Dziewczyny z neta

W tym dziale rozmawiamy o radościach i problemach, jakie dla introwertyków wynikają z bycia w związku.
Awatar użytkownika
leart
Intronek
Posty: 38
Rejestracja: 11 mar 2016, 20:41
Płeć: nieokreślona
Enneagram: 4w5
MBTI: INFJ

Re: Dziewczyny z neta

Post autor: leart » 02 kwie 2016, 21:09

Merigold pisze:Miałam' jednego takiego absztyfikanta, co się niby mną zauroczył. Ach, jaki był zakochany, wyborne. :lol:
Kiedyś z jedną osobą pisałam przez długi czas, bardzo się zaprzyjaźniliśmy. A że był to człowiek o romantycznej duszy, podobnej do mojej, postanowiliśmy pisać do siebie tradycyjne listy. I dostałam list miłosny. List przepełniony tak czułymi słówkami, że musiałam go czytać na raty, bo od tej słodyczy robiło mi się słabo. I nie wiedziałam jak mam na coś takiego odpowiedzieć. Bo to jest trudne, kiedy nie czuje się tego samego. A aby nie być za bardzo off topic: to ja zakończyłam znajomość. Też w dość krótkich słowach. Natychmiastowo zablokował mnie na portalu społecznościowym. Czasem nawet tęsknię.

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1774
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Dziewczyny z neta

Post autor: highwind » 02 kwie 2016, 21:22

Ja kiedyś byłem w związku na odległość i przez rok komunikowałem się z dziewczyną za pośrednictwem listów, smsów, rozmów telefonicznych i rzadziej internetu. Było jak było - wydawało mi się że wspaniale, bo nie znałem wtedy alternatywy. Potem, w następnym związku - już bardziej tradycyjnym, takim "na miejscu", szybko zorientowałem się że w miesiąc czasu znam kobietę nieporównywalnie lepiej niż tamtą poprzednią po roku. Od tamtej pory uważam, że znajomości internetowe to tylko marna namiastka prawdziwej ludzkiej relacji i dobre mogą być co najwyżej na rozruch.

Awatar użytkownika
BłędnyOgnik
Introwertyk
Posty: 75
Rejestracja: 25 cze 2013, 23:40
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Gdynia

Re: Dziewczyny z neta

Post autor: BłędnyOgnik » 06 wrz 2016, 20:52

Parę razy w roku jak mnie coś najdzie to próbuje poznać kogoś przez poznawajkę i podobne chat ruletki.
Zdarzyło mi się, że z fajnie się rozmawiało mi z jakąś dziewczyną i zaczęliśmy się umawiać na piątek na pizze. Niby miała mieszkać niedaleko, ale jak się okazało było to dość. Od razu stwierdziłem, że po robocie nim dojadę to zostanie max 2 godz, żebym musiał wracać z powrotem przedostatnim pociągiem, a w razie czego najwyżej zobaczę miasto jakby się nie stawiła - w końcu zawsze może coś jej wypaść albo mogła olać.
W tym momencie zakończyła się nasza rozmowa

Podstawa to plan awaryjny.
Łatwiej pomagać komuś niż sobie, a tym czasem najpierw powinno się pomóc sobie, żeby móc pomagać innym.
Jednak pomagając innym nieświadomie pomagamy też sobie.

ODPOWIEDZ