Toksyczne relacje

Dział forum, w którym poruszane są tematy dotyczące kontaktów międzyludzkich, a także problemów w relacjach, których przyczyną może być introwersja.
Awatar użytkownika
Aga91
Introwertyk
Posty: 98
Rejestracja: 21 gru 2016, 23:16
Płeć: kobieta
MBTI: INFP-T

Toksyczne relacje

Post autor: Aga91 » 14 lut 2017, 8:28

Czy byliście lub jesteście w toksycznych związkach z innymi ludźmi? A może macie tendencje do popadania w takie relacje? Jak sobie poradziliście z ludźmi, którzy wpływali na Was "toksycznie"? Ja miałam taki epizod w swoim życiu, który trwał dość długo. Myślę, że to przez niską samoocenę w tamtym okresie. Tylko, że po jakimś czasie czułam się zdominowana, wyniszczona psychicznie. Takie osoby ograniczają Twoje kontakty z innymi, podcinają Ci skrzydła, nie wspierają, obwiniają za to co im się nie powiodło i wpływają w taki sposób, że robisz wiele rzeczy pod ich dyktando. A mimo wszystko trwa się w chorej relacji. Być może z uzależnienia, przyzwyczajenia, strachu przed podjęciem decyzji i postawieniem w końcu na swoim. Mnie udało zerwać się kontakt, i uważam że w tym przypadku to było najlepsze rozwiązanie. Teraz jestem bardzo wyczulona na wszelkie znamiona toksyczności, i jeśli coś takiego wyczuwam, nie wchodzę w głębsze związki z taką osobą.
Tak jest. Inaczej nie będzie.

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1620
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wlkp

Re: Toksyczne relacje

Post autor: Coldman » 14 lut 2017, 9:52

Nie byłem w żadnych toksycznym związku. Jestem zbyt indywidualny i dobrze się znam na osobowościach. Jestem szczery i potrafię takiej osobie wygarnąć co mi nie pasuje.
Biegnij teraz jak łagodny zwierz. Biegnij by dowiedzieć się, o sobie samym i o świecie co zimny jest jak lód.

Awatar użytkownika
Syogliss
Intronek
Posty: 58
Rejestracja: 04 gru 2016, 10:59
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
Lokalizacja: Bydgoszcz

Re: Toksyczne relacje

Post autor: Syogliss » 14 lut 2017, 10:32

Myślę, że byłam z związku z taką osobą, ale chyba bardziej było to spowodowane złym stanem psychicznym tej drugiej osoby. Ale było dość podobnie - nie mogłam mieć żadnego kontaktu z płcią przeciwną, bo od razu leciały groźby i niemiłe słowa. Często zdarzało się, że był agresywny słownie wobec mnie. Dochodziło krytykowanie za wszystko co zrobiłam, nawet za to, że nie odłożyłam czegoś tak, jak być powinno. Były fajne momenty, ale pod koniec byłam już psychicznie wykończona, w depresji, prawie nie wychodziłam z domu i zawaliłam przez to studia (a potem już nie chciało mi się ich ratować, ale to inna sprawa). Kiedy skończyłam ten związek, momentalnie odżyłam i zaczęłam wychodzić do ludzi. I chyba raczej nie mam tendencji do popadania w takie związki, przynajmniej mój aktualny nie ma nic wspólnego z toksycznością.
And everything under the sun is in tune
but the sun is eclipsed by the moon.

Awatar użytkownika
Biała_Dama
Introwertyk
Posty: 137
Rejestracja: 18 wrz 2016, 20:46
Płeć: kobieta
MBTI: INFP-T
Lokalizacja: Opolskie
Kontakt:

Re: Toksyczne relacje

Post autor: Biała_Dama » 16 lut 2017, 19:56

Jak tak sobie o tym pomyślę, to byłam w takiej relacji. Tamta strona ówcześnie nazwałaby tę relację "przyjacielską", ale mi ciężko było tak to nazywać przez cały ten czas. Gdy coś się działo nigdy nie otrzymywałam wsparcia, żadnych pochwał; czasem wydawało mi się nawet, że byłam krytykowana za to, że mi coś wychodziło. Odnosiłam wrażenie, że w momentach gdy działo się źle, te osoby czerpały satysfakcję z mojego nieszczęścia, z kolei zaś gdy było dobrze lub spotykało mnie coś dobrego, nigdy nie cieszyły się razem ze mną. Ta znajomość oczywiście już się dawno zakończyła i to dość nieświadomie bo raz jeden nie byłam na ich zawołanie, jak to zwykle bywało i uznały, że już nie jestem ich przyjaciółką bo mam je gdzieś. Nie mówiąc już o tym, że ta relacja w dużej mierze była jednostronna - ja się starałam, biegałam do nich, pocieszałam w gorszych chwilach. Mnie można było obrazić, uderzyć (nie że jakoś mocno, ale jakieś klepnięcie w głowę, czy w ramię...chociaż nie ukrywam, raz dostałam tak w oba ramiona, że jeszcze na drugi dzień to czułam), odmówić, ale ja nie miałam prawa powiedzieć "nie", oddać czy odgryźć się. I mieć innego życia towarzyskiego.
“The optimist sees the donut, the pessimist sees the hole.”
~ Oscar Wilde

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1620
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wlkp

Re: Toksyczne relacje

Post autor: Coldman » 17 lut 2017, 2:43

Istnieje jakiś facet z tym problemem ?
Biegnij teraz jak łagodny zwierz. Biegnij by dowiedzieć się, o sobie samym i o świecie co zimny jest jak lód.

Awatar użytkownika
SCD
Intronek
Posty: 69
Rejestracja: 05 wrz 2016, 1:58
Płeć: nieokreślona
Enneagram: 6w5
MBTI: INFJ
Lokalizacja: Kielce

Re: Toksyczne relacje

Post autor: SCD » 17 lut 2017, 6:01

Here, jeżeli w ogóle blisko mi do faceta.
Nie jednokrotnie zdarzyło mi się popaść w toksyczne relacje jak też i związek, związki. Tendencje, owszem, nawet i predyspozycję, taka osobowość. Nie wiem dokładnie z czego to wynikło, może z racji młodego wtedy wieku, może ze środowiska w którym przebywałem, zagubienia albo po prostu wydawało się to wtedy normalne, szczególnie gdy człowiekowi było wszystko jedno i nie zastanawiał się nad pewnymi sprawami zbytnio długo. Również zerwałem kontakt, ale potem znów był on przywracany i tak w kółko, obecnie kontakt zerwał się z większością, znam tego skutki i wiem jak będą się one odbijać przez lata, więc kolejnego wznawiania nie mam w planach. Teraz znam własną wartość i możliwości, a na jakiekolwiek relacje z ludźmi patrzę teraz z przymrużeniem oka, nie pielęgnuje ich ani też się nie angażuję.
Tylko to co czujesz mnie interesuje.

Awatar użytkownika
Adis
Intronek
Posty: 28
Rejestracja: 08 sty 2017, 11:15
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ-A
Lokalizacja: WLKP

Re: Toksyczne relacje

Post autor: Adis » 17 lut 2017, 13:22

Moja toksyczna relacja z pewna dziewczyna zakonczyla sie juz 1,5 roku temu. Poznalismy sie przez internet, potem bylismy ze soba krotki czas. Ciagnelismy swoja znajomosc jeszcze przez 2 lata chyba. To bylo takie wracanie, jakies proby spotkania sie, proba kontaktu, ktory i tak sie potem urywal po jakims czasie. Mialem co do niej mocno ambiwalentne odczucia. Mowilem sobie, ze tym razem to juz koniec, ale caly czas jednak wracalismy. Meczyl mnie ten kontakt. Dziewczyna mocno problematyczna, meczaca i zachwiana. Wlasnie takie zwalanie winy na moja osobe dlatego, ze sie zle czuje itp to byla u niej norma. Odwalalo jej strasznie. W koncu skasowalem jej wszystkie numery, jakies wspomnienia, zdjecia (nie wiem po co w ogole mialem to przy sobie). Cale szczescie, ze dzieli nas sporo km. Nie wiem co sie u niej dzieje i nawet nie chce wiedziec. Wyczerpala mnie ta znajomosc, czulem jak wysysa ze mnie energie.
Nauczka na przyszlosc, zeby takie znajomosci wczesniej konczyc bo i tak do niczego dobrego nie prowadza :)

Awatar użytkownika
Aga91
Introwertyk
Posty: 98
Rejestracja: 21 gru 2016, 23:16
Płeć: kobieta
MBTI: INFP-T

Re: Toksyczne relacje

Post autor: Aga91 » 17 lut 2017, 19:53

Czyli dla większości te przykre historie są przynajmniej lekcją na przyszłość. Jeśli ktoś wyniósł z domu poczucie własnej wartości, pewność siebie i umie stawiać granice to nikłe szanse, że wejdzie w taką niezdrową relację. Niemniej jednak te "toksyczne" osoby są zwykle mistrzami manipulacji. Mnie najbardziej szkoda straconego czasu. Świadomość tego, że moje życie wyglądałoby trochę inaczej, tzn. pewnie lepiej, ponieważ podjęłam wiele błędnych decyzji pod wpływem tej drugiej osoby, też jest gorzka.
Tak jest. Inaczej nie będzie.

Krata_Browara
Introwertyk
Posty: 85
Rejestracja: 23 sty 2017, 0:40
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4

Re: Toksyczne relacje

Post autor: Krata_Browara » 17 lut 2017, 20:43

Aga91 pisze:Czyli dla większości te przykre historie są przynajmniej lekcją na przyszłość. Jeśli ktoś wyniósł z domu poczucie własnej wartości, pewność siebie i umie stawiać granice to nikłe szanse, że wejdzie w taką niezdrową relację. Niemniej jednak te "toksyczne" osoby są zwykle mistrzami manipulacji. Mnie najbardziej szkoda straconego czasu. Świadomość tego, że moje życie wyglądałoby trochę inaczej, tzn. pewnie lepiej, ponieważ podjęłam wiele błędnych decyzji pod wpływem tej drugiej osoby, też jest gorzka.
Chyba każda znajomość daje nam jakieś doświadczenie na przyszłość, ale na negatywnych uczymy się najlepiej. Myślę, że większe znaczenie we wchodzeniu w takie relacje ma to czy bardziej jesteśmy skłonni dawać czy otrzymywać, w tym pierwszym przypadku zdecydowanie łatwiej popadać w takie relacje. Pewność siebie i poczucie własnej wartości niestety w takich relacjach może powoli się gdzieś ulatniać, a relacja pogłębiając się staje się dla nas toksyczna. Myślę, że z zewnątrz łatwiej jest to zobaczyć, tkwiąc wewnątrz nie widzimy tego jak staczamy się powoli w dół, bo jest to proces powolny, acz systematyczny. Granice jakieś ma każdy, ale nie wszędzie mamy je jasno określone, dodatkowo emocje potrafią bardzo wypaczać racjonalny osąd.

Myślę, że toksyczne znajomości można podzielić na dwie grupy. Pierwsza to osoby, które są świadome swoich zachowań, celowo manipulują innymi w celu osiągnięcia własnych celów, korzyści, przed takimi osobami łatwiej się obronić, łatwiej moim zdaniem takie osoby "wyczuć". Druga grupa to osoby, które nie są świadome swojej toksyczności, mogą być w rzeczywistości dobrymi ludźmi, postępować zgodnie ze swoim światopoglądem, który po prostu nie przystaje do naszego. Jeśli jesteśmy w zbyt bliskiej relacji z taką może na nas działać toksycznie.

Czasu nie cofniesz, nie zmienisz podjętych decyzji, Shit happens :P
Ten, kto wyzwala z siebie bestię, pozbywa się bólu bycia człowiekiem.

Awatar użytkownika
Aga91
Introwertyk
Posty: 98
Rejestracja: 21 gru 2016, 23:16
Płeć: kobieta
MBTI: INFP-T

Re: Toksyczne relacje

Post autor: Aga91 » 21 lut 2017, 22:41

Zgadzam się. Aleee. Jeżeli jesteśmy bardziej skłonni dawać - łatwiej popadamy w takie relacje. Prawda. Jednak w przypadku, gdy jesteśmy bardziej skłonni brać łatwiej kreujemy takie relacje, możemy predysponować do bycia dominantami w takim związku.
Tak jest. Inaczej nie będzie.

Patrycjusz
Rozkręcony intro
Posty: 235
Rejestracja: 08 sty 2015, 15:47
Płeć: mężczyzna

Re: Toksyczne relacje

Post autor: Patrycjusz » 22 lut 2017, 13:36

Aga91 pisze:Jednak w przypadku, gdy jesteśmy bardziej skłonni brać łatwiej kreujemy takie relacje, możemy predysponować do bycia dominantami w takim związku.
Związki oparte na tzw. "domino" mogą bardzo dobrze funkcjonować, jeśli obie strony akceptują taki stan rzeczy i dobrze się z tym czują. Przy czym sztuczne kreowanie ról prędzej czy później spala na panewce, najlepiej wychodzi to w praniu. Sam byłem przez 3 lata w związku jako tzw. "pantoflarz" a mi to odpowiadało, problem pojawił się dopiero wtedy, kiedy stronie dominującej zaczęło się "w dupie przewracać" łamiąc jakiekolwiek zasady panujące w zdrowym związku (np. flirty). Okazuje się więc, że bycie tym przewodzącym wymaga ogromnej odpowiedzialności, do której co by nie mówić, większość nie jest zdolna nawet w małym zakresie.

Toksyna też zagościła w mojej biografii, w sumie najgorsze w tym jest to, że jakbym sobie nie tłumaczył tego wszystkiego, zawsze prędzej czy później poczuję się źle. Nawet jeśli to ta druga osoba wyszła na idiotkę, emocjonalnie się tak tego nie postrzega. Nie bez powodu używane są takie określenia, jak "toksyczny" - jeśli miałbym to do czegoś porównać to do gówna, gówno śmierdzi i jest obrzydliwe, ale jak ktoś cię nim wysmaruje to źle czujesz się ty, a nie gówno.

Post Adis bardzo do mnie trafił bo to zupełnie jakbym czytał o sobie z niewielkimi różnicami. Jaki z tego wniosek? To nie jest nic oryginalnego, chociaż takie się wydaje. Schemat zawsze jest taki sam a to pokazuje, jak żałosne to jest. Jeśli doszedłeś do takich wniosków bez bloga "koniectoksycznych" to szacun, ja musiałem to przeczytać co polecam każdemu w/po takiej relacji, nawet jeśli nie dotyczy bpd.

Awatar użytkownika
Adis
Intronek
Posty: 28
Rejestracja: 08 sty 2017, 11:15
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ-A
Lokalizacja: WLKP

Re: Toksyczne relacje

Post autor: Adis » 24 lut 2017, 12:09

Patrycjusz pisze:
Aga91 pisze:Jednak w przypadku, gdy jesteśmy bardziej skłonni brać łatwiej kreujemy takie relacje, możemy predysponować do bycia dominantami w takim związku.
Związki oparte na tzw. "domino" mogą bardzo dobrze funkcjonować, jeśli obie strony akceptują taki stan rzeczy i dobrze się z tym czują. Przy czym sztuczne kreowanie ról prędzej czy później spala na panewce, najlepiej wychodzi to w praniu. Sam byłem przez 3 lata w związku jako tzw. "pantoflarz" a mi to odpowiadało, problem pojawił się dopiero wtedy, kiedy stronie dominującej zaczęło się "w dupie przewracać" łamiąc jakiekolwiek zasady panujące w zdrowym związku (np. flirty). Okazuje się więc, że bycie tym przewodzącym wymaga ogromnej odpowiedzialności, do której co by nie mówić, większość nie jest zdolna nawet w małym zakresie.

Toksyna też zagościła w mojej biografii, w sumie najgorsze w tym jest to, że jakbym sobie nie tłumaczył tego wszystkiego, zawsze prędzej czy później poczuję się źle. Nawet jeśli to ta druga osoba wyszła na idiotkę, emocjonalnie się tak tego nie postrzega. Nie bez powodu używane są takie określenia, jak "toksyczny" - jeśli miałbym to do czegoś porównać to do gówna, gówno śmierdzi i jest obrzydliwe, ale jak ktoś cię nim wysmaruje to źle czujesz się ty, a nie gówno.

Post Adis bardzo do mnie trafił bo to zupełnie jakbym czytał o sobie z niewielkimi różnicami. Jaki z tego wniosek? To nie jest nic oryginalnego, chociaż takie się wydaje. Schemat zawsze jest taki sam a to pokazuje, jak żałosne to jest. Jeśli doszedłeś do takich wniosków bez bloga "koniectoksycznych" to szacun, ja musiałem to przeczytać co polecam każdemu w/po takiej relacji, nawet jeśli nie dotyczy bpd.

Twoje porownanie toksycznej osoby do gowna bardzo trafne. Sam sie czulem czasami jak to gowno.
Niestety przy kontakcie z taka osoba mocno przesiakamy ta toksyna.
O bpd dowiedzialem sie jak jeszcze utrzymywalismy kontakt. Zaczalem czytac cos na temat tego zachowania i pasowalo mi idealnie do jej osoby. Pozniej mi nawet o tym powiedziala, ze podejrzewa u siebie bpd. Powinna mi sie juz wtedy lampka zapalic, ze chyba nie zdaje sobie do konca sprawy co relacja z taka osoba oznacza. Bpd bywaja mocno agresywne, to co zostalo juz wczesniej napisane dobrze potrafia manipulowac, chorobliwie zazdrosne sa, chca dominowac, emocje czesto bardzo mocne i dosc skrajne, wlasciwie wszystkie decyzje tej osoby i wypowiedziane zdania to sa pod wplywem silnych emocji, a to nie daje zadnych szans zeby taka relacja byla zdrowa.

Awatar użytkownika
Ayan0
Intronek
Posty: 36
Rejestracja: 19 kwie 2017, 21:01
Płeć: kobieta
Enneagram: 9w1
MBTI: INFJ

Re: Toksyczne relacje

Post autor: Ayan0 » 24 kwie 2017, 1:08

Moją relację z eksprzyjaciółką z dzieciństwa mogłabym zaliczyć do tych toksycznych. Ta przyjaźń opierała się bardziej na samym posiadaniu więzi niż jako takiej przyjaźni. Przynajmniej tak to teraz widzę. Wtedy byłam jej dozgonnie lojalna po wsze czasy, przez co ta 'przyjaźń' ciągnęła się niepotrzebnie długo. No i nie da się ukryć byłam dzieckiem i nie zwracałam uwagi na pewne nieprawidłowości z jej i swojej strony. Z czasem kiedy zaczęłam nabierać przeczucia że ciągle przepraszanie za coś czego nie zrobiłam albo nie było moją winą było dziwne, to jednak nie chciałam jej stracić. Ona chyba również bała się mnie stracić i pewnie dlatego dochodziło do sytuacji, w których chciała moją niewielką ilość znajomych ukrócić. Jest w tym też mojej winy, ponieważ nigdy nie podważałam jej słów i ślepo w nią wierzyłam przez co raniłam te inne osoby(no i wcześniejsza tendencja do bierności). Także wzięło mnie to na psychikę i doprowadziło mnie do tego, że moja niepewność siebie zaczęła wzrastać i przerodziło się to w skrajną nieśmiałość. Choć wcześniej tego nie przejawiałam, byłam po prostu intro.
Do teraz utrzymuje z nią pewien ograniczony kontakt. Ostatecznie jakoś doszłyśmy do jakiegoś porozumienia i jesteśmy takimi dalekimi znajomymi. Bo jednak wciąż mam do tego wszystkiego mieszane uczucia.
W sumie nie wiem jak to podsumować. Trzeba po prostu dojrzeć coś w kimś zanim zabrnie się za daleko. Im dalej tym trudniej coś zerwać.
"The comfort — the inexpressible comfort of feeling safe with a person — having neither to weigh thoughts nor measure words, but pouring them all right out, just as they are, chaff and grain together; certain that a faithful hand will take and sift them, keep what is worth keeping, and then with the breath of kindness blow the rest away."

Awatar użytkownika
Papaja
Intro-wyjadacz
Posty: 425
Rejestracja: 04 sty 2014, 14:30
Płeć: kobieta
Enneagram: 1w9
MBTI: ISTJ
Lokalizacja: Poznań

Re: Toksyczne relacje

Post autor: Papaja » 03 maja 2017, 23:51

Mialam doczynienia z toksycznym partnerem,ta relacja trwala stanowczo za dlugo.2toksyczne przyjaznie zakonczylam za to calkiem sprawnie.na chwile obecna mam w swoim rodzinnym otoczeniu toksyczna osobe i sobie nie radze z tym tak dobrze jak powinnam.nie wiem jak ugryzc temat tej osoby by byl wilk syty i owca cala
Kto stworzył ten labirynt niepewności, tę świątynię dufności, naczynie grzechu, pole usiane tysiącem zasadzek, przedsionek piekła, kosz po brzegi napełniony chytrością, truciznę słodką jak miód, łańcuch, który wiąże śmiertelnych z doczesnością – kobietę?

martens
Intronek
Posty: 32
Rejestracja: 29 kwie 2016, 22:28
Płeć: kobieta

Re: Toksyczne relacje

Post autor: martens » 06 maja 2017, 14:59

Ja za to wychowywałam się w toksycznej przyjaźni, dopiero po wielu, wielu latach doszło do mnie, że byłabym zupełnie innym, lepszym człowiekiem gdyby nie ta osoba. Ograniczała mi możliwości samorozwoju, kiedy straciłam z nią kontakt (ponieważ wybrała inny kierunek w szkole średniej niż ja) to zaczęłam dopiero powoli wychodzic ze swojej skorupy i na nowo poznawać świat i samą siebie. Żałuję, że ją poznałam. Konsekwencje tej relacji są ze mną do dziś.

Sama również byłam kimś toksycznym, ciągnęłam bliskie osoby na samo dno (ponieważ sama byłam blisko niego). Próbuje być lepszym człowiekiem, ale naprawdę jeszcze wiele pracy przede mną.

To bardzo bliski mi temat i mimo, że nie myślę o tym często to bardzo źle na mnie to wpłynęło i wpływa do dziś.

Także każdemu w takiej relacji życzę powodzenia i siły by powiedzieć temu komuś "spie*dalaj" bo czasem to jedyne lekarstwo, tak mi się wydaje.

ODPOWIEDZ