zmęczenie kontaktami z ludźmi

Dział forum, w którym poruszane są tematy dotyczące kontaktów międzyludzkich, a także problemów w relacjach, których przyczyną może być introwersja.
śliwka_kalifornijska

zmęczenie kontaktami z ludźmi

Post autor: śliwka_kalifornijska » 05 mar 2007, 19:08

Mam pewien "wewnętrzny limit"; tzn. jeśli zbyt długo muszę rozmawiać z innymi i "uzewnętrzniać się", to końcu staję się senna... Nic nie mogę na to poradzić.... Ludzie czasami mnie tak nużą, że dosłowne mam ochotę wziąć poduszkę i to zrobić. Tak się dzieje nawet na randkach - jeśli gadam przez 2 h, to już wiem, że muszę skończyć, bo po tym czasie wpadam w jakieś otępienie i mam w d... co mówi do mnie druga osoba... I co ja mówię... Staję się nieprzyjemna i w ogóle... :roll: Nawet nie chce mi się z nim iść do łóżka :lol: ....

dupawkwiatach

Post autor: dupawkwiatach » 05 mar 2007, 20:19

Mnie ludzie nie tylko nudzą, ale też cholernie denerwują...dlatego kiedy spędzam zbyt wiele czasu z jedną grupą ludzi staje sie nieprzyjemna i baaaaaardzo złośliwa. No cóż, nie ma co ukrywac wiem ze trudno ze mną wytrzymac :D I nie cierpie ludzi głośnych, skoncentrowanych na sobie, rozwrzeszczanych - do takich to w ogole nie mam cierpliwosci i czesto szczerze im mowie co o nich myśle. Znajomych mam niewielu a moje zachowanie mi ich nie przysparza - ale trudno nie bede udawać ze ktos mnie interesuje skoro tak nie jest ; )

GoGosia

Post autor: GoGosia » 07 mar 2007, 17:45

dupawkwiatkach jesteś przynajmniej szczera sama ze sobą i tak trzymaj! Bo takich ludzi jest mało... inaczej sie pokazują w jednym towarzystwie a w drugim sie zmieniaja i sa jeszcze inni.. co o takich osobach sadzić??
ja tez mam limit... poprostu po pewnym czasie ludzie zaczynaja mnie meczyć :) ale to nie jest limit 2h :P zalezy od dnia ;)

dupawkwiatach

Post autor: dupawkwiatach » 07 mar 2007, 19:46

Tylko może czasami nie powinnam okazywać tego że mam kogos dosyc lub ze nie interesuje mnie on tak ostentacyjnie jak to robie. Zdarza mi się nie wyjąć słuchawek z uszu jak spotykam np. w autobusie znajomą osobę za którą nie przepadam...przyznaje się do moich największych grzechów ; )

GoGosia

Post autor: GoGosia » 07 mar 2007, 21:39

hehe no racja, możesz być postrzegana jako osoba samolubna czasami ale jak zdajesz sobie z tego sprawe to musisz tylko nad tym popracować :P chyba że kogoś naprawde nie lubisz i nie masz ochoty żeby ta osoba też Cię lubiła :P to takie zachowanie jest wskazane ;) bo po co udawać takich "fałszywych" przyjaciół/kolegów z przyklejonym uśmieszkiem :P?

długa_broda

Post autor: długa_broda » 09 mar 2007, 10:13

ja mam podobnie jak za długo jestem w jakimś towarzystwie to się strasznie męcze. Najbardziej męczy mnie wymyślanie co by tu powiedzieć aby wydać się interesującym, ale im dłużej myślę, tym bardziej mam pustkę w głowie i tym bardziej myślę i w efekcie zamiast mózgu mam flaka. A wtedy to już myślę tylko o tym żeby się jak najszybciej urwać.
Najbardziej denerwują mnie ludzie, którzy bez przerwy gadają, byle o czym aby tylko gadać (może dlatego, że sam jestem małomówny).

śliwka_kalifornijska

Post autor: śliwka_kalifornijska » 09 mar 2007, 13:14

A mnie denerwuje, kiedy ludzie za dużo gadają o sobie, albo wykładają mi przez 20min. filozofię swojego życia i reszty wszechświata (co często jest dla nich synonimem :lol: ).

dupawkwiatach

Post autor: dupawkwiatach » 09 mar 2007, 15:52

Mam znajomą która jesli raz na jakis czas przestaje mowic o sobie to zaczyna mowic o całej swojej rodzinie...w ogole denerwują mnie egocentrycy, ludzie skupieni na sobie...jeszcze trudniej mi z nimi wytrzymać niż z innymi ; )) A macie wsrod znajomych innego introwertyka?

długa_broda

Post autor: długa_broda » 09 mar 2007, 16:12

tak ja na szczęście mam, mój kuzyn jest introwertykiem choć mój introwertyzm góruje nad jego jak Tatry nad Babią Górą. Jednak bardzo sobie cenię go i super się czuję w jego towarzystwie bo on wie o co chodzi.
Myślę, że każdy introwertyk powinien mieć drugiego introwertyka wśród swoich znajomych.

dupawkwiatach

Post autor: dupawkwiatach » 09 mar 2007, 18:56

Ja niestety nikogo...najbliźsi znajomi ekstrawertycy, chłopak pomiędzy ale blizej ekstra, rodzina ekstra...i zero zrozumienia ; / Kiedys miałam znajomą intro ale straciłysmy kontakt. Nie dość ze jest nas mniej to jeszcze ciezko nawiazac kontakt ze względu na tryb zycia jaki prowadzimy. Dlatego znowu dziekuje twórcom strony i forum <dzięęęękuuuuujeeeeemyyyy>!
Cięzko sie znaleźć w obecnym swiecie ; )

mictlantecutli

Post autor: mictlantecutli » 17 mar 2007, 23:25

Czasami totalnie uciekam od ludzi. Męczą mnie, denerwują, wywołują, a raczej pogłębiają, apatię. Innym razem potrafią poprawić humor. W zalezności od dnia, umiem akceptować największych ekscentryków, innym razem irytują mnie bliscy. Cholera, pokręcone to jest ;)

sciurka

Dawkowanie i androny

Post autor: sciurka » 18 mar 2007, 23:37

Od dawna mam dawkowanie. Bywa, że nie mogę się z kimś spotkać, bo kucze nie mogę, no. Jak pomyślę, że mam się uśmiechać, wysłuchiwać mądrych wypowiedzi, albo nawet mniej mądrych, to mi się odechciewa i wymyślam wtedy powód, dla którego nie mogę przyjść. Oczywiście, nie odwołuję spotkań, chodzi tylko o takie "wpadnij do mnie", albo "może napijemy się herbaty jak wrócisz z angielskiego". :shock: Na Boga! Mam prawo do bycia sama ze sobą. I potrzebuję tego czasami, a czasami lubię przyjść w odwiedziny.
Potrzebuję kontaktu z ludźmi, ale w kontrolowanych dawkach.
Opowiadania andronów, też nie lubię. I to nie o to chodzi, że jestem mądra, a wszystko co powiem jest cudowne. Wcale nie, tylko mielenie jezykiem dla samego mielenia, to nie dla mnie. Jak wpadam w tą tendencję, to czuję się tak jakbym miała papier w ustach i przestaję. I wtedy słyszę to nieśmiertelne, okropne, wnerwiające mnie: POWIEDZ COŚ!

megi2001

Post autor: megi2001 » 21 maja 2007, 23:17

To mile uczucie jak czytam wasze wypowiedzi bo wiem wtedy ze nie jestem sama. mnie w sumie nikt nie rozumie,jestem pewnie takim odludkiem.tez mnie meczy gadka o niczym. mysle ze jestesmy bardzo specyficznymi ludzmi i to prawda ze powinnismy miec kolo siebie drugiego introwertyka bo to by napewno pomoglo. czemu tak zadko ktos odwiedza ta stronke i forum.fajnie by bylo cos z tym zrobic.pozdrowionka.

sigmundd

Post autor: sigmundd » 21 maja 2007, 23:46

...
Ostatnio zmieniony 20 cze 2007, 23:29 przez sigmundd, łącznie zmieniany 1 raz.

Alighieri

Post autor: Alighieri » 22 maja 2007, 21:20

Zastanawiałam się nad pewną sprawą, a mianowicie ciekawi mnie czy posiadacie nawyki, których nie potraficie zmienić, a kiedy ktoś próbuje to zrobić dopada was nieodgadniona panika i złość na tego człowieka?
U mnie przejawia się to w powrotach zawsze tą samą stroną drogi czy piciu kawy tylko z jednego kubka, do tego ztopnia że kiedy kubek się stłukł z oczu poleciały mi łzy, co zdarza mi sie niezwykle rzadko.Wiem, że łączy się to w większym stopniu z nerwicą natręctw, ale być może tego typu zachowania częściej dotykają introwertyków...? Trudno jest mi również znieść kiedy ludzie zachowują sie w taki sposób w jaki ja nigdy bym się nie zachowała. Narasta we mnie wówczas taka złość jaka wystarczyłaby by roznieść cały dom, ale niestety dusze ją w sobie. Jestem odosobniona w swym zachowaniu?

ODPOWIEDZ