Czy ludzie potrafią "wyczuć" introwertyka?

Dział forum, w którym poruszane są tematy dotyczące kontaktów międzyludzkich, a także problemów w relacjach, których przyczyną może być introwersja.
jinx
Intronek
Posty: 26
Rejestracja: 13 kwie 2016, 19:01
Płeć: mężczyzna

Czy ludzie potrafią "wyczuć" introwertyka?

Post autor: jinx » 19 maja 2016, 23:15

Przez większość swojego życia (12 lat edukacji), byłem "full" introwertykiem, a dokładniej odludkiem. Nie miałem ani przyjaciół, ani zbyt wielu znajomych. Na studiach trochę bardziej się rozkręciłem. Zacząłem spotykać się z ludźmi w grupach, chodzić na imprezy, ect. Jednak zauważyłem, że jak zaczynam mieć lepsze relacje z pewną osobą, to po jakimś czasie nagle wszystko się wywraca i ta osoba zaczyna za mną nie przepadać (unika mnie lub ignoruje). Podobna sytuacja jest z ex-kumplami, gdzie natychmiastowo kontakty urwały się po mojej wyprowadzce z miasta lub zmienienia uczelni albo pracy. Mam takie wrażenie, że ludzie wyczuwają, że wcześniej byłem aspołeczny i uważają mnie za osobę nie wartą uwagi. Co o tym myślicie?

Patrycjusz
Rozkręcony intro
Posty: 235
Rejestracja: 08 sty 2015, 15:47
Płeć: mężczyzna

Re: Czy ludzie potrafią "wyczuć" introwertyka?

Post autor: Patrycjusz » 20 maja 2016, 1:09

To będzie bardzo subiektywne (jak zawsze kiedy coś piszę), ale myślę, że... to dość skomplikowana sprawa. Sam przechodziłem/przechodzę mniej więcej przez to samo. Nie będę pisał "Ty" a w pierwszej osobie, bo jak masz Ty nie wiem, a może znajdziesz siebie w tym co napiszę.

Problem polega na tym, że nie da się uciec od własnej natury. Można ją naginać, przybierać maski, ale ona po prostu zawsze pozostanie taka sama. W długiej perspektywie czasowej, zwłaszcza popartej jakimiś zmianami życiowymi, natura może się oczywiście zmienić - ale zamknijmy się na razie w schemacie takim, że nie minęło 20 lat a życie jest jak papier toaletowy (epitety znamy). Więc pisząc na swoim przypadku, naturę mam taką jak Ty - aspołecznego introwertyka. To jest po prostu pozycja, w której czuję się dobrze. Wychodzenie z tej tzw. "strefy komfortu" (znienawidziłem to sformułowanie po zasięgnięciu po to wyrażenie bandy coachingowej) powoduje, że czuję się jak w upijających tyłek gaciach lub jakbym słuchał disco-polo (wrażenie podobne - wiadomo o co chodzi). Im większe nasilenie tego "wyjścia do ludzi" (skądś to znamy), tym bardziej upija a czasem aż przeraźliwie boli. Uniknięcie takiej potencjalnej sytuacji sprawia, że czuję się jak w domu, jestem po prostu pewny - kiedy nie mogę takiej sytuacji uniknąć, zaczyna się stres - a ten jak dobrze wiemy potrafi narobić sporo szamba w samopoczuciu psychosomatycznym. Jakiś czas temu próbowałem zmusić się do takiego bycia "cool". Wymusiła to na mnie sytuacja na uczelni, gdzie nikogo nie mogę nazwać swoim znajomym a muszę jakoś z nimi funkcjonować bo niektóre zajęcia są w małych grupach. Jak to wyglądało? Skończyło się na dopowiadaniu sarkastycznych uwag i głupich żarcików, które były autentycznie ignorowane bo ja już zostałem zapisany jako ten przezroczysty. Każda próba wbicia się w normalną rozmowę kończy się dziwnymi spojrzeniami pt. "dlaczego ON się odzywa?". Podobnie z rodziną - skoro przez 20 lat znali mnie jako milczka, nagła rozmowność powoduje widoczną w ich oczach konsternację. Co pozostaje - powrót do starego, dobrego siebie i szukanie sobie podobnych.

Ok, teraz w drugiej osobie. Jaki z tego morał? Skoro jesteś aspołecznym introwertykiem i czujesz się dobrze będąc wyizolowany, to nim pozostań. Postaw sobie szczerze pytanie: dla kogo próbujesz to zmienić? Dla siebie czy może raczej dla innych? Próbując wyleźć z własnej skóry nie dość, że będzie cały czas tak jak piszesz (unikanie lub ignorowanie), to jeszcze stracisz kontakt z własnym wnętrzem i może nigdy nie trafisz na ludzi, z którymi byś się autentycznie porozumiał. Jeśli dobrze Ci samemu ze sobą jako alienowi, moja rada brzmi: pozostań takim alienem i szukaj innych alienów, bo tylko oni Cię zaakceptują, być może po raz pierwszy w życiu w spotkaniu z kimś takim poczujesz, że komuś autentycznie zależy na kontakcie z Tobą, że ktoś się do Ciebie garnie.

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 375
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Czy ludzie potrafią "wyczuć" introwertyka?

Post autor: psubrat » 20 maja 2016, 12:42

jinx pisze:Przez większość swojego życia (12 lat edukacji), byłem "full" introwertykiem, a dokładniej odludkiem. Nie miałem ani przyjaciół, ani zbyt wielu znajomych.
Ale czy może wtedy działo się tak dlatego, że miałeś świetne relacje w rodzinie i w tym względzie niczego z zewnątrz nie potrzebowałeś? Czy miałeś psa? Pytanie o psa może wydawać się pozornie niezwiązane, ale jest.

Co sprawiło, że chcesz przestać być odludkiem? Czy jest to wewnętrzna potrzeba, czy tylko projekcja cudzych potrzeb na Ciebie i dałeś się przekonać?
Mam takie wrażenie, że ludzie wyczuwają, że wcześniej byłem aspołeczny i uważają mnie za osobę nie wartą uwagi. Co o tym myślicie?
Oczywiście, że ludzie wyczuwają naturę drugiego człowieka. Ale to, że ktoś wcześniej żył samotnie, nie jest odrzucające.

Mam dwa pytania odnośnie Twoich interakcji z ludźmi, których lubisz:
1. Czy robisz czasem dla nich coś bezinteresownie?
2. Czy umożliwiasz temu człowiekowi zrobienie czegoś dla Ciebie?

Oczywiście potencjalnych powodów Twojego problemu może być więcej, ale na podstawie czystej statystyki z własnych doświadczeń zgaduję, że problemem jest odpowiedź "nie" na pytanie 2.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

jinx
Intronek
Posty: 26
Rejestracja: 13 kwie 2016, 19:01
Płeć: mężczyzna

Re: Czy ludzie potrafią "wyczuć" introwertyka?

Post autor: jinx » 20 maja 2016, 13:20

psubrat pisze:Ale czy może wtedy działo się tak dlatego, że miałeś świetne relacje w rodzinie i w tym względzie niczego z zewnątrz nie potrzebowałeś?
Myślę, że tak, ponieważ studia były związane z wyprowadzką do miejscowości oddalonej o 400 km i wtedy poczułem, że jestem sam. Jednak chciałem się też zmienić, ponieważ jakoś podobało mi się bycie w jakieś paczce, robienie wielu wspólnych rzeczy, wyjazdy, itp.
psubrat pisze:Czy miałeś psa?
Miałem psa, ale zdechł kilka dni przed moim wyjazdem, ale nie byłem z nim zbytnio zżyty.
psubrat pisze:1. Czy robisz czasem dla nich coś bezinteresownie?
Tak
psubrat pisze:2. Czy umożliwiasz temu człowiekowi zrobienie czegoś dla Ciebie?
Nie, bo ja sam nie lubię przyjmować od kogoś pomocy.

Podejrzewam, że chodzi o to, że jestem zbyt miły i pomocny dla innych. Mam takie wrażenie, że jak komuś coś odmówię, to ta osoba będzie na mnie zła i obrażona.

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 375
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Czy ludzie potrafią "wyczuć" introwertyka?

Post autor: psubrat » 20 maja 2016, 14:44

jinx pisze:
psubrat pisze:2. Czy umożliwiasz temu człowiekowi zrobienie czegoś dla Ciebie?
Nie, bo ja sam nie lubię przyjmować od kogoś pomocy.

Podejrzewam, że chodzi o to, że jestem zbyt miły i pomocny dla innych. Mam takie wrażenie, że jak komuś coś odmówię, to ta osoba będzie na mnie zła i obrażona.
Nie jesteś zbyt miły i pomocny, tylko nie dajesz innym możliwości zrewanżować się za tę pomoc, przez co oni czują się źle, że tylko biorą nic nie dając.

Wbrew różnym rozpowszechnionym bredniom o naturze mężczyzn, ogromna większość ma w naturze dużą empatię, chęć pomagania innym,... i dobrze czuje się w relacjach, w których może coś od siebie dawać.
Sam też swego czasu wpadłem w tę pułapkę - traktując nie zawracanie głowy innym, jako najwyższą wartość, oraz wierząc że ja, mając cechy jakie mam, jestem jakimś wyjątkiem wśród masy stereotypowych - według medialnych wzorców - mężczyzn. Tych stereotypowych jest skrajnie mało - i przyjaźń z nimi nie ma wielkiej wartości - a większość jest takich jak my (nie mówię tutaj akurat o introwertyźmie, lecz o naturalnym instynkcie do bycia dobrym człowiekiem).

Czasem potrzebujesz coś załatwić, czy kupić... kolega może mieć tam bliżej/wygodniej. To nic, że samemu też da się tam pójść, załatwić samemu, ale trzeba brać realnie pod uwagę, że ktoś może nas w tym wyręczyć. Wykonujemy sobie rachunek: czy suma wysiłku (mojego i kolegi) będzie wyższa, gdy zrobię to sam, czy gdy wyślę kolegę? I minimalizujemy wysiłek - wspólny - a nie osobno mój, albo kolegi.

Ja też nie osiągnąłem jeszcze pełnego sukcesu w relacjach z ludźmi - na co żalę się w innych wątkach - ale oczekiwanie czegoś od innych ludzi, a czasami wręcz - co może być szokujące - żądanie, lub branie sobie bez pytania tego, co uważam że mi się należy - poprawiło moje relacje. ["należy" - nie dlatego, że ktoś mi coś obiecał, czy że jestem jakimś nadczłowiekiem któremu się wszystko należy - lecz tylko z racji tego, że jesteśmy bliskimi kolegami].
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

jinx
Intronek
Posty: 26
Rejestracja: 13 kwie 2016, 19:01
Płeć: mężczyzna

Re: Czy ludzie potrafią "wyczuć" introwertyka?

Post autor: jinx » 20 maja 2016, 17:09

Ja po swojej obserwacji wnioskuję, że jednak dawałem ludziom wchodzić sobie na głowę. I z tego powodu byłem wykorzystywany. Tym samym zostałem nauczony, żeby się zbytnio nie wybijać, albo nie być szanowanym. Chodzi o to, że na początku studiów, byłem bardzo ambitny i z tego powodu ludzie prosili mnie o pomoc (robienie projektów,uczenie się na poprawkę itp). I oczywiście nie było żadnego "dziękuję" czy "pocałuj mnie d...". A jak mi się zdarzało poprosić o pomoc, za czym nie przepadam, to najczęściej słyszałem odmowę.

Ja myślę, że o to całe pomaganie się nie rozchodzi. Może nie jestem świadomy, ale może ogólnie męczę ludzi swoim zachowaniem, poruszanymi tematami, itp. Wiem, że tacy ludzie istnieją, bo spotkałem się z taką osobą. Po pierwszej minucie wiedziałem, że ta osoba to tym, który mnie wkurza jak cokolwiek powie. Myślę, że dla większości jestem właśnie taką osobą.

Obecnie jestem za granicą, na studiach. Na początku było "fajnie" bo poznawało się nowych ludzi, były organizowane jakieś spotkania, itp. Miałem jednego dobrego kumpla oraz kilku znajomych. Miałem, bo od niedawna jakoś wszyscy ode mnie się odwrócili. Kiedy piszę, że chciałbym się spotkać, odpowiadają, że nie mają czasu, gdzie następnego dnia widzę zdjęcia jak właśnie Ci moi znajomi się spotykają. Nawet ten mój dobry kumpel (też jest trochę typem samotnika) zaczął mnie ignorować, jak gdzieś się spotykamy to na uczelni, to nie chce zbytnio ze mną rozmawiać. Mnie to bardziej boli niż to, gdy miałem znajomych do czasu gdy zmieniłem miejsce zamieszkania.

Awatar użytkownika
Haze
Intronek
Posty: 27
Rejestracja: 26 gru 2015, 21:35
Płeć: kobieta
Enneagram: 1w9

Re: Czy ludzie potrafią "wyczuć" introwertyka?

Post autor: Haze » 20 maja 2016, 20:37

ludzie prosili mnie o pomoc (robienie projektów,uczenie się na poprawkę itp). I oczywiście nie było żadnego "dziękuję" czy "pocałuj mnie d...". A jak mi się zdarzało poprosić o pomoc, za czym nie przepadam, to najczęściej słyszałem odmowę.
Znam to bardzo dobrze... Po kilku takich akcjach wykrzyczałam ludziom,że jak oni ode mnie czegoś chcą to ja rzucam wszystko aby im pomóc.. a gdy ja raz w ciągu kilku lat poprosiłam o małą pomoc to nikt nagle nie miał czasu i ogromnym wysiłkiem było kliknięcie kilka razy myszką i poświęcenie 3 minut. No i wyszłam na gbura, osobę samolubną , zadufaną w sobie.
Nauczyłam się aby nie oglądać się na innych tylko dbać o swój tyłek i w pierwszej kolejności robić rzeczy,które mi mają przynieść korzyści a co dopiero na końcu ewentualnie martwić się o innych ( o tych,którzy na to zasługują ). Wpadłam w introwertyczną otchłań na dobre.

Awatar użytkownika
dwadolary
Intronek
Posty: 27
Rejestracja: 31 lip 2015, 18:45
Płeć: mężczyzna
MBTI: INFJ

Re: Czy ludzie potrafią "wyczuć" introwertyka?

Post autor: dwadolary » 20 maja 2016, 21:04

Może problem w tym, że człowiek rzuca wszystko, żeby pomóc? Często pomagam innym na roku, zawsze jest do napisania jakiś program albo projekt i w trakcie dwuletniej kariery na studiach nie spotkałem się jeszcze z tym, by ktoś nie chciał zrobić czegoś w zamian dla mnie. Pomagam kiedy mogę, spokojnie odmawiam, gdy wiem, że nie znajdę wolnej chwili. Działa to w dwie strony i kiedy czegoś nie rozumiem, zaraz jest wiadomość albo telefon od kogoś, kto ogarnia. Ważne by szanować swój czas i czas innych, a pomagać dlatego, że mogę, a nie dlatego, że pragnę akceptacji.

jinx
Intronek
Posty: 26
Rejestracja: 13 kwie 2016, 19:01
Płeć: mężczyzna

Re: Czy ludzie potrafią "wyczuć" introwertyka?

Post autor: jinx » 20 maja 2016, 21:47

Zapomniałem napisać, że na nowej uczelni całkowicie sobie nie radzę (ze względu, że jestem za granicą). Jako, że pewnie jestem antypatyczną osobą i nie ma ze mnie takiej korzyści jak pomaganie, to ludzie przestali się ze mną zadawać (bo jak napisałem wyżej, w Polsce radziłem sobie dobrze i pomagałem za frajer).
Może to, że przez całe życie nie miałem zbyt dużo kontaktów z innymi, teraz to wychodzi i zachowuję się jakoś inaczej niż są przyjęte standardy?

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 375
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Czy ludzie potrafią "wyczuć" introwertyka?

Post autor: psubrat » 21 maja 2016, 23:54

To widzę, że masz trochę inne doświadczenia niż na początku przypuszczałem. I inne niż moje własne.

Jedyne co w tym momencie mogę ze swojej strony polecić, to: koniecznie wybieraj sobie ludzi na podstawie emocji, a nie rozumu. Czyli: jeśli kogoś widzisz i coś Ci w nim nie pasuje, to chociaż nie wiesz z jakiego powodu, od razu spisz go na straty, bo i tak i tak on Twoim bliskim kolegą nie zostanie - i dla niego generalnie nic nie rób, ani też nie próbuj przebywać w jego towarzystwie, wręcz unikaj. Łatwiej ktoś Cię dostrzeże/wybierze, jeśli większość czasu będziesz sam, niż gdybyś wyglądał na członka grupy.

Zwróć uwagę, jakie wrażenie odnosisz, gdy z kimś sobie wzajemnie spojrzycie w oczy. Ciężko jest po spojrzeniu w oczy odnieść dobre wrażenie, jeśli ta druga osoba odniosła złe! Oczywiście trzeba trochę dodatkowej ostrożności z osobami, które się bardzo często uśmiechają - uśmiech jakoś przyciąga uwagę, sprawiając że mniej się odczyta w oczach.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Awatar użytkownika
martuella
Rozkręcony intro
Posty: 179
Rejestracja: 19 mar 2015, 13:42
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
Lokalizacja: Łódź

Re: Czy ludzie potrafią "wyczuć" introwertyka?

Post autor: martuella » 22 maja 2016, 0:27

psubrat pisze:Jedyne co w tym momencie mogę ze swojej strony polecić, to: koniecznie wybieraj sobie ludzi na podstawie emocji, a nie rozumu. Czyli: jeśli kogoś widzisz i coś Ci w nim nie pasuje, to chociaż nie wiesz z jakiego powodu, od razu spisz go na straty, bo i tak i tak on Twoim bliskim kolegą nie zostanie - i dla niego generalnie nic nie rób, ani też nie próbuj przebywać w jego towarzystwie, wręcz unikaj. Łatwiej ktoś Cię dostrzeże/wybierze, jeśli większość czasu będziesz sam, niż gdybyś wyglądał na członka grupy.

Zwróć uwagę, jakie wrażenie odnosisz, gdy z kimś sobie wzajemnie spojrzycie w oczy. Ciężko jest po spojrzeniu w oczy odnieść dobre wrażenie, jeśli ta druga osoba odniosła złe! Oczywiście trzeba trochę dodatkowej ostrożności z osobami, które się bardzo często uśmiechają - uśmiech jakoś przyciąga uwagę, sprawiając że mniej się odczyta w oczach.
Ty tak na serio? Skreślać kogoś od razu, zupełnie go nie znając, bo COŚ nam nie podpasowało, ale nawet nie wiemy co? Na co to jest rada? Chyba na zrażanie do siebie ludzi, a nie zawieranie znajomości.

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 375
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Czy ludzie potrafią "wyczuć" introwertyka?

Post autor: psubrat » 22 maja 2016, 0:59

martuella pisze:Ty tak na serio? Skreślać kogoś od razu, zupełnie go nie znając, bo COŚ nam nie podpasowało, ale nawet nie wiemy co? Na co to jest rada? Chyba na zrażanie do siebie ludzi, a nie zawieranie znajomości.
Tak, to jest na serio.
Do dobierania sobie towarzystwa, instynkt nadaje się lepiej niż rozum.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Awatar użytkownika
martuella
Rozkręcony intro
Posty: 179
Rejestracja: 19 mar 2015, 13:42
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
Lokalizacja: Łódź

Re: Czy ludzie potrafią "wyczuć" introwertyka?

Post autor: martuella » 22 maja 2016, 1:55

psubrat pisze:Tak, to jest na serio.
Do dobierania sobie towarzystwa, instynkt nadaje się lepiej niż rozum.
Rozum jest przydatny do weryfikacji, czy instynkt nas przypadkiem nie zawiódł (a często zawodzi), ale żeby się o tym przekonać, trzeba się troszkę wysilić i poznać drugą osobę, a nie od razu odpuszczać.

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 375
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Czy ludzie potrafią "wyczuć" introwertyka?

Post autor: psubrat » 22 maja 2016, 17:11

martuella pisze:
psubrat pisze:Tak, to jest na serio.
Do dobierania sobie towarzystwa, instynkt nadaje się lepiej niż rozum.
Rozum jest przydatny do weryfikacji, czy instynkt nas przypadkiem nie zawiódł (a często zawodzi), ale żeby się o tym przekonać, trzeba się troszkę wysilić i poznać drugą osobę, a nie od razu odpuszczać.
Czas, który dany człowiek posiada, jest ograniczony. Jeśli będę go inwestował w nawiązywanie znajomości z osobami, które mi nie pasują, zabraknie mi na lepiej dopasowane osoby. Przerabiałem to już w rzeczywistości i skutki były takie, że po kilku latach okazywało się, że instynkt mówił prawdę, rozum - różnie. Rozmawiałem też na ten temat z kilkoma moimi kolegami i każdy w swoim życiu zaobserwował to samo. A mam 35 lat, więc byłem już w wieku prawdopodobnie zdecydowanej większości użytkowników tego forum.

Chociaż możesz mieć rację, ale w kwestii relacji kobiecych. Nie wiem. Siłą rzeczy, w tej kwestii nie mam własnych doświadczeń, a cudzych też nie próbowałem zbierać, jako że nie miałbym z nich żadnego pożytku.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

jinx
Intronek
Posty: 26
Rejestracja: 13 kwie 2016, 19:01
Płeć: mężczyzna

Re: Czy ludzie potrafią "wyczuć" introwertyka?

Post autor: jinx » 23 maja 2016, 10:08

psubrat pisze:koniecznie wybieraj sobie ludzi na podstawie emocji, a nie rozumu.
Ja właśnie zwykle podchodzę zbyt emocjonalnie do relacji przyjacielskich z facetami i z tymi głębszymi z kobietami (jednak pomijam fakt zakochania się, bo wtedy mózg działa w całkiem innym trybie). Zawsze siebie przeklinałem za to, że zamiast myśleć racjonalnie i logicznie, robiłem tak jak mi coś tajemniczego w głowie podpowiadało.
psubrat pisze:jeśli kogoś widzisz i coś Ci w nim nie pasuje, to chociaż nie wiesz z jakiego powodu, od razu spisz go na straty, bo i tak i tak on Twoim bliskim kolegą nie zostanie
Jak wybierałem właśnie instynktem, to na początku nie widziałem nic złego lub czego co by mnie odtrącało od tej osoby. I zawsze było dobrze, aż do pewnego czasu. Zaczynało się unikanie, ignorowanie czy nawet obrażanie się na mnie. Mam takie wrażenie, że we mnie coś siedzi, co po lepszym zapoznaniu mnie, odtrąca innych. Przypuszczam, że za bardzo emocjonalnie podchodzę do relacji i sam nie widzę co robię źle.

ODPOWIEDZ