Moje przeżycia

W tym dziale rozmawiamy o radościach i problemach, jakie dla introwertyków wynikają z bycia w związku.
Awatar użytkownika
Tonhar
Intronek
Posty: 39
Rejestracja: 12 gru 2017, 16:26
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 3w5
Lokalizacja: Rzeczpospolita Polska
Kontakt:

Moje przeżycia

Post autor: Tonhar » 13 gru 2017, 17:52

Chciałbym się podzielić z Wami moim nieudanym związkiem. Otóż jestem introwertykiem i jestem bardzo spokojny, jednak dużo się stresuję i boję się o wszystko (to pewnie przez moje choroby, ale mniejsza z tym). W I kl. liceum poznałem dziewczynę, która tak jak ja interesowała się psychologią. Zakochałem się w niej miesiąc przed tym jak zostaliśmy parą. Była dla mnie bardzo miła, troszczyła się o mnie (miałem wówczas urojenia wywołane postępującą chorobą, przez co byłem w zdruzgotanym stanie). Trzy dni przed zostaniem moją dziewczyną, dała mi swój nr telefonu. Pisaliśmy ze sobą dużo, pisaliśmy sobie też rzeczy typu Jak Ci się spało? Miłego dnia! itp. Pewnego razu rano otrzymałem SMS - a w którym napisała, iż odchodzi z naszej szkoły (już wcześniej to planowała, dlatego byłem załamany, bo bałem się jej zapytać o chodzenie). Postanowiłem się wtedy przejść (mieliśmy na 8:55 do szkoły wówczas) przemyśleć to wszystko (ona chyba myślała, że idę sobie coś zrobić i poszła do p. psycholog). Gdy wróciłem do szkoły, to jej powiedziałem i zostaliśmy parą już tego samego dnia (jednak nie od razu). Potem zaczęły się schody. Zaczęła wybuchać gniewem, próbowała w kółko we mnie wzbudzać zazdrość. Potrafiła raz napisać, że jestem d*pkiem (bo miała rzekomą depresję, a ja jej powiedziałem, że wiem co czuje, bo też miałem, a ona na to, że nic nie wiem nic o tym czy coś w tym stylu i mnie tak nazwała) a zaraz potem napisała, że mnie kocha. Mówiła że miała wcześniej chłopaka, który złamał jej dwa żebra i nos i że może się na nas teraz zemścić itp. (byłem tak omamiony miłością, że pomimo tego się go nawet nie bałem, ale on nawet pewnie nie istniał). Wiadomo, miałem urojenia i różne lęki wynikające z moich problemów psychicznych i takie zachowanie jeszcze bardziej mnie nakręcało. Ano i jeszcze w kółko te groźby samobójcze... W końcu doszło do tego, że gdy razem pisaliśmy, to ona mi napisała, że jutro o 12:00 weźmie nadmiar tabletek i popije alkoholem. Wówczas się przeraziłem. Zadzwoniłem do swojej byłem p. terapeutki w celu porady co mam zrobić (bałem się powiedzieć o tym rodzicom). Zadzwoniła na policję. Nazajutrz kolejne SMS - y z wyzwiskami, jednak później znowu chciała, bym jej wybaczył itd. Jednak ja trafiłem do przychodni ze względu na ogromne nerwobóle a ona do psychiatryka. Potem chyba tydzień czy może dwa przesiedziałem w domu, by wszystko sobie poukładać. Byłem wrakiem człowieka. Pomimo tego co mi zrobiła, ja nadal ją kochałem. Okazało się, że miała najprawdopodobniej borderline (co ja wiedziałem już odkąd zaczęliśmy ze sobą chodzić). Potem znowu z nią byłem w związku (dwudniowym) i potem w jeszcze kolejnym, co daje łącznie trzy związki trwające 49 dni. W tym ostatnim związku wydawało mi się, że naprawdę się zmieniła, jednak nie - skopała małe dziecko w sierocińcu i zadzwoniono do psychiatryka. Trafiła tam już chyba trzeci raz. Nie napisałem tu wszystkiego, bo to zwyczajnie zbyt zawiły temat. Jeśli ktoś chce ze mną o tym porozmawiać (lub ogólnie tak o sobie pogadać) to zapraszam na moje GG: 64192154. Mam bardzo kochających rodziców, jednak nie rozumieli oni moich problemów psychicznych a ona zdawała się być osobą, która doskonale mnie rozumie i takiej osoby właśnie potrzebowałem. Cóż, jednak wyszło jak wyszło... Jaki z tego morał? 1. Miłość nakłada klapki na oczy. 2. Nie łącz ze sobą dwóch chorych psychicznie, bo to się źle skończy...
Za głupie błędy głupio się płaci...

Awatar użytkownika
Pomidor
Ambiwertyk
Posty: 250
Rejestracja: 27 maja 2017, 20:45
Płeć: nieokreślona

Re: Moje przeżycia

Post autor: Pomidor » 14 gru 2017, 15:58

Zakochać się w Borderline to najgorsze co może człowieka spotkać. Jak nie udaje Ci się z kimś innym, to po prostu się to rozpada i tyle, albo wspólnie pracuje się nad utrzymaniem związku. Z borderem, to niestety jest tak, że Ty wad drugiej osoby nie dostrzeżesz, bo ta osoba Ci wmówi, że to wszystko twoja wina, a Ty w to uwierzysz. Osoby z Bordo są idealne,a to Ty się tylko za słabo starasz. Kłamstwa, manipulacje, a Ty w to wszystko wierzysz człowieku :( Najgorsze, że taka osoba nie ma żadnej świadomości tego co robi, przez co jest bardzo wiarygodna w tych kłamstwach, ponieważ sama w to wierzy.

Co do pierwszego punktu się zgadzam, ale odnośnie drugiego to bym się kłócił. Wystarczy jedna psychiczna osoba w związku by to nie miało większego sensu. Nie żebym nazywał Cię psychicznym, po prostu sam się tak nazwałeś.

Awatar użytkownika
Tonhar
Intronek
Posty: 39
Rejestracja: 12 gru 2017, 16:26
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 3w5
Lokalizacja: Rzeczpospolita Polska
Kontakt:

Re: Moje przeżycia

Post autor: Tonhar » 14 gru 2017, 16:09

Pomidor pisze:
14 gru 2017, 15:58
Zakochać się w Borderline to najgorsze co może człowieka spotkać. Jak nie udaje Ci się z kimś innym, to po prostu się to rozpada i tyle, albo wspólnie pracuje się nad utrzymaniem związku. Z borderem, to niestety jest tak, że Ty wad drugiej osoby nie dostrzeżesz, bo ta osoba Ci wmówi, że to wszystko twoja wina, a Ty w to uwierzysz. Osoby z Bordo są idealne,a to Ty się tylko za słabo starasz. Kłamstwa, manipulacje, a Ty w to wszystko wierzysz człowieku :( Najgorsze, że taka osoba nie ma żadnej świadomości tego co robi, przez co jest bardzo wiarygodna w tych kłamstwach, ponieważ sama w to wierzy.

Co do pierwszego punktu się zgadzam, ale odnośnie drugiego to bym się kłócił. Wystarczy jedna psychiczna osoba w związku by to nie miało większego sensu. Nie żebym nazywał Cię psychicznym, po prostu sam się tak nazwałeś.
Nie da się ukryć, że jestem "psychiczny". Chodzę do psychiatry, biorę psychotropy na schizofrenię, nawet miałem być w psychiatryku kilka razy już. Ale do czego zmierzam? Otóż lepiej czuję się sam na sam ze sobą (co wynika z mojej choroby), co powinno mi wystarczyć. Gdybym był z osobą zdrową, to by ze mną mogła nie wytrzymać a bynajmniej gdybym nie brał leków. Nie ukrywam, że to dzięki lekom czuję się i funkcjonuję znacznie lepiej, jednak aby dojść do tych odpowiednich, zajęło to aż ok. rok czasu, więc się trochę męczyłem (+ jeszcze ten związek)... Dziękuję za zainteresowanie tematem i pozdrawiam!
Za głupie błędy głupio się płaci...

Awatar użytkownika
Kuqi
Introwertyk
Posty: 94
Rejestracja: 22 paź 2017, 18:12
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Poznań

Re: Moje przeżycia

Post autor: Kuqi » 14 gru 2017, 18:30

1. Miłość nakłada klapki na oczy, bardzo duże klapki. Nie od dziś to wiadomo, niestety nic się na to nie poradzi.
2. Już sam związek, gdzie jest jedna osoba chora psychicznie jest bardzo trudny. Gdy są dwie to jest prawie niemożliwe, aby było dobrze.
Sam piszesz, że jest Ci dobrze samemu, więc nic na siłę. Jestem po dwóch nieudanych związkach, pierwszy był 2/10, drugi super. Mimo wszystko nadal czuję, że lepiej mi samemu i nawet nie wiem, czy chcę się w coś kolejnego pakować ;)

A Tobie mogę życzyć tylko tego, żebyś był szczęśliwie samotny albo żebyś znalazł kogoś, kto Cię pokocha i wytrzyma, nawet gdybyś nie brał leków. Obie opcje są dobre ;)

Awatar użytkownika
Tonhar
Intronek
Posty: 39
Rejestracja: 12 gru 2017, 16:26
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 3w5
Lokalizacja: Rzeczpospolita Polska
Kontakt:

Re: Moje przeżycia

Post autor: Tonhar » 15 gru 2017, 15:31

Kuqi pisze:
14 gru 2017, 18:30
1. Miłość nakłada klapki na oczy, bardzo duże klapki. Nie od dziś to wiadomo, niestety nic się na to nie poradzi.
2. Już sam związek, gdzie jest jedna osoba chora psychicznie jest bardzo trudny. Gdy są dwie to jest prawie niemożliwe, aby było dobrze.
Sam piszesz, że jest Ci dobrze samemu, więc nic na siłę. Jestem po dwóch nieudanych związkach, pierwszy był 2/10, drugi super. Mimo wszystko nadal czuję, że lepiej mi samemu i nawet nie wiem, czy chcę się w coś kolejnego pakować ;)

A Tobie mogę życzyć tylko tego, żebyś był szczęśliwie samotny albo żebyś znalazł kogoś, kto Cię pokocha i wytrzyma, nawet gdybyś nie brał leków. Obie opcje są dobre ;)
Dziękuję.
Za głupie błędy głupio się płaci...

Awatar użytkownika
Pomidor
Ambiwertyk
Posty: 250
Rejestracja: 27 maja 2017, 20:45
Płeć: nieokreślona

Re: Moje przeżycia

Post autor: Pomidor » 15 gru 2017, 16:59

Tonhar pisze:
14 gru 2017, 16:09
Nie da się ukryć, że jestem "psychiczny". Chodzę do psychiatry, biorę psychotropy na schizofrenię, nawet miałem być w psychiatryku kilka razy już.
No faktycznie chyba pominąłem parę rzeczy odnośnie twojej osoby. Skoro jednak jesteś tego świadom i coś z tym robisz, to może uda Ci się wyjść na prostą. Tak naprawdę kto w dzisiejszych czasach jest normalny? Odbiegasz trochę od przyjętej normy i już jesteś psychiczny. Dziś jesteś sam, a za jakiś czas się okaże, że jednak dobrze Ci z drugą osobą. Życie jest tak nieprzewidywalne, że nie wiadomo co będzie jutro.

ODPOWIEDZ