Może...

W tym dziale rozmawiamy o radościach i problemach, jakie dla introwertyków wynikają z bycia w związku.
ChciałabymŻycia
Zagubiona dusza
Posty: 2
Rejestracja: 23 sie 2016, 19:01
Płeć: kobieta

Może...

Post autor: ChciałabymŻycia » 23 sie 2016, 19:46

Bardzo lubię swoje życie. Mimo wszystko. Mimo, że cały czas mam jego niedosyt i może wydać się to dziwne ale nie czuję abym traciła je dnie spędzając w pokoju wśród książek, lub spacerując po łąkach. Dopiero niedawno, gdy powili zaczęłam przyjmować do wiadomości, że do dorosłość jest o krok (18 lat) poczułam (a może inni zasugerowali mi) brak jakiejś osoby obok. Tak więc rozejrzałam się wokoło, a to co ujrzałam przeraziło mnie i zmroziło do głębi. Więc może tu? Nie wydaje mi się abym znalazła wielką miłość. Wystarczy mi przyjaciel, na którego mogłabym liczyć.

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1433
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wlkp

Re: Może...

Post autor: Coldman » 23 sie 2016, 20:17

Pierwsze zdanie mnie ujęło, bo sam często je wypowiadam i sam twierdze, że zawsze mi czegoś brakuje. Człowiek uczy się przez całe życie i powinno się cieszyć z tego co się ma, ale my nie jesteśmy jakimiś mnichami, którzy w medytacji odrzucą wszystko. Ja sam niedawno skończyłem 18 lat i w sumie nic się nie zmieniło. Dostałem dawkę stresu w postaci osiemnastki i prawa jazdy, a ramach nagrody możliwość kupna zimnego piwa w sklepie.
Człowiek istota społeczna potrzebuje zawsze kogoś obok, nawet tylko po to by podzielić się śmiesznym filmem. Wspólne jest lepiej. Choć jestem introsiem, to swoimi sposobami dąże do jak najlepszego zdrowia społecznego. Dobrze, że poszukujesz, zawsze doceniam w ludziach chęci zmian i podjęcia kroków do działania. Miłość i przyjaźń przychodzą z czasem, na początku zawsze łączą wspólne myśli :)
Biegnij teraz jak łagodny zwierz. Biegnij by dowiedzieć się, o sobie samym i o świecie co zimny jest jak lód.

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 375
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Może...

Post autor: psubrat » 23 sie 2016, 20:26

ChciałabymŻycia pisze:Tak więc rozejrzałam się wokoło, a to co ujrzałam przeraziło mnie i zmroziło do głębi.
A co konkretnie Cię przeraziło?
ChciałabymŻycia pisze:Więc może tu? Nie wydaje mi się abym znalazła wielką miłość. Wystarczy mi przyjaciel, na którego mogłabym liczyć.
A dlaczego przyjaciel, a nie przyjaciółka? Jako kobieta, z kobietą miałabyś więcej wspólnych zainteresowań, lepiej byście się rozumiały niż z mężczyzną...
Poza tym pragnę zauważyć, że "przyjaźń" to nie jest coś mniej niż "miłość", a jedynie jedna z odmian miłości:

http://sjp.pwn.pl/szukaj/mi%C5%82o%C5%9B%C4%87.html
2. «silna więź, jaka łączy ludzi sobie bliskich»
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Awatar użytkownika
mt362
Intronek
Posty: 25
Rejestracja: 13 sie 2016, 9:46
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTP-A
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Może...

Post autor: mt362 » 23 sie 2016, 20:52

psubrat pisze: A dlaczego przyjaciel, a nie przyjaciółka?
Bo kobiety rozumieją, jakie są inne kobiety, i dlatego się nienawidzą.

Echo
Wtajemniczony
Posty: 5
Rejestracja: 23 sie 2016, 20:10
Płeć: mężczyzna

Re: Może...

Post autor: Echo » 23 sie 2016, 21:12

Nie wiem, czy mamy na myśli to samo... Otaczający nas świat jest przerażający, ale tylko wtedy gdy poświęcasz wystarczająco dużo czasu na obserwację, nie każdy to widzi.

Do wielkiej miłości wiele nie potrzeba, wystarczy jeden, nawet bardzo mały impuls.

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 375
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Może...

Post autor: psubrat » 23 sie 2016, 21:31

mt362 pisze:
psubrat pisze: A dlaczego przyjaciel, a nie przyjaciółka?
Bo kobiety rozumieją, jakie są inne kobiety, i dlatego się nienawidzą.
Ta hipoteza trochę by tłumaczyła...
Jest jednak problem, że mnóstwo mężczyzn też w ciemno leci na relacje z kobietami, praktycznie nie dostrzegając możliwości utrzymywania bardzo satysfakcjonujących przyjaźni z mężczyznami.

Z resztą - nie mam aż tak złego zdania o naturze kobiet - widziałem wśród kobiet ze swojej rodziny, że międzykobiece przyjaźnie (oczywiście przyjaźń kobieca a przyjaźń męska to inne zjawisko, tylko nazwę ma tę samą; dlatego jestem przeciwny nawiązywaniu przez mężczyzn przyjaźni z kobietą, bo najprawdopodobniej bardzo rozminie się to z ich oczekiwaniami) też nieźle funkcjonowały i wygląda na to, że dawały satysfakcję obu stronom.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Awatar użytkownika
teoriapogardy
Intronek
Posty: 33
Rejestracja: 12 lip 2016, 0:31
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INTP

Re: Może...

Post autor: teoriapogardy » 23 sie 2016, 21:50

Co do przyjaźni damsko-damskich i damsko-męskich, to drugie to według mnie też trochę profilaktyka, bo nikt nie jest w stanie zniszczyć kobiety bardziej niż druga kobieta, niemniej jednak warto próbować i tu.

Awatar użytkownika
nudny introwertyk
Intro-wyjadacz
Posty: 385
Rejestracja: 28 kwie 2015, 7:19
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: ENFP
Lokalizacja: Poznań

Re: Może...

Post autor: nudny introwertyk » 25 sie 2016, 16:24

Ja również lubię swoje życie. Ale bardziej niż zwykle lubię je w wakacje, a jeszcze mocniej podobałoby mi się z okna mojej prywatnej willi z basenem i lambo na podjeździe. Tak, jestem pieprzonym materialistą, ale pochodzenie mnie nieco usprawiedliwia :D

Co do przyjaźni damsko-męskich, to z własnego doświadczenia powiem, że na ogół lepiej dogaduje się z kobietami niż z facetami. Oczywiście nie ze wszystkimi, ale tego chyba nie muszę mówić.

ODPOWIEDZ