Intro vs strach

Dział forum, w którym poruszane są tematy dotyczące kontaktów międzyludzkich, a także problemów w relacjach, których przyczyną może być introwersja.
Awatar użytkownika
ćma
Intronek
Posty: 55
Rejestracja: 23 lis 2016, 18:09
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ

Re: Intro vs strach

Post autor: ćma » 28 lis 2016, 23:24

Patrycjusz pisze:I tak, jeżeli ktoś nie idzie zdawać prawa jazdy nie z lęku przed własnym brakiem "talentu" do jazdy, tylko ze względu na ludzi, to nie jest to kwestia introwertyzmu, tylko innych, bardziej aspołecznych cech.
Dziękuję za oświecenie. Nie wiem, jak ci się odwdzięczę.
Wszystko, co widzisz, to tylko perspektywa, wszystko, co słyszysz, to tylko opinia.

Awatar użytkownika
Uciekinierka
Introwertyk
Posty: 113
Rejestracja: 07 sty 2015, 2:28
Płeć: kobieta
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP

Re: Intro vs strach

Post autor: Uciekinierka » 28 lis 2016, 23:35

Patrycjusz pisze:Przecież wiadomo, że wszyscy tutaj to introwertycy.
Nie wiadomo.

Myślę, że jedną z najtrudniejszych kwestii z jakimi ciężko sobie poradzić wobec lęków społecznych jest praca. Sprawa raczej nie do przeskoczenia, chyba że ktoś ma robotę samotnika.
"(...) są różne szkoły, ale jedna z nich mówi, że nigdy nie jest za późno. Mnie się podoba ta szkoła. Co mówi, że nigdy nie jest za późno."

Patrycjusz
Rozkręcony intro
Posty: 235
Rejestracja: 08 sty 2015, 15:47
Płeć: mężczyzna

Re: Intro vs strach

Post autor: Patrycjusz » 28 lis 2016, 23:58

Uciekinierka pisze:Nie wiadomo.
Jak widzę forum o nazwie "narodowcy" to będąc komunistą się tam nie rejestruję. Chyba że mam syna narodowca, nie rozumiem jego postawy i chcę zaczerpnąć opinii innych z jego typu. Tak jak czasem przewija się to tutaj "mój mąż jest introwertykiem :(".
Uciekinierka pisze:Myślę, że jedną z najtrudniejszych kwestii z jakimi ciężko sobie poradzić wobec lęków społecznych jest praca. Sprawa raczej nie do przeskoczenia, chyba że ktoś ma robotę samotnika.
Szczególnie polegająca na obsłudze klienta. Niestety ta część rynku pracy jest już na tyle duża (i nadal rozrastająca się, automatyzacja + coraz większa wartość produktu, jakim jest informacja), że chcąc nie chcąc introsie też się tam znajdują. Obserwowałem kilku takich i mizantropia rośnie, poza tym traktowali klientów raczej jako swego rodzaju sztuczny konstrukt z problemami logicznymi do naprawienia, bo przy każdej jednostce, utrzymywać normalny poziom empatii i angażować się emocjonalnie, to ciężka sprawa.

Awatar użytkownika
ćma
Intronek
Posty: 55
Rejestracja: 23 lis 2016, 18:09
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ

Re: Intro vs strach

Post autor: ćma » 29 lis 2016, 0:11

Patrycjusz pisze:
Szczególnie polegająca na obsłudze klienta. Niestety ta część rynku pracy jest już na tyle duża (i nadal rozrastająca się, automatyzacja + coraz większa wartość produktu, jakim jest informacja), że chcąc nie chcąc introsie też się tam znajdują. Obserwowałem kilku takich i mizantropia rośnie, poza tym traktowali klientów raczej jako swego rodzaju sztuczny konstrukt z problemami logicznymi do naprawienia, bo przy każdej jednostce, utrzymywać normalny poziom empatii i angażować się emocjonalnie, to ciężka sprawa.
Moje doświadczenia w kontakcie z klientami są bardzo pozytywne - kontakt trwa kilka, kilkanaście minut, albo ogranicza się do kilku krótkich maili, dotyczy konkretnej sprawy, zatem można sobie darować wszelkie "pitu pitu", wrodzona empatia pozwala mi szybko rozeznać się w jakim "stylu" klient chce otrzymać odpowiedź lub pomoc, mówimy sobie "Do widzenia, miłego dnia.", strzelamy uśmiech i sprawa załatwiona.

Ale znam ludzi, którzy przeżywają prawdziwe katusze w kontakcie z klientami, przez co często bywają zbytnio lakoniczni lub wręcz aroganccy, i co za tym idzie, klientom też nie jest łatwo.
Wszystko, co widzisz, to tylko perspektywa, wszystko, co słyszysz, to tylko opinia.

Awatar użytkownika
Syogliss
Intronek
Posty: 58
Rejestracja: 04 gru 2016, 10:59
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
Lokalizacja: Bydgoszcz

Re: Intro vs strach

Post autor: Syogliss » 04 gru 2016, 21:31

Ja pracuję w gabinecie stomatologicznym jako asysta/higienistka, więc z ludźmi mam duży kontakt i na początku tę barierę było mi bardzo ciężko przeskoczyć. Nie miałam pojęcia, co mam do tych ludzi mówić i jak się zachowywać, a ja jestem zazwyczaj pierwszą osobą, z którą pacjenci się kontaktują, to ja ich wprowadzam do gabinetu, uspokajam etc. Byłam przerażona.
A po dwóch latach nie mam żadnego problemu z rozmową z ludźmi, których w pracy spotykam, z niektórymi mogę rozmawiać godzinami. Inna sprawa, że w relacjach czysto towarzyskich to ja zazwyczaj prawie w ogóle nic nie mówię :roll:

A mój największy strach, a zarazem pragnienie to... podróże. Marzy mi się podróżować, zwiedzać kraje sama lub z kimś i nawet zacząć od Polski, ale nie potrafię ruszyć tyłka. Tak mocno zaszyłam się w trybie praca-dom, że wszystko inno wydaje mi się przerażające. Może byłoby mi łatwiej, gdybym miała z kim wyjeżdżać, a tu nawet tego nie ma. A ja czuję, jak mi dni uciekają.
And everything under the sun is in tune
but the sun is eclipsed by the moon.

Awatar użytkownika
ćma
Intronek
Posty: 55
Rejestracja: 23 lis 2016, 18:09
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ

Re: Intro vs strach

Post autor: ćma » 04 gru 2016, 23:54

Syogliss pisze:Ja pracuję w gabinecie stomatologicznym jako asysta/higienistka, więc z ludźmi mam duży kontakt i na początku tę barierę było mi bardzo ciężko przeskoczyć. Nie miałam pojęcia, co mam do tych ludzi mówić i jak się zachowywać, a ja jestem zazwyczaj pierwszą osobą, z którą pacjenci się kontaktują, to ja ich wprowadzam do gabinetu, uspokajam etc. Byłam przerażona.
A po dwóch latach nie mam żadnego problemu z rozmową z ludźmi, których w pracy spotykam, z niektórymi mogę rozmawiać godzinami. Inna sprawa, że w relacjach czysto towarzyskich to ja zazwyczaj prawie w ogóle nic nie mówię :roll:

A mój największy strach, a zarazem pragnienie to... podróże. Marzy mi się podróżować, zwiedzać kraje sama lub z kimś i nawet zacząć od Polski, ale nie potrafię ruszyć tyłka. Tak mocno zaszyłam się w trybie praca-dom, że wszystko inno wydaje mi się przerażające. Może byłoby mi łatwiej, gdybym miała z kim wyjeżdżać, a tu nawet tego nie ma. A ja czuję, jak mi dni uciekają.
Jacie, to normalnie jak bycie po dwóch stronach barykady :wink:
Powiem ci, że jestem histeryczką jeżeli chodzi o dentystę i bardzo dużo zależy od pomocy dentystycznej. Jeżeli się nauczyłaś, jak zadbać o pacjenta, to super :)
Wszystko, co widzisz, to tylko perspektywa, wszystko, co słyszysz, to tylko opinia.

Awatar użytkownika
Syogliss
Intronek
Posty: 58
Rejestracja: 04 gru 2016, 10:59
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
Lokalizacja: Bydgoszcz

Re: Intro vs strach

Post autor: Syogliss » 05 gru 2016, 10:33

ćma, dużo też od lekarza zależy. Moja szefowa jest nad wyraz optymistyczną osobą i roztacza wokół siebie pozytywną aurę, niektórzy pacjenci ją kochają. A jak lekarz jest niemiły to i asysta tutaj niewiele pomoże :D
Ale fakt, może się to wydawać paradoksalne, ale nie potrafię przenieść swojego zachowania z pracy poza pracę. Wyrobiłam tu już sobie takie nawyki, że nawet dzwonienie i odbieranie telefonów przychodzi mi naturalnie (tylko muszę bardzo się pilnować, żeby nie gubić słów podczas niektórych rozmów, a jeżeli już to staram się, by to wyglądało "naturalnie").
A z kolei poza pracą to czasem wydukanie jakiegoś zdania sprawia mi ogromny kłopot, słowa uciekają, porażka :|

A, i polecam znaleźć gabinet z sedacją wziewną, inaczej gazem rozweselającym. Super sprawa dla bojących się pacjentów :) rozluźnia, uspokaja (nie działa znieczulająco), jeden pacjent porównał to do palenia haszyszu.
And everything under the sun is in tune
but the sun is eclipsed by the moon.

Awatar użytkownika
ćma
Intronek
Posty: 55
Rejestracja: 23 lis 2016, 18:09
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ

Re: Intro vs strach

Post autor: ćma » 05 gru 2016, 10:55

Syogliss pisze: A, i polecam znaleźć gabinet z sedacją wziewną, inaczej gazem rozweselającym. Super sprawa dla bojących się pacjentów :) rozluźnia, uspokaja (nie działa znieczulająco), jeden pacjent porównał to do palenia haszyszu.
Myślałam o tym, ale nie lubię za bardzo stymulatorów, po których nie mogę kontrolować swojego zachowania. Z tego względu unikam wszelkich narkotyków i się nie upijam.
Wszystko, co widzisz, to tylko perspektywa, wszystko, co słyszysz, to tylko opinia.

Awatar użytkownika
Syogliss
Intronek
Posty: 58
Rejestracja: 04 gru 2016, 10:59
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
Lokalizacja: Bydgoszcz

Re: Intro vs strach

Post autor: Syogliss » 05 gru 2016, 11:01

ćma pisze:Myślałam o tym, ale nie lubię za bardzo stymulatorów, po których nie mogę kontrolować swojego zachowania. Z tego względu unikam wszelkich narkotyków i się nie upijam.
Mam identycznie, a jednak po długich namysłach poddałam się tej sedacji i uczucie było naprawdę przyjemnie. Kontrolować siebie możesz w dalszym ciągu, nie ma z tym żadnego problemu, ale spływa na ciebie taki błogi spokój i jest naprawdę, naprawdę przyjemnie. Podejrzewam jednak, że nie zadziała to na kogoś, kto jest na to totalnie anty. Plus jest taki, że można w każdej chwili przerwać, jeżeli poczujesz się źle - dostarczanie gazu zostaje przerwane i oddychasz tlenem, a gaz momentalnie się ulatnia (nie spotkałam się jeszcze ze skutkami ubocznymi). Właściwie przestajesz czuć jego działanie w przeciągu minuty, a nawet mniej.
And everything under the sun is in tune
but the sun is eclipsed by the moon.

Awatar użytkownika
Kolor Tęczy
Introrodek
Posty: 22
Rejestracja: 29 lis 2016, 13:13
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4

Re: Intro vs strach

Post autor: Kolor Tęczy » 06 gru 2016, 9:38

Nie sądzę, żeby bycie introwertykiem przeszkadzało mi w realizacji marzeń. Wręcz odwrotnie - bo jakoś prawie w ogóle nie interesują mnie zdania i opinie innych,więc nie mam problemu z tym, że komuś coś może się nie spodobać i będzie komentować moje zachowanie.
Po za tym warto się zawsze zastanowić: dlaczego się boję? Zawsze jest jakieś drugie dno i wtedy analizując sytuację dochodzimy do wniosku, że po porstu boimi się opinii innych. Bo czego można obawiać się zdając na prawko? Że ktoś coś powie o nas? Wyśmieje?
Na szczęście dla mnie właśnie jestem introwertykiem - i mam to głęboko gdzieś :)
Polecam takie podejście do sprawy ;p
I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja z moją miłością niech sobie będę głupi.

ODPOWIEDZ