Związki - nie pasuję do żadnego

W tym dziale rozmawiamy o radościach i problemach, jakie dla introwertyków wynikają z bycia w związku.
Awatar użytkownika
Kuqi
Introwertyk
Posty: 94
Rejestracja: 22 paź 2017, 18:12
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Poznań

Re: Związki - nie pasuję do żadnego

Post autor: Kuqi » 11 gru 2017, 17:07

Powiem tak - zanim wszedłem w pierwszy związek to chciałem się w nim znaleźć, źle mi było bez dziewczyny. W wieku 19 lat w końcu poznałem jedną i byliśmy ze sobą prawie dwa lata. Po tym związku zmieniłem podejście, już nie chciałem po prostu być z kimś, ale miałem jakieś pojęcie czego konkretnie chcę (patrząc na własne doświadczenie).
W wieku 22 lat poznałem drugą dziewczynę, z którą byłem przez 10 miesięcy. Uzupełnialiśmy się, było naprawdę super, i nagle się wszystko skończyło, "bo tak". Teraz, dwa miesiące później powoli dochodzę do tego, że zamykam się powoli na wizję kolejnego związku. Chodzi o to, że wiem jak to jest, gdy się nie układa, wiem też jak dobrze jest gdy się układa. Po prostu boję się kolejnych cierpień i z tego powodu świadomie rezygnuję z tego. Większość ludzi pewnie uzna, że to błąd, że mówię pod wpływem emocji. Otóż nie - w końcu daję radę z emocjami, jakoś zaczynam sobie z nimi radzić. I nie boję się zmian, jedynie nie chcę znowu cierpieć. Dwa razy wystarczy. I wiem, teoretycznie potencjalnych plusów jest znacznie więcej niż minusów, ale czy aby na pewno warto?
Powiem Ci, że kiedyś lubiłem całkowitą samotność, później jej nienawidziłem, teraz zaczynam to znowu lubić. Pozwala mi myśleć, zająć się sobą, uwolnić od problemów ludzi. Przez większość życia byłem samotny, dopiero przez te 10 miesięcy ostatniego związku czułem, że komuś naprawdę zależy, że mam kogoś bliskiego. I właśnie to jest kolejny powód, przemawiający za samotnością. Gdy się do niej przywyknie to jest dobrze, a kiedy się ją porzuci i trzeba później wrócić... Mam nadzieję, że nie znacie tego uczucia. ;)

Awatar użytkownika
Pomidor
Ambiwertyk
Posty: 161
Rejestracja: 27 maja 2017, 20:45
Płeć: nieokreślona

Re: Związki - nie pasuję do żadnego

Post autor: Pomidor » 11 gru 2017, 18:05

Samemu bezpieczniej co? Człowiek nie chce być samotny, ale sama myśl, że człowiek zostanie zraniony i znów przestanie ufać innym robi swoje. Świat jest tak powalony, że jedyną osobą której możemy zaufać jesteśmy sami "my". Wiem, że tutaj nikt nie lubi enneagramów, ale chyba żaden typ nie wiem jak to jest przybliżać się i jednocześnie oddalać jak 4w5 :)
xD

Awatar użytkownika
Kuqi
Introwertyk
Posty: 94
Rejestracja: 22 paź 2017, 18:12
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Poznań

Re: Związki - nie pasuję do żadnego

Post autor: Kuqi » 14 gru 2017, 18:39

Jasne, że jest powalony. I człowiek nie chce być samotny, ale czasami jest to najlepsza opcja, nie tylko najbezpieczniejsza. Wolę być samotny nie mając nikogo niż się czuć samotnie w związku ;)

Jest bezpieczniej. Ale jak pisałem wyżej - jest więcej minusów niż plusów, moim zdaniem (o ile nie trafi się na swoją idealną połówkę), dlatego nie chodzi o samo założenie "nie będę w zwiazku bo mogę cierpieć, gdy nie wyjdzie". Jest więcej rzeczy, ale faktycznie cierpienie z powodu straty jest najmocniejszym czynnikiem przez pierwszy miesiąc, później do głosu dochodzi rozsądek :D

Myślę, że gdybym jakoś mógł wiedzieć, że z daną osobą będę żył szczęśliwie przez kilkadziesiąt lat to może bym zaryzykował, ale szczerze mówiąc nie wiem, czy życie w związku to życie, jakie chcę mieć. Obecnie nic nie wiem, mam wiele otwartych dróg i jakąś trzeba wybrać, żeby nie stać w miejscu. A później będę się martwił.
Jedno jest pewne - po usunięciu kont na wszelakich portalach/aplikacjach randkowych nie zamierzam przejmować inicjatywy i zapraszać jakiejkolwiek dziewczyny na spotkanie/randkę. Cudowna neutralność :D

Awatar użytkownika
Pomidor
Ambiwertyk
Posty: 161
Rejestracja: 27 maja 2017, 20:45
Płeć: nieokreślona

Re: Związki - nie pasuję do żadnego

Post autor: Pomidor » 14 gru 2017, 18:49

Gdyby człowiek wiedział, że dany wybór prowadzi do konkretnych konsekwencji, to życie było by dużo prostsze... i nudniejsze :). Nie wiem co życie przyniesie, ale na chwilę obecną nie mam zamiaru się w nikim zakochiwać i tworzyć jakichkolwiek relacji. Znając życie, to jakoś przypadkiem znów zakocham się w kimś nieodpowiednim, no ale to czas już pokaże.

Awatar użytkownika
Kuqi
Introwertyk
Posty: 94
Rejestracja: 22 paź 2017, 18:12
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Poznań

Re: Związki - nie pasuję do żadnego

Post autor: Kuqi » 14 gru 2017, 19:11

No mam dokładnie tak samo. Z tego powodu zacząłem pracować nad emocjami, chociaż w jakimś stopniu.
Uważam, że każdy ma swoje przeznaczenie i mówienie "będzie jak chcę" jest lekko nie na miejscu, mimo wszystko nie zamierzam temu pomagać. Jeśli mam z kimś być to będę, jeśli nie to nie. Ale jest tak jak piszesz - najczęściej to ktoś nieodpowiedni, do tego w nieodpowiednim czasie :D

Awatar użytkownika
Pomidor
Ambiwertyk
Posty: 161
Rejestracja: 27 maja 2017, 20:45
Płeć: nieokreślona

Re: Związki - nie pasuję do żadnego

Post autor: Pomidor » 14 gru 2017, 19:54

Kuqi pisze:
14 gru 2017, 19:11
Z tego powodu zacząłem pracować nad emocjami, chociaż w jakimś stopniu.
Ja chcę je w jakimś stopniu ograniczyć. Nie chcę z siebie robić robota, ale uzmysłowiłem sobie, że jestem za bardzo emocjonalny i to przeszkadza mi w życiu. Za bardzo uzależniam się od ludzi, a gdy mnie zawiodą to cały mój świat się sypie. Jest tylko jedna osoba na której mogę polegać i tą osoba jestem ja sam. Gdy moje życie zacznie się kręcić wokół mnie, to może to życie będzie jakieś łatwiejsze, a jak coś będzie nie tak, to przynajmniej będę wiedział, że to moja wina a na siebie samego jakiś tam wpływ mam.

Awatar użytkownika
Kuqi
Introwertyk
Posty: 94
Rejestracja: 22 paź 2017, 18:12
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Poznań

Re: Związki - nie pasuję do żadnego

Post autor: Kuqi » 15 gru 2017, 22:53

Pomidor pisze:
14 gru 2017, 19:54
Ja chcę je w jakimś stopniu ograniczyć. Nie chcę z siebie robić robota, ale uzmysłowiłem sobie, że jestem za bardzo emocjonalny i to przeszkadza mi w życiu. Za bardzo uzależniam się od ludzi, a gdy mnie zawiodą to cały mój świat się sypie. Jest tylko jedna osoba na której mogę polegać i tą osoba jestem ja sam.
O to mi chodzi. Wyobrażam sobie kufer z wieloma zamkami, do którego próbuję zbędne i niewygodne emocje zagonić, żeby je tam zamknąć. Ale tak jak piszesz - nie wszystko, żeby nie być robotem.

ODPOWIEDZ