego ci tak szkoda? Nie rozumiem. Ja ci tylko pisałam o tym co na ten temat myślę, niewiele było tu o moich doświadczeniach... no chyba, że wątek z osobami bezdomnymi tak cię zainspirował? :wink:
Też, ale generalnie wszystko co tutaj opisujesz to powinny być Twoje doświadczenia, jeśli są to tylko przekonania to musisz liczyć się z tym, że nie muszą być do końca prawdziwe. Ja opisuje jedynie to co albo samemu doświadczyłem na własnej skórze (tak, jestem obserwatorem własnych emocji) lub przekazali mi inni ludzie na podstawie własnych doświadczeń. Dodatkowo od pewnego czasu, zacząłem poczytywać na temat podświadomości człowieka, bardzo ciekawa lektura, polecam ;)
Dośka_intro pisze: Przecież ty nie dyskutujesz, tylko narzucasz swoje poglądy i jesteś święcie przekonany o swojej racji.
To, że moje doświadczenia i obserwacje nie zgadzają się z Twoimi (chyba) przekonaniami to jeszcze żaden powód do unoszenia się. Jeśli chodzi o to co piszę, to się zgodzę, że jestem do tego przekonany (trudno wypierać się doświadczeń, przyznaj sama) jednak właśnie po to lubię sobie podyskutować z innymi, aby uzupełnić potencjalne braki, lub spojrzenie na rzeczy, którymi się nawet interesuje. Tobie się może nie udało, ale po części to co tutaj piszę, już na ten moment jest zbiorem informacji przekazywanych mi z różnych źródeł.

Pozdrawiam i proszę się nie gniewać :) , nie mam żadnych złych intencji.

ODPOWIEDZ