Trudna relacja z introwertyczką

Dział forum, w którym poruszane są tematy dotyczące kontaktów międzyludzkich, a także problemów w relacjach, których przyczyną może być introwersja.
bryniaa
Introrodek
Posty: 17
Rejestracja: 03 sty 2016, 3:46
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
MBTI: ISFP

Re: Trudna relacja z introwertyczką

Post autor: bryniaa » 21 kwie 2016, 18:05

Purpurowy Wiatr pisze:Wydaje mi się, że było coś podobnego na forum: viewtopic.php?f=28&t=1959&p=44157#p44155
A jak ci się nie chce czytać, to tam wyszło, że jedna osoba trzymała drugą na dystans i bardziej żyła z nią w wyobraźni, przez co zaleciliśmy danie sobie spokoju, bo już nikt raczej tej skorupy nie przebije.

Zabawnie po codziennym przeglądaniu forum, natrafić na przytoczenie własnego przypadku ^^

A skoro już się to zdarzyło, to powiem Wam, że nie, nie dałam sobie z nim spokoju i nie, nie była to zła decyzja mojego życia.
Wiele dały mi rady właśnie Twoje, Purpurowy Wiatr. Mimo że spisałeś mnie na straty, nie poddałam się. Wnikać nie będę, ale wyobraźnia uiściła się. Przy odpowiednim kompromisie. Były łzy, była złość i mała groźba straty. Ale było warto, serio.

A co do PanSowa, hm....przykro mi, że Twoja relacja z tą dziewczyną tak się skończyła. Czytając Twój pierwszy wpis, już w głowie miałam piękne obrazy waszej znajomości. A potem taki spadek. Naprawdę szkoda.

Znacie powiedzenie "osoby, do których najtrudniej się zbliżyć, okazują się najbardziej warte tego, aby je poznać"? Fakt, jak we wszystkim i tu są wyjątki. Jednak podpisuję się pod tym moimi wszystkimi kończynami :)

PanSowa
Wtajemniczony
Posty: 9
Rejestracja: 19 lut 2016, 12:52
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4

Re: Trudna relacja z introwertyczką

Post autor: PanSowa » 22 kwie 2016, 16:24

@bryniaa
Miło, że dałaś znać, jak potoczyła się Twoja historia. Brzmisz szczęśliwie! Jednocześnie jesteś dowodem, że warto dawać szansę. A ja dowodem, że są od tego wyjątki... ;)

@Patrycjusz
Oczywiście, jest duża szansa, że masz rację. Istnieje jednak również szansa, według mnie dużo większa, że oceniasz moją Ufoludkę zbyt pochopnie. Trudno mi to jednoznacznie stwierdzić, bo znam ją już dość długo, a wciąż wiem o niej tyle, co nic. Nie mogę nawet określić, jakie miała dzieciństwo.

Mogę jedynie określić (bo tyle powiedziała mi sama z siebie), że ma problemy z budowaniem więzi, i że bardzo chciałaby z kimś być, ale "jakoś nie wychodzi", jak to sama określiła. Nie wiem nawet, czy w ogóle kiedykolwiek udało jej się stworzyć cokolwiek podobnego do związku. Jedyne szanse, kiedy mogę porozmawiać z nią szczerze na takie tematy, to te krótkie momenty, w których jest wstawiona. Przybiera wtedy całkiem ludzką formę i potrafi powiedzieć coś od serca.

Na początku nie mogłem w to uwierzyć. Jak to możliwe? Piękna, intrygująca kobieta i nie może stworzyć związku? Niemożliwe! Na pewno może, tylko potrzebuje kogoś, kto będzie cierpliwy i wytrwały. Kogoś, kto zasłuży na jej zaufanie. Kogoś, kto pokaże jej, że może być szczęśliwa tak po prostu. Tymczasem jeszcze niedawno potraktowała mnie w taki sposób, że poczułem się, jakby ktoś dał mi w twarz. Ilekroć czuję, że pojawia się między nami jakaś cienka nić bliskości, zostaję brutalnie sprowadzony na ziemię. Jest bezwzględna.

Rany, aż sam się dziwię, że jeszcze nie tak dawno myślałem w tamtych optymistycznych kategoriach.

bryniaa
Introrodek
Posty: 17
Rejestracja: 03 sty 2016, 3:46
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
MBTI: ISFP

Re: Trudna relacja z introwertyczką

Post autor: bryniaa » 22 kwie 2016, 17:25

Wiesz co? Może to nasze myślenie w optymistycznych kategoriach jest naiwne. Przez to bierne czekanie, czujemy się bez wartości dla drugiej osoby albo niewystarczająco dobrzy. Kiedyś tą bezwzględność odbierałam bardzo dotkliwie, choć tak naprawdę to on miał bariery, nie ja. Żałuję, że dość późno to zrozumiałam, bo może uniknęłabym wielu rozczarowań.

Bardzo dobrze że tu napisałeś, bo jest tu wielu ludzi, którzy okażą Ci pomoc większą niż niejeden "przyjaciel". Mi bardzo pomogliście!

Nie wiem jaki jesteś, ale ja jestem osobą słabą psychicznie, dlatego w życiu potrzebuję opiekuna, by ktoś mnie prowadził i przywracał do rzeczywistości, gdy zbyt daleko odpłynę. Oczekiwałam tego właśnie od mojego Introweryka, który tak naprawdę sam jest dzieckiem we mgle. A jaki Ty jesteś? I co możesz powiedzieć o tej Dziewczynie, gdy jest w fazach dostępności?

Seila
Zagubiona dusza
Posty: 3
Rejestracja: 23 kwie 2016, 1:14
Płeć: nieokreślona

Re: Trudna relacja z introwertyczką

Post autor: Seila » 23 kwie 2016, 1:26

Nie naciskaj, nie wychodź przed szereg relacyjny (kumple, spotknia po kumpelsku, to ona zdecyduje kiedy przejdziecie na dalszy etap relacji). Daj jej kontrolować sytuację. Tak wiem, zwykle to facet wykazuje inicjatywę, ale w wypadku introwertyczek często kończy się to wycofaniem. Rozmawiacie przez telefon? Może zmieńcie to na rozmowy przez maila (introwertycy bardzo czesto mają problem z rozmową telefoniczną, z obawy przed niewłaściwym zrozumieniem ich intencji - przez telefon z jednej strony wszystko dzieje się szyko a z drugiej cieżko wyraić emocje - albo pisanie albo kontakt osobisty). Jak chcesz sie z nią spotkać - nie kawa czy typowe "randkowe" klimaty. Zapros ją w miejsce publiczne, zwiazane z waszymi wspólnymi zainteresowaniami ("Znalazłem w necie info że jest wieczór autorski z naszym ulubionym pisarzem, jakoś głupio mi tak samemu isć. Może masz ochotę i czas?" - dobry podstęp nie jest zły ;) ). Potem możesz zaprponować piwo (na luzie, po kumpelsku, nie kawa jak na romasidle). Nie wyprzedzaj jej, jeśli spróbujesz jedynym efektem będzie skorupka, o którą rozbijesz sobie nos.
Bardzo dobrze pamietam ten etap w moim własnym życiu ;) Naprawdę musi jej zależeć, skoro powiedziała Ci to co Ci powiedziała.

No chyba, że nie masz cierpliwosci ani chęci w taką relację wchodzić, wtedy lepiej zdecyduj od razu i odpuść.

PanSowa
Wtajemniczony
Posty: 9
Rejestracja: 19 lut 2016, 12:52
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4

Re: Trudna relacja z introwertyczką

Post autor: PanSowa » 23 kwie 2016, 19:14

@bryniaa
Pytasz, jaki jestem. Mam silny charakter z bardzo wyraźną potrzebą niezależności. W moim przypadku oznacza to, że muszę mieć dużo własnej przestrzeni, którą najchętniej spędzam w samotności, skupiając się na realizowaniu swoich pasji i rozmyślaniu, analizowaniu, rzucaniu w przestrzeń pytań, na które pewnie nigdy nie znajdę odpowiedzi. Właśnie przez to rozpadł się jeden z moich najpoważniejszych związków. Związałem się z kobietą, która od samego początku dosłownie żyła naszym związkiem i, chociaż bardzo się starała, nie potrafiła zrozumieć ani zaakceptować tego, że co jakiś czas uciekałem - od nas, od niej. Nie było to nic personalnego, bo naprawdę zależało mi na tym związku, a spędzany wspólnie czas uważałem za stuprocentowo szczęśliwy. Po prostu musiałem mieć trochę (sporo) czasu dla siebie. Inaczej wariowałem, wpadałem w stan permanentnego rozdrażnienia. To była patowa sytuacja, w której jedno z nas musiało poświęcać coś, co było dla niego najcenniejsze - ja moją niezależność, ona swoją przynależność. Tamto rozstanie, rozstanie z rozsądku, było jednym z najgorszych momentów w moim życiu.

Między innymi dlatego Ufoludka wydała mi się niezwykle atrakcyjna. Nie osacza mnie, nie wysysa ze mnie życia. W zupełnie naturalny sposób zostawia wokół mnie mnóstwo wolnej przestrzeni, w której mam czas dla siebie i swojego świata. Przestrzeni, w której mam czas zatęsknić za nią i wspólnie spędzanym czasem.

Jaka jest Ufoludka, kiedy na chwilę zamienia się w człowieka? Pomyślmy. "Zaczepna" byłoby chyba moim pierwszym strzałem. Lubi droczyć się ze mną, patrzy wtedy na mnie ze swoim szelmowskim uśmiechem i czeka na moją reakcję. Bywa złośliwa w do bólu inteligentny sposób, przy którym zupełnie tracę rezon. Po alkoholu jest rozmowna i roześmiana, na trzeźwo zdarzyło się to tylko kilka razy. Mówiła wtedy naprawdę wszystko, co przyszło jej do głowy, opowiadała o tym, co widziała, co czytała, o czym myślała. Cudowny potok ciekawych słów. Niestety, taką Ufoludkę spotykam niezwykle rzadko. Najczęściej jest tak, że jeśli ja nie zacznę tematu, będziemy tak sobie trwali w milczeniu, co w gruncie rzeczy zupełnie mi nie przeszkadza. Mam jednak wrażenie, że ją to milczenie autentycznie przeraża, widzę, że momentami wpada w panikę i próbuje mówić cokolwiek, byle mówić. Czy mogę zrobić coś, żeby dać jej do zrozumienia, że milczenie między nami jest dla mnie tak samo cenne, jak każda minuta rozmowy?

Zauważyłem też, że reaguje niechętnie na ludzi, którzy czasami podchodzą do nas na korytarzu albo wpraszają się na czas, który dla siebie zarezerwowaliśmy. Ma to dosłownie wypisane na twarzy - do tego stopnia, że "intruzi" czują się czasami nieswojo. Ewidentnie najlepiej czuje się, kiedy jesteśmy we dwoje, ewentualnie w gronie tych, których oboje dobrze znamy i lubimy. Ja czuję to samo, co ona, chcę i lubię być z nią sam na sam, tylko że ja potrafię to ukrywać. :P

@Seila
Myślę, że próbowałem wszystkiego, co opisałaś. Taką przyjąłem taktykę, a może ta taktyka przyjęła się sama w momencie, kiedy nasza znajomość nabrała takiego, a nie innego charakteru. Trudno prosto z mostu zaproponować randkę komuś, kto trzyma silny, wyraźny dystans, więc jeśli chcesz spędzić z tym kimś chociaż trochę czasu, kombinujesz. Wynajdujesz koncerty, spotkania autorskie itp. Byłem tam, robiłem to. Muszę przyznać, że każde takie wyjście to dla mnie spory stres, bo zawsze zastanawiam się, czy nie ma mnie dość, czy nie zanudzam jej na śmierć. Skoro jednak wciąż zgadza się na wyjścia, a czasami nawet sama je proponuje, najwyraźniej ma na nie chęć. Nie należy do osób, które zmuszają się do czegokolwiek.

Bardzo ciekawa uwaga odnośnie skorupki! Rzeczywiście, zauważyłem, że kiedy próbuję przyspieszyć pewne procesy, reakcja z jej strony jest niezmiennie taka sama - lekkie wycofanie. Za pierwszym razem zniknąłem z jej pola widzenia, wiedząc, że pewnie przekroczyłem nieprzekraczalną granicę. Jednak Ufoludka wróciła sama z siebie, tyle że w dogodnym dla siebie momencie i w dogodny dla siebie sposób. Za drugim razem zareagowała na moje przekroczenie granicy ciepło i pozytywnie. Za trzecim razem znów lekkie wycofanie. Od tamtej pory zmieniło się wiele w moim podejściu, więc o przekraczaniu granic nie ma już mowy, ale zauważyłem, że przez to nasza znajomość trochę przyhamowała. A może nawet cofnęła się nieznacznie?

bryniaa
Introrodek
Posty: 17
Rejestracja: 03 sty 2016, 3:46
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
MBTI: ISFP

Re: Trudna relacja z introwertyczką

Post autor: bryniaa » 25 kwie 2016, 9:49

Jak się ironicznie Twoje położenie zmieniło, co? ^^ w poprzednim związku przeszkadzał Ci brak swobody, teraz swoboda przeszkadza, choć Ci na niej zależy. Jak na złość.
Mówisz, że cofnela się relacja, ale może jeszcze jest jakaś szansa? Czy pod warstwą miłych złośliwości, dała do zrozumienia, że nie chce mieć z Tobą nic wspólnego?
Cierpliwość to duża zaleta.

Odnośnie tego że ją milczenie krępuje, może warto powiedzieć wprost, że lubisz przebywać w jej towarzystwie, rozmów nie potrzeba. Albo zabierz ją gdzieś, gdzie nie będziecie musieli rozmawiać non stop. Park linowy, gokarty? Zależy od tego, co lubicie oboje.

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1435
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wlkp

Re: Trudna relacja z introwertyczką

Post autor: Coldman » 25 kwie 2016, 15:16

bryniaa pisze: Albo zabierz ją gdzieś, gdzie nie będziecie musieli rozmawiać non stop. Park linowy, gokarty? Zależy od tego, co lubicie oboje.

Miejsca w których wytwarza się adrenalina i rozmawiamy pod wpływem emocji, to dobry plan.

Nawet bilard, dość tania rozrywka w porównaniu do gokardow i parku liniowego daje fajne możliwości.
- Spróboj tak wbić, ładne trafienie itp To przecież też rozmowa.
Biegnij teraz jak łagodny zwierz. Biegnij by dowiedzieć się, o sobie samym i o świecie co zimny jest jak lód.

pharmedka
Intronek
Posty: 48
Rejestracja: 21 kwie 2016, 19:02
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: I(N/S)(T/F)J
Lokalizacja: Bydgoszcz

Re: Trudna relacja z introwertyczką

Post autor: pharmedka » 25 kwie 2016, 16:25

Coldman pisze:
bryniaa pisze: Albo zabierz ją gdzieś, gdzie nie będziecie musieli rozmawiać non stop. Park linowy, gokarty? Zależy od tego, co lubicie oboje.

Miejsca w których wytwarza się adrenalina i rozmawiamy pod wpływem emocji, to dobry plan.

Nawet bilard, dość tania rozrywka w porównaniu do gokardow i parku liniowego daje fajne możliwości.
- Spróboj tak wbić, ładne trafienie itp To przecież też rozmowa.
Dokładnie, tego typu emocje są naturalnymi stymulantami. ;) Ja na przykład bardzo dobrze czuję się w roli kibica na meczach siatkarskich. Czy ogólnie jako kibic. Bardzo ciężko mi się powstrzymać od komentowania tego co się dzieje i to jest jedna z niewielu sytuacji, kiedy potrafię nawijać jak opętana. :P

PanSowa
Wtajemniczony
Posty: 9
Rejestracja: 19 lut 2016, 12:52
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4

Re: Trudna relacja z introwertyczką

Post autor: PanSowa » 02 maja 2016, 8:49

Dziękuję za wszystkie rady i pomysły. Jeszcze miesiąc temu pewnie bym je wykorzystał, ale dzisiaj jedyne, co mogę i chcę zrobić, to odpuścić.

Nie brakuje mi cierpliwości i mógłbym czekać na jej zaufanie, ale wyczuwam dość wyraźnie, że ona nie jest tym (mną) zainteresowana. Po prostu. W tych sprawach intuicja raczej mnie nie zawodzi. Wydaje mi się, że popełniłem ogromny błąd nadinterpretacji i wygórowanych oczekiwań. Stwierdzam to z bólem i żalem, ale też z pełną akceptacją.

Dla mnie ten rozdział jest już zamknięty.

Jeszcze raz dzięki, mimo wszystko. :)

ODPOWIEDZ