Seks

Dział forum, w którym poruszane są tematy dotyczące kontaktów międzyludzkich, a także problemów w relacjach, których przyczyną może być introwersja.
Awatar użytkownika
avatariks
Intronek
Posty: 40
Rejestracja: 06 maja 2017, 7:30
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INFP
Lokalizacja: Danzig

Seks

Post autor: avatariks » 01 sie 2017, 0:49

Co o nim myślicie? Czy jego znaczenie zmienia dzisiejsze relacje międzyludzkie oraz kulturę? Jaka jest jego ważnośc w waszym życiu? I czy podejście do niego różni się między intro- a ekstrawertykami?

Awatar użytkownika
Pitko
Intronek
Posty: 52
Rejestracja: 04 lis 2016, 14:04
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: ISTJ-T
Lokalizacja: Warszawa

Re: Seks

Post autor: Pitko » 01 sie 2017, 11:33

Zacznę może od różnicy, która wydaje mi się może występować między intro a ekstra. Sądzę, że ekstrawertykom łatwiej przychodzi zaakceptować seks jako bez emocjonalną przyjemność, czyli spotkania na jedną noc albo wchodzenie w relacje seks-przyjaciół.

Poruszę też temat stereotypu dotyczącego "puszczania się" przez kobiety.
Uważam, że kobieta też ma swoje potrzeby i ma prawo sypiać z kim chce. Jeśli idzie do łóżka świadomie to nie jest to puszczanie się, tylko zaspokojenie potrzeb. Co nie znaczy, że nie ma takich co się puszczają, znaczącym czynnikiem jest alkohol. Może tak prościej:
Świadoma decyzja że idę się nawalić, żeby się z kimś przespać - Zaspokojenie potrzeb.
Nawalenie się bo poszło się na imprezę i potem decyzja pod wpływem, żeby się z kimś przespać - Puszczanie się.

Jeśli chodzi o wpływ na relacje międzyludzkie to wiadomo, że jest spory. Nie jedna posada została załatwiona przez seks ( też puszczalstwo ), nie jedno małżeństwo rozpadło się przez seks.

Ale seks to przede wszystkim przyjemność. Poza związkiem tylko cielesna. W związku powinna być głównie emocjonalna.

Awatar użytkownika
Lew
Intronek
Posty: 40
Rejestracja: 12 paź 2017, 23:12
Płeć: mężczyzna
MBTI: ISFP

Re: Seks

Post autor: Lew » 15 paź 2017, 20:06

Bardzo lubię seks, ale za bardzo nie znam dobrych kochanków, więc obywam się bez – też dobrze. Mam tu na myśli wspomniane zapotrzebowanie na więż emocjonalną. To chyba też jest kwestia fatalnych wzorców w masowej kulturze – sam długo przemagałem to w sobie, żeby być tu i teraz w czasie stosunku. Napawać się tą chwilą, bliskością i tym, że każdy gest, każdy ruch jest specyficznym rodzajem komunikacji. Jakoś nie trafiałem dotąd na właściwe osoby chyba. Jak trafię, będę rad, a póki co dobrze mi i bez tego.

ODPOWIEDZ