Związki - ogólnie

W tym dziale rozmawiamy o radościach i problemach, jakie dla introwertyków wynikają z bycia w związku.

Czy byłes/byłas/jesteś w jakimś związku z innym człowiekiem?

Tak
114
43%
Nie
152
57%
 
Liczba głosów: 266

brzytwa-ockhama
Intronek
Posty: 33
Rejestracja: 07 sty 2016, 4:12
Płeć: mężczyzna

Re: Związki - ogólnie

Post autor: brzytwa-ockhama » 24 lut 2016, 2:03

Odstraszające sygnały mogą być bardzo różne. Może być to po prostu groźna mina, która w większości przypadków sprawi, że mężczyzna nie odważy się rozpocząć rozmowy. Jeśli masz już z kimś jakiś kontakt i czasami ze sobą rozmawiacie, to odstraszającymi sygnałami będą jednoznacznie złośliwe komentarze (pomijam kwestię poczucia humoru o lekko złośliwym zabarwieniu), okazywanie zniecierpliwienia lub znudzenia, otwarte krytykowanie kogoś, dawanie do zrozumienia, że jesteś już zajęta lub nie jesteś zainteresowana. Używanie zwrotu "znaleźć sobie męża" - w takim kontekście, że chciałabyś sobie znaleźć lub w niedalekiej przyszłości będziesz chciała - także będzie sygnałem odstraszającym w większości przypadków. ;-) Generalnie jeśli sądzisz, że masz wizerunek "niezdobytej twierdzy", to pewnie znaczna część tych zachowań, które taki wizerunek budują, będzie odstraszająca dla większości mężczyzn. Z drugiej strony dla części mężczyzn (ale przypuszczam, że jednak dla zdecydowanej mniejszości) taki wizerunek może być właśnie zachęcający - niektórzy wszakże lubią wyzwania.

Ja raczej nie jestem skłonny do tego, aby komuś polecać wizyty u psychologów, ale polecam małą autoterapię. Pomyśl nad tym, dlaczego jesteś dosyć "chłodna" i wycofana wobec mężczyzn. Czego się boisz? Jakie doświadczenia z przeszłości to sprawiają (oprócz rozczarowania ojcem)? Może masz jednak w głębi przekonanie, że mężczyznom chodzi tylko o to, aby Cię wykorzystać?

Co do centrów handlowych i komunikacji miejskiej - raczej nie nastawiałbym się mocno na to, że w takim miejscu poznasz kogoś wartościowego. Lepiej szukać miejsc, w których jest możliwość nawiązania jakiejś rozmowy na neutralny temat (a nie tylko działanie według schematu: selekcja na podstawie wyglądu i do ataku z jakimś tekstem "na podryw") i ludzi już coś łączy, czyli np. kluby dyskusyjne, odczyty, galerie, siłownie. Naprawdę masz tak bardzo silnie sfeminizowane zainteresowania, że nie da się ich realizować w taki sposób, aby jednocześnie poznawać mężczyzn?

Awatar użytkownika
Merigold
Stały bywalec
Posty: 255
Rejestracja: 11 lut 2016, 18:58
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
MBTI: INFJ

Re: Związki - ogólnie

Post autor: Merigold » 28 lut 2016, 15:14

Dzięki za wskazówki, postaram się zrobić z nimi coś użytecznego. :)
Chyba nie chodzi o to, że jakoś strasznie się boję, tylko o przekonanie, że nie wiem, czym miałabym tego kogoś zainteresować. Niby obiektywnie wiem, że jest w miarę ok ze mną, ale to zwątpienie się pojawia. Co do doświadczeń z przeszłości: to raczej nie chodzi o to, że wpłynęło na mnie jedno traumatyczne przeżycie, tylko to się ciągnęło i ciągnęło.
Może też trochę. Dla mnie to jest rozsądek, dla innego może to być przewrażliwienie (ciężko mi ocenić, czy przeginam).

Hmmm... nawet nie, tylko teraz przez dłuższy czas muszę np. odstawić aktywność fizyczną, a powiedzmy, że to był główny składnik moich 'niebabskich' zainteresowań. Bardzo lubię biegać, chciałam iść na ściankę (zawsze lubiłam), przez moment kusiły mnie też zajęcia akrobatyczne na jump arenie (która spłonęła... :V), ale z tym będę musiała poczekać. Poza tym: książki (realizowane w samotności), kino, teatr. Na kursie językowym same babeczki - łatwo wywnioskować, że nie jest to ani angielski ani niemiecki. :D
No i tak to wygląda. A przez znajome poznaję tylko kolejne koleżanki. :>
Jedyne związki, jakie mam to chemiczne... :3

Szukając odpowiedzi na moje pytania dokopałam się do opinii, ze liczy się 'zapach kobiety'. Nie ładna buzia itd, tylko to 'coś', błysk w oku, uśmiech, pogoda ducha. W miarę upływu czasu zaczynam czuć się wybrakowana, jakaś taka do niczego.
http://k_sidorczuk.republika.pl/mysli6.htm

Miłość w swej prostej i nieśmiałej mowie,
Powie najwięcej, kiedy najmniej powie

saizou

Re: Związki - ogólnie

Post autor: saizou » 28 lut 2016, 17:50

@ Merigold, przez solidarność literek czuję się wywołana do tablicy :)
20 wiosen już wybiło jakiś czas temu, a w moim życiu przewinęło się znacznie więcej kotów niż mężczyzn
I z tego powinnaś jak najbardziej się cieszyć, koty to boskie stworzenia i przynoszą szczęście ^^

Masz 20 wiosenek... wspominam ten okres jako żyzny grunt do różnego rodzaju doświadczeń, również związanych z mężczyznami. Natomiast był to też czas w którym przez zbyt częste analizowanie, zastanawianie się co ktoś we mnie może lubić, co sobie pomyśli, podkopywałam sobie dołek ^^. Byłam często nieobecna, myślami we własnym światku, wyolbrzymiałam błahe sprawy, przez to nie widziałam nawet potencjalnego zainteresowania moją osobą, a nie że go nie było wcale. Swojego pierwszego faceta poznałam... przez internet, szukając akurat wsparcia w czymś na portalu informatycznym xd. Trafiłam na takiego jednego przyjaznego osobnika, później było GG i tak to się potoczyło i nie był to psychol ! tylko introwertyk :) i taki fuks, że z mojej miejscowości. Nawet będąc już w tym w związku, co rusz trybiki w głowie chodziły czy aby na pewno wszystko gra, takie nakręcanie się, na co w dużej mierze miał wpływ mój ogromny brak poczucia własnej wartości. Do dzisiaj mi doskwiera, ale tępię gada lepiej niż kilka lat temu.
Chyba nie chodzi o to, że jakoś strasznie się boję, tylko o przekonanie, że nie wiem, czym miałabym tego kogoś zainteresować. Niby obiektywnie wiem, że jest w miarę ok ze mną, ale to zwątpienie się pojawia „
Zwątpienie jest normalne, ale moja skromna rada, nie nakręcaj tego trybu, miej swoje 'niebabskie' zainteresowania, a nuż podczas, np. miejskiego biegania zderzysz się z jakimś fajnym facetem :) (chyba, że się biega tak jak ja przez niezmierzone tereny leśne, gdzie czasem tylko jakiś rowerzysta się przewinie albo dzik). Sprzyjające sytuacje pojawiają się często zupełnie niespodziewanie. Może na ściance ?
A jeżeli chcesz posprzyjać trochę losowi, to może pośród tych chłopaków co tak niby tylko zerkają w Twoją stronę jest ktoś, kto Ciebie zainteresował ? Jakiś wypad na kameralną imprezę z koleżankami, pośród których będą Ci zbłąkani chłopacy ?
Czasami odnoszę wrażenie, że mogę być postrzegana jako 'niezdobyta twierdza'. Ciężko jest mi otworzyć się na mężczyzn.
Ten tego, z tym wyrazem twarzy może być coś na rzeczy... ja często mam wrażenie, że mężczyźni czują jakiś irracjonalny strach jak akurat wymieniamy spojrzenia (w pracy mam to na porządku dziennym). Dzieje się tak kiedy akurat chcę wyglądać profesjonalnie i utrzymuję powagę, a wychodzi coś w stylu „zaraz zginiesz” albo gdy jestem zamyślona i akurat ktoś pojawi się na horyzoncie. Kiedy się uśmiechnę jest już lepiej. Chociaż wtedy czasem udaje mi się dolać oliwy do ognia i taki mężczyzna czuje się zakłopotany. Nie dogodzisz xd.
A prywatnie, efekt „niezdobytej twierdzy”, cóż też odczuwam, gdy zbytnio zależy mi aby 'dobrze wypaść' albo zakładam 'warstwy ochronne'. Mówi się, że tak jak ogry mają warstwy tak introwertyczki też (czy jakoś tak ;)), ale co za dużo to niezdrowo. Wówczas otoczenie może pomyśleć, że nie zależy Ci w ogóle na poznaniu kogokolwiek i mylnie wysnuć wniosek, że upajasz się własnym towarzystwem, a ty chłopie-ufoludku idź precz. Nie wiem czy masz poczucie humoru, ale bardzo pomaga w ociepleniu swojego wizerunku.


Słuchawki na uszach wszędzie ;___; „Hajfajf, skądś to znam, nie mogę się obyć w domu, pracy, w drodze do pracy, czasem zasypiam też i rano budzę się z odgniecionym kablem na policzku. Cieplutko, bezpiecznie i dobrze tak posiedzieć w swoim wnętrzu, ale też odgradzam się tym samym od życiowej frustracji. Spróbuj zdjąć czasem, a może w ciągu tych 5 minut ktoś zagada w tramwaju coś sensownego, albo zauważysz kogoś znajomego, kogo będąc w muzycznym transie nie dostrzeżesz. Ja po trudach opanowałam sztukę zdejmowania słuchawek przez całą ok. 20 minutową drogę praca-dom xd.

Także ten, pierś do przodu... ;)

brzytwa-ockhama
Intronek
Posty: 33
Rejestracja: 07 sty 2016, 4:12
Płeć: mężczyzna

Re: Związki - ogólnie

Post autor: brzytwa-ockhama » 29 lut 2016, 18:45

Merigold pisze:Szukając odpowiedzi na moje pytania dokopałam się do opinii, ze liczy się 'zapach kobiety'. Nie ładna buzia itd, tylko to 'coś', błysk w oku, uśmiech, pogoda ducha. W miarę upływu czasu zaczynam czuć się wybrakowana, jakaś taka do niczego.
Opinie są różne; ludzie deklarują różne preferencje, tylko że często te ich deklaracje nijak się mają do dokonywanych wyborów. Dlatego często lepiej jest skupić się na obserwacji rzeczywistości: zamiast pytać mężczyzn "jak zdobyć zainteresowanie mężczyzn?", warto obserwować kobiety, które ewidentnie cieszą się tym zainteresowaniem. To o czym piszesz - czyli generalnie coś, co można określić mianem uroku osobistego - jest istotne, ale jeszcze nie słyszałem o takim przypadku, aby jakaś kobieta, która dla mężczyzny była zupełnie nieatrakcyjna fizycznie, zdobyła jego serce urokiem osobistym (co innego, gdy była dla niego całkiem atrakcyjna, ale nie idealnie w jego typie fizycznym). Dodatkowo jeśli osoba jest fizycznie atrakcyjna, to także wiele rzeczy jest interpretowanych na jej korzyść (tzw. efekt aureoli), w tym m.in. ludzie będą mieli tendencję do tego, aby postrzegać ją jako bardziej uroczą.

Awatar użytkownika
apohawk
Stały bywalec
Posty: 255
Rejestracja: 27 lis 2012, 18:35
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
Lokalizacja: Wrocław

Re: Związki - ogólnie

Post autor: apohawk » 01 mar 2016, 8:57

brzytwa-ockhama pisze:Opinie są różne; ludzie deklarują różne preferencje, tylko że często te ich deklaracje nijak się mają do dokonywanych wyborów. Dlatego często lepiej jest skupić się na obserwacji rzeczywistości: zamiast pytać mężczyzn "jak zdobyć zainteresowanie mężczyzn?", warto obserwować kobiety, które ewidentnie cieszą się tym zainteresowaniem.
Możesz je pytać, o ile są świadome, z czego to wynika. Może im się także wydawać, że wiedzą. Tak więc zamiast rozgraniczać na "pytaj mężczyzn"/"pytaj kobiet", to powiem "pytaj ludzi świadomych siebie i swoich zachowań". Przy czym nie każdy może chcieć się dzielić swoim "kodem dostępu" ;)
No good deed goes unpunished.

Awatar użytkownika
Merigold
Stały bywalec
Posty: 255
Rejestracja: 11 lut 2016, 18:58
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
MBTI: INFJ

Re: Związki - ogólnie

Post autor: Merigold » 02 mar 2016, 22:55

I z tego powinnaś jak najbardziej się cieszyć, koty to boskie stworzenia i przynoszą szczęście ^^
Nic mi nie mów, wczoraj te szatańskie pomioty obudziły mnie o 5. :D
Swojego pierwszego faceta poznałam... przez internet, szukając akurat wsparcia w czymś na portalu informatycznym xd. Trafiłam na takiego jednego przyjaznego osobnika...
Kalkulator naukowy nie chce ze mną ostatnio współpracować. To jaki portal polecasz? :P
Zwątpienie jest normalne, ale moja skromna rada, nie nakręcaj tego trybu, miej swoje 'niebabskie' zainteresowania, a nuż podczas, np. miejskiego biegania zderzysz się z jakimś fajnym facetem :) (chyba, że się biega tak jak ja przez niezmierzone tereny leśne, gdzie czasem tylko jakiś rowerzysta się przewinie albo dzik). Sprzyjające sytuacje pojawiają się często zupełnie niespodziewanie. Może na ściance ?
Nie biegam (biegałam :<) po mieście, tylko w mojej 'mieścinie', po ciemku, raczej późno, bo... lubię mieć spokój, heh. Dopiero, gdy się ściemni mogę się porządnie zresetować i zrelaksować. :) Na ściankę to chodziłam daaaawno temu, jak byłam jeszcze smarkulą.
Ten tego, z tym wyrazem twarzy może być coś na rzeczy... ja często mam wrażenie, że mężczyźni czują jakiś irracjonalny strach jak akurat wymieniamy spojrzenia (w pracy mam to na porządku dziennym).
Hmm... jest w tym coś.
Wówczas otoczenie może pomyśleć, że nie zależy Ci w ogóle na poznaniu kogokolwiek i mylnie wysnuć wniosek, że upajasz się własnym towarzystwem, a ty chłopie-ufoludku idź precz. Nie wiem czy masz poczucie humoru, ale bardzo pomaga w ociepleniu swojego wizerunku.
Może tak być, bo bardzo długi czas naprawdę nie w głowie mi były amory, chyba obudziłam się bardzo późno. O tym, że fajnie byłoby już w tym kierunku zacząć działać i że chętnie poznałabym kogoś ciekawego nie tylko do gadania o książkach :> zaczęłam myśleć dopiero... po liceum? Wcześniej to była tylko matura i matura - niczym mantra.
Poczucie humoru raczej mam, ale rozkręcam się dopiero w znanym towarzystwie, wcześniej mój dowcip (o ile istnieje) nie jest spektakularny. :>

saizou, dzięki!

brzytwa, co do obserwacji kobiet, ale w sumie nie tylko, bo mężczyzn też, to odnoszę wrażenie, że większe powodzenie mają ludzie bardziej otwarci, przebojowi, ale to zrozumiałe. :)
http://k_sidorczuk.republika.pl/mysli6.htm

Miłość w swej prostej i nieśmiałej mowie,
Powie najwięcej, kiedy najmniej powie

Awatar użytkownika
tomektomek
Introwertyk
Posty: 137
Rejestracja: 05 gru 2015, 22:03
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTJ
Kontakt:

Re: Związki - ogólnie

Post autor: tomektomek » 05 maja 2016, 21:44

Związki - dla mnie to totalna abstrakcja. Chociaż gdzieśtam w głębi mam wrażenie, że chciałbym spróbować to niestety nie zanosi się na to żebym miał ku temu okazję.
Będąc zupełnie szczerym to troche się tego boję. Moje doświadczenie w kontaktach damsko-męskich jest praktycznie rzecz biorąc zerowe.

Dodatkowo ciągnie się za mną pewna sytuacja jeszcze z czasów szkolnych. Nie miałem wtedy pojęcia o swojej introwertycznej naturze, byłem dosyć naiwnym młodym człowiekiem i niestety w zdecydowanej większości ta naiwność obracała się przeciwko mnie. Nie potrafiłem np ogarnąć tego, że można mieć złe intencje wobec innych bez żadnego powodu. A młodzież potrafi być bardzo okrutna.. Chociaż miałem kolegów to nie potrafiłem z nikim stworzyć żadnej głębszej relacji i patrząc na to wszystko z perspektywy czasu stwierdzam, że nigdy nie miałem i nadal nie mam w życiu nikogo kogo mógłbym nazwać przyjacielem.

Wspomniana sytuacja to największe nieszczęście jakie mnie spotkało w kategorii relacji międzyludzkich a nadeszło w liceum. W pierwszej klasie zapaliła mi się lampka - nie mogłem przestać myśleć o pewnej dziewczynie w klasie. To było 10 lat temu a pamiętam to jak dziś, autentycznie jechałem autobusem do szkoły i pomyślałem sobie, że jeśli nic nie zrobię to będę żałował, a jeśli zrobię to również tego pożałuję. No i pożałowałem. Wszystko skończyło się dokładnie w tym samym momencie w którym się zaczęło. Nie będę się wdawał w szczegóły całej historii ale męczyłem się potem strasznie przez całe trzy lata. Ukończyłem szkołę ze zrytym baniakiem i z czymś takim wszedłem w dorosłość.. Przez kilka lat byłem w totalnej rozsypce - całkiem niedawno się z tym w -pewnym sensie- uporałem. Straciłem coś czego chyba już nigdy nie odzyskam a nie da się tego czegoś opisać słowami. W głębi jestem bardzo wrażliwym człowiekiem - uważam to za przekleństwo..


Troszkę się wygadałem i na chwilę poczuję się lepiej.
through blissful ignorance and terrifying awareness..

Awatar użytkownika
krucha_babeczka
Introwertyk
Posty: 93
Rejestracja: 15 lis 2015, 19:58
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ

Re: Związki - ogólnie

Post autor: krucha_babeczka » 05 maja 2016, 21:59

Mnie się wydaje że im więcej takich "wpadek" tym prędzej przestajemy się nimi przejmować, zaczynamy traktować jak drobną zmarszczkę na oceanie wszechżycia ;). Co nie znaczy że zalecam kolejne próby, bo wiem jaki to ból.

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1612
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wlkp

Re: Związki - ogólnie

Post autor: Coldman » 06 maja 2016, 0:35

Właśnie tego tomektomek się najbardziej boję, że nie spotka mnie ta beztroska młodociana miłość. Od ok. 28 lat człowiek jest już dojrzały i związek nie jest już taki magiczny, jak za młodych lat. Niby jestem odpowiedzialny, poważny, ale chciałbym w związku garści szaleństwa. Przykładów jest pełno, podam jeden z jednego z moich ulubionych filmów http://www.cda.pl/video/54004268 Patrzcie scenę od 01:01:05
Biegnij teraz jak łagodny zwierz. Biegnij by dowiedzieć się, o sobie samym i o świecie co zimny jest jak lód.

Awatar użytkownika
tomektomek
Introwertyk
Posty: 137
Rejestracja: 05 gru 2015, 22:03
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTJ
Kontakt:

Re: Związki - ogólnie

Post autor: tomektomek » 06 maja 2016, 15:19

@krucha_babeczka - szczerze mówiąc to nigdy przed tą 'wpadką' ani też po nie interesowałem się więcej płcią przeciwną. Było w tej dziewczynie coś co nie daje mi spokoju aż do dnia dzisiejszego. Niestety byliśmy z dwóch zupełnie różnych światów. W pewnym momencie dotarło do mnie że jest to po prostu miłość platoniczna i że totalnie się w tym zatraciłem. Czułem się z tym okropnie i jakoś nieświadomie powoli budowałem wokół siebie mur.
Chciałbym żeby ten mur kiedyś runął..

@Coldman - O takim czymś jak w podanym fragmencie to nie śmiem nawet marzyć.
Jak już gdzieś wspomniałem mam ogromne braki i zaległości nawet w najprostszych relacjach więc nie potrafię sobie nawet wyobrazić jak żyje się razem. Chciałbym spróbować nawiązać z kimś bliższą relację, zobaczyć czy się w ogóle nadaję do związku szczególnie po tak długiej izolacji od innych osób, od emocji, od uczuć..
through blissful ignorance and terrifying awareness..

Awatar użytkownika
Paweł Jacek
Introrodek
Posty: 21
Rejestracja: 16 kwie 2016, 17:18
Płeć: mężczyzna
MBTI: ISFJ
Lokalizacja: Wrocław

Re: Związki - ogólnie

Post autor: Paweł Jacek » 06 maja 2016, 22:02

tomektomek - W twoim przypadku jest to na pewno trudne i potrzebujesz wyrozumiałej i otwartej partnerki, nie mówię tu o ekstrawertyczce.
Taka osoba powinna być dla Ciebie drogowskazem przez związek, a jednocześnie być ostoją w chwilach niepewności...
Na pewno nie pociesze Cię, że w związku jest łatwo i są tego same plusy, o nie, tak absolutnie nie jest.
Jeżeli jest się z odpowiednia osobą to jest dużo radości i dobrych chwil...nawet takich jak w tym urywku filmu podanym przez Coldman-a :)
Btw jeszcze go nie oglądałem, wiec nadrobię w niedługim czasie :)
Każdy się nadaje do związku, tylko musi trafić na odpowiednia osobę i nic więcej...to moje zdanie i nie obchodzą mnie tu jakieś przesłanki psychologiczne, czy jeszcze inne.
Staraj się nie myśleć o tym za dużo, bo to tylko może dołować i jeszcze bardziej zamykać na doznania związane ze związkiem.
Zaufanie i otwartość na drugą osobę to podstawa, oczywiście w miarę możliwości, nic na siłę. trzeba rozmawiać o naszych ograniczeniach, czego się boimy i co nas krępuje.
Jeżeli druga osoba będzie mądra to potraktuje to jako wskazówkę, drogowskaz do naszego wnętrza, żeby zostać tam na dłużej :)
Niestety zawsze trzeba mieć na uwadze porażkę...trzeba być realistą i cieszyć się, jak już pewien etap zostanie osiągnięty.
Nie oznacza to chodzenia ciągle zdołowanym brakiem pozytywnych wyników.
Stety bądź niestety każdy musi dać od siebie coś drugiej osobie i idealnie było by, gdyby to wypływało naturalnie z nas, bez oczekiwania od drugiej osoby zwrotu tego co ofiarowaliśmy jej.
Mam nadzieję, że mnie rozumiesz?
Jest to ciężki temat i jest tu tyle możliwości, zmiennych choć to nie jest czysta matematyka czy fizyka :)
Chemia, która czasem daje niepożądane reakcje, ale przy odrobinie sprytu i wyczucia i użyciu odpowiednich składników da się zneutralizować powstały kwas :)
Jesteśmy tym, czym są nasze myśli

Awatar użytkownika
krucha_babeczka
Introwertyk
Posty: 93
Rejestracja: 15 lis 2015, 19:58
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ

Re: Związki - ogólnie

Post autor: krucha_babeczka » 10 maja 2016, 19:50

Coldman pisze:Właśnie tego tomektomek się najbardziej boję, że nie spotka mnie ta beztroska młodociana miłość. Od ok. 28 lat człowiek jest już dojrzały i związek nie jest już taki magiczny, jak za młodych lat. Niby jestem odpowiedzialny, poważny, ale chciałbym w związku garści szaleństwa. Przykładów jest pełno, podam jeden z jednego z moich ulubionych filmów http://www.cda.pl/video/54004268 Patrzcie scenę od 01:01:05
To ten sam film, który polecałeś mi w innym wątku. Skąpy transfer nie pozwala mi teraz obejrzeć całości, ale jeżeli jest tam więcej takich scen, jak wymieniona wyżej, to chyba daruje sobie oglądanie. Nie jestem masochistką ;)
Ostatnio zmieniony 10 maja 2016, 20:49 przez krucha_babeczka, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
tomektomek
Introwertyk
Posty: 137
Rejestracja: 05 gru 2015, 22:03
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTJ
Kontakt:

Re: Związki - ogólnie

Post autor: tomektomek » 10 maja 2016, 20:44

O ile pamiętam - oglądałem dość dawno - to jedyna 'tego typu' scena w tym filmie. Swoją drogą polecam zobaczyć całość bo jest to jeden z lepszych tytułów jakie widziałem.
through blissful ignorance and terrifying awareness..

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1612
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wlkp

Re: Związki - ogólnie

Post autor: Coldman » 10 maja 2016, 20:57

tomektomek pisze:O ile pamiętam - oglądałem dość dawno - to jedyna 'tego typu' scena w tym filmie. Swoją drogą polecam zobaczyć całość bo jest to jeden z lepszych tytułów jakie widziałem.
Dokładnie tak
Fajnie pokazuje drobne wybory , nawet jedna scena na plaży, zła odpowiedź może zmienić całe życie, może skreślić miłość życia
Biegnij teraz jak łagodny zwierz. Biegnij by dowiedzieć się, o sobie samym i o świecie co zimny jest jak lód.

Awatar użytkownika
illwreakyabonez
Intronek
Posty: 40
Rejestracja: 04 cze 2016, 18:08
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ-A
Lokalizacja: Biała Podlaska

Re: Związki - ogólnie

Post autor: illwreakyabonez » 11 cze 2016, 20:16

Byłem za dzieciaka w jednym związku - przez tydzień. Niby zalicza się do "tak", ale moja psychika tego nie uwzględnia. Wtedy to było takie: Ona do mnie "Dobra, do odważnych świat należy. Będziesz ze mną chodzić czy nie?" A ja się zgodziłem. Odwiedziłem ją dwa razy - po czym ze mną zerwała - przypuszczam, że dlatego, że nie okazywałem jej uczuć, których do niej nie żywiłem. Wcześniej zakochałem się (to była podstawówka) i koledzy jej powiedzieli - a ja uciekłem rowerem w ich obecności :D Później miałem okazję zaliczyć w gimnazjum, ale miałem takiego "kolegę" który się ciągle ze mnie śmiał (ach te gimnazjum) i, że była młodsza o rok, to się wstydziłem przed nim, jeżeli byśmy zaczęłi ze sobą być... Głupoty z dzieciństwa. 1 liceum ja się zakochałęm na zabój, ale to było jednostronne, a teraz mam taki mętlik w głowie jeżeli chodzi o relacje damsko/męskie
Po praw­dzi­we szczęście trze­ba raczej sięgać w głąb niż wzwyż.

ODPOWIEDZ