Introwertyzm a praca

Dział forum, w którym poruszane są tematy dotyczące kontaktów międzyludzkich, a także problemów w relacjach, których przyczyną może być introwersja.
Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1773
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Introwertyzm a praca

Post autor: highwind » 10 maja 2012, 23:02

Will pisze:Najgorsze co może się stać w tym przypadku moim zdaniem to brak zdecydowania u młodego człowieka (najczęściej studenta...), ogólna miałkość, roszczeniowa postawa i (za co powinno się bambusami po piętach bić) brak zainteresowania zgłębianą przez siebie materią.
Witamy w Polsce :/ A miałkość intelektualna w połączeniu z postawą roszczeniową to jedna z gorszych kombinacji, jakie jestem sobie w stanie wyobrazić. Znam taką osobę, która skończyła studia na dobrym kierunku, robi teraz drugi, ale jej wiedzę wyniesioną na trójczynach z siedmiu lat nauki można spuścić w kiblu. I dziwi się taka osoba potem, że do pracy przyjąć nie chcą, że brak perspektyw, że nie wiadomo co ze sobą zrobić. I nie zauważy, że sama jest sobie winna - bo przecież skrzywdzili ją kiepscy nauczyciele, kiepski kierunek, kiepskie studia, kiepskie społeczeństwo. Wina leży wszędzie, tylko nie tam gdzie powinna.

Awatar użytkownika
iksigrekzet
Intromajster
Posty: 516
Rejestracja: 21 lip 2008, 1:32
Płeć: nieokreślona

Re: Introwertyzm a praca

Post autor: iksigrekzet » 10 maja 2012, 23:19

Lepiej bym tego nie ujął. Śmiecham z absolwentów prawa czy inszej ekonomii szukających "pracy marzeń" za 3 k na rękę na początek i kpiących ze stolarzy, budowlańców czy mechaników którzy w tym czasie koszą kokosy.

Jeszcze bardziej śmiecham z humanistów, którzy poszli na kulturoznawstwo czy inszą pedagogikę chociaż fascynacja kulturą czy rozwojem naukowym w nich zero. A potem skarżących się, że pracy ni ma, i życie jest be.

Jeszcze bardziej śmiecham z inżynierów, śmiechających z tych pierwszych, bo poza stricte wiedzą wyniesioną z ich ukochanej polibudy są maksymalnymi tępakami nie rozumiejącymi co się wokół nich na świecie dzieje.

Jeszcze bardziej śmiecham z siebie, bo rzuciłem studia i jestem w jakimś takim zawieszeniu, ale(mając tylko średnie) już zrobiłem jeden staż+szkolenie i mam perspektywę na ciekawą robotę ;)
Sułtan.

Awatar użytkownika
Akolita
Krypto-Extra
Posty: 756
Rejestracja: 01 sie 2008, 18:02
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Łódź/Włocławek

Re: Introwertyzm a praca

Post autor: Akolita » 10 maja 2012, 23:26

Rozważam kurs na operatora dźwigu, po studiach. Szalenie zazdroszczę gościom, którzy siedzą sobie w tych szklanych pudełeczkach, kilkadziesiąt, sto metrów nad ziemią, kręcą wajchami i układają wielkie betonowe kloce. :mrgreen:
Mówi, że nigdy nie śpi. Że nigdy nie umrze. Dyga przed skrzypkami, pląsa do tyłu, odrzuca głowę, parska głębokim gardłowym śmiechem i jest wielkim ulubieńcem, ten sędzia. Wachluje się kapeluszem, a księżycowa kopuła jego czaszki sunie blada pod światłami, on zaś obraca się, przejmuje skrzypki, wiruje w piruecie, wykonuje jedno pas, dwa pas, tańcząc i grając jednocześnie. Nigdy nie śpi. Mówi, że nigdy nie umrze. Tańczy w świetle i cieniu i jest wielkim ulubieńcem. Nigdy nie śpi, ten sędzia. Tańczy i tańczy. Mówi, że nigdy nie umrze.”

Awatar użytkownika
iksigrekzet
Intromajster
Posty: 516
Rejestracja: 21 lip 2008, 1:32
Płeć: nieokreślona

Re: Introwertyzm a praca

Post autor: iksigrekzet » 10 maja 2012, 23:27

Ja nie, za dużo stresu i odpowiedzialności :wink:
Sułtan.

Awatar użytkownika
Will
Intronek
Posty: 59
Rejestracja: 10 maja 2012, 21:03
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Katowice

Re: Introwertyzm a praca

Post autor: Will » 10 maja 2012, 23:29

To temat na osobną dyskusję, ale to takie trochę po peerelowskie myślenie wyrosłe na gruncie kompleksów edukacyjnych wobec Zachodu oraz spoglądania na studia, wykształcenie, naukę jako gotowej recepty na życie z pewną karierą i garnkiem złota na końcu tęczy.
Nie może dziać się dobrze w kraju, który do miana wysoko rozwiniętych aspiruje (mówię o tym mitycznym Zachodzie, do którego tak lubimy się porównywać...), a w którym 80 % absolwentów szkół średnich wybiera się na studia a kolejne 80 % z nich kończy je z tytułem inżyniera/magistra/z licencjatem. Wyższemu wykształceniu powinno się przywrócić nimb zasłużonej elitarności; jego obecna masowość jest zaprzeczeniem jego istoty.
Po co mamy kształcić tysiące bezrobotnych specjalistów, skoro nie ma faktycznego na nie zapotrzebowania? Jasne, że wykształcenie jest wartością samą w sobie. Jasne, że lepiej mieć wykształcone społeczeństwo. Tyle że Polski zwyczajnie nie stać na takie masowe kształcenie bezrobotnych tudzież emigrantów na eksport jako prezenty dla obcych gospodarek. Modelowym przykładem takiego marnotrawstwa ciężkich pieniędzy podatników jest nawoływanie do masowego kształcenia na politechnikach, tak jakby to w Polsce przemysł kwitł, rozwijał się, było sporo dotacji na cele naukowe w dziedzinie badań z zakresu techniki. A tymczasem rzeczywistość skrzeczy - wystarczy że przytoczę gorzkie stwierdzenie znajomego mi inżyniera zarabiającego na życie jako dziennikarz (pomimo takiej "nadprodukcji" specjalistów od spraw społecznych oraz filologów łatwiej mu zlecenie w tej branży niż w tej, w której się wykształcił - skończył AGH) "Polska jest montownią Unii Europejskiej".
Niestety, ale przemysł w Polsce wręcz cofnął się w rozwoju od 1989 r. Przybywa u nas chyba jedynie centr outsorcingowych z zakresu finansów i IT.
A tymczasem rząd ogłasza program kształcenia specjalistów z dziedzin "o kluczowym znaczeniu dla gospodarki". Jednym z nich jest inżynieria materiałowa. Nie umniejszając niczego studentom tego kierunku - sam chciałem go studiować i uważam tą dziedziną za bardzo ciekawą i przyszłościową (choćby temat półprzewodników, materiałów kompozytowych - to kiedyś będzie rewolucja technologiczna), to zapotrzebowanie na takich specjalistów jest niestety nad Wisłą znikome. Nie ma u nas centr technologicznych wielkich koncernów przemysłowych tak jak na zachodzie Europy. A tymczasem w samym Krakowie liczba absolwentów tego kierunku zbliżyła się niedawno do tysiąca. Gdzie te osoby pracują? Wystarczy spojrzeć na goldenline.pl, poczytać fora - sporo zostało niestety zmuszonych do przekwalifikowania albo emigracji. A trzeba pamiętać, że koszt wykształcenia inżyniera jest wysoki i z definicji jest on wykwalifikowanym specjalistą z praktycznymi umiejętnościami.
Niestety, aby w tym kraju coś zmieniło się na lepsze, potrzebne jest sprawne zarządzanie, zarówno na szczeblu centralnym jak i lokalnym.
INTJ
Samotność jest dla umysłu tym, czym dieta dla ciała.

Awatar użytkownika
iksigrekzet
Intromajster
Posty: 516
Rejestracja: 21 lip 2008, 1:32
Płeć: nieokreślona

Re: Introwertyzm a praca

Post autor: iksigrekzet » 10 maja 2012, 23:33

No dokładnie, gdzieś ktoś kiedyś zapomniał, że uniwersytety to nie zawodówki czy ochotnicze hufce pracy, ale OŚRODKI NAUKOWE których zadaniem jest kształcenie NAUKOWCÓW czy to w dziedzinie humanistyki lub ściślistyki ;)
Sułtan.

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1773
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Introwertyzm a praca

Post autor: highwind » 10 maja 2012, 23:50

Will pisze:Jednym z nich jest inżynieria materiałowa. Nie umniejszając niczego studentom tego kierunku - sam chciałem go studiować i uważam tą dziedziną za bardzo ciekawą i przyszłościową (choćby temat półprzewodników, materiałów kompozytowych - to kiedyś będzie rewolucja technologiczna), to zapotrzebowanie na takich specjalistów jest niestety nad Wisłą znikome. Nie ma u nas centr technologicznych wielkich koncernów przemysłowych tak jak na zachodzie Europy. A tymczasem w samym Krakowie liczba absolwentów tego kierunku zbliżyła się niedawno do tysiąca. Gdzie te osoby pracują?
Studiowałem Inż.Mat. przez dwa lata jako drugi kierunek, po czym poszedłem w konstrukcję, bo stwierdziłem, że po materiałach może być ciężko z pracą. Na dolnym śląsku najwięcej roboty po tym jest jedynie w jakości (nadzór spoin, porowatości, takie tam), z tym że jest to praca do której wcale nie potrzeba być ekspertem z materiałoznawstwa, które jest dziedziną dosyć specjalistyczną i dokonującą szybkich postępów. Zdecydowanie jesteśmy w tej kwestii w czarnej dupie i do naprawdę konkretnej pracy hi-tech trzeba spieprzać za granicę. Ale nie martwiłbym się zbytnio. Wszelkie prognozy mówią, że będzie nam brakowało specjalistów-inżynierów, nie odwrotnie. Także zacieram rączki na czasy, w których pracodawcy będą się o mnie licytowali ;)

Awatar użytkownika
morgoth
Intronek
Posty: 64
Rejestracja: 06 paź 2012, 21:49
Płeć: nieokreślona

Re: Introwertyzm a praca

Post autor: morgoth » 08 paź 2012, 0:11

Praca z innymi ludźmi to piekło, po części mają pecha bo mam bardzo toksyczny charakter... Taki mechanizm obronny.
Sa­mot­ni­cy dnia dzi­siej­sze­go, wy, odo­sob­niający się, lu­dem wy kiedyś będziecie: z was, któryście się sa­mi wyb­ra­li, pow­sta­nie lud wyb­ra­ny - a z niego nad­człowiek.

4w5

kosmonauta80
Introwertyk
Posty: 88
Rejestracja: 07 wrz 2012, 20:19
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Tarnów

Re: Introwertyzm a praca

Post autor: kosmonauta80 » 15 paź 2012, 16:53

Czy My się nadajemy na kontrolera ruchu lotniczego?

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1773
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Introwertyzm a praca

Post autor: highwind » 15 paź 2012, 17:21

kosmonauta80 pisze:Czy My się nadajemy na kontrolera ruchu lotniczego?
Powołując się na film "Zmęczenie materiału" - chyba tak :P

kosmonauta80
Introwertyk
Posty: 88
Rejestracja: 07 wrz 2012, 20:19
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Tarnów

Re: Introwertyzm a praca

Post autor: kosmonauta80 » 15 paź 2012, 17:58

A umiejętność SZYBKIEGO decydowania?

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1773
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Introwertyzm a praca

Post autor: highwind » 15 paź 2012, 19:27

Tutaj bym poległ. Ale ja to ja. Piętnaście minut zastanawiam się nad tym, którą kanapkę zjeść pierwszą ;) Tyle że co innego kwestie przyziemne, a co innego decyzje podejmowane pod wpływem adrenaliny i stresu - całkiem inna bajka. Jeżeli lotnictwo to Twoja pasja i chcesz się spróbować w kontroli lotów - go for it. I nie dawaj za szybko za wygraną. Co ci będę pieprzył banały - tu masz to ładniej powiedziane http://www.youtube.com/watch?v=2U8e-QnBnbc.
I to jeszcze http://www.youtube.com/watch?v=_v8KqVhskjA :P

kosmonauta80
Introwertyk
Posty: 88
Rejestracja: 07 wrz 2012, 20:19
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Tarnów

Re: Introwertyzm a praca

Post autor: kosmonauta80 » 15 paź 2012, 20:13

Obsługa klienta zagranicznego - często widzę takie oferty. A, że języki obce 2 znam to zastanawiam się czy aby moja introwersja nie zaszkodziła. Macie jakieś doświadczenia z tym?

Opethea
Zagubiona dusza
Posty: 3
Rejestracja: 20 lis 2012, 14:51
Płeć: nieokreślona

Re: Introwertyzm a praca

Post autor: Opethea » 20 lis 2012, 22:39

Kosmonauta- w firmie, w której pracuję, zatrudniamy wiele osób na stanowisku specjalisty ds. obsługi klienta zagranicznego. Introwertycy radzą sobie bardzo dobrze, nie gorzej od ekstrawertyków (ale ile ich to kosztuje...tego nie wiem). Część z nich zostaje potem liderami swoich teamów- bo kiedy już kogoś znają i czują się swobodnie, potrafią świetnie i konkretnie rozmawiać z ludźmi oraz analizować problemy i znajdować rozwiązania.


Co do mnie...dla mnie największą zmorą po zmianie pracy (z małej, kilkuosobowej firmy na firmę zatrudniającą 150 osób) była KUCHNIA... W kuchni toczyło się życie towarzyskie, ja zaś nie spędzałam tam więcej czasu niż wymagało tego zrobienie herbaty. Do tej pory, choć minęło 1,5 roku, wolę jeść obiady w domu. Nie umiem usiąść koło kogoś w zasadzie mi obcego i swobodnie rozmawiać o wszystkim. Ale już chociaż chadzam czasem na imprezy firmowe :)

Awatar użytkownika
_uj44
Intronek
Posty: 30
Rejestracja: 23 paź 2012, 20:17
Płeć: nieokreślona

Re: Introwertyzm a praca

Post autor: _uj44 » 07 gru 2012, 0:11

Też mam opory w pracy przy wspólnym śniadaniu, wspólnej rozmowie, kilkanaście razy można z początku, ale potem to zaczyna męczyć i staje się uciążliwe, ale jak kto woli, u mnie w pracy to różnie część wspólnie je śniadanie, inni w grupkach 2-3 osobowych, jak kto woli, tak jak w stołówce, to jest raczej coś normalnego, ogólnie to zależy od ludzi, zdarzają się pewnie tacy, z którymi przebywanie jest bardzo uciążliwe.

ODPOWIEDZ