Jak zacząć działać?

W tym dziale rozmawiamy o radościach i problemach, jakie dla introwertyków wynikają z bycia w związku.
Visturos
Zagubiona dusza
Posty: 4
Rejestracja: 30 lis 2016, 10:38
Płeć: mężczyzna

Jak zacząć działać?

Post autor: Visturos » 02 gru 2016, 0:50

Niedługo będę miał 23 lata, a od ponad 15 miesiecy mieszkam sam we Wrocławiu. Pojawiła się szansa z której zrezygnowac nie mogłem więc ją przyjąłem i ciesze się z tego. Sądziłem że dzięki temu moje życie chociaż troche zmieni się na plus w kwestii związków, poznam kogoś, zamieszkam z kimś, a samotność nie będzie mnie męczyć, ale niestety nic ciekawego sie nie wydarzyło w tym czasie.

W szkole zawsze byłem spokojnym chłopakiem. Miałem swoją grupke znajomych z ktorymi czasami sie spotykalem. Nie wspominam źle moich mlodych lat, aczkolwiek wiem, ze nie wykorzystałem tego czasu tak jak powinienem, byłem momentami troche aspołeczny i nie potrafiłem nawiązać jakieś bliższej relacji z koleżanką. Gimnazjum zleciało dosyć szybko, potem pojawiło się technikum. Lubiłem spedzac czas w domu i dłubać w swoim hobby. Nie miałem ogólnie duzych problemów z nawiązywaniem kontaktu, zawsze potrafiłem sie z kazdym dogadać, nikt zle mnie nie traktował. Z dziewczynami było podobnie, ale nic poza tym, myślenie o związku z jakąś dziewczyną było poza moim zasięgiem.

Teraz jestem tu, żyje sam i samotność powoli mnie dobija. Czasami miewam zmiane nastroju, która jest w stanie trwać bardzo dlugo. Funkcjonuje normalnie, ale bywają takie momenty że wpadam w takiego doła z którego ciężko mi wyjść. Zadaje sobie pytanie "co jest ze mną nie tak ze jestem sam".

Pewne jest jedno, nie jestem az tak bardzo aktywnym czlowiekiem jak inni, lubie jak zyje, ale brakuje mi kogos obok. Wyglądam też okej, dbam o siebie, cwicze regularnie w domu. Nie potrafie snuć tematów tak dlugo probujac tym samym zaciekawić kogoś moją osobą. Jestem czasami po prostu nudny i nie boje się tego powiedzieć. W otoczenu w ktorym sie otaczam koledzy zawsze oceniają mnie dobrze, mam z nimi bardzo swietny kontakt, ale z kobietami jest inaczej, trudno mi cos zbudować wiekszego.

Skorzystałem z tego Tindera. Kilka dni minelo a tu paredziesiąt połączeń. 60% dziewczyn nie odpisuje, 30% odpisuje ale krotkimi slowami aż czlowiek sie zniecheca, a reszta stara sie troche angazowac. Umowilem sie w tym roku dwa razy dzieki tej aplikacji. Z jedna spotkalem sie 3 razy, ale na ostatnim spotkaniu ustalilismy ze mamy odmienne charaktery i warto to przerwac. Z druga tez sie spotkalem, ale tutaj wygladalo podobnie, tyle ze skonczylo sie wczesniej. Bylo to na poczatku roku.

Przez dlugie miesiace nic sie nie dzialo az do sierpnia, kiedy przypadkowo poznalem dziewczyne w drodze do pracy. Szczegolow nie zdradzam. Wymienilismy sie kontaktami i probowalismy budować naszą relacje. O dziwo zadziwiająco dobrze nam sie pisało, co mnie bardzo cieszylo. Nigdy tego nie doswiadczylem na takim poziomie. Juz po tygodniu spotkalismy sie, pospacerowalismy po parku, po miescie, bylo super. Po 2 tygodniach zaprosila mnie do siebie, tak po prostu o, posiedziec i pogadac, czesto tak robilismy w pozniejszym czasie. Niby trwa to nadal, ale nasza relacja troche sie pomieszala. Uslyszalem od niej, że nie oczekiwała niczego ode mnie, nie oczekiwała od tej relacji zwiazku. Mieszkamy bardzo blisko siebie, jakies 2km ale ostatnio tak jakby sie odsunela ode mnie. Szkoda, nasza relacja nabierala takiego tempa, bylismy ze sobą tak blisko, ze myslalem ze cos z tego wyjdzie, ale niestety. No i od pazdziernika walcze ze sobą.

Wiem, że nie ma w tym juz zadnego sensu, bo dostałem jasny sygnał. Chciałbym coś ze sobą zrobić, zacząć działać, zmienić coś ... ale jestem bezsilny. Wiem, ze nikt do moich drzwi nie zapuka, wiem ze trzeba coś zacząć robić, ale co zrobić aby poznać kogoś kto jest chociaz troche podobny do mnie? Nie wyobrażam sobie żyć z ekstrawertyczką :/ Ta z którą utrzymywałem kontakt była własnie bardzo podobna do mnie ale jej oczekiwania byly inne.

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 411
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Jak zacząć działać?

Post autor: psubrat » 02 gru 2016, 1:17

Visturos pisze:Wiem, ze nikt do moich drzwi nie zapuka, wiem ze trzeba coś zacząć robić, ale co zrobić aby poznać kogoś kto jest chociaz troche podobny do mnie?
Podobni do Ciebie to są inni mężczyźni. Musisz się z tym faktem pogodzić. Z resztą, sam nawet w swojej relacji wskazujesz na to, że z kolegami masz wiele wspólnego, z koleżankami - nie. Nie, nie trafiłeś w jakieś nadzwyczajnie wyjątkowe towarzystwo, wyjątkowy przypadek że kobiety są psychicznie inne niż mężczyźni. To jest norma!

Ważne jest tylko byś przestał myśleć o sobie jako kimś ułomnym, z takiego tylko powodu, że jesteś psychicznie mężczyzną. Nie rezygnuj ze swoich męskich cech w imię znalezienia wspólnego języka z kobietami.

Czy chcesz stać się innym człowiekiem tylko po to, by mieć relację z kobietą? Gwarantuję ci, sztuczne zachowanie nie stanie się Twoją drugą naturą, cały czas będziesz czuł się z tym źle. Lepiej dbaj o swoje relacje z kolegami, jeśli są dobre i jeśli spędzanie z nimi czasu sprawia Ci radość.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

Awatar użytkownika
ćma
Intronek
Posty: 55
Rejestracja: 23 lis 2016, 18:09
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ

Re: Jak zacząć działać?

Post autor: ćma » 02 gru 2016, 1:49

Visturos pisze:

Przez dlugie miesiace nic sie nie dzialo az do sierpnia, kiedy przypadkowo poznalem dziewczyne w drodze do pracy. Szczegolow nie zdradzam. Wymienilismy sie kontaktami i probowalismy budować naszą relacje. O dziwo zadziwiająco dobrze nam sie pisało, co mnie bardzo cieszylo. Nigdy tego nie doswiadczylem na takim poziomie. Juz po tygodniu spotkalismy sie, pospacerowalismy po parku, po miescie, bylo super. Po 2 tygodniach zaprosila mnie do siebie, tak po prostu o, posiedziec i pogadac, czesto tak robilismy w pozniejszym czasie. Niby trwa to nadal, ale nasza relacja troche sie pomieszala. Uslyszalem od niej, że nie oczekiwała niczego ode mnie, nie oczekiwała od tej relacji zwiazku. Mieszkamy bardzo blisko siebie, jakies 2km ale ostatnio tak jakby sie odsunela ode mnie. Szkoda, nasza relacja nabierala takiego tempa, bylismy ze sobą tak blisko, ze myslalem ze cos z tego wyjdzie, ale niestety. No i od pazdziernika walcze ze sobą.

Wiem, że nie ma w tym juz zadnego sensu, bo dostałem jasny sygnał. Chciałbym coś ze sobą zrobić, zacząć działać, zmienić coś ... ale jestem bezsilny. Wiem, ze nikt do moich drzwi nie zapuka, wiem ze trzeba coś zacząć robić, ale co zrobić aby poznać kogoś kto jest chociaz troche podobny do mnie? Nie wyobrażam sobie żyć z ekstrawertyczką :/ Ta z którą utrzymywałem kontakt była własnie bardzo podobna do mnie ale jej oczekiwania byly inne.
No dobrze... Kawa na ławę ;) Moja opinia jest taka, że za długo zwlekałeś, nie przejąłeś inicjatywy, chociaż w sumie nie wiem, może jednak podejmowałeś, za mało danych mamy, ale dla mnie to wygląda tak, że dziewczyna spotykała się z tobą, spotykała, ba, zaprosiła cię nawet do siebie, co można różnie interpretować;) , dalej byliście tylko znajomymi. W końcu się znudziła tym, że sprawy nie posuwają się naprzód i dała sobie spokój. Poinformowała cię o tym z trzech możliwych powodów:
- żeby wymusić na tobie wyznanie, że ty waszą relację traktujesz bardzo poważnie, oczywiście w tym romantycznym ujęciu
- żeby zakomunikować ci, że jeżeli nie masz zamiaru pogłębiać waszej relacji to ona idzie sobie precz
- żeby zatrzeć ewentualne wrażenie, że jej zależało na tobie bardziej niż tobie na niej.
Sam zdecyduj, które jest najbardziej prawdopodobne.

Żeby dobrze zinterpretować całą sytuację potrzeba siłą rzeczy więcej informacji.

Co do poznania kogoś, kto mógłby stać się kimś bliskim - niestety tak to jest, że im bardziej się chce, tym bardziej nie można;) Najlepszą radą jest po prostu uzbroić się w cierpliwość i zająć się sobą, skupić się na tym, co się lubi, robić rzeczy, które się lubi, bywać w miejscach, które się lubi. Wtedy siłą rzeczy spotka się w tych okolicznościach osobę podobną do nas.
Niestety Tinder przyciąga raczej osoby ekstrawertyczne, które lubią szybki, intensywny ale powierzchowny kontakt. Lepszy byłby już czat, np. na wp.pl, ale to też wymaga duuużo cierpliwości i czasu.

Swoją drogą, ludzie często marzą o związku, a tak naprawdę nie są do niego gotowi. Nie znają siebie, nie znają swoich potrzeb, nie wiedzą, co mają do zaoferowania partnerowi lub partnerce etc. Człowiek, wiedziony potrzebą "posiadania" kogoś bliskiego, ląduje w relacji nieodpowiedniej, a po jakimś czasie próbuje się z niej sam wykopać. Poświęć zatem czas, kiedy jesteś sam, na zastanowienie się, czego i w jaki sposób tak naprawdę chcesz. Bo w zasadzie, gdybyś naprawdę chciał związku, to chyba bardziej dążyłbyś do niego w tej wyżej opisanej znajomości, czyż nie?
Wszystko, co widzisz, to tylko perspektywa, wszystko, co słyszysz, to tylko opinia.

Patrycjusz
Rozkręcony intro
Posty: 235
Rejestracja: 08 sty 2015, 15:47
Płeć: mężczyzna

Re: Jak zacząć działać?

Post autor: Patrycjusz » 02 gru 2016, 2:06

Odpiszę w innym tonie niż psubrat (z którym się w większości zgadzam, ale ta postawa nie rozwiązuje Twojego problemu). Owszem, kobiety są inne niż faceci i jest to trywialne stwierdzenie, spójrzcie co macie między nogami, czyżby coś innego? Może paść argument, że to płytkie, a ja odpowiem: kłóć się z biologią a będzie po tobie. Człowiek jako istota psychofizyczna w połowie reprezentuje siebie poprzez właśnie warstwę namacalną, a wiedza na temat powiązań warstwy somatycznej z psychiczną jest potężnym narzędziem.

Może to zabrzmieć jak porada rodem z PUA, ale postaram się ją rozwinąć. Otóż facetów podniecają kobiety i na odwrót. Z tego trywialnego stwierdzenia wynika przełom w myśleniu - płeć przeciwna chce nawiązywać z Tobą intymny kontakt. Z tego co zauważyłem, wielu młodych facetów (w tym niedawny ja) ma zaaplikowane do głowy, że nawiązanie dotyku z kobietą to coś wbrew jej woli. W sensie, jeśli ona zachowuje się wobec Ciebie seksualnie to jest to nagroda, jeśli Ty zachowujesz się wobec niej seksualnie, to jest to niegrzeczne. Nie wiem kto jest odpowiedzialny za to pranie mózgu, ale powinien sczeznąć. Skoro byłeś w sytuacji przez Ciebie opisanej, najprawdopodobniej dostałeś "kosza" bo zachowywałeś się, jakbyś właśnie sam chciał wylądować w strefie friendzone. Gdybyś zaryzykował, albo sprawa potoczyłaby się tak, jak i tak się potoczyła, albo właśnie miałbyś swoją upragnioną dziewczynę. W porównaniu do opcji bez ryzyka, tamta wychodzi zdecydowanie na plus. Zapraszanie nowo poznanego faceta do siebie do domu po dwóch tygodniach znajomości dla mnie jest jednoznaczne, ale zaraz usłyszysz, że jak tak myślisz, to przedmiotowo traktujesz kobiety tratatatata. Gdybyś je tak traktował to nie walczyłbyś teraz ze sobą, także spokojna głowa.

O właśnie, ćma dokładnie pokazała Ci, co ta kobieta mogła mieć na myśli przez swój "odrzucający" tekst. Widzisz, jakie to posrane? Ty odebrałeś to bezpośrednio jako odrzucenie, co logicznie myśląc jest prawidłowe, ale widzisz, ile tu intryg i manipulacji? A to jeszcze nic.
ćma pisze:Swoją drogą, ludzie często marzą o związku, a tak naprawdę nie są do niego gotowi. Nie znają siebie, nie znają swoich potrzeb, nie wiedzą, co mają do zaoferowania partnerowi lub partnerce etc. Człowiek, wiedziony potrzebą "posiadania" kogoś bliskiego, ląduje w relacji nieodpowiedniej, a po jakimś czasie próbuje się z niej sam wykopać.
Święte słowa. I tak, pierwsze związki to nic innego jak poligon doświadczalny, a najgorsze są sytuacje, gdzie jedna strona już to wszystko zna i wie, a druga ni cholery.

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 411
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Jak zacząć działać?

Post autor: psubrat » 02 gru 2016, 10:14

Patrycjusz pisze:Może to zabrzmieć jak porada rodem z PUA, ale postaram się ją rozwinąć. Otóż facetów podniecają kobiety i na odwrót. Z tego trywialnego stwierdzenia wynika przełom w myśleniu - płeć przeciwna chce nawiązywać z Tobą intymny kontakt.
Ja bym chciał dodać do tego jedno:
Czasem do związków kogoś ciągnie pociąg seksualny i/lub chęć spłodzenia dzieci w ciągu kilku najbliższych lat, a czasem - poszukiwanie tzw. bratniej duszy. W pierwszym przypadku poszukiwanie kobiety (przez mężczyzne) jest właściwym krokiem, natomiast w drugim - nie.

Także polecałbym autorowi wątku zastanowić się, który z tych dwóch czynników go napędza. I podjąć adekwatną decyzję.
A w zasadzie nawet nie "zastanowić się", bo - przynajmniej tak było u mnie - z tzw. racjonalnego myślenia wynikało: teoria ewolucji -> kopulacja celem życia mężczyzny -> odczucie samotności jest skutkiem braku seksu... Dopiero obserwowanie swoich reakcji, bez oceniania czy są "prawdziwie męskie", "dorosłe", "prawidłowe", obserwowanie jak się czuję podczas spotkania z kolegą, jak z koleżanką/dziewczyną wskazało mi, że jednak ten pociąg seksualny jest znacznie niżej w hierarchii niż potrzeba bliskich, przyjacielskich relacji z ludźmi do mnie podobnymi - czyli prawie w 100% przypadków - mężczyznami.
Patrycjusz pisze:Z tego co zauważyłem, wielu młodych facetów (w tym niedawny ja) ma zaaplikowane do głowy, że nawiązanie dotyku z kobietą to coś wbrew jej woli. W sensie, jeśli ona zachowuje się wobec Ciebie seksualnie to jest to nagroda, jeśli Ty zachowujesz się wobec niej seksualnie, to jest to niegrzeczne.
Jest tu jednak pewne niebezpieczeństwo. Mężczyźni w naszej kulturze są tak wychowani, aby praktycznie każdy dotyk z wyjątkiem podania ręki na przywitanie, odbierać jako znak seksualny (z tego też się bierze prawie całkowity brak dotyku kolega-kolega; co ciekawe dotyk mężczyzna-pies mimo to ma się dobrze). Kobiety nie są tak wychowane - wystarczy popatrzeć jak koleżanki traktują/dotykają siebie nawzajem. Tu może dochodzić do niezrozumienia.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

Visturos
Zagubiona dusza
Posty: 4
Rejestracja: 30 lis 2016, 10:38
Płeć: mężczyzna

Re: Jak zacząć działać?

Post autor: Visturos » 02 gru 2016, 10:51

psubrat pisze:Podobni do Ciebie to są inni mężczyźni. Musisz się z tym faktem pogodzić. Z resztą, sam nawet w swojej relacji wskazujesz na to, że z kolegami masz wiele wspólnego, z koleżankami - nie. Nie, nie trafiłeś w jakieś nadzwyczajnie wyjątkowe towarzystwo, wyjątkowy przypadek że kobiety są psychicznie inne niż mężczyźni. To jest norma!

Ważne jest tylko byś przestał myśleć o sobie jako kimś ułomnym, z takiego tylko powodu, że jesteś psychicznie mężczyzną. Nie rezygnuj ze swoich męskich cech w imię znalezienia wspólnego języka z kobietami.

Czy chcesz stać się innym człowiekiem tylko po to, by mieć relację z kobietą? Gwarantuję ci, sztuczne zachowanie nie stanie się Twoją drugą naturą, cały czas będziesz czuł się z tym źle. Lepiej dbaj o swoje relacje z kolegami, jeśli są dobre i jeśli spędzanie z nimi czasu sprawia Ci radość.
No wlasnie trudno mi sie z tym pogodzić. Nie oczekuje od dziewczyny zeby byla moją kopia, nie musi interesowac sie tym samym co ja. Każdy człowiek jest inny.

Ze znalezieniem jezyka w wiekszosci przypadkow nie mam problemu, nie jestem osobą zamknietą w sobie i potrafie sie dogadac kiedy trzeba. Bardziej tu chodzi o rozwiniecie kontaktu do czegos bardziej waznego, bardzo bliskiej relacji.

Lepiej dbac o relacje z kolegami ... ale co dalej? Nie moge ciagle siedziec w jednym miejscu czekajac na jakis cud.
ćma pisze:No dobrze... Kawa na ławę ;) Moja opinia jest taka, że za długo zwlekałeś, nie przejąłeś inicjatywy, chociaż w sumie nie wiem, może jednak podejmowałeś, za mało danych mamy, ale dla mnie to wygląda tak, że dziewczyna spotykała się z tobą, spotykała, ba, zaprosiła cię nawet do siebie, co można różnie interpretować;) , dalej byliście tylko znajomymi. W końcu się znudziła tym, że sprawy nie posuwają się naprzód i dała sobie spokój. Poinformowała cię o tym z trzech możliwych powodów:
- żeby wymusić na tobie wyznanie, że ty waszą relację traktujesz bardzo poważnie, oczywiście w tym romantycznym ujęciu
- żeby zakomunikować ci, że jeżeli nie masz zamiaru pogłębiać waszej relacji to ona idzie sobie precz
- żeby zatrzeć ewentualne wrażenie, że jej zależało na tobie bardziej niż tobie na niej.
Sam zdecyduj, które jest najbardziej prawdopodobne.

Żeby dobrze zinterpretować całą sytuację potrzeba siłą rzeczy więcej informacji.

Co do poznania kogoś, kto mógłby stać się kimś bliskim - niestety tak to jest, że im bardziej się chce, tym bardziej nie można;) Najlepszą radą jest po prostu uzbroić się w cierpliwość i zająć się sobą, skupić się na tym, co się lubi, robić rzeczy, które się lubi, bywać w miejscach, które się lubi. Wtedy siłą rzeczy spotka się w tych okolicznościach osobę podobną do nas.
Niestety Tinder przyciąga raczej osoby ekstrawertyczne, które lubią szybki, intensywny ale powierzchowny kontakt. Lepszy byłby już czat, np. na wp.pl, ale to też wymaga duuużo cierpliwości i czasu.

Swoją drogą, ludzie często marzą o związku, a tak naprawdę nie są do niego gotowi. Nie znają siebie, nie znają swoich potrzeb, nie wiedzą, co mają do zaoferowania partnerowi lub partnerce etc. Człowiek, wiedziony potrzebą "posiadania" kogoś bliskiego, ląduje w relacji nieodpowiedniej, a po jakimś czasie próbuje się z niej sam wykopać. Poświęć zatem czas, kiedy jesteś sam, na zastanowienie się, czego i w jaki sposób tak naprawdę chcesz. Bo w zasadzie, gdybyś naprawdę chciał związku, to chyba bardziej dążyłbyś do niego w tej wyżej opisanej znajomości, czyż nie?
Właśnie nie czekałem dlugo. Poznalismy sie na poczatku sierpnia. Dawałem jej subtelne sygnaly że zalezy mi na wiecej. Po miesiacu jasno jej uswiadomilem czego oczekuje. Ona sama zresztą mowila podobnie - ze zalezy jej na mnie, ze jestem cudowny i opiekunczy. Zachowywalismy sie tak jakbysmy byli parą, ale nic szczegolnego z tego nie wyszlo. Przypuszczam po prostu ze bylem dla niej umilaczem czasu, po tym jak chlopak z nia zerwal kilka tygodni wczesniej, traktowala mnie czasami dziwnie (ignorowala dlugie dni) czasami nie dawala mi spkoju nawet o 1 w nocy. Zawsze w przypadku ignorowania tlumaczyla sie studiami, oraz innymi obowiazkami ktore ma na glowie. Wszystko naprawde zmierzało w dobrym kierunku, oboje wiedzielismy czego chcielismy. Nawet spalismy ze sobą kilka razy w weekendy, ale bez szału, na spokojnie bo nalegala. Dopiero pod koniec wrzesnia cos pekło.

Zauwazylem to ze im bardziej sie chce tym nic nie wychodzi.

Wydaje mi sie ze wiem czego chce. Dostałem jednak jasny sygnal od niej ze nie mysli o zwiazku, o niczym i nie traktuje mnie tak jakbym ja chciał. Mówi że potrzebuje luzu, swobody. Kilka razy pod koniec wrzesnia rezygnowala ze spotkania by potem spotkac sie z przyjacielem. Jest bardzo sympatyczna, ale czasami wybuchowa. Swietnie sie dogadujemy, super spedza sie z nai czas. Ale sam fakt ze traktuje mnie w taki sposob troche mnie zniechęcą. Chciałbym zeby nasza relacja byla oczywista. Wiem ze budowanie relacji wymaga czasu ... ale to jest meczące kiedy widzisz jak traktowany jesteś jak 5 kolo u wozu. Gdybym widzial ze jej na mnie bardziej zalezy, a nie podchodzila do tego obojetnie, to dzialalbym. I to nie jest tak ze podchodze do tego biernie, dzialam jak moge.
Patrycjusz pisze:Odpiszę w innym tonie niż psubrat (z którym się w większości zgadzam, ale ta postawa nie rozwiązuje Twojego problemu). Owszem, kobiety są inne niż faceci i jest to trywialne stwierdzenie, spójrzcie co macie między nogami, czyżby coś innego? Może paść argument, że to płytkie, a ja odpowiem: kłóć się z biologią a będzie po tobie. Człowiek jako istota psychofizyczna w połowie reprezentuje siebie poprzez właśnie warstwę namacalną, a wiedza na temat powiązań warstwy somatycznej z psychiczną jest potężnym narzędziem.

Może to zabrzmieć jak porada rodem z PUA, ale postaram się ją rozwinąć. Otóż facetów podniecają kobiety i na odwrót. Z tego trywialnego stwierdzenia wynika przełom w myśleniu - płeć przeciwna chce nawiązywać z Tobą intymny kontakt. Z tego co zauważyłem, wielu młodych facetów (w tym niedawny ja) ma zaaplikowane do głowy, że nawiązanie dotyku z kobietą to coś wbrew jej woli. W sensie, jeśli ona zachowuje się wobec Ciebie seksualnie to jest to nagroda, jeśli Ty zachowujesz się wobec niej seksualnie, to jest to niegrzeczne. Nie wiem kto jest odpowiedzialny za to pranie mózgu, ale powinien sczeznąć. Skoro byłeś w sytuacji przez Ciebie opisanej, najprawdopodobniej dostałeś "kosza" bo zachowywałeś się, jakbyś właśnie sam chciał wylądować w strefie friendzone. Gdybyś zaryzykował, albo sprawa potoczyłaby się tak, jak i tak się potoczyła, albo właśnie miałbyś swoją upragnioną dziewczynę. W porównaniu do opcji bez ryzyka, tamta wychodzi zdecydowanie na plus. Zapraszanie nowo poznanego faceta do siebie do domu po dwóch tygodniach znajomości dla mnie jest jednoznaczne, ale zaraz usłyszysz, że jak tak myślisz, to przedmiotowo traktujesz kobiety tratatatata. Gdybyś je tak traktował to nie walczyłbyś teraz ze sobą, także spokojna głowa.

O właśnie, ćma dokładnie pokazała Ci, co ta kobieta mogła mieć na myśli przez swój "odrzucający" tekst. Widzisz, jakie to posrane? Ty odebrałeś to bezpośrednio jako odrzucenie, co logicznie myśląc jest prawidłowe, ale widzisz, ile tu intryg i manipulacji? A to jeszcze nic.
ćma pisze:Swoją drogą, ludzie często marzą o związku, a tak naprawdę nie są do niego gotowi. Nie znają siebie, nie znają swoich potrzeb, nie wiedzą, co mają do zaoferowania partnerowi lub partnerce etc. Człowiek, wiedziony potrzebą "posiadania" kogoś bliskiego, ląduje w relacji nieodpowiedniej, a po jakimś czasie próbuje się z niej sam wykopać.
Święte słowa. I tak, pierwsze związki to nic innego jak poligon doświadczalny, a najgorsze są sytuacje, gdzie jedna strona już to wszystko zna i wie, a druga ni cholery.
Widze że za mało informacji podałem wcześniej. Nasze relacje naprawdę były bardzo bliskie, teraz troche zgasły. I ryzykowalem naprawde! Poczekam moze i zobacze co z tego wyniknie. Naprawde uważacie że zaproszenie mnie do niej mialo podtekst seksualny? Skąd te myśli? Widziałem, oceniałem. Kilka razy sie calowalismy u niej, a wiem jak to robic i ciagle mowila ze to za duzo i za wczesnie, bo przecież ledwo sie znamy, a ona nie jest gotowa na to.

Na reszte odpisze potem.

Awatar użytkownika
ćma
Intronek
Posty: 55
Rejestracja: 23 lis 2016, 18:09
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ

Re: Jak zacząć działać?

Post autor: ćma » 02 gru 2016, 12:26

Visturos pisze:(...)Przypuszczam po prostu ze bylem dla niej umilaczem czasu, po tym jak chlopak z nia zerwal kilka tygodni wczesniej (...)
Wyciągnij z tego prosty wniosek na przyszłość - zawsze, ale to zawsze bądź bardzo ostrożny we wchodzeniu w relacje romantyczne z osobami, które dopiero co zakończyły poprzedni związek, bo jest duża szansa, że wasza relacja jest jedynie pocieszeniem po związku lub rozgrzewką przed prawdziwym randkowaniem. Sad but true.

Co do kobiety, która ma być twoją kopią... Każdy tego szuka, nawet jeżeli sobie tego nie uświadamia, tylko ludzie najczęściej nazywają to eufemicznie bratnią duszą lub drugą połówką jabłka :D

Jeżeli ta dziewczyna bardzo ci pasowała pod względem osobowości i jeżeli jesteś człowiekiem, który nie wchodzi w przypadkowe relacje tylko po to, by "kogoś mieć", to nastaw się na to, że kolejna może się pojawić dopiero za kilka lat...
Relacji i tak nie da się forsować, zwłaszcza, że mają to być oczywiście relacje udane, zatem szukanie na siłę nic nie da. Możesz oczywiście zwiększyć prawdopodobieństwo poprzez częste bywanie wśród ludzi, ale sam masz przykład, że jak ktoś ma się pojawić w naszym życiu, to poznamy go choćby na ulicy:) Zajmij się sobą, skup się na swoim rozwoju, swoich przyjemnościach, nie szukaj, nie wypatruj, po prostu żyj:)
Wszystko, co widzisz, to tylko perspektywa, wszystko, co słyszysz, to tylko opinia.

Patrycjusz
Rozkręcony intro
Posty: 235
Rejestracja: 08 sty 2015, 15:47
Płeć: mężczyzna

Re: Jak zacząć działać?

Post autor: Patrycjusz » 02 gru 2016, 12:44

psubrat pisze:Ja bym chciał dodać do tego jedno:
Czasem do związków kogoś ciągnie pociąg seksualny i/lub chęć spłodzenia dzieci w ciągu kilku najbliższych lat, a czasem - poszukiwanie tzw. bratniej duszy. W pierwszym przypadku poszukiwanie kobiety (przez mężczyzne) jest właściwym krokiem, natomiast w drugim - nie.
Prawie zgoda, tyle że do związku może też ciągnąć po prostu... potrzeba miłości. Bratnia dusza w postaci faceta to przyjaźń, pociąg seksualny do kobiety jest oczywisty sam w sobie, ale zdaje się, że nie bierzesz najważniejszego czynnika pod uwagę, czyli potrzeby miłości, której nie da się spełnić nawet posiadając stu najlepszych męskich przyjaciół i sto dziwek na zawołanie. Przy czym oczywiście mówimy tu o miłości romantycznej, a nie ogólnie do bliźniego. A to, na ile taka romantyczna miłość jest spełnieniem marzeń, a na ile je niszczy, zostawię tekstom pierdyliarda piosenek o tejże.
Visturos pisze:Widze że za mało informacji podałem wcześniej.
Niestety, i źle zinterpretowałem. W sumie połowa posta do kasacji. :wink:

Visturos
Zagubiona dusza
Posty: 4
Rejestracja: 30 lis 2016, 10:38
Płeć: mężczyzna

Re: Jak zacząć działać?

Post autor: Visturos » 02 gru 2016, 17:53

ćma pisze:
Visturos pisze:(...)Przypuszczam po prostu ze bylem dla niej umilaczem czasu, po tym jak chlopak z nia zerwal kilka tygodni wczesniej (...)
Wyciągnij z tego prosty wniosek na przyszłość - zawsze, ale to zawsze bądź bardzo ostrożny we wchodzeniu w relacje romantyczne z osobami, które dopiero co zakończyły poprzedni związek, bo jest duża szansa, że wasza relacja jest jedynie pocieszeniem po związku lub rozgrzewką przed prawdziwym randkowaniem. Sad but true.

Co do kobiety, która ma być twoją kopią... Każdy tego szuka, nawet jeżeli sobie tego nie uświadamia, tylko ludzie najczęściej nazywają to eufemicznie bratnią duszą lub drugą połówką jabłka :D

Jeżeli ta dziewczyna bardzo ci pasowała pod względem osobowości i jeżeli jesteś człowiekiem, który nie wchodzi w przypadkowe relacje tylko po to, by "kogoś mieć", to nastaw się na to, że kolejna może się pojawić dopiero za kilka lat...
Relacji i tak nie da się forsować, zwłaszcza, że mają to być oczywiście relacje udane, zatem szukanie na siłę nic nie da. Możesz oczywiście zwiększyć prawdopodobieństwo poprzez częste bywanie wśród ludzi, ale sam masz przykład, że jak ktoś ma się pojawić w naszym życiu, to poznamy go choćby na ulicy:) Zajmij się sobą, skup się na swoim rozwoju, swoich przyjemnościach, nie szukaj, nie wypatruj, po prostu żyj:)
Owszem każdy jej szuka, ale trudno taką znaleźć :) Tak jak wspomnialem wczesniej, wcale nie musi być taka sama jak ja. Zależy mi po prostu na kimś kto po prostu będzie kimś bliskim, na dziewczynie z którą będę mógł wiązać coś większego. Taka która faktycznie będzie mnie rozumieć i która nie bedzie podchodzić obojetnie do relacji, ale sama z siebie będzie próbowała coś dać od siebie. Wiem, że szukanie na siłe nie ma zadnego sensu, ale są wyjątki ktorym takie zaparte podejscie (tindery, badoo) pomaga.

Nawet mnie nie dołuj, właśnie myśle o tym że taka sytuacja nie pojawia się tak często i ze jesli przerwe jakiekolwiek proby w odbudowie tej relacji, to znowu bede sam.
Patrycjusz pisze:
psubrat pisze:Ja bym chciał dodać do tego jedno:
Czasem do związków kogoś ciągnie pociąg seksualny i/lub chęć spłodzenia dzieci w ciągu kilku najbliższych lat, a czasem - poszukiwanie tzw. bratniej duszy. W pierwszym przypadku poszukiwanie kobiety (przez mężczyzne) jest właściwym krokiem, natomiast w drugim - nie.
Prawie zgoda, tyle że do związku może też ciągnąć po prostu... potrzeba miłości. Bratnia dusza w postaci faceta to przyjaźń, pociąg seksualny do kobiety jest oczywisty sam w sobie, ale zdaje się, że nie bierzesz najważniejszego czynnika pod uwagę, czyli potrzeby miłości, której nie da się spełnić nawet posiadając stu najlepszych męskich przyjaciół i sto dziwek na zawołanie. Przy czym oczywiście mówimy tu o miłości romantycznej, a nie ogólnie do bliźniego. A to, na ile taka romantyczna miłość jest spełnieniem marzeń, a na ile je niszczy, zostawię tekstom pierdyliarda piosenek o tejże.
Chciałbym dodać że jeśli mi na czymś zależy to staram się to ukazywać ale subtelnie, nie za bardzo. Tak robiłem również w przypadku tej relacji. Bylismy pare razy wspolnie na wycieczce, czesto wychodzilem z jakąś inicjatywą próbując zrobić cokolwiek, aby mnie zauważyła ... przede wszystkim że się staram. Myśle że w tym wszystkim było troche romantyzmu - nie były to sztywne wypady, ale czesto luzne, spontaniczne z ktorych się cieszyła.

Awatar użytkownika
nyarlathotep
Introwertyk
Posty: 95
Rejestracja: 06 wrz 2016, 3:28
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTP
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Re: Jak zacząć działać?

Post autor: nyarlathotep » 02 gru 2016, 18:11

Z tego co ja zaobserwowałem, to trudniej jest introwertykowi szukać relacji. Kobieta szuka samca żeby się z nim pokazać, takie ewolucyjnie uwarunkowane pragnienie mające skłonić lepszych samców do rywalizacji. Rozwijanie pasji toleruje tylko wtedy, gdy prowadzi do dochodu - jeżeli nie to są niedojrzałe zabawy. Poczucie bezpieczeństwa, to tak na przyszłość, mierzy się w walucie. Więc bardzo mi przykro, ale jeżeli mężczyzna szuka romantycznej miłości to powinien sobie dać jak najszybciej spokój, bo prędzej czy później napotka ścianę. Poczucie bliskości tu jest jedynie narzędziem, i warto sobie z tego zdać sprawę, że ono zostanie użyte do szantażu prędzej czy później.
Irrecoverable error, bailing out.
C:>_

Awatar użytkownika
ćma
Intronek
Posty: 55
Rejestracja: 23 lis 2016, 18:09
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ

Re: Jak zacząć działać?

Post autor: ćma » 02 gru 2016, 18:25

Visturos pisze: Chciałbym dodać że jeśli mi na czymś zależy to staram się to ukazywać ale subtelnie, nie za bardzo. Tak robiłem również w przypadku tej relacji. Bylismy pare razy wspolnie na wycieczce, czesto wychodzilem z jakąś inicjatywą próbując zrobić cokolwiek, aby mnie zauważyła ... przede wszystkim że się staram. Myśle że w tym wszystkim było troche romantyzmu - nie były to sztywne wypady, ale czesto luzne, spontaniczne z ktorych się cieszyła.

To ja już nic nie rozumiem.
Raz piszesz, że do niczego między wami nie doszło, bo dziewczyna po kilku spotkaniach się wycofała, potem piszesz, że znajomość była znacznie bardziej intensywna, niż opisałeś to na początku, a teraz dodajesz, że okazujesz zainteresowanie subtelnie i byliście na kilku spacerach.

Głupio jest zadawać pewne pytania wprost, no ale skoro już tak roztrząsamy twoją sytuację, to dopytam - w jaki sposób okazałeś jej, że jesteś nią zainteresowany jako kobietą, a nie koleżanką? Co dokładnie zrobiłeś, że twoje intencje były dla niej oczywiste? Jakie ruchy wykonałeś? Jakie sygnały wysłałeś?

(Bo ponownie skłaniam się ku twierdzeniu, że kobieta nie miała zielonego pojęcia, że chcesz czegoś więcej.)
Wszystko, co widzisz, to tylko perspektywa, wszystko, co słyszysz, to tylko opinia.

Awatar użytkownika
olender4
Introwertyk
Posty: 109
Rejestracja: 14 paź 2015, 18:38
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
MBTI: INTJ

Re: Jak zacząć działać?

Post autor: olender4 » 02 gru 2016, 21:35

A ile ona miała lat?
Astra castra - numen lumen

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 411
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Jak zacząć działać?

Post autor: psubrat » 02 gru 2016, 22:59

Visturos pisze:Lepiej dbac o relacje z kolegami ... ale co dalej?
Ja bym dalej zaproponował następujące czynności: dobrze obserwuj relacje osób Tobie bliskich - rodziców, wujów, stryjów,... Jeśli masz na tyle śmiałości, to popytaj tych bliskich Tobie mężczyzn, a będących w związku małżeńskim, lub - w tamtym pokoleniu rzadziej - niemałżeńskiej relacji z kobietą - o wady i zalety małżeńskiego życia.

Potem zastanów się, w miejscu którego z tych mężczyzn chciałbyś się w przyszłości postawić.
Czeka Cię właśnie to, co któregoś z nich, a nie to co sobie na temat relacji kobieta-mężczyzna wyobrażasz.
Rozważ, czy chcesz się w tej sytuacji postawić już w tak młodym wieku, czy może wolisz poczekać do momentu, który uznasz za właściwy by mieć swoje dzieci. (no chyba że z tej analizy bliskich Ci związków małżeńskich wywnioskujesz, że małżeństwo ma dla mężczyzny inne plusy niż dzieci - ale w to akurat wątpię).
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

Patrycjusz
Rozkręcony intro
Posty: 235
Rejestracja: 08 sty 2015, 15:47
Płeć: mężczyzna

Re: Jak zacząć działać?

Post autor: Patrycjusz » 02 gru 2016, 23:40

A myślałem, że to ja mam wonty do kobiet.
nyarlathotep pisze:Z tego co ja zaobserwowałem, to trudniej jest introwertykowi szukać relacji. Kobieta szuka samca żeby się z nim pokazać, takie ewolucyjnie uwarunkowane pragnienie mające skłonić lepszych samców do rywalizacji.
100% zgody... ale tylko w stronę imprezowych ekstrawertyczek żyjących od piątku do piątku.
nyarlathotep pisze:Rozwijanie pasji toleruje tylko wtedy, gdy prowadzi do dochodu - jeżeli nie to są niedojrzałe zabawy.
Jeśli facet rozwija swoje niepraktyczne pasje nie robiąc nic praktycznego to jak najbardziej. Natomiast rozdzielenie swojego czasu na coś, co pozwala ogarnąć rzeczywistość i na coś, co pozwala od niej uciec daje wręcz dodatkowego plusa. To jest stosunkowo ciężko zrobić oczywiście. Pomijam już kwestię taką, że to Ci z pasjami są facetami, z którymi kobiety śpią zdradzając swojego mężulka skoncentrowanego na kasie. Także zależy też, czego oczekujesz - jeśli tego, żeby nie uciekła, polecam hajs, a jeśli gorącego, lecz krótkotrwałego romansu - pisz wiersze.
nyarlathotep pisze:Poczucie bezpieczeństwa, to tak na przyszłość, mierzy się w walucie. Więc bardzo mi przykro, ale jeżeli mężczyzna szuka romantycznej miłości to powinien sobie dać jak najszybciej spokój, bo prędzej czy później napotka ścianę. Poczucie bliskości tu jest jedynie narzędziem, i warto sobie z tego zdać sprawę, że ono zostanie użyte do szantażu prędzej czy później.
Poczucie bezpieczeństwa materialnego mierzy się w walucie, ale nie zapominajmy o emocjonalnym. Na tym świecie są "romantyczki", którym zależy głównie właśnie na emocjach, powiedziałbym wręcz, że w dzisiejszej równouprawnionej sytuacji i patrząc w stronę, w którą zmierza, takie, nazwijmy to, kompetencje emocjonalne są plasowane na tym samym poziomie co kasa. Tyle że nadal mówimy o co bardziej uduchowionych z kręgu artystycznego, a wiadomo, jaki to procent.
psubrat pisze:Czeka Cię właśnie to, co któregoś z nich, a nie to co sobie na temat relacji kobieta-mężczyzna wyobrażasz.
Rozważ, czy chcesz się w tej sytuacji postawić już w tak młodym wieku, czy może wolisz poczekać do momentu, który uznasz za właściwy by mieć swoje dzieci. (no chyba że z tej analizy bliskich Ci związków małżeńskich wywnioskujesz, że małżeństwo ma dla mężczyzny inne plusy niż dzieci - ale w to akurat wątpię).
Dobre wnioskowanie - ale tylko w przypadku, kiedy wujek dobra rada jest do Ciebie podobny, a jego Mrs Wałek Kuchenny spełnia cechy Twojego typu.

Podsumowując - traktując związek jako swego rodzaju instytucję pt. "wspólne konto + dzieci" macie oboje rację, natomiast są tacy (idzie się domyśleć, że ja też), którzy mają takie coś głęboko w poważaniu. Jeśli nie traktujesz kobiety jako kogoś, z kim koniecznie musisz być do końca życia bo dzieci, sytuacja zmienia się o 180 stopni.

Awatar użytkownika
olender4
Introwertyk
Posty: 109
Rejestracja: 14 paź 2015, 18:38
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
MBTI: INTJ

Re: Jak zacząć działać?

Post autor: olender4 » 04 gru 2016, 18:14

Moje pytanie o wiek jest zasadne... a może ona jest za młoda lub nie chce wchodzić w poważne relacje... ?, więc ile ma lat?
Astra castra - numen lumen

ODPOWIEDZ