Jak "działacie" na innych ludzi?

Dział forum, w którym poruszane są tematy dotyczące kontaktów międzyludzkich, a także problemów w relacjach, których przyczyną może być introwersja.
Awatar użytkownika
Naphthalene
Intronek
Posty: 65
Rejestracja: 28 lip 2008, 14:39
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Małopolska

Jak "działacie" na innych ludzi?

Post autor: Naphthalene » 28 sie 2008, 19:58

Przepraszam że tak tego dużo... ale jak ktoś ma czas...

Jestem ciekawa Waszych odpowiedzi na pytanie zadane w temacie, a jeszcze bardziej, czy ktoś ma tak jak ja. Otóż... mam nieodparte wrażenie, że wszystkich od siebie odpycham. Gdy kogoś poznam, na początku jest wszystko ok, ale wraz z upływem czasu zauważam, że te osoby lubią mnie coraz mniej, wręcz nawet... zaczynają mnie nienawidzić... Nie rozumiem dlaczego, nie jestem dla nikogo zła, zawsze staram się być miła, uprzejmie do każdego zagadać... Pomagam innym jak się da, jestem bardzo dobrą uczennicą, toteż nawet przez ferie i wakacje uczę do poprawek, a w ciągu roku udzielam (niepłatnych, oczywiście) korepetycji, zdarzało się nawet, że pomagałam uczniom ze starszych klas. Czasami mam tego dość (tłumaczę 10 razy, że trzeba dodać, a ten i tak odejmie...), tym bardziej, że poziom w szkole jest tak niski (a jeszcze moje gimnazjum uchodzi za najlepsze w rejonie... :lol: , iż np. taka fizyka czy chemia to jest już dla mnie nudna jak flaki z olejem :P ). Nigdy jednak nie tracę cierpliwości. Mimo, iż nauka to moja pasja, nie przechwalam się swoją wiedzą, w rozmowach z ludźmi tematy z nią związane staram się pomijać. Nie lubię się przechwalać i wywyższać, wszystkich traktuję równo. Nie mam jednak prawie zadnych kolegów i koleżanek, wszyscy tylko mnie wykorzystują, gdy potrzebują mej pomocy.
Najbardziej jednak dziwi mnie fakt samego "odpychania" od siebie... Ludzie, ktorych znam od jakiegoś czasu, powoli zaczynają mnie nie znosić, mimo, iż jestem dla nich tak miła, jak potrafię... Ostatnio na nk weszłam na forum jednej z klas, by pogratulować im wyników rekrutacji, to... naklęli na mnie, ze wpycham się do nie swojej klasy, prowokuję ich i w ogóle, zaczęli mi dogryzać i założyli nawet osobne forum o nazwie anty-ja i pisali, kto jest za tym, by, tu cytuję (dla formalnosci ja w ten sposób nigdy nie mówię) "wyj**** mnie z tego forum...". Nie rozumiem tego wszystkiego. Może ktoś mi wyjaśni, o ile możliwe jest tu wskazanie jakiegokolwiek logicznego powodu zachowania tych ludzi???
<ich bin kein schreibtischdichter mehr. ich bin ein zugdichter>

Awatar użytkownika
Erato
Intronek
Posty: 67
Rejestracja: 02 kwie 2008, 20:59
Płeć: nieokreślona

Post autor: Erato » 28 sie 2008, 21:29

Wiesz, może to kwestia tego, że dla ludzi zawsze jesteś "tylko taką uprzejma osobą". Bo to nie chodzi aby dla wszystkich być miłą. Aby ktoś chciał się do ciebie zbliżyć ty też musiała byś to zrobić. Ale skoro traktujesz wszystkich po równo, jak sama piszesz to znaczy że ludzie nie czują się jakoś szczególnie wyróżniani przez ciebie. Jeśli chcesz mieć kogoś blisko siebie to "dopieść" go bardziej swoją osobą. Nie mówię bądź bardziej miła. Poświęć po prostu trochę wiecej czasu dla tej osoby, ale w kontakcie nieformalnym. I wiesz co? Nie bądź miła. bądź normalna. I szczera, jeśli ktoś cię rani to mu to powiedź. Nadmiar uprzejmości jest odbierany jako fałszywość. Co ciebie łączyło z tamtą klasą? Bo sadząc po reakcji to chyba nic. Rozumiem, że masz potrzebę aby ktoś odwzajemnił twoją uprzejmość, ale to było trochę takie na siłę. Ja wiem, to fajnie czuć się potrzebną i pomagać wszystkim na około sama tak miałam:) Ale to jest właśnie to, ludzie wychodzą z założenia że zawsze będziesz na ich skinienie, a skoro nie angażujesz sie w większa znajomość to znaczy że jesteś naiwna i dajesz sie wykorzystywać. A jak już dojdą do tego wniosku to wykorzystują :/ I wiesz co? niezależnie jak bardzo lubisz pomagać i jak wiele ci to daje to żądaj rekompensaty za swój czas. Czas to pieniądz, jeśli ty docenisz swój czas i swoja osobę to inni też będą musieli. A jeśli sie obrażą na to, że dbasz o siebie to znaczy że niewiele ich obchodzi twoja osoba i chcieli cię tylko perfidnie wykorzystać :? Sądzę że piszesz pod wpływem emocji i może niekoniecznie jest tak źle jak czytam, ale nie wiem, nie znam sytuacji.
Dbaj o siebie :):*

PS: nie odpowiedziałam na pytanie :/ może innym razem i tak już dużo miejsca zajęłam ;P
Teraz to nieskończenie cienka granica między tym co było, a tym co będzie.

Awatar użytkownika
Ausencia
Intromajster
Posty: 500
Rejestracja: 20 lip 2008, 16:08
Płeć: nieokreślona

Post autor: Ausencia » 28 sie 2008, 22:34

Ja mam inaczej. Ludzie mnie lubią, a ja po pewnym czasie mam ich dość. Nie znoszę tej cechy u siebie...

A co do tych ludzi, na ktorych trafiasz... Wyrazę to tak: trzy lata w gimnazjum uwazam za najgorsze w moim dotychczasowym zyciu. Glownie ze wzgędlu wlasnie na ludzi, z jakimi musialam tam wspólcierpieć katusze przymusowej pseudoedukacji.
Tak naprawdę moje prawdziwe zycie towarzyskie, realne kontakty z innymi, przyjaznie godne zachodu, dyskusje na poziomie rozpoczęly się w liceum.
Zatem paradoksalnie fakt, ze w gimnazjum uchodzisz za kogos nielubianego i spychanego na dalszy plan, swiadczy na Twoją korzysc. Zobaczysz, ze trafisz jeszcze na pozytywne otoczenie.
O nikogo nie zabiegaj, nie bądz mila dla ludzi ktorzy Cię nie szanują. W koncu spotkasz tych naprawdę wartosciowych.
Bo widzisz gimnazjum dzieli się zwykle na dwa obozy: tych, ktorzy poddają się praniu mozgu i po gimnazjum totalnie im odbija (dresią się, pindrzą, staczają, glupieją) oraz tych, ktorzy są na tyle wrazliwi, inteligentni i wartosciowi, zeby nie dać się złamac. Ty nalezysz do tej drugiej grupy. I nie daj sobie wmowic, ze jest inaczej!
Ostatnio zmieniony 28 sie 2008, 22:47 przez Ausencia, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
qb
IntroManiak
Posty: 735
Rejestracja: 25 maja 2008, 23:36
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Post autor: qb » 28 sie 2008, 22:45

W zasadzie to przez długi czas miałem bardzo podobnie, właściwie całą podstawówkę i część gimnazjum, ale po prostu przestałem być taki miły :P Jeśli ktoś mnie zdenerwuje to mu to powiem, nie zawsze w kulturalny sposób, chociaż unikam obrażania, raczej po prostu rzucę jakiś cięty komentarz, to wszystko. Od tamtego czasu trochę się zmieniło.

To już tak jest, że jeśli starasz się być zbyt dobrym człowiekiem to inni zaczynają to postrzegać jako słabość, którą można obrócić na ich korzyść.
Trust yourself, no matter what anyone else thinks.

Jacek

Post autor: Jacek » 29 sie 2008, 3:16

to moze tlumaczyc dlaczego wraz z koncem roku szkolnego moje gg prawie ze zamilklo.. :P
fakt, tez staralem sie byc mily pomocny itd i rzeczywiscie, swiadomie lub nie - ludzie potrafia to skrzetnie wykorzystac.. oczywiscie, nigdy nie odwzajemniajac
ci ludzie to taki nieludzki gatunek... ehh

a zachowanie gimnazjalistow moza tlumaczyc baardzo prosto: ogromna niedojrzalosc no i glupota tez, a z reguly intro sa bardziej dojrzali od swoich rowiesnikow, stad taka twoja rekacja :)

zycze powodzenia :)

Awatar użytkownika
Sorrow
Krypto-Extra
Posty: 828
Rejestracja: 21 gru 2007, 1:48
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: ENFP

Re: Jak "działacie" na innych ludzi?

Post autor: Sorrow » 29 sie 2008, 8:36

Naphthalene pisze:Przepraszam że tak tego dużo... ale jak ktoś ma czas...

Jestem ciekawa Waszych odpowiedzi na pytanie zadane w temacie, a jeszcze bardziej, czy ktoś ma tak jak ja. Otóż... mam nieodparte wrażenie, że wszystkich od siebie odpycham.
Obawiam się, że masz rację.
Naphthalene pisze:Pomagam innym jak się da, jestem bardzo dobrą uczennicą, toteż nawet przez ferie i wakacje uczę do poprawek, a w ciągu roku udzielam (niepłatnych, oczywiście) korepetycji, zdarzało się nawet, że pomagałam uczniom ze starszych klas.
Błąd. Korepetycji się udziela za pieniądze. Chyba, że bliskim przyjaciołom o, których wiesz, że Ci pomogą w potrzebie.
Naphthalene pisze:Nie lubię się przechwalać i wywyższać, wszystkich traktuję równo :) .
Aha :) . Wiedziałem, że to będzie coś w tym stylu, jak tylko przeczytałem ten tekst przeciwko złym elitarnym metalom.
Naphthalene pisze:Nie mam jednak prawie zadnych kolegów i koleżanek, wszyscy tylko mnie wykorzystują, gdy potrzebują mej pomocy.
Po pierwsze:
Skoro wszystkich traktujesz równo, to znaczy, że nie masz "swoich" ludzi, którym poświęcasz specjalną uwagę. A na tym polega przyjaźń/koleżeństwo.
Po drugie:
Skoro wszystkich traktujesz równo, to mogą robić z Tobą co chcą.
Po trzecie:
Skoro dajesz wszystko każdemu, to ludzie będą to wykorzystywać.

Po prostu ludzie nie zaczną Cię szanować dopóki ty nie zaczniecz szanować siebie.
Naphthalene pisze:Najbardziej jednak dziwi mnie fakt samego "odpychania" od siebie... Ludzie, ktorych znam od jakiegoś czasu, powoli zaczynają mnie nie znosić, mimo, iż jestem dla nich tak miła, jak potrafię... Ostatnio na nk weszłam na forum jednej z klas, by pogratulować im wyników rekrutacji, to...
Po co?
Naphthalene pisze:Nie rozumiem tego wszystkiego. Może ktoś mi wyjaśni, o ile możliwe jest tu wskazanie jakiegokolwiek logicznego powodu zachowania tych ludzi???
Tak. Twoje zachowanie ich wkurzyło. Ludzi często wkurzają ludzie, którzy za dużo dają od siebie innym, ponieważ to wskazuje na brak szacunku dla siebie a wtedy trudno o szacunek innych.
Moja galeria na DeviantArt

"Violence solves everything."

Ten gość twierdzi, że za mnie umarł. To miłe, więc dałem go na swój awatar :D .

4w5/5w4/1w2

Awatar użytkownika
Shy
Rozkręcony intro
Posty: 161
Rejestracja: 22 kwie 2008, 17:05
Płeć: nieokreślona

Post autor: Shy » 29 sie 2008, 15:02

Ja tam nigdy nie starałam się być miła na siłę, opisałabym siebie jako kogoś umiarkowanie miłego, który jeżeli widzi, że chce się go wykorzystać, stanowczo mówi NIE. Pomagam tym ludziom, którzy tej pomocy potrzebują i są jej warci. Nie zależy mi na sympatii osób fałszywych, typowych pasożytów klasowych, bo takich jest pełno na świecie i są do przesady przewidywalni. Ludzi traktuję raczej na dystans, ale nie wszystkich- mam kilka osób, które uważam za co najmniej wartościowe i naprawdę sympatyczne, nawet jeżeli nieśmiałe.

A jak jestem postrzegana? Trudno mi powiedzieć/napisać. Myślę, że jestem kimś neutralnym, nikomu nie zawadzam, nikt też nie zawadza mi- taki stan rzeczy mi odpowiada. Nie muszę uśmiechać się do każdego (mam zwyczaj dużo się uśmiechać), ale wiem, że kiedy to robię, robię szczerze. Nie zależy mi też na sympatii wszystkich. Tak naprawdę to znajomości uważam za pewnego rodzaju balast, który zasysa mój czas i energię- dlatego mam tak mało koleżanek/kolegów.

Nephatalene, nie ukrywaj się proszę za maską sympatii w stosunku do każdej żywej duszy. Wcale nie musisz do każdego zagadywa, ani też wszystkim pomagać- nie wszyscy mają tyle rozumu aby czuć do Ciebie wdzięczność za pomoc, traktują Cię przedmiotowo i tak właśnie się teraz czujesz, jak przedmiot. Z tym odpychaniem, to zawsze zdawało mi się, że jeżeli dopuszczę do siebie kogoś bliżej, to po jakimś czasie stwierdzi, że jestem osobą nudną i nie będzie chciał mieć ze mną nic do czynienia. W Twoim przypadku uważam, że mechanizm ten działa inaczej. A mianowicie, ludzie którym pomagasz są z początku mili, ponieważ wiedzą, że jesteś chętna im tej pomocy udzielić. Ale kiedy dostaną to, czego chcą, już nie mają ochoty na bliższą znajomość z Tobą, ponieważ wzięli od Ciebie tyle ile mogli, opada maska i masz wrażenie, że Cię nie lubią; może męczy ich Twoje ciągłe zagadywanie i chęć podtrzymania bliższej znajomości- inaczej nie potrafię tego wytłumaczyć. Tak czy siak, nie powinnaś brać tego tak do siebie. Ludzie z natury są zachłanni i w większości niewdzięczni. Człowiek człowiekowi wilkiem, głosi popularne powiedzenie, które znakomicie sprawdza się w Twoim przypadku. Ludzie zauważają się tylko wtedy, kiedy jeden od drugiego czegoś potrzebuje. W innym przypadku, jesteś niewidzialna.

Pozdrawiam,

Shy

Awatar użytkownika
qb
IntroManiak
Posty: 735
Rejestracja: 25 maja 2008, 23:36
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Post autor: qb » 29 sie 2008, 20:08

Shy pisze:Ludzie z natury są zachłanni i w większości niewdzięczni. Człowiek człowiekowi wilkiem, głosi popularne powiedzenie, które znakomicie sprawdza się w Twoim przypadku. Ludzie zauważają się tylko wtedy, kiedy jeden od drugiego czegoś potrzebuje. W innym przypadku, jesteś niewidzialna.
To prawda, ja podczas 2 ostatnich lat nauczyłem się tego, że ufać można tylko sobie. Chociaż pomagałem ludziom, pomocną dłoń dostawałem tylko od najbliższej rodziny, nigdy od znajomych. Wyłączając 3 osoby (w moim przypadku).

Także lepiej jest żyć według zasady "Umiesz liczyć? Licz na siebie."
Trust yourself, no matter what anyone else thinks.

Awatar użytkownika
Naphthalene
Intronek
Posty: 65
Rejestracja: 28 lip 2008, 14:39
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Małopolska

Post autor: Naphthalene » 30 sie 2008, 13:48

Erato pisze: Co ciebie łączyło z tamtą klasą? Bo sadząc po reakcji to chyba nic.
5 osób z tej klasy chodziło na kółko chemiczne w tym roku, a na fizyczne- jeszcze więcej... No i było też kilka innych kółek. Znałam prawie każdego z tej klasy. No i pamiętam szkolne obchody Świąt Bożego Narodzenia... Jak sobie teraz przypomnę te wszystkie serdeczne życzenia, to aż mi się płakać chce...
Wiadomo, jak w kazdej klasie, są mniej i bardziej dojrzali, kilka osób mnie nigdy nie lubiło, ale koledzy z kółek- wręcz przeciwnie, przynajmniej tak mi się wydawało... Teraz już rozumiem dlaczego, dzięki Wam :wink: Przed zajęciami, jak tłumaczyłam im zadania, lub nawet dawałam odpisać, to jakoś nikomu nie przeszkadzało, że jestem od nich 2 lata młodsza, mieli ze mnie "super-kumpelę"... A później, na zajęciach, do przeczytania odpowiedzi, mimo, iż ja również się zgłaszałam, pani zawsze wybierała kogoś z nich... i chwaliła jego, jak "pięknie rozwiązał takie trudne zadanie...". A mnie, po zajęciach, delikatnie uświadamiała, "że przecież widzę, jakie te zadania są trudne, a dopiero co zaczęłam 1. klasę, nie mam takich wiadomości jak koledzy z 3., bym się z olimpiadą wstrzymała przynajmniej do przyszłego roku...". Na szczęście niedługo to trwało, bo... na któreś zajecia z kolei wszyscy "współkółkowicze" przyszli nieprzygotowani, gdyż, jak stwierdzili, zapomnieli... Zadania faktycznie były trudne, pracowałam nad nimi jakieś 3 godz., ale zrobiłam 10/ 12, w tym 9,5 dobrze :D Nie było sposobu, by zdążyli cokolwiek odpisać w ciągu 10-minutowej przerwy...

Nauczycielka: Kto do zadania 1.?
ja: Ja mogę.
N: Ala, chodź.
Ala: Ale ja zapomniałam...
N: To rozwiąż drugie.
A: Ale ja ogólnie zapomniałam...
N: To niedobrze. Bartek.
Bartek: Ale ja również zadnego nie zrobiłem...
N: To kto zrobił jakiekolwiek?
ja: Ja rozwiązałam dziesięć.
N: Co? Nie zrobiliście żadnych zadań? To o czym my będziemy rozmawiać całą godzinę???!!!
ja: Ale ja rozwiązałam...
N: To niedobrze! Jak wy się do olimpiady przygotowujecie???!!!
ja: Mogę przedstawić roz...
N: Posiedzimy sobie całą godzinę i będziemy się na siebie patrzeć.
<dość długa chwila ciszy> A ty... twierdzisz, że rozwiązałaś... Chodź tu z zeszytem.

Po tym zdarzeniu chemiczka dość długo patrzyła na mnie jak na jakiegoś ufoludka :mrgreen: Może pomyślała, że w ciągu tygodnia przeszłam jakąś transmutację.... :lol: Ale wkładu pracy nie żałowałam, bo w olimpiadzie wypadłam całkiem nieźle, a w konkursie szkolnym zajęłam 1. miejsce :D (nie chwaląc się :wink: )
<ich bin kein schreibtischdichter mehr. ich bin ein zugdichter>

Awatar użytkownika
kropka
Introwertyk
Posty: 84
Rejestracja: 05 sie 2008, 19:20
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: wyrwana z kontekstu

Post autor: kropka » 01 wrz 2008, 18:12

W zasadzie to nie wiem, jak mnie ludzie odbierają :? Wydaje mi się, że jako osobę chłodną i raczej opanowaną. Kiedyś obiło mi się o uszy, że zachowuję się jak zadufana w sobie bo się rzadko odzywam - cóż, wytłumaczenie małomówności mam zdecydowanie inne, ale tłumaczyć się nikomu nie mam zamiaru. Poza tym nietowarzyska, może trochę coś a'la nieszkodliwy wariat?
Mi trudno nawet samooceny dokonać, a co dopiero domyślić się, jak postrzegają mnie inni ;) To co napisałam to w zasadzie w oparciu o to, jak ja postrzegałabym siebie gdybym się ze sobą spotkała ;)

Awatar użytkownika
cityCAT
Rozkręcony intro
Posty: 169
Rejestracja: 02 kwie 2011, 23:02
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Śląsk

Re: Jak "działacie" na innych ludzi?

Post autor: cityCAT » 22 maja 2011, 20:25

Bardzo ciekawy temat [:
kto jest za tym, by, tu cytuję (dla formalnosci ja w ten sposób nigdy nie mówię) "wyj**** mnie z tego forum..."
I tu warto zastanowić się, jak ODBIERAJĄ NAS INNI. Taką osobę odbiera się jako służalczą (a nie miłą), słabą. W dodatku jesteś zdolna, co powoduje zwykłą zazdrość i nienawiść../:

Taka wiedza, jak odbierają nas inni, może wyjaśnić dlaczego dzieje się tak a nie inaczej. Poza tym to my jesteśmy intro - świetnymi obserwatorami [; To my powinniśmy wykorzystać tą wiedzą, dostawać od ludzi to, czego chcemy, przy minimalnym nakładzie. A tu jeszcze się okazuje, że ludzie wystawiają co niektórych do wiatru.

Przecież to takie proste.....
Actually, I CAN

Awatar użytkownika
MetalMan
Intromajster
Posty: 505
Rejestracja: 17 paź 2009, 20:48
Płeć: nieokreślona

Re: Jak "działacie" na innych ludzi?

Post autor: MetalMan » 22 maja 2011, 21:08

wydało się cityCAT, na pewno studiujesz archeologię! :lol:

Co do topicu, też miałem tak jak koleżanka. Też zauważyłem, że tracę na bliższym poznaniu, kiedy zaczynam mówić o sobie. Często czuję, że zazdroszczą mi ludzie, którym życzę jak najlepiej. Dochodzi do tego, że na pytanie "kto napisał program", ludzie myślą, że chcę się pochwalić, a nie przedyskutować pomysły. Dzień przed deadlinem oczywiście zgłaszają się po porady. ;) I tak w kółko.
I było by tak dalej, ale zauważyłem, że sam mam czasem dość takich ludzi jak ja.
Przestałem się odzywać niepytany na niektóre tematy, nic nie mówie na swój temat i jest już lepiej. Rozwiązanie troche wbrew sobie, ale przynosi rezultaty. :roll:
Taka wiedza, jak odbierają nas inni, może wyjaśnić dlaczego dzieje się tak a nie inaczej. Poza tym to my jesteśmy intro - świetnymi obserwatorami [; To my powinniśmy wykorzystać tą wiedzą, dostawać od ludzi to, czego chcemy, przy minimalnym nakładzie. A tu jeszcze się okazuje, że ludzie wystawiają co niektórych do wiatru.
Sama obserwacja nie załatwi problemu, trzeba być cholernie asertywnym, i pewnym siebie, zeby pozwolic sobie na "korzystanie" z innych.
Przecież to takie proste.....
Jak budowa komputera :wink:
"Socjalizm jest to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się trudności... nie znane w żadnym innym ustroju"

"The nine most terrifying words in the English language are: 'I'm from the government and I'm here to help.'"

Awatar użytkownika
cityCAT
Rozkręcony intro
Posty: 169
Rejestracja: 02 kwie 2011, 23:02
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Śląsk

Re: Jak "działacie" na innych ludzi?

Post autor: cityCAT » 22 maja 2011, 22:19

wydało się cityCAT, na pewno studiujesz archeologię! :lol:
a do czego mi tam matma? do liczenia czaszek w ziemi? q; nie, nie archeologia, bleh. q;
Też zauważyłem, że tracę na bliższym poznaniu, kiedy zaczynam mówić o sobie
Wszyscy tu tracą? Nikt nie zyskuje jak ja? To pewnie kopara mi opadnie jak sie odezwiesz na żywo w Kraku xP (ale dalej obstawiam że na spółe z Padre stchórzycie, wybaczcie xP)
Sama obserwacja nie załatwi problemu, trzeba być cholernie asertywnym, i pewnym siebie, zeby pozwolic sobie na "korzystanie" z innych.
raczej wyciągać wnioski z obserwacji. właśnie nie ejst tak jak piszesz. Ci na pierwszy rzut oka nieśmiali, cisi tacy jak ja, którzy pojęli podstawowe choćby tajniki - zyskują tyle, że głowa boli.

(chcę dodać, że nie piszę o perfidnym wykorzystywaniu ludzi)
Actually, I CAN

Awatar użytkownika
MetalMan
Intromajster
Posty: 505
Rejestracja: 17 paź 2009, 20:48
Płeć: nieokreślona

Re: Jak "działacie" na innych ludzi?

Post autor: MetalMan » 22 maja 2011, 23:00

cityCAT pisze: a do czego mi tam matma? do liczenia czaszek w ziemi? q; nie, nie archeologia, bleh. q;
Popatrz-że waćpanna na datę ostatniego posta :mrgreen:
cityCAT pisze: Wszyscy tu tracą? Nikt nie zyskuje jak ja? To pewnie kopara mi opadnie jak sie odezwiesz na żywo w Kraku xP
jak się odezwę w moim ojczystym, to na pewno :lol:
cityCAT pisze: (ale dalej obstawiam że na spółe z Padre stchórzycie, wybaczcie xP)
Takie kotki jak Ty zjadam na śniadanie :wink:
cityCAT pisze: raczej wyciągać wnioski z obserwacji. właśnie nie ejst tak jak piszesz. Ci na pierwszy rzut oka nieśmiali, cisi tacy jak ja, którzy pojęli podstawowe choćby tajniki - zyskują tyle, że głowa boli.
will see :twisted:
cityCAT pisze: (chcę dodać, że nie piszę o perfidnym wykorzystywaniu ludzi)
A mi dokładnie o to chodziło. :roll:
"Socjalizm jest to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się trudności... nie znane w żadnym innym ustroju"

"The nine most terrifying words in the English language are: 'I'm from the government and I'm here to help.'"

Awatar użytkownika
Padre
IntroManiak
Posty: 625
Rejestracja: 07 wrz 2010, 15:34
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Kraina Deszczowcow
Kontakt:

Re: Jak "działacie" na innych ludzi?

Post autor: Padre » 22 maja 2011, 23:15

MetalMan pisze:
cityCAT pisze: (ale dalej obstawiam że na spółe z Padre stchórzycie, wybaczcie xP)
Takie kotki jak Ty zjadam na śniadanie :wink:
Co to za offtop, karwia, marsz do odpowiedniego wątku się zastanawiać jak się właściwie rozpoznamy :-P
cityCAT pisze:Ci na pierwszy rzut oka nieśmiali, cisi tacy jak ja, którzy pojęli podstawowe choćby tajniki - zyskują tyle, że głowa boli.
Jak mawiał klasyk, tyz prowda. Może niekoniecznie do bólu głowy, ale z mojego doświadczenia wynika dokładnie to samo. Z pewnymi wyjątkami, rzecz jasna, ale gdzie ich nie ma...
I explore the frontiers of safety! I laugh at danger, from a distance, and quietly, so as not to get all worked up.

ODPOWIEDZ