Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Dział forum, w którym poruszane są tematy dotyczące kontaktów międzyludzkich, a także problemów w relacjach, których przyczyną może być introwersja.
Conroy
Zagubiona dusza
Posty: 2
Rejestracja: 10 lis 2015, 12:41
Płeć: mężczyzna
MBTI: INTJ

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: Conroy » 14 lip 2016, 20:15

Jeśli chodzi o kontakt to u mnie przywitanie za podaniem reki, jakiś żółwik czy "piątka" to żaden problem. Z przytulaniem to różnie... tylko z dziewczynami, które naprawdę dobrze znam ( i lubię oczywiście). Dla mnie przytulanie koleżanek, które słabo znam jest nienaturalne i nie czuję się zbyt komfortowo, dlatego unikam takich sytuacji zazwyczaj. Jeśli chodzi o tłok czy to w komunikacji miejskiej - nienawidzę tego, nawet w małym stopniu. Jest to nie do uniknięcia, więc trzeba ćwiczyć opanowanie ;) A w relacjach damsko-męskich na "wyższym poziomie", bliskość i dotyk jak najbardziej lubię i sam staram się prowadzić do takich sytuacji, jest to po prostu przyjemne i ciepłe.

spy
Introrodek
Posty: 20
Rejestracja: 25 lip 2015, 19:18
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
MBTI: INTP
Lokalizacja: Kraków

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: spy » 27 lip 2016, 22:39

Od maleńkości byłam adotykowa. Rodzona matka nauczyła się mnie nie przytulać, bo tego nie znosiłam. Wszędzie mam łaskotki. Nauczyłam się już nie uciekać przed przyjaciółmi, gdy chcą mnie przytulić na pożegnanie i powitanie, ale nie czerpię z tego raczej przyjemności. Po prostu nie przeszkadza mi, ale tylko w przypadku bliskich i długich relacji. Stoję przy tym jak kłoda i okazjonalnie walę przytulacza pięściami po plecach, dając mu w ten sposób delikatne acz jednoznaczne znaki, żeby się streszczał. No, a dotyk okołoerotyczny to co innego. Tam działa czysta biologia i pragmatyzm na zasadzie: inwestycja-korzyść.

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 411
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: psubrat » 27 lip 2016, 22:48

spy pisze:Od maleńkości byłam adotykowa. [...] No, a dotyk okołoerotyczny to co innego. Tam działa czysta biologia i pragmatyzm na zasadzie: inwestycja-korzyść.
A przy nieerotycznym to coś innego niż biologia działa? Mnóstwo gatunków zwierząt stadnych się wzajemnie przytula, we wszelkich konfiguracjach płci i wieku.
Aż trudno mi uwierzyć, żeby dziecko unikało dotyku. A wchodzenie na kolana?
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

spy
Introrodek
Posty: 20
Rejestracja: 25 lip 2015, 19:18
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
MBTI: INTP
Lokalizacja: Kraków

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: spy » 27 lip 2016, 23:05

psubrat pisze:
spy pisze:Od maleńkości byłam adotykowa. [...] No, a dotyk okołoerotyczny to co innego. Tam działa czysta biologia i pragmatyzm na zasadzie: inwestycja-korzyść.
A przy nieerotycznym to coś innego niż biologia działa? Mnóstwo gatunków zwierząt stadnych się wzajemnie przytula, we wszelkich konfiguracjach płci i wieku.
Aż trudno mi uwierzyć, żeby dziecko unikało dotyku. A wchodzenie na kolana?
Zwierzęta przytulają się chyba, żeby się ogrzać, podrapać, wyiskać. Pragmatyzm. Ale zwierzęta mi przypomniały, że jest jeden rodzaj bliskości, który lubię. Mizianki z moim kotem.

Przytulanie na powitanie jest aktem społecznym, jak pozdrowienie, patrzenie w oczy przy rozmowie itd. Jestem aspołeczna, nie potrzebuję tego.

Jak ktoś mnie brał na kolana, gryzłam i wiałam. :D serio serio. może jest na forum jakiś treser dzikich zwierząt i chce mnie poznać w realności? :P

V69
Introrodek
Posty: 12
Rejestracja: 29 cze 2016, 10:50
Płeć: kobieta
MBTI: INTJ

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: V69 » 28 lip 2016, 9:13

wyiskanie oprócz pozbycia się pasożytów ma też na celu podtrzymanie więzi ;)

Awatar użytkownika
Anthrax91
Introwertyk
Posty: 129
Rejestracja: 14 maja 2016, 15:53
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: ISTJ
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: Anthrax91 » 28 lip 2016, 12:12

Nie przepadam, unikam na ile to możliwe.
Tyczy się to zarówno podawania ręki na przywitanie (co oczywiście robię żeby zachować kulturę) i przytulania przez członków rodziny. Spotkałem się też z stukaniem ramionami (mężczyźni) i przytulaniem (kobiety) osób które widzę pierwszy raz, bardzo tego nie lubię i z miejsca czuje niechęć do takiej osoby która pierwsze co robi to nachalnie narusza moją strefę intymną.
Nie dotyczy związku z dziewczyną, bo w takiej relacji dotyk i bliskość jest bardzo istotnym czynnikiem.

Awatar użytkownika
wazz
Rozkręcony intro
Posty: 207
Rejestracja: 27 lip 2016, 0:52
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
Lokalizacja: Kraków

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: wazz » 28 lip 2016, 17:45

Hmm dość problemowe są dla mnie cmoknięcia w policzek bardzo popularne wśród dziewczyn na powitanie, jakoś nie lubię, nie umiem :D
“Never underestimate the power of stupid people in large groups.” G.C.

Awatar użytkownika
Anthrax91
Introwertyk
Posty: 129
Rejestracja: 14 maja 2016, 15:53
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: ISTJ
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: Anthrax91 » 28 lip 2016, 18:58

O właśnie...te wszystkie ciocie na różnych imprezach rodzinnych typu urodziny babci które lecą cię wycałować w policzek...brrr.
Tak samo niezrozumiały jest dla mnie jest zwyczaj całowania kobiety w rękę na przywitanie. Nigdy bym nie wpadł na pomysł żeby komuś zostawić odcisk śliny na ręce :P

Awatar użytkownika
metalowymateusz
Rozkręcony intro
Posty: 228
Rejestracja: 17 lut 2016, 23:14
Płeć: mężczyzna

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: metalowymateusz » 28 lip 2016, 21:13

spy pisze:Jak ktoś mnie brał na kolana, gryzłam i wiałam. :D serio serio. może jest na forum jakiś treser dzikich zwierząt i chce mnie poznać w realności? :P
Znaczy, że strój na randkę z tobą to coś w tym stylu?
Obrazek

Awatar użytkownika
SCD
Intronek
Posty: 69
Rejestracja: 05 wrz 2016, 1:58
Płeć: nieokreślona
Enneagram: 6w5
MBTI: INFJ
Lokalizacja: Kielce

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: SCD » 06 wrz 2016, 6:35

Dalej odkopuje.
Od małego nienawidzę być dotykany, czy to głupie przytulanie czy zwykły byle kumpelski dotyk typu oparcie się o ramie czy jakaś nieudolna próba zaczepiania, tak po prostu jest, i nie wstyd mi jakoś za to, tak mi wygodnie, a ludzie z mojego otoczenia wiedzieli czym takie celowe zagrywki mogą się skończyć, więc tym bardziej nie miałem się czego obawiać. Autentyczna sytuacja- rozmawiam w sekretariacie, czekam na dokumenty, a sekretarka stoi (za blisko) mnie i jeszcze celowo mnie dotyka po ręce, ewidentnie, jeszcze jeden taki ruch i dałbym jej wyraźnie do zrozumienia żeby tego nie powtarzała. Jazda autobusem a potem przeciskanie się przez chordy ludzi to koszmar, dlatego też jeżdżę pojazdami dwukołowymi.
Co innego jeśli mówimy o "bliższym" dotyku, gdy do tego dochodzą uczucia, czyli jeśli chodzi (w moim przypadku) o partnerkę- wtedy tak, jak najbardziej, wtedy dotyk jest dla mnie wszystkim i bardzo chętnie podchodzę do tego tematu.
Taki ze mnie Grej.
Tylko to co czujesz mnie interesuje.

aloe
Introrodek
Posty: 14
Rejestracja: 06 wrz 2016, 12:49
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Kraków

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: aloe » 06 wrz 2016, 13:26

Ja czasem aż odskakuję na taki niespodziewany dotyk; w sklepie, tramwaju. Nie lubię też buziaków w policzek i chyba generalnie nie przepadam za dotykiem. Boję się o to, czy kiedykolwiek znajdę osobę, z którą się zgram, i której taki dziwak będzie odpowiadać.

Awatar użytkownika
Merigold
Stały bywalec
Posty: 254
Rejestracja: 11 lut 2016, 18:58
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
MBTI: INFJ

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: Merigold » 18 wrz 2016, 0:57

Nadszedł wreszcie dzień, w którym wypowiem się nt dotyku. Mogę, bo i pierwszy raz od dawna mnie dotknięto (nadmienię, że osoba nie spłonęła, ani - mam nadzieję - nie spotkał jej żaden kataklizm). Zacznijmy!

Potruptałam dziś na zajęcia z języka migowego, wszystko elegancko (no, może pominąwszy dosyć stresujące "powiedzcie o sobie kilka zdań") aż Pan zaczyna mówić o alfabecie Lorma. Alfabet Lorma to taka zdrożna forma komunikacji, która polega na pokazywaniu kolejnych liter słowa na dłoni. I tej dłoni trzeba dotknąć, co podsyca napięcie - wnętrza dłoni. Więc tak siedzę, po tym jak Pan poprosił nas o wymieszanie się, żeby "porozmawiać" z nowymi ludźmi i dociera do mnie, że siedzę obok przybysza z niejakiej planety Mars. Totalnie nieoswojonego przybysza z planety Mars, który zaraz będzie dotykał mojej dłoni, mimo że wcześniej nie robił tego żaden oswojony osobnik z tejże planety. I ja również jemu "to" będę robić. Zaczęliśmy od "pomidora", był też "ogórek", "zielony" i "tygrys" (czyżby próbował coś w ten sposób przekazać?), a ja z zadziwieniem skonstatowałam, że od tego się nie umiera i po chwili przestaje to być dosyć żenujące i wstydliwe. Mimo że na początku, gdy Pan powiedział, że będziemy używać tej szatańskiej mowy, miałam ochotę uciec - zwyciężyłam nad wewnętrznym dzikusem. :3

Czy przyjemność - nie wiem, ale od tego się nie umiera. ;>
http://k_sidorczuk.republika.pl/mysli6.htm

Miłość w swej prostej i nieśmiałej mowie,
Powie najwięcej, kiedy najmniej powie

Awatar użytkownika
Gawron
Intronek
Posty: 51
Rejestracja: 18 wrz 2016, 2:45
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w2
MBTI: INTJ-A

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: Gawron » 18 wrz 2016, 17:17

Merigold pisze:Zaczęliśmy od "pomidora", był też "ogórek", "zielony" i "tygrys" (czyżby próbował coś w ten sposób przekazać?) [...]
Bardzo możliwe. To nawet układa się w logiczną całość. W tej chwili widzę dwie możliwości.

1. Podrywał Cię: "Masz niezłe pomidory. Wiesz, nie lubię się chwalić, ale na widok mojego ogóra koledzy zielenieją z zazdrości. Może mógłbym zostać twoim tygrysem?".

2. Śpiewał Ci piosenkę:
"Green cucumber
You've been down too long in the midnight sea
Oh what's becoming of me?
Ride the tiger
You can see his stripes but you know he's clean
Oh don't you see what I mean?"

But you didn't see.

Tak czy inaczej - najwyraźniej poetycka dusza.

Ale żeby nie offtopować - zdarzało się, że przebywanie w dużym ścisku w autobusie powodowało we mnie agresję (niewyrażoną, rzecz jasna), odczuwałem to jako naruszenie mojej przestrzeni. Natomiast zwykły dotyk, powodowany życzliwością, serdecznością itd., mi nie przeszkadza, uważam go za ludzką rzecz, choć sam przesadnie "dotykalski" nie jestem.

Awatar użytkownika
Merigold
Stały bywalec
Posty: 254
Rejestracja: 11 lut 2016, 18:58
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
MBTI: INFJ

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: Merigold » 19 wrz 2016, 0:45

Motyla stopa, czyli to jednak rokowało. Czemu ja głupia nie spytałam o mbti, enneagram, znak zodiaku i stan konta? :lol:
Gawron w razie wątpliwości co do "znaków", będę się do Ciebie zgłaszać, liczę na równie profesjonalne tłumaczenie z męskiego na damski.
http://k_sidorczuk.republika.pl/mysli6.htm

Miłość w swej prostej i nieśmiałej mowie,
Powie najwięcej, kiedy najmniej powie

Awatar użytkownika
Gawron
Intronek
Posty: 51
Rejestracja: 18 wrz 2016, 2:45
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w2
MBTI: INTJ-A

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: Gawron » 19 wrz 2016, 1:26

A nie będzie przypadkiem kolejnych zajęć? Może nic straconego i jeszcze trochę się podotykacie? Zwłaszcza przy enneagramie, bo MBTI to jednak szybki ręczny numerek. No, może nie najlepiej to zabrzmiało.

Jeśli chodzi o tłumaczenie, postaram się pomóc, choć przyznam, że wciąż niewystarczająco dobrze znam Wasz język. Jest w nim bardzo dużo idiomów.

ODPOWIEDZ