Alkohol, wybawiciel czy zmora introwertyka?

Dział forum, w którym poruszane są tematy dotyczące kontaktów międzyludzkich, a także problemów w relacjach, których przyczyną może być introwersja.
Awatar użytkownika
layne
Intronek
Posty: 68
Rejestracja: 27 lut 2016, 22:04
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
MBTI: ISTJ

Re: Alkohol, wybawiciel czy zmora introwertyka?

Post autor: layne » 14 lip 2016, 21:18

Pierwszy link z brzegu z Google, żeby się nie rozpisywać ;).

http://mojkufelek.pl/piwny-elementarz-w ... e-ale.html

Z takich szerzej dostępnych i podobnych piw to ostatnio można w marketach spotkać Żywiec APA :P. Natomiast osobiście bardziej polecam te rzemieślnicze z mniejszych browarów, przy czym trochę więcej taka zabawa kosztuje i raczej nie do picia na co dzień.

A z piw od naszych sąsiadów polecam czeskiego Skalaka :).

Starzec
Wtajemniczony
Posty: 7
Rejestracja: 10 mar 2016, 23:10
Płeć: mężczyzna

Re: Alkohol, wybawiciel czy zmora introwertyka?

Post autor: Starzec » 14 lip 2016, 21:26

Ja na trzeźwo bym tu nic nie napisał.
Możesz spędzić resztę swojego życia ze mną, ale ja nie mogę spędzić reszty mojego życia z tobą. Muszę żyć dalej. Samemu.

Awatar użytkownika
seraph infj
Introrodek
Posty: 24
Rejestracja: 12 sie 2016, 0:26
Płeć: mężczyzna
MBTI: infj
Lokalizacja: Szczecin, Miami, Barcelona

Re: Alkohol, wybawiciel czy zmora introwertyka?

Post autor: seraph infj » 13 sie 2016, 12:56

A ja nie pije w ogóle juz od ładnych 10 lat i powiem szczerze że nie brakuje mi tego. Nawet jak czasem wychodzę ze znajomymi to wystarcza mi sok .

Awatar użytkownika
nudny introwertyk
Intro-wyjadacz
Posty: 385
Rejestracja: 28 kwie 2015, 7:19
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: ENFP
Lokalizacja: Poznań

Re: Alkohol, wybawiciel czy zmora introwertyka?

Post autor: nudny introwertyk » 13 sie 2016, 13:41

Nie piję już 2,5 roku i wątpię, żebym kiedykolwiek miał do tego wracać :)

Awatar użytkownika
djaq
Introwertyk
Posty: 75
Rejestracja: 15 lut 2013, 23:52
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTJ

Re: Alkohol, wybawiciel czy zmora introwertyka?

Post autor: djaq » 25 sie 2016, 22:16

Ja piję od wielkiego dzwona, ostatnio na swoich urodzinach. Zamiast cieszyć się piciem, zastanawiam się "jak działa na mnie", "pewnie już jestem pijany, zauważą to". Alkohol nie powoduje, że staję się duszą towarzystwa. Chociaż mam swoją grupę, z którą mogę się napić :D Osobiście preferuję wódkę, po prostu idzie się szybciej nawalić i tyle. Piwo mnie męczy, szczególnie te mokre kartony i nie ma szans, żeby ugadać się ze mną na piwo :D
5w4
INTJ

Awatar użytkownika
Gawron
Intronek
Posty: 48
Rejestracja: 18 wrz 2016, 2:45
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w2
MBTI: INTJ-A

Re: Alkohol, wybawiciel czy zmora introwertyka?

Post autor: Gawron » 25 wrz 2016, 3:05

Dla mnie ani wybawiciel, ani zmora. Od jakiegoś czasu degustuję sobie raz w tygodniu jakąś naleweczkę, zazwyczaj 100 ml - dla smaku i lekkiego rozluźnienia. Nie mógłbym się uzależnić. Wiem też, że nie sięgnąłbym już po alkohol, będąc w kiepskiej formie psychicznej, tj. mając stany depresyjne, nierozwiązane poważniejsze problemy, konflikty wewnętrzne itd. Po weselszej chwili mógłby nastąpić naprawdę nieprzyjemny zjazd. ;)

Awatar użytkownika
mosane
Intronek
Posty: 37
Rejestracja: 20 wrz 2016, 22:46
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: ISFJ-T

Re: Alkohol, wybawiciel czy zmora introwertyka?

Post autor: mosane » 25 wrz 2016, 12:43

Przez pewien okres na każde niepowodzenie, niewygodę psychiczną reagowałam alkoholem. Nie było to częste, aczkolwiek alkohol, stał się pewnego rodzaju ucieczką. Ot, wypić i wszystko znika. Potem jednak zauważyłam, że stany depresyjne po alkoholu są gorsze i pewne myśli zaczynają bardziej zatruwać mój tok myślenia.
Nigdy nie byłam uzależniona, nie odczuwałam palącej potrzeby picia czegokolwiek. Bywały okresy, gdy zwyczajnie nie miałam ochoty po cokolwiek sięgać.
Od kilku miesięcy nie mogę pić, ewentualnie trochę wina od czasu do czasu, i całkowicie mi to nie przeszkadza. Zupełnie inaczej radzę sobie z depresyjnymi skokami, choć studenckie życie chyba po prostu nie pozwala na całkowite wykluczenie alkoholu.
~ minęło wiele miesięcy, ale mnie nic nie minęło

Imago
Wtajemniczony
Posty: 9
Rejestracja: 31 maja 2016, 20:30
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INFP

Re: Alkohol, wybawiciel czy zmora introwertyka?

Post autor: Imago » 25 wrz 2016, 15:10

Whiskey to moja żona, a jestem trwały w uczuciach.

Awatar użytkownika
Saladin
Stały bywalec
Posty: 270
Rejestracja: 10 lut 2014, 23:29
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 7w8
MBTI: ENFP
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: Alkohol, wybawiciel czy zmora introwertyka?

Post autor: Saladin » 25 wrz 2016, 21:19

Do 18-stki byłem wojującym abstynentem. Wmawiałem wszystkim, że alkohol to czyste zło, że nie warto etc. Co ciekawe, moje jedyne ówczesne doświadczenie z alkoholem miało miejsce w wieku 15 lat- kilka łyków wina, szumnie zwanego 'jabolem'.

Później się wreszcie otworzyłem na świat alkoholu. Lubię wypić od czasu do czasu piwo z przyjacielem, albo opić jakiś sukces (najlepiej dobrym winem lub belgijskim piwem ;) )- nigdy nie piję alkoholu gdy mam doła- wtedy tylko i wyłącznie fast foody i słodycze w hurtowych ilościach. :D

Co do samego wpływu alkoholu na mnie- w większej ilości rozplątuje mi lekko język, jednakże nie do końca relaksuje. Typowego kaca też nigdy nie miałem, a zdarzyło mi się kilka razy w życiu wypić więcej niż dwa mocne piwa. :P
"The worst lies, are the lies you tell to yourself."

"Don't be sorry. Be better."

Mój kanał na youtubie: https://www.youtube.com/channel/UCBstmW ... LTis8vE-hA

Mój blog: http://javathelife.blog.pl/

Blog z moją antypoezją- http://antypoeta.blog.pl/ Zapraszam! :)

Obrazek

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1696
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Alkohol, wybawiciel czy zmora introwertyka?

Post autor: highwind » 25 wrz 2016, 21:47

Saladin pisze:Do 18-stki byłem wojującym abstynentem. Wmawiałem wszystkim, że alkohol to czyste zło, że nie warto etc.
To dziwne, też tak miałem, mimo że nikt nie wpajał mi takiego podejścia, ani nie nie było u mnie w najbliższej rodzinie jakichś problemów związanych z alkoholem, które miałyby wzbudzić we mnie taką awersję. Ale awersja była i trwała jakoś do 16go roku życia. Alkohol to było dla mnie czyste zło, a znajomych, którzy się nim konspiracyjnie raczyli widziałem z mieszanką pogardy i współczucia (chociaż srogo najebani ludzie, odpierdzielający inby po pijaku ciągle wzbudzają moją pogardę). Pamiętam nawet taką wycieczkę w gimbazie, gdzie grupą niepijących odłączyliśmy się od pijanego motłochu i przesiedzieliśmy całą noc gdzieś na jakiejś opuszczonej kładce nad rzeką rozmawiając o tym, jaki to alkohol jest zły i jacy to my - biali rycerze, strażnicy przyzwoitości jesteśmy moralnie lepsi. Wspominam to teraz z zażenowaniem, ale cóż, różne się miało odpały za łebka. W kilka lat potem, nawet najwięksi wstrzemięźliwcy pękli ;) Pamiętam też jeszcze jedną wycieczkę klasową, w 1szej liceum, gdzie wszyscy namawiali mnie żebym się napił. Namawiali mnie bite dwa dni, a gdy w końcu skusiłem się na dosłownie łyk piwa, wszyscy skakali z radości, ściskali mnie, gratulowali, w końcu podnieśli i zaczęli podrzucać w górę, takie to było wydarzenie xD Chyba ten łyk był jakiś przełomowy, bo w wakacje między 1szą, a 2gą klasą zacząłem pić piwo towarzysko, poznałem pierwszą dziewczynę i datuję te wydarzenia jako początek mojego wyjścia z chronicznej stulejowatości. W drugiej klasie liceum (znowuż wycieczka szkolna), pijącym już będąc, aczkolwiek nie znającym swoich granic, tak się napierdoliłem (tu trzeba użyć tego słowa), że poszedłem spać przykrywając się zamiast kołdrą - taboretem. Kolejny dzień, był najtrudniejszym w moim życiu i nigdy więcej od tamtej nocy nie byłem porządnie napruty :P

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1433
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wlkp

Re: Alkohol, wybawiciel czy zmora introwertyka?

Post autor: Coldman » 25 wrz 2016, 21:55

To ja na wyjeździe, nie wiem jakim cudem, ale straciłem kołdrę i z braku laku ściągnołem firane i przykryłem się nią.
Biegnij teraz jak łagodny zwierz. Biegnij by dowiedzieć się, o sobie samym i o świecie co zimny jest jak lód.

Awatar użytkownika
nudny introwertyk
Intro-wyjadacz
Posty: 385
Rejestracja: 28 kwie 2015, 7:19
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: ENFP
Lokalizacja: Poznań

Re: Alkohol, wybawiciel czy zmora introwertyka?

Post autor: nudny introwertyk » 26 wrz 2016, 9:27

To ja całkowicie odwrotnie - do osiemnastki (czyli z 2-3 lata xD) byłem wielkim piwoszem, okazyjnie piłem wódkie. Było nawet parę mniej lub bardziej śmiesznych sytuacji z tym związanych ;) Ostatni raz piłem na studniówce, i szczerze mówiąc, nie było tam tego zbyt wiele. Od tamtego czasu nic, null, całkowicie straciłem pociąg do alkoholu.

Awatar użytkownika
wazz
Rozkręcony intro
Posty: 207
Rejestracja: 27 lip 2016, 0:52
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
Lokalizacja: Kraków

Re: Alkohol, wybawiciel czy zmora introwertyka?

Post autor: wazz » 26 wrz 2016, 11:03

Ja tam nie pogardzę alkoholem na imprezach czy spotkaniach, staram się w rozsądnych ilościach :D zdecydowanie alko wpływa na rozmowność, ale jak nie mam nastroju to i dobry trunek nie zdziała cuda. Nie traktuję tego jako "wybawienie" w kontaktach z ludźmi.
“Never underestimate the power of stupid people in large groups.” G.C.

dannar
Wtajemniczony
Posty: 5
Rejestracja: 19 maja 2016, 19:36
Płeć: mężczyzna
MBTI: ISFJ

Re: Alkohol, wybawiciel czy zmora introwertyka?

Post autor: dannar » 26 wrz 2016, 19:10

U mnie to jest tak, że alkoholu nie piję, chyba że toast. Bo niewypicie toastu jest trochę niemiłe. ;)

Awatar użytkownika
liari
Intronek
Posty: 51
Rejestracja: 14 lip 2015, 17:22
Płeć: nieokreślona
MBTI: ISTJ

Re: Alkohol, wybawiciel czy zmora introwertyka?

Post autor: liari » 01 paź 2016, 20:29

Ja już testowanie swojej głowy (z różnymi skutkami) mam już za sobą, na szczęście. Poza tym od kilku lat pracuję na pełnym etacie i poza weekendami jestem zwykle już na tyle padnięta około 22:00, że przestaję na 2-3 piwach. Wtedy faktycznie jestem wyluzowana i mam więcej odwagi w rozmowach z ludźmi. Zwykle jednocześnie wydaje mi się, że przesadzam z jowialnością, ale wydaje mi się, że to tylko wrażenie. Kiedy porównuję swoje zachowanie do innych, nie ma tragedii. :P

ODPOWIEDZ