Jak sobie kogoś znaleźć?

W tym dziale rozmawiamy o radościach i problemach, jakie dla introwertyków wynikają z bycia w związku.
Awatar użytkownika
agness
Intronek
Posty: 28
Rejestracja: 06 cze 2015, 21:25
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: ISTJ

Re: Jak sobie kogoś znaleźć?

Post autor: agness » 22 lis 2015, 22:39

Bardzo dobrze Cię rozumiem. Większość Twoich problemów pokrywa się z moimi. Też nigdy nikogo nie miałam, jednak do tej pory nie czułam potrzeby bliskości z drugą osobą. Zawsze byłam w swoim świecie, jedyne czego chciałam będąc wśród ludzi to jak najszybciej się od nich uwolnić. Moje grono znajomych zazwyczaj zamykało się w przedziale maksymalnie dwóch koleżanek. Nigdy nie miałam kolegów. Nie potrafiłam i chyba nadal nie potrafię rozmawiać z kimkolwiek o czymkolwiek. Otwieram się powoli, mam dystans do świata i ludzi. Jednak poznałam w swoim życiu nieliczne, ale oddane grono osób, które pozwoliły uwierzyć mi w to, że jestem po prostu fajną osobą (co nigdy nawet nie przeszło mi przez myśl - zawsze czułam się tak jak wspomniałeś - jak piąte koło u wozu, i nie dopuszczałam do siebie myśli, że ktokolwiek mógłby mnie tak po prostu polubić czy pokochać). Wzrost wiary w siebie i stopniowe dojrzewanie emocjonalne pomogło mi pozbyć się tak negatywnego podejścia. Teraz już wiem, że chcę kogoś kochać i jestem warta tego, aby być kochaną. Nie miałam jednak do tej pory na tyle szczęścia, aby kogoś poznać. W moim życiu przewinęło się paru mężczyzn, jednak unikałam angażowania się i z biegiem czasu mogę śmiało stwierdzić, że każda moja decyzja odnośnie związków, a raczej ich braku, była dobra. A na miłość nadal czekam, może zbyt bezradnie, może jestem zbyt bierna i liczę na cud lecz inaczej chyba nie potrafię. Po prostu jestem sobą.

Awatar użytkownika
Fangtasia
Stały bywalec
Posty: 260
Rejestracja: 21 wrz 2014, 22:20
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Poznań

Re: Jak sobie kogoś znaleźć?

Post autor: Fangtasia » 23 lis 2015, 15:40

Anubis pisze: Najbardziej niekomfortowa sytuacja? Jak ktoś taki usiądzie obok ciebie( niby to przypadkiem) i przysunie się do ciebie najbliżej jak można, aż można określić temperaturę jej ciała. Potem jest faza nie śmiesznych żartów umizgów i dziwnego modulowania głosu.
A jak spotkacie się gdzieś przypadkiem, to obowiązkowo musi złapać z łokieć, albo położyć dłoń na klacie, a każde zdanie zaczyna od takiego debilnego „Oh!”
Kiedyś pewna laska mnie rozpierdzieliła. Szedłem sobie na kurs, ona też tam chodziła, idę sobie korytarzem, a tu chyc! Ktoś mnie za ręce złapał. Nie wiem co sobie myślała, ale było to dziwne. Jej koleżanki ucichły, ja nie wiem co to ma być, ona stoi sama najwyraźniej zdziwiona i w końcu:
„ojej jakie ty masz zimne dłonie”. I dawaj! Rozmasowuje mi łapy jak matka dziecku, aż jej ktoś powiedział coś w stylu: ”Weź go zostaw co ty robisz!” A najlepsze jest to że poszedłem na ten kurs, bo myślałem, że poznam jakąś miłą dziewczynę.

To też jest problem. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jak mi się jakaś dziewczyna podoba, to mnie spławia w 10 sekund. Ja mam dopiero przesrane!
Oesuuu, jak miło mi się czytało tą część. xD Miałam w klasie taki typowy kleik, nieważne kogo zobaczyła to przytulała się i pokazywała swoją słodkość a mnie na wymioty brało. Najgorsze było to, że żaden chłopak jej nie odrzucił tylko stał jak taka dupa zamiast ją spławić.
Także dobre masz nastawienie, jakby mi się takie coś do nogi przykleiło to też bym nie wytrzymała.

rad19dym
Introwertyk
Posty: 115
Rejestracja: 20 gru 2014, 23:09
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5

Re: Jak sobie kogoś znaleźć?

Post autor: rad19dym » 28 lis 2015, 15:55

Anubis pisze:Stary, wiesz co? Ostatnio odkryłem, że podobam się dziewczynom. Wiesz jakie [email protected]#!ące jest słuchanie szeptanych komentarzy na swój temat? A na koniec jeszcze zawsze jest takie „hihihihih, ćśśś patrzy się! Patrzy się!” A najgorsze jest jak napierdzielają o mnie siedząc dwa kroki dalej tak, że słyszysz wszystko. Same superlatywy i komplementy i na koniec „mmm, a jakby tak był jeszcze trochę wyższy…”
A najgorsze jest jak ktoś się do ciebie przyczepi, ale zupełnie cię nie pociąga i nie interesuje.
Najbardziej niekomfortowa sytuacja? Jak ktoś taki usiądzie obok ciebie( niby to przypadkiem) i przysunie się do ciebie najbliżej jak można, aż można określić temperaturę jej ciała. Potem jest faza nie śmiesznych żartów umizgów i dziwnego modulowania głosu.
A jak spotkacie się gdzieś przypadkiem, to obowiązkowo musi złapać z łokieć, albo położyć dłoń na klacie, a każde zdanie zaczyna od takiego debilnego „Oh!”
Kiedyś pewna laska mnie rozpierdzieliła. Szedłem sobie na kurs, ona też tam chodziła, idę sobie korytarzem, a tu chyc! Ktoś mnie za ręce złapał. Nie wiem co sobie myślała, ale było to dziwne. Jej koleżanki ucichły, ja nie wiem co to ma być, ona stoi sama najwyraźniej zdziwiona i w końcu:
„ojej jakie ty masz zimne dłonie”. I dawaj! Rozmasowuje mi łapy jak matka dziecku, aż jej ktoś powiedział coś w stylu: ”Weź go zostaw co ty robisz!” A najlepsze jest to że poszedłem na ten kurs, bo myślałem, że poznam jakąś miłą dziewczynę.

To też jest problem. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jak mi się jakaś dziewczyna podoba, to mnie spławia w 10 sekund. Ja mam dopiero przesrane!
Chciałbym mieć takie problemy, jak ty.

Awatar użytkownika
Synthesizer
Introrodek
Posty: 14
Rejestracja: 27 lis 2015, 13:10
Płeć: mężczyzna
MBTI: ISTJ

Re: Jak sobie kogoś znaleźć?

Post autor: Synthesizer » 28 lis 2015, 17:27

rad19dym pisze:
Anubis pisze:Stary, wiesz co? Ostatnio odkryłem, że podobam się dziewczynom. Wiesz jakie [email protected]#!ące jest słuchanie szeptanych komentarzy na swój temat? A na koniec jeszcze zawsze jest takie „hihihihih, ćśśś patrzy się! Patrzy się!” A najgorsze jest jak napierdzielają o mnie siedząc dwa kroki dalej tak, że słyszysz wszystko. Same superlatywy i komplementy i na koniec „mmm, a jakby tak był jeszcze trochę wyższy…”
A najgorsze jest jak ktoś się do ciebie przyczepi, ale zupełnie cię nie pociąga i nie interesuje.
Najbardziej niekomfortowa sytuacja? Jak ktoś taki usiądzie obok ciebie( niby to przypadkiem) i przysunie się do ciebie najbliżej jak można, aż można określić temperaturę jej ciała. Potem jest faza nie śmiesznych żartów umizgów i dziwnego modulowania głosu.
A jak spotkacie się gdzieś przypadkiem, to obowiązkowo musi złapać z łokieć, albo położyć dłoń na klacie, a każde zdanie zaczyna od takiego debilnego „Oh!”
Kiedyś pewna laska mnie rozpierdzieliła. Szedłem sobie na kurs, ona też tam chodziła, idę sobie korytarzem, a tu chyc! Ktoś mnie za ręce złapał. Nie wiem co sobie myślała, ale było to dziwne. Jej koleżanki ucichły, ja nie wiem co to ma być, ona stoi sama najwyraźniej zdziwiona i w końcu:
„ojej jakie ty masz zimne dłonie”. I dawaj! Rozmasowuje mi łapy jak matka dziecku, aż jej ktoś powiedział coś w stylu: ”Weź go zostaw co ty robisz!” A najlepsze jest to że poszedłem na ten kurs, bo myślałem, że poznam jakąś miłą dziewczynę.

To też jest problem. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jak mi się jakaś dziewczyna podoba, to mnie spławia w 10 sekund. Ja mam dopiero przesrane!
Chciałbym mieć takie problemy, jak ty.
Chyba nie wiesz co piszesz. Jak przyklei się taka do Ciebie, a nie masz ochoty z nią gadać, to później wszyscy komentują twoje, a nie jej zachowanie.
"Hehe, jaki on nieporadny, ona go podrywa, a on nic."

rad19dym
Introwertyk
Posty: 115
Rejestracja: 20 gru 2014, 23:09
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5

Re: Jak sobie kogoś znaleźć?

Post autor: rad19dym » 28 lis 2015, 17:50

Synthesizer pisze:Chyba nie wiesz co piszesz. Jak przyklei się taka do Ciebie, a nie masz ochoty z nią gadać, to później wszyscy komentują twoje, a nie jej zachowanie.
"Hehe, jaki on nieporadny, ona go podrywa, a on nic."
Przy moich znikomych kontaktach z dziewczynami to byłaby jakaś nowość.
A ocenami innych ludzi bym się po prostu nie przejmował.

PS: Jeżeli ktoś jeszcze ma do mnie jakieś pytania, to proszę - na PW, bo tu się powoli robi offtopic.

Alfa
Introrodek
Posty: 17
Rejestracja: 29 lis 2015, 14:15
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4

Re: Jak sobie kogoś znaleźć?

Post autor: Alfa » 29 lis 2015, 16:22

A najgorsze jest jak ktoś się do ciebie przyczepi, ale zupełnie cię nie pociąga i nie interesuje.
Najbardziej niekomfortowa sytuacja? Jak ktoś taki usiądzie obok ciebie( niby to przypadkiem) i przysunie się do ciebie najbliżej jak można, aż można określić temperaturę jej ciała. Potem jest faza nie śmiesznych żartów umizgów i dziwnego modulowania głosu.
A jak spotkacie się gdzieś przypadkiem, to obowiązkowo musi złapać z łokieć, albo położyć dłoń na klacie, a każde zdanie zaczyna od takiego debilnego „Oh!”
Kiedyś pewna laska mnie rozpierdzieliła. Szedłem sobie na kurs, ona też tam chodziła, idę sobie korytarzem, a tu chyc! Ktoś mnie za ręce złapał. Nie wiem co sobie myślała, ale było to dziwne. Jej koleżanki ucichły, ja nie wiem co to ma być, ona stoi sama najwyraźniej zdziwiona i w końcu:
„ojej jakie ty masz zimne dłonie”. I dawaj! Rozmasowuje mi łapy jak matka dziecku, aż jej ktoś powiedział coś w stylu: ”Weź go zostaw co ty robisz!” A najlepsze jest to że poszedłem na ten kurs, bo myślałem, że poznam jakąś miłą dziewczynę.

To też jest problem. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jak mi się jakaś dziewczyna podoba, to mnie spławia w 10 sekund. Ja mam dopiero przesrane!
Anubis, mam tak samo jak Ty, tyle, że jestem dziewczyną więc trochę to inaczej wygląda. Nie sądziłam, że mężczyzna też może mieć taki problem. :) Ze mną jest tak, że
jak idę gdzieś kogoś poznać na gruncie koleżeńskim, to niemal zawsze trafiam na jakiegoś kolesia co to koniecznie musi wejść w związek ze mną. Robię wrażenie uległej, zahukanej osoby, więc wydaje mu się, że będzie ze mną łatwo. Od razu dostaję propozycję, że on mnie wyciągnie z moich problemów, a potem propozycję związku. Jest bardzo miły, ja też staram się być miła, bo nie umiem być inna. Poza tym głupio mi kogoś spławiać w chamski sposób, wiem jak boli odrzucenie. Z drugiej strony nie będę z kimś kto mnie nie ciągnie to bez sensu. Więc mówię prosto i uczciwie, jak sprawy stoją i staram się zawsze zrobić to delikatnie. Ale jak delikatnie tego bym nie robiła to i tak jak w końcu to dotrze do takiego osobnika, że nie będziemy razem to obrywam. Oczywiście od razu przechodzi mu chęć pomagania mnie. No, bo on oczywiście chciał mnie wyleczyć dla siebie. Od tego momentu zaczynam się dowiadywać ciągle jakie wszystkie dziewczyny naokoło są : piękne/inteligentne/fajne itd. i powoli sypie się moja i tak niska samoocena.Zaczynają się złośliwości z jego strony. Odmówiłam i uraziłam jego męską dumę. Teoretycznie nie rozumiem po co on utrzymuje ze mną jeszcze kontakt skoro jestem taka beznadziejna i jest na mnie taki zły. O czym oficjalnie nie powie, bo w sumie to w porządku i nie mam do mnie żalu. Więc mam relację koleżeńską, która jest podszyta złością.

Zawsze marzyłam o tym żeby mieć kolegów albo przyjaciół. Wychodzi na to, że w pewnym wieku jest to już niemożliwe. Jak komuś się podobam to chce żebym była jego dziewczyną, jeżeli komuś się nie podobam to mnie zlewa zupełnie.
Natomiast jeżeli ktoś mi się podoba, to jest mogiła. Zaczynam zachowywać się jeszcze bardziej dziko niż zwykle. Trudno mi odwzajemnić uśmiech i wychodzi na to, że jestem niezainteresowana. Z tego co widzę sporo dziewczyn dosyć aktywnie okazuje swoje zainteresowanie, jeżeli ktoś im się podoba. Ja nie daję rady. Dlatego jestem sama. :(

Awatar użytkownika
nudny introwertyk
Intro-wyjadacz
Posty: 385
Rejestracja: 28 kwie 2015, 7:19
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: ENFP
Lokalizacja: Poznań

Re: Jak sobie kogoś znaleźć?

Post autor: nudny introwertyk » 29 lis 2015, 18:19

Heh, problemy pierwszego świata. Ja się raczej nikomu nie podobam i nawet nie mam kogo spławiać. Za to sam spławiany jestem za każdym razem ;) Mimo wszystko wolę to sobie tłumaczyć tym że wciąż nie trafiłem na właściwą osobę. Nie prowadzę superaktywnego życia (i nie zamierzam tego radykalnie zmieniać), nie mam tysiąca zainteresowań, a widać dla większości dziewczyn w podobnym wieku mój charakter, wartości, które wyznaję, to trochę za mało żeby się zainteresować - widać wyróżnianie się zewnętrzne jest dla nich ważniejsze od wewnętrznego. Nie nie nie, nie twierdzę że jestem wyjątkowym, niepowtarzalnym diamentem, opakowanym w szarą tekturę. Jestem zwykłym facetem który wie co to jest bezinteresowność, oddanie, akceptacja, dla którego najwyższe wartości stanowią rodzina, stabilność, zaufanie, zgoda a przede wszystkim szczęście bliskich osób. Ale to zabrzmiało, jak w jakiejś taniej brazylisjkiej telenoweli. Mimo wszystko jakaś różnica jest, bo ja w przeciwieństwie do Eduardo czy innego Gonzalesa po 20 odcinkach nie zacznę oglądać się za innymi :P Także cóż, wciąż czekam, może się w końcu doczekam tej jednej, jedynej - więcej kobiet w życiu mi nie potrzeba. No chyba że córka się przydarzy, ale to daleka perspektywa :lol:

Alfa
Introrodek
Posty: 17
Rejestracja: 29 lis 2015, 14:15
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4

Re: Jak sobie kogoś znaleźć?

Post autor: Alfa » 29 lis 2015, 19:23

, a się raczej nikomu nie podobam i nawet nie mam kogo spławiać. Za to sam spławiany jestem za każdym razem , a widać dla większości dziewczyn w podobnym wieku mój charakter, wartości, które wyznaję, to trochę za mało żeby się zainteresować - widać wyróżnianie się zewnętrzne jest dla nich ważniejsze od wewnętrznego
Wiesz, myślę, że to nie jest do końca tak. Ja spławiam ludzi, których nie znam albo bardzo słabo znam i nie jestem w stanie za wiele o nich powiedzieć i wtedy rzeczywiście dużo zależy od wyglądu, bo na czym innym mogę się oprzeć? Na niczym. Mogę wyciągnać jakieś tam wnioski z zachowania, ale naprawdę nie wiele.
W sumie zawsze jestem otwarta na kontakty koleżeńskie i nigdy nie skreślam możliwości bliższego poznania ludzi, którzy mi sie fizycznie nie do końca podobają Jeżeli kogoś
poznam lepiej, to czasem może się rozwinąć takie zainteresowanie kimś ze względu na charakter.Tylko, że problem jest taki, że ludzie stawiają propozycję kiedy właściwie ich nie znam. Gdyby z tym poczekali, to możliwe, że byłoby inaczej. Owszem można dać szansę i się wycofać, ale ja o sobie wiem, że wycofywanie się ze znajomości to nie jest mój najsilniejszy punkt, więc w ogóle w to nie wchodzę. :wink:
Poza tym zawsze odbieram to tak, że tak samo jak ja nie znam kogoś, to on mnie nie zna też. Więc czym się kierował? Tylko tym jak wyglądam i też się wtedy czuję z tym źle, że inna osoba zainteresowała się mną bo akurat trafiłam w czyjś gust zewnętrznie. Jeżeli ktoś ocenił mnie po wyglądzie i na tej podstawie podjął decyzję o wejściu w związek, to świadczy o tym, że również kierował się tylko tym co jest zewnętrzne. Po prostu jest zła kolejność ludzie powinni się poznawać najpierw, a potem ewentualnie wchodzić w związki.

Awatar użytkownika
nudny introwertyk
Intro-wyjadacz
Posty: 385
Rejestracja: 28 kwie 2015, 7:19
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: ENFP
Lokalizacja: Poznań

Re: Jak sobie kogoś znaleźć?

Post autor: nudny introwertyk » 29 lis 2015, 20:15

Wiesz, ja się nigdy nikomu nie narzucam. Najczęściej jestem skreślany już na etapie koleżeńskim, bo nie ma o czym ze mną gadać, bo nie mam żadnych osiągnięć, bo ogólnie jestem jakiś "dziwny". Jasne, nikt mi tego w twarz nie powie - no oprócz tego że nie ma ze mną o czym gadać, bo raz mi to ktoś powiedział - ale co do pozostałych, to wiem że też tak myślą, albo podobnie. Kurcze, mówię wszystkim od zawsze że jestem zwykłym nudnym facetem, któremu dobrze z tym jak funkcjonuje. Mimo wszystko ludzie od razu myślą że mówię tak przez skromność a tak naprawdę jestem niezwykle interesującą osobą. Nie, nie jestem. Może przez to że nie mam potrzeby niczego nikomu udowadniać, sobie tym bardziej. Przykładowo lubię pojeździć na rowerze, ale nie interesują mnie żadne rajdy czy kolarstwo zawodowe. Nie potrzebuję wyzwań, ani adrenaliny. A gdy już ludzie mi uwierzą, że to nie skromność, a najzwyklejsza prawda, to zwykle znikają pod idiotycznym pretekstem albo i bez niego i tyle ich widziałem. A co do bliższych relacji, to wydaje mi się że najpierw warto zbudować dobra relację koleżeńską, przyjacielską z taką osobą i za dużo sobie nie obiecywać. Co do wyglądu zewnętrznego to na mojej liście priorytetów jest on dość nisko (co nie znaczy że nie ma granic ;) ) i nie pomyślałbym nawet żeby budować z kimś relację ze względu na wygląd danej osoby.

Alfa
Introrodek
Posty: 17
Rejestracja: 29 lis 2015, 14:15
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4

Re: Jak sobie kogoś znaleźć?

Post autor: Alfa » 02 gru 2015, 1:12

Miałam takiego kolegę , który właśnie miał problem z tym, że jest nudny. Ale on nie był nudny. Był taki normalny jak większość ludzi, tylko może trochę mało w nim było entuzjazmu. Ale jak tak powiedział o sobie to zaczęłam patrzeć na niego pod tym kątem. Gdyby tego nie powiedzał to nie zauważyłabym, że jest nudny, bo nie wyróżniał się pod tym względem. Więc pewnie nie warto o tym od razu mówić ludziom, ze jesteś nudny to sobie wytłumaczą potem Twoje milczenie w inny sposób na przykład taki, że jesteś skryty albo nawet tajemniczy. Nawet jak to nieprawda, to w sumie no to co? :) Ludzie bardzo reagują na słowa.
Ja też słyszałam : nie klei mi się z toba rozmowa i tym podobne. Sądzę, że sporo osób mogło nawet jeżeli mi tego nie mówili, myśleć o mnie jako o nieciekawej, ale to wynikało przede wszystkim, z tego, że nie potrafię się na ogół otworzyć i być sobą przy ludziach. Staram się być idealna i wychodzi nijako i nieciekawie. :( Ale ponieważ znam też ludzi przy których jestem totalnie inna i którzy nie uważają mnie zupełnie za osobę nudną, to ja nazywałam mój problem: nie umiem rozmawiać z ludźmi. Może u Ciebie tak naprawdę jest tak samo, że nie umiesz rozmawiać,otworzyć się i przekazywać tego kim jesteś. Wiem, że uważasz inaczej, ale tak naprawdę to, akurat to że że nie masz zainteresowań i osiągnieć nie warunkują bycia kimś nudnym bo znam kogoś takiego i on nie jest wcale nudny. Więc to się wbrew pozorom nie musi łąćzyć :)

Awatar użytkownika
nudny introwertyk
Intro-wyjadacz
Posty: 385
Rejestracja: 28 kwie 2015, 7:19
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: ENFP
Lokalizacja: Poznań

Re: Jak sobie kogoś znaleźć?

Post autor: nudny introwertyk » 02 gru 2015, 11:24

Oczywiście że nie umiem rozmawiać z ludźmi, staram się gadać i gadać chociaż nie mam za bardzo o czym i robię z siebie przez to głupka, odstraszam, bo nie wiem jak inna osoba odbierze milczenie - teraz już na szczęście wiem że nie tędy droga ;) Z drugiej strony bycie sobą nie jest wcale łatwiejsze, tym bardziej że sam do końca nie wiem kiedy sobą jestem a kiedy nie. Trudno mi się otworzyć, jestem bardzo wrażliwy emocjonalnie, boję się ośmieszenia, powiedzenia "czegoś głupiego". Czy jestem aż taki nudny ? Sam nie wiem, przyzwyczaiłem się do tego że tak siebie postrzegam. Mimo wszystko nie uważam tego rodzaju "nudy" za zły, nie jestem typem faceta który mógłby przeleżeć całe życie przed TV popijając piwko :P

Mel
Introwertyk
Posty: 100
Rejestracja: 10 lis 2013, 23:17
Płeć: mężczyzna
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Poznań

Re: Jak sobie kogoś znaleźć?

Post autor: Mel » 02 gru 2015, 13:54

nudny introwertyk pisze:tym bardziej że sam do końca nie wiem kiedy sobą jestem a kiedy nie.
Na Twoim miejscu przestałbym się zastanawiać, kiedy jestem sobą a kiedy nie, tylko zaczął się zachowywać tak jak mi wnętrze podpowiada. Jak ten sposób nie będzie Ci odpowiadał (który podpowiada ci wnętrze), to zaczniesz się zachowywać trochę inaczej, aż w końcu dotrzesz do momentu, w którym poczujesz, że Ty to Ty.
nudny introwertyk pisze:Czy jestem aż taki nudny ? Sam nie wiem, przyzwyczaiłem się do tego że tak siebie postrzegam
Zacząłbym od zmiany nicka na ciekawy introwertyk, ale nie wiem czy jest tu taka opcja :). Przede wszystkim nie możesz wymagać od innych by postrzegali Cię jako ciekawego, skoro Ty sam siebie tak nie postrzegasz. Najpierw powinieneś zmienić swoje nastawienie, a potem zmieni się nastawienie innych.
"Nie śmierć rozdziela ludzi, lecz brak miłości"

Alfa
Introrodek
Posty: 17
Rejestracja: 29 lis 2015, 14:15
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4

Re: Jak sobie kogoś znaleźć?

Post autor: Alfa » 02 gru 2015, 14:30

staram się gadać i gadać chociaż nie mam za bardzo o czym i robię z siebie przez to głupka, odstraszam, bo nie wiem jak inna osoba odbierze milczenie
Ja też często wpadam w taką pułapkę. Dlatego nie lubię spotkań 1 na 1 bo tak się wtedy niestety często dzieje. Kiedy są 3 osoby, to mogę przeważnie milczeć i powiedzieć coś od czasu do czasu. Wtedy owszem mam czasem uczucie, że nie powiedziałam wielu rzeczy, które chciałam, ale już wolę to uczucie niż to , które mam kiedy mówiłam za dużo i nie do końca to co chciałam tylko po to żeby uniknąć ciszy. Myślę, że ludzie wtedy mają nie do końca prawdziwy obraz tego kim jestem. Potem nie mam oczywiście ochoty spotykać się z nimi ponownie, czuję niechęć do siebie i do nich, ponieważ niejako przez nich zmusiłam się do czegoś takiego. :( Ale również trudno mi zdecydować się na milczenie.

Sehnsucht
Zagubiona dusza
Posty: 3
Rejestracja: 18 gru 2015, 15:41
Płeć: mężczyzna

Re: Jak sobie kogoś znaleźć?

Post autor: Sehnsucht » 18 gru 2015, 23:33

Jest jakakolwiek minimalna szansa na to, że osoba bez pewności siebie i jakiegoś dużego poczucia humoru kiedykolwiek kogoś znajdzie? To nie jest może tak, że tego poczucia humoru w ogóle nie mam, mam to niestety tylko pisząc np. na fb z jakimś bliskim znajomym :/ Jednak pewności siebie mi całkowicie brakuje, drugą sprawą jest to, że jak kogoś poznam to po typowym "przedstawieniu" swoich zainteresowań z drugą osobą nie mam już całkowicie z nią o czym rozmawiać, nie mogę znaleźć tematu. Nie ukrywam, że na samą myśl o tym, że przez swój charakter prawdopodobnie zostanę samotny przez resztę czasu i że dziewczyny nie lubią takich osób jak ja, mam myśli samobójcze, to jest po prostu nie do zniesienia :/

Dennis
Intronek
Posty: 33
Rejestracja: 04 lip 2015, 14:48
Płeć: mężczyzna

Re: Jak sobie kogoś znaleźć?

Post autor: Dennis » 19 gru 2015, 17:52

@Sehnsucht Szansa zawsze jest, z tym że jesłi chcesz kogokolwiek znaleźć najpierw musisz zmienić myślenie o sobie i wyjść z własnej skorupy na początek. Nie przejmuj sie że nie możesz znaleźć tematów do rozmów, nikt się nie urodził od razu z doświadczeniem w materi kontaktów damsko-męskich. A tak na marginesie, może to dlatego że idealizujesz je, stawiasz na piedestale lub traktujesz każdą nowo poznaną jak przyszłą partnerke, mam na myśli podejście. Może spróbuj się zaprzyjaźnić z jakąś dziewczyną, wartościową dziewczyną. Co do tego czy dziewczyny lubią takie osoby czy nie, najlepiej być sobą i nie martwić się tym jak cie postrzegają inni, bo nie warto starać się dla wszystkich i sie tym przejmować co ludzie pomyślą. Lepiej być sobą niż udawać kogoś kim sie nie jest i źle sie z tym potem czuć.

ODPOWIEDZ