Zlew na cudze żale.

W tym dziale rozmawiamy o radościach i problemach, jakie dla introwertyków wynikają z bycia w związku.
Awatar użytkownika
Gawron
Intronek
Posty: 48
Rejestracja: 18 wrz 2016, 2:45
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w2
MBTI: INTJ-A

Re: Zlew na cudze żale.

Post autor: Gawron » 02 lut 2017, 19:19

Chcę sprytnie powiedzieć "spi......j" tak, żeby w rozmówcy pozostało miłe wrażenie po naszym kontakcie.
INTJ, na dodatek po trzydziestce, który chce być kolejnym aktorem w tym odrażającym społecznym teatrzyku - ciekawe. ;) Po co przejmować się wrażeniem kogoś, komu chciałoby się powiedzieć "Spierdalaj!"? "Sprytnego" rozwiązania Ci nie podsunę, mogę co najwyżej napisać, jak sugerowałbym Ci na to spojrzeć.

Jeżeli pozwalasz się komuś wyżalić, wygadać, możesz założyć, że robisz coś bardzo ludzkiego, wartościowego - może właśnie pozwalasz wyrzucić coś z siebie komuś, kto ma od dłuższego czasu myśli samobójcze? Wiem, że przypuszczalnie większość tych ludzi ma dość płytkie życie uczuciowe, pojęczą i po chwili zapomną, że coś ich dręczyło, obejrzą serial albo pójdą na dyskotekę i będzie git - ale mimo wszystko może tej jednej osobie na sto w danym momencie naprawdę pomagasz. Piszesz, że zaczepiają Cię głównie na Fejsie, więc to chyba znacznie mniej obciążające niż rozmowa w cztery oczy albo przez telefon - nie musisz tego wszystkiego przeżywać, możesz przeczytać na luzie, przytaknąć parę razy, bo tak naprawdę wielu ludzi tylko tyle potrzebuje: poczuć, że nawiązują kontakt z drugim człowiekiem, że nie są pozostawieni sami sobie, że ktoś przynajmniej zdaje się ich rozumieć itd. Jeśli czujesz, że przekraczają pewną granicę, napisz wprost, że masz dość, że Cię to nie interesuje, ewentualnie utnij, pisząc, że musisz kończyć - co nie będzie kłamstwem, bo jeśli cenisz swój czas, starasz się poświęcać go na rzeczy sensowne, choćby miał to być odpoczynek od nadmiaru bodźców. Jeżeli ktoś zaczyna przesadzać i czujesz się obrzygiwana, nie pozwól mu na to, on też powinien pomyśleć o Tobie - i nie wiem, dlaczego miałabyś być miła. Stara baba jesteś, dlaczego masz zachowywać się jak nastolatka, która chciałaby zrobić wszystkim dobrze? Albo jak gnida? ;) Bądź konkretna, asertywna - ale nie pisząc: "Ogarnij się, co mnie to obchodzi?", tylko raczej coś w stylu, że poświęciłaś już trochę swojego czasu, wysłuchałaś (wyczytałaś), zaproponowałaś jakieś rozwiązania, ale więcej nie jesteś w stanie zrobić i teraz ta osoba sama musi sobie pomóc. Albo pożalić się komuś innemu. Czyli zgodnie z prawdą.

Widzę, że męczy Cię też asymetria w tych relacjach. Osobiście uważam podejście "coś za coś, ja tobie, ty mnie" za prymitywne i żałosne - jeżeli jesteś w stanie sobie to uświadomić, nie bierz w tym wszystkim udziału. Działaj zgodnie z zasadami, które według Ciebie powinny obowiązywać powszechnie, rób w danym momencie to, co uważasz za słuszne, to, czego chciałabyś doświadczyć od drugiego człowieka w analogicznej sytuacji - jednocześnie nie oczekując zazwyczaj tego samego od drugiej strony, bo ludziom generalnie brak empatii, myślenia "szerokoobrazkowego" itd. ;) Podejrzewam zresztą, że przed wieloma z tych osób wcale nie chciałabyś się otworzyć, bo nie masz do nich wystarczająco dużo zaufania albo wiesz, że nie są w stanie zrozumieć Cię na wystarczającym poziomie głębi ani zaproponować efektywnego rozwiązania problemu. Możesz za to znaleźć ludzi podobnych sobie i pożalić się np. na jakimś forum. Co zresztą właśnie zrobiłaś. ;) I dobrze.

Principessa

Re: Zlew na cudze żale.

Post autor: Principessa » 03 lut 2017, 9:19

Gawron, podoba mi się twój post. Trafia w sedno. Oczywiście mam teraz ochotę napisać "dobra, już nie gadajmy o tym" i przejść do działu z muzyką ;-) Wiesz, tu jest grubsza sprawa, powiem więcej: (chwila napięcia) jest nawet UKŁAD. 3 sąsiednie wioski, w ich promieniu większość ludzi ogląda Polsat, je wafle, pije alkohol, spora część ma wykształcenie podstawowe. Generalnie: brak towarzystwa. No i tu teraz tadam! trzy małżeństwa (w sensie stary i ja, jedni normalni i jedni w rozkładzie, właśnie z tą żalącą się kobietą). Na dodatek wszystkie trzy pary połączone wspólną działalnością społeczną, którą założyli. To o tym, dlaczego nie piszę jej tak po prostu "sp....j". Żadne myśli samobójcze nie wchodzą w grę, to raczej takie babskie robienie plot ze swojego życia prywatnego, nie wyłączając opowieści - dobry Boże - o ich sprawach łóżkowych. No i analizowanie tegoż w cudzej obecności. Nie jestem jedyną osobą, której ta babka się wygaduje, ba! powiem więcej - jestem na szarym końcu tego ogonka. Rozmowy telefoniczne ukróciłam (no, który introwertyk nie zna permanentnego nieodbierania telefonu, no, który? "serio dzwoniłaś? nie miałam zasięgu"). Rozmowy face to face też na razie w odwrocie, bo laska na trochę wyjechała do domu rodzinnego (ale wróci). Pozostał facebook. Ostatnio nastąpiło nowe wygadanie (i to na wesoło, bo było o randce z nowym facetem), gdy już nabierałam powietrza (w palce) by odpisać coś od siebie, padło: "a teraz lecę na koncert, pa!" No i co zrobiłam? Pomyślałam: "No, k...a!" i wypisałam się na forum. Żałosne @@ Takich osob jest więcej, ale reszta nie wywleka intymnych szczegółów i jednak zna umiar, więc mnie to nie uwiera, pogadam albo posłucham no i tyle mojej roli, nara.
Tak, masz rację o podejściu "coś za coś", to głupie. Nie oceniam tego w tak prosty sposób, myślę o raczej o pewnych długotrwałych relacjach i ich wzajemności (o których też piszesz). Nie zawsze musi kończyć się tą symetrią, rozkładem "po równo", ale jeśli coś jest ewidentnie jednostronne i w pewnym momencie czujesz się - pardon - dmuchany przez ucho, to co robimy? No rasowy intro odwróci się na pięcie. Ale ale: mamy jeszcze dwa utrudnienia w tym przypadku - po pierwsze ten układ, w którym muszę (i chcę) być, po drugie - jestem też podobno dda, więc z zasady muszę wszystkim robić dobrze, a potem klnąć w samotności albo od razu palę za sobą wszystkie mosty. Właśnie nad tym chcę popracować. Mimo mojego wieku, trudno uwierzyć w to, co piszesz, że "ludziom brak empatii". Oczywiście, przejechałam się na wierze w ludzi parę razy (ale raczej nie w osobistych relacjach) i po każdym razie myślę, że to jednorazowy przypadek, szybko zapominam i dalej wierzę tę empatię, jak jeleń. I za każdym następnym razem wielkie zdziwko, gdy ktoś zachowa się jak fiut.
Cieszę się, że tu trafiłam, przeczytałam trochę postów w różnych tematach, bywało, że na tematy, które mnie nie dotyczą i pisały młodziaki, miałam z tego swoistą frajdę, bo prawidłowości w myśleniu, działaniu i wypowiadaniu się introwertyków wprowadzają błogi spokój :-)

Awatar użytkownika
Gawron
Intronek
Posty: 48
Rejestracja: 18 wrz 2016, 2:45
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w2
MBTI: INTJ-A

Re: Zlew na cudze żale.

Post autor: Gawron » 03 lut 2017, 21:18

Staram się nie mnożyć liter ponad konieczność. ;) A zatem Koleżanka również z trzeciego sektora? ;)

Skoro mowa o myślach co najwyżej plemnikobójczych, to mam nawet całkiem sprytny sposób - jeżeli koleżanka dzieli się z Tobą zbyt wieloma intymnymi szczegółami, możesz spróbować obrzydzić jej temat, np. wulgarnie żartując, obnażając motywacje, które ukrywa sama przed sobą (może np. dorabia niepotrzebną ideologię do tarcia genitaliów, nazywa pożądanie wielką miłością itd.), prowadząc rozmowę w taki sposób, żeby sama poczuła się jak niedyskretna zdzira i poszła wylewać swój śluz przed kimś innym. Jeśli jesteś wystarczająco inteligentna, powinnaś sobie poradzić (i nie popsujesz przy tym zanadto relacji). ;) Osobiście bardzo lubię od czasu do czasu wprowadzać ludzi w zakłopotanie, poruszając niewygodne dla nich tematy czy nazywając rzeczy po imieniu.

A po co ściemniać z zasięgiem? ;) Można przecież nie mieć czasu ani ochoty i zadzwonić później. Ile można nawijać?

Ja w ciągu ostatniego roku, a więc w bardzo krótkim czasie, przejechałem się na naprawdę wielu ludziach (generalnie w związku z rozkręcaniem organizacji) - ale z drugiej strony niektórzy przywrócili mi wiarę w człowieka, więc może wyszło na zero. ;) Pewnie upraszczam, bo mam na myśli przede wszystkim empatię będącą wynikiem głębszej refleksji, wrażliwości. Taką bardziej prymitywną, mało idealistyczną empatię przejawia pewnie większość - jak ktoś płacze, zostaje kaleką albo umiera, to reagują - bo wiedzą, że wypada, czasami też się w ten sposób dowartościowują (bo zyskują poczucie, że są tacy wrażliwi, pomocni itp.) albo liczą, że ktoś się w przyszłości odwdzięczy. Mimo to staram się nie podchodzić do ludzi z nadmierną nieufnością - prędzej z dystansem. ;)

Principessa

Re: Zlew na cudze żale.

Post autor: Principessa » 06 lut 2017, 13:36

"Mało idealistyczna empatia" - piękne :-D
Zakłopotanie...spróbuję, może to dobry trop. Chociaż trudno mi sobie wyobrazić słowa o takiej sile rażenia, żeby laska poczuła się tą niedyskretną zdzirą. Dobry Boże, przecież ona opowiada o intymnych prośbach swojego starego, jego smsach do swojej sympatii, itd. Nie pomogło "może on sobie nie życzy, żebyś opowiadała o tym postronnym?" (kontrargument: "a on się nie wstydzi mnie zdradzać? opowiadać o mnie innej kobiecie?")

Awatar użytkownika
ewka
Introwertyk
Posty: 97
Rejestracja: 26 paź 2016, 22:57
Płeć: kobieta

Re: Zlew na cudze żale.

Post autor: ewka » 07 lut 2017, 10:21

Principessa pisze:"Mało idealistyczna empatia" - piękne :-D
Dobry Boże, przecież ona opowiada o intymnych prośbach swojego starego, jego smsach do swojej sympatii, itd. Nie pomogło "może on sobie nie życzy, żebyś opowiadała o tym postronnym?" (kontrargument: "a on się nie wstydzi mnie zdradzać? opowiadać o mnie innej kobiecie?")
No coz, jaka by nie byla to akurat kontargumenty dosc sensownie jej wychodza :D

Awatar użytkownika
Lucid Dream
Intronek
Posty: 29
Rejestracja: 27 sty 2017, 18:41
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INFJ-T
Lokalizacja: Śląsk

Re: Zlew na cudze żale.

Post autor: Lucid Dream » 07 lut 2017, 17:44

Principessa pisze:Takie pytanie: często stajecie się obiektami, na które ludzie wylewają swoje smutki, żale problemy?
Nie.
Principessa pisze:Fuck, ostatnio robię za zlew, wiadro, do którego można wylać wszystkie brudy. Żeby było śmieszniej, wcale nie jestem dobrym słuchaczem, miłą pocieszycielką, nie służę dobrymi radami.

No to faktycznie, ciekawe dlaczego, skoro sama o sobie piszesz, że nie jesteś dobrą słuchaczką. Może masz "to coś" w sobie, co sprawia, że przyciągasz ludzi do siebie i widzą oni w tobie osobę, której można się wygadać. To w sumie miłe, ale i może być męczące.

Principessa pisze:Mam wrażenie, że ludziom wystarczy to "mhm" co jakiś czas i brak radosnego "spier....j" żeby epatować prywatnymi, nawet intymnymi problemami. A "po wszystkim" nawet kurna nie spytają:"a co u ciebie?
Ludzie czasem potrzebują się wygadać i to jest normalne. To nie ich wina. Zawsze możesz dać im grzecznie do zrozumienia, że nie masz ochoty wysłuchiwać ich zwierzeń.

Awatar użytkownika
Faramuszka
Rozkręcony intro
Posty: 223
Rejestracja: 26 paź 2012, 17:25
Płeć: kobieta
MBTI: iNTP
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Zlew na cudze żale.

Post autor: Faramuszka » 10 lut 2017, 18:19

Mamy inną definicję "cudze żale" ;)

Jeśli znajoma dusza ma ochotę powierzyć mi swoje żale, to nie widzę w tym problemu, nawet jeśli część z nich jest przyziemna i nudna, to zawsze wysłucham o ile mam czas - w przypadku, gdy nie mam po prostu informuję o tym i proszę o kontakt, jeśli Faramuszkowe wysłuchanie w temacie jest potrzebne w innym przedziale czasowym. W przypadku komunikacji online, odpisuję jak mam czas i wenę, więc czasem responsywność potrafi leżeć aż się człowiekowate nie upomni.

Za to zdumiewają mnie ludzie, których spotykam w podróży - w pociągach, autobusach, którzy potrafią opowiadać całymi godzinami o tym jak im się w życiu układa bądź nie, chociaż nie wiem czy tym nie rządzi jakiś psychologiczny paradoks, że czasem obcej osobie powiedzieć jest coś łatwiej niż "znajomej". I tak, najwyżej w rankingu mam babinkę, która w dniu moich urodzin (nie wiedziała o tym fakcie) raczyła mnie swoimi przemyśleniami o śmierci i o przemijaniu życia.
Tak samo potrafią zaskoczyć mnie ludzie w parkach, na ławkach, co doprowadziło do tego, że zrezygnowałam z czytania książek w parkach, bo zawsze ktoś prędzej czy później musiał się pojawić z historią życia xd.
O ile od czasu do czasu jest to nawet ciekawe, bo jednakże człowieki to interesujące stworzenia i ciekawe mechanizmy nimi kierują, to jednak czasem bywa irytujące.

Tak to jest bardzo intrygujące, jakie motywy ma istota ludzka, która spotykając się w tym samym punkcie w czasie na tym kamieniu dzieli się swoją historią..

Może nie mam odczuć @martuelli ze względu na to, że do naprawdę cudzych (tych od ludzi spotkanych w podróżach i podobnych) opowieści się bardzo dystansuję, ew. potrafi mnie to doprowadzić do jakiejś refleksji nad tym kamieniem, ale też w bardzo "wyizolowano myślowo" warunkach.

Awatar użytkownika
Alice
Intronek
Posty: 63
Rejestracja: 30 lis 2016, 21:10
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
Lokalizacja: Wrocław

Re: Zlew na cudze żale.

Post autor: Alice » 10 lut 2017, 18:43

Oh, jak ja to dobrze rozumiem!
Przez ostatnie 2 miesiące nie wiedzieć czemu stałam się takim wiadrem, w które wszyscy wrzucają pomyje ze swojego życia. I co najlepsze, zorientowałam się dopiero po miesiącu, kiedy byłam totalnie wypruta z energii i nie mogłam zrozumieć, dlaczego.
Podobnie jak autorka tematu nie jestem dobrą słuchaczką, w radach też jestem oszczędna, więc byłam po prostu lustrem, do którego ludzie mogli sobie pogadać i im przechodziło. Pewnie zdarzało się to wcześniej, ale nie zwracałam na to uwagi, teraz byłam tym całkowicie wykończona. Przez pierwszy miesiąc nie zwróciłam na to uwagi, dopiero później zauważyłam kompletne olewanie mojej osoby (trochę chorowałam, osoby żalące się dobrze o tym wiedziały, zagadka - ile razy zapytali mnie, jak się czuję?) oraz moją reakcję jak widzę, że dana osoba pisze/dzwoni/przychodzi.
Głównie trzy osoby tak ze mną postępowały - jednej powiedziałam wprost, że nie mam ochoty dłużej robić za lustro i wysłuchiwać żalów bez ani jednego pytania "a co u ciebie?", z drugą niestety miałam kontakt niemal codziennie na żywo, więc musiałam to przetrwać, ale ograniczyłam za to rozmowy na fejsbuku ("o, pisałaś? nie było mnie wczoraj, nie miałam czasu") i kiedy się dało to na żywo ("lecę, bo zaraz mam autobus, a muszę ogarnąć parę rzeczy"). Z trzecią osobą niestety jest trudniej, bo jest to własna, rodzona matka, więc tym bardziej ciężko mi powiedzieć, żeby zadzwoniła do kogoś innego, nawet jak mówię, że nie mam czasu to i tak nie daje sobie przerwać. Podczas ostatniej rozmowy już nie wytrzymałam i po prostu przestałam się odzywać. Pewnie minie trochę czasu, zanim znowu zadzwonię.

Ale niestety nie wiem, co Ci poradzić :/ To też jest bardzo indywidualne, wszystko zależy od danej osoby. Myślę, że jak im minie ten kryzys, wyrzucą już z siebie wszystko, to może spojrzą jeszcze raz trzeźwo na świat i znowu dostrzegą Ciebie jako osobę, a nie zlew. Powoli polepsza mi się relacja z drugą osobą, o której pisałam, bo już jej stresowe momenty minęły i powoli wraca do normy. Życzę Ci, żeby i Twoi znajomi szybko się ogarnęli. A do tego czasu duuuużo cierpliwości i wytrwałości :)
"Zapytasz ją, gdzie jest sens
Wśród szarych dni szarego przemijania
Ona - Alicja to wie
Szczęśliwa jest, choć żyje całkiem sama.."

Principessa

Re: Zlew na cudze żale.

Post autor: Principessa » 10 lut 2017, 19:07

Alice, jaka była reakcja tej pierwszej osoby, której wywaliłaś wszystko wprost? Z matką chyba najgorsza sytuacja, chcąc nie chcąc jakieś toksyny zostają, nie można tak po prostu jej olać (w tym sensie, źe odtrucie po rozmowie zajmuje więcej czasu). Ta pierwsza osoba - jaki to typ człowieka?

Awatar użytkownika
Alice
Intronek
Posty: 63
Rejestracja: 30 lis 2016, 21:10
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
Lokalizacja: Wrocław

Re: Zlew na cudze żale.

Post autor: Alice » 10 lut 2017, 19:43

Póki co straciliśmy ze sobą kontakt. Znaczy, to ja zerwałam kontakt, bo potrzebowałam odpocząć. To jest człowiek, który stwierdza, że nie będzie się mieszać w czyjeś sprawy i wypytywać, skoro wie, że nie może pomóc. Tylko szkoda, że nie patrzy na to z drugiej strony i sam zarzuca swoimi problemami innych, też nie oczekując pomocy (podawałam różne rozwiązania pewnego problemu i słyszałam tylko negatywne opinie).. Chwilę po tym jak napisałam wprost dostałam odpowiedź "ale o co ci chodzi, co niby jest nie tak", a później jakieś próby dowiedzenia się co u mnie, ale wtedy byłam już na tyle tym wszystkim zmęczona, że to zignorowałam. Wspólny znajomy wyjaśnił mu o co mi chodziło i od niego wiem też, że tamta osoba przejrzała na oczy i dostrzega, co było nie tak. Może moje słowa zadziałały jak kubeł zimnej wody, a może jednak potrzebna była trzecia osoba, żeby to wytłumaczyć - nie wiem. Póki co emocje opadły, problemy się rozwiązały i są próby odnowienia kontaktu ze strony tej osoby.
"Zapytasz ją, gdzie jest sens
Wśród szarych dni szarego przemijania
Ona - Alicja to wie
Szczęśliwa jest, choć żyje całkiem sama.."

Principessa

Re: Zlew na cudze żale.

Post autor: Principessa » 10 lut 2017, 20:20

W sumie pozytywnie się to toczy, ten udział trzeciej osoby tak jak piszesz mógł być znaczący.

ODPOWIEDZ